Drogi Tato,
Przed chwilą rozłożyłam przed sobą zdjęcia Dagmarki, które Ty zrobiłeś Jej gdy byłyśmy
latem w Rusku. Zapatrzyłam się w te piękne zdjęcia i zamyśliłam się. Dagusia jest na nich
taka śliczna. Ma taką ładną, mądrą buzię. Na jednych jest wesoła i roześmiana, na innych
jakby zamyślona. Patrząc na to moje wspaniałe dziecko, które tak bardzo kocham, zaczęłam
myśleć jak też mało dajemy naszym dzieciom. Jak mało dajemy im z siebie - miłości,
czułości, ciepła, poczucia bezpieczeństwa i spokoju. Mimo, że przecież je kochamy,
mówimy, że chcemy dla nich jak najlepiej. Ale czy rzeczywiście wiemy, co jest DLA NICH
najlepsze? Miotamy się między strofowaniem, zakazami, nakazami, karami a próbami
„bezstresowego wychowania”, próbami zrozumienia ich patrzenia na świat, ich potrzeby
wyżycia się, rozładowania piętrzących się niepokojów, potrzeby poznawania świata na swój
własny sposób. Nie potrafimy pogodzić tego wszystkiego w postępowaniu z nimi.