czwartek, 23 lutego 2017

TAK BARDZO CIĘ KOCHAM






DZIENNIKI          23.02.2017

TAK BARDZO CIĘ KOCHAM


Oddaliłaś się – powiedziałam w myślach do Adel.
Wszyscy się oddalili…
Nie - skonstatowałam pół sekundy później.  - To ja przybliżyłam się do siebie.

Kocham Cię Lulu. Tak bardzo Ciebie Kocham.

Kocham drogę, którą przeszłaś.
Kocham drogę, którą podążasz.
Kocham Ciebie taką, jaka jesteś. Po prostu. Ze wszystkim.
Dziękuję ci za to Życie tutaj. Dziękuję, że dałaś radę.
I dajesz.

Dziękuję za ciszę i spokój. Za ciepły, bezpieczny Dom.
Dziękuję za przyjaznych ludzi w moim życiu.
Dziękuję za Muzykę. Dziękuję za Miłość, którą niosę w sobie.

Dziękuję za wewnętrzne porozumienie, za akceptację i odpuszczenie.
Dziękuję za piękno. Za dzień i noc.
I śpiew ptaków za oknem.

Dziękuję za rześki poranek i wiatr we włosach.
Za uśmiech na twarzy.

Za Julię, Dagę i Bronka. Za synchroniczność zdarzeń.
Za przepływ.

Dziękuję, że jestem.

Kocham cię, Lulu.

Tak bardzo cię kocham.





23.02.2017

Mam szacunek i Miłość dla Ciebie, Twojej życiowej Drogi, Twojego Macierzyństwa, Twojej Kobiecości, Twojego Małżeństwa i jego kresu.


TAK CIĘ KOCHAM

Chodź, usiądź ze mną, Córeczko
Chcę chociaż przez chwilę być Twoją mateczką
Pozwól, niech chwycę w swoje, Twoje dłonie
Niech zetkną się na moment nasze ciepłe skronie

Pozwól na ten przepływ z myśli i od serca

Tak Cię Kocham
Tak Cię Kocham

Tak niewiele wiemy, co nam w duszy gra
Nie znamy emocji, które nas prowadzą
Ty masz swoje i swoje mam ja
Dwa światy, życia dwa

Chciałam lecz nie mogłam
Wiedzieć, co naprawdę przeżywasz
Prawa nie miałam by się wtrącać
Wszystko bym zrobiła
Lecz…

Nie mogłam
Nie mogłam

Tak pragnęłam, by się układało
A to było całkiem nie-możliwe
Ty masz swoją Drogę
I swoją musiałam iść ja

Niech popłynie energia
Niech otworzą się serca
Tak Cię Kocham
Tak Cię Kocham

A Miłość to jest Wolność
To uszanowanie
Szacunek dla życia, drogi i wyborów na niej

Tak Cię Kocham



Dla Dag














poniedziałek, 20 lutego 2017

OBRAZ ŚWIATA. DZIENNIKI – LUTY 2017






Dzienniki to zbiór przemyśleń, refleksji, obserwacji, wglądów, wizji. Mój intymny świat. moje rozumienie rzeczy w Tu i Teraz.

19.02.2017 niedziela


ŻADNE SPOTKANIE NIE JEST PRZYPADKOWE.
KAŻDE ZDARZENIE WYNIKA Z POTRZEBY JEGO ZAISTNIENIA.

Kolejne spotkanie. Kolejna rozmowa. Kobieta naprzeciwko mnie. Mówi. Opowiada. Uśmiecha się. Jest pewna siebie i swego celu. Obraz sytuacji odsłania częściowo. Pozostawia niedomówienia. Dają do myślenia.
Chodzi o pracę i jej warunki.

Dla mnie to kolejny element układanki do zbieranego przeze mnie OBRAZU ŚWIATA współczesnych relacji między ludźmi, w tym zależności pomiędzy pracę dającym, a pracę wykonującym. Obserwuję. Staram się zaglądać głębiej. Dostrzegać niuanse. Łapię szerszy obraz. Zaglądam także głęboko w oczy rozmówczyni. Nie mówię głośno o tym, co widzę i dostrzegam. Ale ONA czuje, w głębi siebie już wie. Wie, że rozpoznaję jej grę. Rozmowa toczy się dalej. Ona dużo mówi. Chociaż obie zdajemy już sobie sprawę z tego, że kontynuacja NIE nastąpi. Dlaczego? Ponieważ za dużo widzę. Za dużo rozumiem. Ponieważ dotykam głębi tematu, której ona nie jest świadoma… albo nie chce ujawnić tego, o czym dobrze wie..  Ukrywa. Przed samą sobą. Udaje, że tak jak jest, jest przecież OK. Takie czasy, Panie.

Zatem mam już dwa podstawowe aspekty i podłoża tego spotkania, tego zdarzenia – kawałki do mojej układanki. Moja praca zbieracza informacji o… Moja praca dotykacza tych, którym mają zacząć otwierać się oczy na…  przychodzę, aby nastąpiło zderzenie starej rzeczywistości z nową;  starych prawd z nowymi; wprowadzam nowe wartości, burzę dotychczasowy porządek.

To samo działo się w relacji z Rado.


BURZA. FALA. TAMA. CISZA.

CZY ONI, CI z którymi spotykam się , chcą tej burzy?
Ich osobowości z całą pewnością NIE. Bronią się. Lękają się stracić grunt pod nogami. Boją się rozpadu ścian, o które się opierają. To naturalny lęk przed utratą status quo. Przed totalnie nie-znanym. I koniecznością budowy NOWEGO. Jednakże ich Duch pcha  ku zmianie. Wewnętrzna Prawda prędzej czy później musi wypłynąć na wierzch – albo się w porę obudzisz, albo cię zaleje . Opór bywa silny, ale tylko przysparza więcej cierpienia. ZMIANY MUSZĄ NASTĄPIĆ. I NASTĘPUJĄ.


WIZJA: Pędzące na oślep stado rozbija się na rosnącej w siłę tamie. Tamie chroniącej przed samozagładą, przed wyrządzeniem jeszcze większych szkód.
Głos: - Zasypać czy nie zasypać? Zasypać czy nie zasypać?
Ja: - Zasypuj! Zasypuj!

Tama musi być usypana, ponieważ nic innego nie jest w stanie powstrzymać tego dzikiego, bezmyślnego pędu, który niszczy wszystko po drodze. Zwolnij więc. Zatrzymaj się. Wniknij, poczuj Głębię. Wejdź w Ciszę. Usłysz SWÓJ GŁOS.  To pozwoli ci ocalić samego siebie.



CZYSZCZENIE

Irek wczoraj powiedział, że tam gdzie On się pojawia następuje czyszczenie… coś się rozpada, ktoś się z  kimś rozstaje… Zamilkłam. Wewnętrznie uśmiechnęłam się. Podobnie jest ze mną i z moją rolą Tutaj,. I to jest łączący NAS element.  

Wchodzę w rolę tej,  która SZUKA pracy. A faktycznie WYKONUJĘ swoją rzeczywistą pracę. Zasiewam ziarenka Nowego. Kiedy wykiełkują? Potrzebują czasu…
Ja również. Aby wydobrzeć. Moje gardło odmawia współpracy. Właśnie następuje CZYSZCZENIE. Nadchodzący tydzień wydaje się być czasem podsumowań. Czasem na wglądy i pisanie. Kolejne rozmowy „o pracę” muszą poczekać, aż będę w stanie swobodnie mówić. Wykiełkuje to, co na to zasługuje. Wykiełkuje to, co najlepiej rokuje. Synchroniczność działa. Potrzeby są realizowane.

Zanim wyrośnie NOWE, STARE potrzebuje zastać oczyszczone.
Wymyte. Wypłukane. Spopielone.

Gdziekolwiek się pojawiam, jest to zdarzenie wynikające z potrzeby. Dotyczy to każdego z nas.
Spotykamy się na chwilę, na dwie. Mijamy się w korytarzu, na moment krzyżując wzrok. Przepływ. Wymiana informacji. Myślisz, że wszystko to bez znaczenia? Myślisz, że wszystko już wiesz?
Myślisz, że widzisz wszystkie zachodzące procesy i poza tym więcej nic nie ma?

To, co widzisz fizycznym wzrokiem, jest ułamkiem jednego procenta wszystkiego co we Wszechświecie istnieje.   Czyli prawie nic... A jednak TAK Wiele.







niedziela, 19 lutego 2017

UKRYTE SKARBY - Wieczór wspomnień






UKRYTE SKARBY

Przyglądałam się aktualnym wydarzeniom i w pewnym momencie pojawił się obraz widoczków. W zasadzie dlaczego? Hm… mały – wielki odkrywca. Zachwycanie się tym co małe, proste, naturalne i piękne. Dostrzeganie drugiego dna. Zebrało się na wspomnienia…


PODWÓRKO
Kiedy byłam małą dziewczynką….. bawiliśmy się na podwórku i było naprawdę fajnie. Nie było komputerów i sztucznych gier. Nie było monitoringu,  granic, zasiek między blokami i placami zabaw. Chyba, że dzieciaki same je sobie wyznaczały. Jakoś tak chyba sami trzymaliśmy się swojego rewiru. Był trzepak, guma, piłka, wrotki i… szkiełka. Kreda i gra w klasy. Fikołki na trzepaku słabo mi wychodziły. Takie mam ciało. W gumę grało się super, byle do kolana. Podobnie w zbijaka czy w „piłką o ścianę”, chociaż czasem bolało. Na wrotkach szło mi średnio z utrzymaniem równowagi. Kółka były dosyć toporne, ciężko ślizgały się po nawierzchni podwórkowej. Szyny przypięte paskami do bucików. Pamiętam jak tata mnie asekurował i chyba nieco się na mnie wkurzał… nie byłam dość dobra.
Lubiłam zaplatanie nitki na palcach i przekładnie z rąk do rąk. Ale najbardziej fascynujące były WIDOCZKI! Wiesz jak robi się widoczki w ziemi? Nie?
Szukasz przezroczystego szkiełka. Na pewno leży gdzieś, na podwórku. I zbierasz elementy kompozycji – listek, kwiatek, guziczek… wszystko zależy od Twojej inwencji twórczej.  Potem znajdujesz odpowiednie miejsce na trawniku lub gołej ziemi. Gdzieś, na podwórku. Oczywiście masz dobry patyk, którym wygrzebujesz dołek. Tam tworzysz kompozycję z tego,  co masz uzbierane. Kolorowy obrazek. Malutki. Na nim układasz szkiełko. Zielone, białe, niebieskie… przezroczyste szkło butelkowe. Najlepiej płaskie. Zachwycasz się jak pięknie ci wyszło. Gotowy widoczek zasypujesz ziemią. Pamiętaj, gdzie go masz! Następnie zachęcasz koleżanki i kolegów, aby szukali Twojego widoczku. Kiedy go odkryją, wszyscy się nim cieszycie! A potem ty odkrywasz kolejne skarby, ukryte przez twoich podwórkowych przyjaciół.
Mali odkrywcy.


SZERYFOWO
Krówka ciągutka, chleb z margaryną i cukrem , to moje najsłodsze wspomnienia z podwórka obok ukochanych widoczków pod szkiełkami – skarby dzieciństwa.
Jednak najwspanialsze cuda czekały na mnie u Dziadka Teofila. Nic nie zastąpi chwil, kiedy dziadziuś wysyłał mnie do kurnika podczas letnich wakacji, spędzanych u niego na wsi – idź, poszukaj jajeczek!

Kurnik był mały, z niskim stropem. Pachniało w nim sianem i kurzym gówienkiem. Zakradałam się ostrożnie.  Znajdowanie i wyjmowanie jajek z cieplutkiego gniazda było jak wyprawa po skarby!
Czasem jajko można było znaleźć gdzieś w trawie, w ogrodzie. Prezent od życia, tam gdzie wcale się nie spodziewasz.

Zachwycały mnie wyprawy z dziadkiem na motorze. On za kierownicą, ja za nim na siedzeniu, oplatając go mocno rączkami. Bardzo dumna z siebie pasażerka. Do lasu, na grzyby. Dziadek kochał przyrodę i naturalność. Był pedagogiem. Mówili na Niego – Szeryf.  Na grzybobraniu zawsze miał ze sobą kozik, aby starannie odcinać trzonki grzybów, z dbałością o ściółkę leśną.
Kochał brzozy. I ja je uwielbiam.
Poza tym był bardzo uparty. Jak to baran. To również mi się udzieliło…

A kiedy indziej wyprawy na rowerach, z ciotkami, do wsi, do sklepu po chleb. I cukierki. Jak tam słodko pachniało! Wciąż pamiętam ten specyficzny, karmelowy zapach…
A marmolady smażone przez Dziadzia? Cud! Pychota. Widzę Jego ręce trzymające wielki rondel, w którym smażył owoce. Aromatyczny czerwony agrest. A jesienią lub zimą zabierał mnie do piwniczki. Schodziliśmy – pamiętaj, powolutku! - po drewnianej drabince, do zimnej komórki, gdzie pachniało lekko wilgocią i ziemniakami w kopcach. A na półkach same skarby! Słoiczki z konfiturami, marmoladkami, ogóreczkami… i suszone w piecu jabłuszka, które dziadziuś sam kroił na plasterki, by później stanowiły wyśmienitą i zdrową przekąskę.

Rozkoszy związanej z zakradaniem się do piwnicznych półek, zastawionych słoikami z konfiturą, doznawałam później w domu, na Żoliborzu. Tam wyjadałam owoce z naszego warszawskiego ogrodu, z których cuda robiła moja mama – konfitury z morelek, ze śliwek, gruszki w zalewie… tata natomiast wytwarzał wspaniałe nalewki… nie ma to jak podjadać wiśnie z tatowego gąsiorka…

Elementem nieodłącznym letnich pobytów w Szeryfowie było wspólne z Kaśką pieczenie super-extra-pycha placka z wiśniami. Wiśnie oczywiście z ogrodu, prosto z drzewa. Wspinałam się najpierw na kurnik, później na dach drewutni, aby oberwać owoce z dorodnego drzewa.
Drylowanie. Mniej atrakcyjna część. Dopóki ciocia nie dorobiła się, w późniejszych latach, drylownicy.
Ucieranie ciasta w makutrze, na oleju. Drewnianym tłuczkiem do ziemniaków. To było super, choć wymagało silnych rąk. Kaśce szło zdecydowanie sprawniej. Potem pieczenie. Piec był stary, cudowny, z fajerkami. Elektryczny wynalazek w postaci prodiża przydał się jak znalazł do pieczenia ciast. 

I jeszcze słodziutkie renklody na koniec lata… żółciutkie, dojrzałe, na wysokich drzewach… oj, trzeba wysoko wchodzić, wdrapać się na drzewo albo na dach letniego domku… warto było!

Z dziadkiem oglądałam klasery z kolekcjami znaczków. Leżały w szufladzie, w małym pokoiku, w którym spałam na wakacjach. Klasery i pająki – dwa hasła określające moją ówczesną noclegownię. I jeszcze albumy ze starymi zdjęciami babci.
Nie mogłam zasnąć, kiedy na ścianach widziałam pająki. Krzyczałam, wołałam Dzidziusia na pomoc, aby je wszystkie powybijał… tak. Wtedy nie myślałam o tym, aby powynosić je na dwór. Cóż… muchy też się tłukło muchołapką.

Czasem, kiedy Kaśka była na wyjeździe poza domem, sypiałam na jej miejscu, w salonie. Wtedy, bywało, Dziadziuś przynosił dla mnie śniadanie do łóżka. Jajeczko ugotowane na miękko, chlebek z masełkiem, kiełbaska. Ciotka wściekała się, że mnie traktuje lepiej, „po pańsku”. A On wiedział, że mojej wrażliwej duszy potrzeba zaopiekowania. On dostrzegał wyjątkową wrażliwość swojej wnuczki.

Masło. Dziadek sam wyrabiał masło. Pamiętam go ze szklaną butelką po mleku, w której zamykał prawdziwą śmietanę od sąsiadów i siedząc, a może chodząc po izbie, potrząsał nią tak długo, aż wytrąciło się masło. Świeżutkie, pachnące. Potem leżało w naczynku wypełnionym zimną wodą, przechowywane w małej komórce przy kuchni. Doskonale sprawdzała się jako lodówka. Bez opcji zamrażania.

Pianino i skrzypce. Dziadek lubił, kiedy grałam. Nie wiem czy dało się tego naprawdę słuchać, ale zachęcał mnie zawsze do gry. W jego domu stało pianino. Skrzypce czasem przywoziliśmy z Warszawy. Grałam, aby sprawić dziadkowi przyjemność. Ale na pianinie sama lubiłam. Bardzo. Skrzypki pokochałam znacznie później, kiedy na grę było już za późno.

To są skarby dzieciństwa. Pozostają we mnie na zawsze.





piątek, 27 stycznia 2017

ZEŚRODKOWANIE. INTEGRACJA - DZIENNIK STYCZEŃ 2017








.
ZEŚRODKOWANIE. INTEGRACJA.



19.01.2017

WOKOŁO BUZUJE ENERGIA. DRGANIA. PĘD. NIEPOKÓJ. POŚPIECH. PRESJA.       

EMOCJE WŁASNE I OTOCZENIA  -  TO CO ODDZIELA MNIE OD CENTRUM SIEBIE.
ZEŚRODKOWAĆ SIĘ POMIMO TEGO, ZACHOWAĆ TRZEŹWY OGLĄD SYTUACJI.

PAMIĘTAĆ,    ŻEBY NIE WIEM CO,    ABY WYCISZYĆ SIĘ.
ZA WSZELKĄ CENĘ ZNALEŹĆ CZAS NA WYCISZENIE, ODCIĄĆ SIĘ OD CHAOSU, ZGIEŁKU.

ZATRZYMAĆ PĘDZĄCE TORNADO CHOĆ NA 5 MINUT I… WPROWADZIĆ PRZEPŁYW W PIONIE:


          GÓRA-DÓŁ, NIEBO-ZIEMIA,     A W CENTRUM JA.


NABRAĆ DYSTANSU. CHOĆ BYWA TRUDNO.
DĄŻYĆ DO TEGO.
I NIE ODPUSZCZAĆ.
WRACAĆ DO SIEBIE, KONIECZNIE.








czwartek, 19 stycznia 2017

MÓZG SIĘ LASUJE - DZIENNIK STYCZEŃ 2017




19.01.2017 DZIENNIK


Czy jestem bezradna?     NIE
Czy jestem beznadziejna?   NIE
Czy jestem bezsilna?  CZASAMI
Czy wiem czego chcę i potrzebuję?  TAK
Czy jestem w stanie dać sobie i zapewnić sobie to, czego chcę i potrzebuję?   CZĘŚCIOWO TAK, CZĘŚCIOWO NIE. NIEKIEDY TRACĘ CIER[PLIWOŚĆ, SIŁY I CHĘĆ BY DALEJ BRNĄĆ. NA PEWNE RZECZY (ZDARZENIA, OBRÓT SPRAW, CUDZE DECYZJE) NIE MAM WPŁYWU LUB JEST ON NIEWIELKI.

Potrzebuję ponownie zaakceptować ograniczenia, którym podlegam. To nie prawda, że nie ma ograniczeń. Są. I należy je zaakceptować, a nawet uszanować.
Dobrze jest być świadomym swoich granic w danym momencie. Dobrze jest dostrzegać możliwości istniejące na tę chwilę i zaakceptować to, co jest na ten moment dostępne.
Pamiętać o tym, że mamy pewne zobowiązania energetyczne.
Pamiętać, że musi zadziałać synchroniczność zdarzeń, synchroniczność sił we wszechświecie. Próbując przeforsować własne chcenie nie bacząc na… można sobie ponabijać ciężkie guzy.
Spotkanie ze ścianą może jednak być przydatne – jak kiedyś ktoś mi powiedział:
To jak już wpadniesz na tę ścianę i się od niej odbijesz, to może zobaczysz gwiazdy i cię oświeci!

Inna sprawa to jasne widzenie sytuacji tu i teraz i dostrzeganie możliwych za chwilę konsekwencji. Pytanie: co ja mogę zrobić teraz? Ile zależy ode mnie?
Czasem sprawy same układają się na właściwe miejsce. Kiedy indziej trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. A może to jest tak, że jednym ludziom „sprawy same się układają”, a innym pomimo zaufania i odpuszczania nie zaczną, aż ten ktoś sam nie zadziała?
Ze mną jest raczej tak, że to ja muszę zadziałać, a jeśli wiem czego chcę i co jest słuszne, i podążam we właściwym kierunku, to synchroniczność robi swoje. Tylko ile mnie to kosztuje cierpliwości! Wyczuwania i odczekania na ten jedyny, właściwy moment… w praktyce często jednak miotam się, działam trochę na oślep, gubię się i frustruję… aż sobie ponownie przypomnę… wyciszę, zaczekam na właściwy moment… i przyjmę to, co życie daje w odpowiedzi.
Ze mną jest tak., że muszę wiedzieć co dla mnie dobre, sama weryfikować. Kiedy ktoś próbuje uszczęśliwić mnie na siłę, z reguły skutki są opłakane…


Znowu ostatnio odczuwam ten stan, kiedy „mózg się lasuje”. Przeciążenia. Przepięcia. Cholera wie co jeszcze. Zgubiłam łączność z samą sobą, ze swoją głębią, a to bardzo bardzo nie dobrze, po prostu źle. Są te chwile, te dni i fale energii, na których , tak,  gubię siebie. To bardzo nie fajny stan. Przytłaczający. Odbierający Moc. Trzeba odzyskać łączność i przywrócić sobie Moc tak szybko, jak to możliwe. Na kilka-kilkadziesiąt chwil popadam w zagubienie. Szczęśliwie wciąż zachowuję zdolność do powrotu. Kiedy tylko pojawia się sprzyjająca fala – łapię ją! Przywracam sobie świadomość siebie, swoich wewnętrznych możliwości.
To życie tutaj stało się cholernie ciężkie. Ten świat w systemie jest nie do zaakceptowania. Próbowałam. Wciąż jakoś próbuję. Dopasować siebie, dostosować się. Jestem elastyczna, mam zdolność kameleona. Wpasować się w ramy aktualnie istniejących możliwości i warunków. Ile mnie to kosztuje samej siebie? Czasami bardzo dużo.

Jestem wdzięczna za przestrzeń, do której trafiłam z początkiem tego roku. Niewymownie wdzięczna! Ta przestrzeń mi sprzyja, jest przyjazna, mamy duzo wspólnego. Jak dobrze, że pozostawiłam za sobą koszmar ostatnich tygodni minionego roku. Tę cienką granicę możliwości przetrwania dramatycznych zdarzeń, sytuacji które fachowiec nazwałby psychicznym znęcaniem się, molestowaniem… tak czynią ludzie nie chcący bądź nie potrafiący wziąć odpowiedzialności za samych siebie i swoje decyzje, konsekwencje tych wyborów… a ja doświadczyłam na sobie wylewu cudzej frustracji, złości na samego siebie i swoją nieporadność. Nie, nie pozwolę już na to, o nie, nie wezmę na swoje barki cudzych brudów. Kiedyś tak bywało. To już przeszłość. Dziękuję ludziom obecnym w moim życiu w tych dniach oraz wsparciu Opatrzności, Siłom Wyższym – bez tego byłoby po mnie. Dziękuję!  


Te zmiany, zawirowania, przenoszenie się z miejsca na miejsce, tak trudne zdarzenia i doznania… to mnie wyczerpuje i odciąga od swojej głębi, od jej doświadczania… zawirowania emocjonalne, energetyczne sprawiają, że nie mogę się wyciszyć i usłyszeć głębi siebie… potrzebuję czasu, by znów oswoić nową przestrzeń… czas… czas… czas…. Uczenie się , pozyskiwanie i formułowanie instrukcji obsługi… by znów odnaleźć siebie w nowych warunkach, w nowej odsłonie życia teraz.


Pisać. Tak, pisać. Powinnam pisać. Mam pisać. Wylewać z siebie samą siebie. Czy komuś to potrzebne???

Być może tylko mnie samej. A to już bardzo wiele. W ten sposób odnajduję siebie. Nawiązuję łączność. Jeśli Tobie to pomaga połączyć się z Tobą, to bardzo wiele pomnaża się. Dziękuję!






niedziela, 25 grudnia 2016

WESOŁYCH ŚWIĄT









Myśli moje wędrują ku Tobie,
by ciepłem Cię otulić.
Chcę życzyć Ci radości i...
Dziś słowa się nie kleją...
To znowu taki trudny czas,
i rok się znów zamyka.
Na szczęście miłość żyje w nas
i smutek szybko znika.
Więc powiem tylko - Kocham Cię
Uśmiechnę się, ukłonię.
Buziaka wyślę a wraz z nim -
Wesołych Świąt - dopowiem.








niedziela, 18 grudnia 2016

NADAĆ KSZTAŁT BEZKSZTAŁTNEMU. CERTYFIKATY VERSUS DOŚWIADCZENIA. DZIENNIKI 2016







Doświadczenie nie jest tym, co zdarza się w twoim życiu, ale tym jak na te zdarzenia reagujesz.
Aldous Huxley


Dzienniki to rozmowy z samą sobą, wglądy, wizje, refleksje. Mój intymny świat. Moje rozumienie rzeczy w tu i teraz.

11.12.2016
Potrzebuję nadać KSZTAŁT, nadać FORMĘ.
Nie ramy – nie chcę ram.

Potrzebuję ukształtować swój zamiar, chęć i potrzebę wyjścia do ludzi z samą sobą, z tym co noszę w sobie, ze swoim potencjałem, doświadczeniem, wiedzą, energią, z wartościami jakie we mnie są i chcą się uzewnętrzniać. Szukam SPOSOBU, od dłuższego już czasu, i wciąż jeszcze nie wiem JAK.
Wiem, że moją drogą jest droga samorozwoju oraz przekazywania drugiemu człowiekowi tego co we mnie, otwarcie się na drugą osobę, wysłuchanie jej, przyglądanie się jej indywidualności, wyjątkowości, dotarcie do jej głębi i potencjału oraz jednoczesne uruchomienie swojej głębi i wydobywania z siebie mojego własnego potencjału do przekazu. To indywidualne dotykanie drugiej istoty, z szacunkiem do jej drogi, ale też potrząśnięcie i popchnięcie ku zmianom, na które ta istota jest gotowa. To jest głęboko duchowe i będzie takie, ponieważ ja taka jestem, inaczej nie będzie. To zadziała z tymi, którzy są wewnętrznie otwarci i gotowi na docieranie do własnej głębi.
Dla mnie samej jest to dalsza praca nad samorozwojem i możliwość docierania do własnych coraz głębszych pokładów poprzez relację i pracę z drugim człowiekiem jako świadomą istotą. Tak trudno jest mi nadać ten kształt, ponieważ być może to jest bezkształtne, a z pewnością jest płynne.
TAO.
Płynne. Uzależnione zawsze od konkretnej sytuacji tu i teraz.
Zarzuca mi się brak kwalifikacji, abym mogła za swoją pracę przyjmować pieniądze.
A ja uważam, że moje życie , praca nad i ze sobą oraz osiągnięte doświadczenie i wypracowana wiedza stanowią najcenniejsze kwalifikacje i referencje. Czy to stanowi wartość dla drugiego człowieka zależy wyłącznie od jego świadomości, sposobu myślenia, nastawienia i wewnętrznej decyzji. Ja nie wstawię siebie w ramy certyfikatów nadawanych przez innych ludzi, one mnie nie interesują i nie stanowią dla mnie autorytetów. Dla mnie wartością jest to, co człowiek nosi w sobie i co sobą reprezentuje. Dla jednych moja płynność będzie dyskwalifikująca i z nimi nie mam przestrzeni do pracy, dla drugich okaże się stanowić wartość jakiej szukają i potrzebują. Wówczas znajdą we mnie to, czego szukają, a co sami w sobie niosą.

Być może jest tak, że ta najgłębsza, najwartościowsza praca z drugim człowiekiem odbywa się poza komfortową, wyciszoną, przeznaczoną do indywidualnych spotkań i sesji salą.
Być może moją właściwą pracą okazuje się być kontakt z ludźmi na stoisku z ekologicznymi, wegetariańskimi produktami, gdzie przekazuję bliskie mi idee. A może w innej przestrzeni, gdzie pracuje się w charakterze doradcy klienta? Może moje myślenie o terapeutycznej pracy dla innych jest przestarzałe? Tak naprawdę ta refleksja od dawna mi towarzyszy. Obserwuję i widzę… widzę, że osobowość chciałaby wygodnej przestrzeni i statusu terapeuty. A życie pokazuje inną drogę. Wyznacza tor działania jakby zza kulis, na drugim planie. Na przedzie widzisz sprzedawcę, doradcę pomagającego ci wybrać produkt. Ale to taka forpoczta.  Pretekst do spotkania i rozmowy, które stanowią już konkretne zdarzenie. A każde zdarzenie jest ważne samo w sobie. Lecz najważniejsza okaże się  Istota Zdarzeń.


Moja osobowość nie jest od tego, by panować nad moim życiem. Ona stanowi narzędzie.
Nad moim życiem panuje Mój Duch








niedziela, 11 grudnia 2016

JAK STĄD DO WIECZNOŚCI. DZIENNIKI 2016







PRZEMIESZCZANIE SIĘ MIĘDZY WYMIARAMI. TWORZENIE PODRZECZYWISTOŚCI. DOŚWIADCZANIE ZMIAN. ŻYCIE NA NOWYCH ZASADACH


Dzienniki to rozmowy z samą sobą. Zapis procesów, wglądów, olśnień, refleksji. Moje rozumienie rzeczy w tu i teraz.


Moje dzisiejsze podróże we śnie dotknęły mnie głęboko i zainspirowały do przemyśleń, refleksji, pisania...

11.12.2016
SNY głębokie

Winda. Przemieszczanie się windą pomiędzy piętrami. Zdarzenia i uczestniczenie w nich.
Podróż międzywymiarowa.

Jeździłam windą, która zatrzymywała się na różnych piętrach.
Po zatrzymaniu na danym piętrze widziałam przed sobą duży ekran/monitor, na którym wyświetlał się obraz-film.
Po ujrzeniu ekranu i tego, co na nim widniało, zaczynałam uczestniczyć w jakichś wydarzeniach. Działo się.

Wyraźnie zapamiętałam ostatnią przed wybudzeniem scenę:
Winda zatrzymuje się na kolejnym piętrze. Widzę pomieszczenie i ekran naprzeciwko mnie. Na ekranie widnieje twarz siwowłosej MaMmy. Tak ją nazywałam.
Cały Obraz zaczął się zaciemniać – w pomieszczeniu zagasło światło, nastąpiło zaciemnienie, jak na koniec sceny-ujęcia-aktu. Wygaszenie świateł. Nie rozumiałam co się dzieje. Przestraszona zapadającą ciemnością zawołałam:
MaMma! MaMma! Jak Włosi, z włoskim akcentem. To było jak wołanie MaMmy na pomoc.
Wówczas pomyślałam o swojej mamie. I odczułam tęsknotę za nią. Emocje zadziałały i…
I zaczęłam się wybudzać. Czułam i widziałam jak przenosi się moja świadomość od TAM do TUTAJ, ciemność się rozjaśnia, a gęstość rozrzedza.

Coś się dopełniło, coś się dokonało. Kolejne rozkodowanie.
Doświadczanie TAM było głębokie. Przejście do TUTAJ, jak wychodzenie z głębin.

Jeśli wielopiętrowy dom to Byt, a Byt zanurzony jest w Wieczności, to... to może to była podróż, jak stąd do wieczności?

Teraz przywracając to doświadczenie pomyślałam, że to wygląda tak, jakby TU było WYŻEJ, a TAM GĘŚCIEJ. To nieco dziwne. Jakby nastąpiła zamiana. Jak Wywyższenie Materii. Uduchowienie Materii? A może to było przejście z Materii do Antymaterii, która jest Tutaj.
To potwierdzałoby tezę, iż Ziemia znajduje się po stronie Antymaterii.

Ilu ludzi jest tego świadomych?
Ilu ludzi FAKTYCZNIE ŻYJE w Antymaterialnym Świecie?
Nie wiem ilu dokładnie, jednakże z pewnością coraz liczniejsza jest ta grupa.
Szkoda mi ludzi, którzy nie doświadczają świadomie zachodzących zmian, nie zagłębiają się w sobie i nie czują głębi samych siebie oraz otaczającej jak i wypełniającej ich rzeczywistości. Tracą tak wiele. Tyle cudów przemyka przez nich nie zauważonych.



TWORZENIE PODRZECZYWISTOŚCI
Zobaczcie jak wiele podrzeczywistości dzieje się i funkcjonuje równolegle. Możemy przemieszczać się pomiędzy nimi i doświadczać stanów bycia w nich. Możemy podejmować decyzje o zmianie i przenosić się w inne stany, w inaczej funkcjonujące podrzeczywistości. Ten świat oferuje nam niezliczenie wiele możliwości i sposobów na rozwój. Możemy pracować na różnych płaszczyznach i w odmiennym otoczeniu. Możemy doświadczać rozmaitych aspektów danego zagadnienia. Albo zająć się całkiem innym zagadnieniem.

Co mam na myśli używając określenia „podrzeczywistości”?
Otóż Rzeczywistość jest jedna – to ta widziana z Góry.
My tworzymy podrzeczywistości, które postrzegamy jako swoją rzeczywistość.
Takich podrzeczywistości jest wiele – od mojej własnej indywidualnej, jaką w sobie tworzę dla siebie, mój świat wewnętrzny uzewnętrzniający się w zdarzeniach wokół mnie;
Świat tworzony pomiędzy mną a drugą osobą – taki nasz współ-świat;
Świat tworzony w grupie ludzi, w społeczności, w społeczeństwie, w mieście, w państwie, w grupie zainteresowań, ideologii itd.

To wszystko są PodRzeczywistości, działające w ogólnej, zaplanowanej Rzeczywistości.
Ta ogólna jest odgórnie stworzona i zaprogramowana. Taka Plaforma, Matryca, na której rozwija się Życie.

Te indywidualne są wstępnie zaprogramowane, jednak sami wybieramy na jakiej częstotliwości funkcjonujemy – na to wpływają nasze myśli, intencje, emocje i wynikające z nich decyzje, to jest nasze małe pole tworzenia i możliwości rozwoju, wzrastania i ewolucji świadomości. Myślę, że możemy całe życie przerabiać jedno zagadnienie poprzez doświadczanie jego rozmaitych aspektów lub wciąż przerabiać jeden i ten sam aspekt.

Dla przykładu uczymy się czym jest miłość – miłość taka, jaką popularyzuje się od lat na Ziemi, jej wersja zniekształcona – i przeżywamy cierpienia, które uważamy za miłość. Możemy tak cierpieć całe życie mówiąc, że miłość boli i wymaga ofiar. Będziemy doświadczać tego w rozmaitych relacjach i okolicznościach. Ale – możemy powiedzieć sobie dość i postanowić o dążeniu do zmiany, a tym samym rozpocząć proces dochodzenia do zrozumienia czym Miłość faktycznie jest. W efekcie dokonać transformacji świadomości poprzez zrozumienie i wprowadzenie zmian w sobie. I wszystko się zmienia. Cały Twój wewnętrzny, a co za tym idzie zewnętrzny świat.

Kiedy zmienia się jednostkowa wewnętrzna podrzeczywistość, to człowiek przemieszcza się na inną, rezonującą z nim płaszczyznę podrzeczywistości grupowej. Im więcej ludzi na danej płaszczyźnie, tym ona sama staje się silniejsza i wywierająca większy wpływ. Ta najsilniejsza zaczyna być dominująca.
Tym samym wpływamy na szerszą podrzeczywistość i stopniowo na Rzeczywistość ogólną, wzorcową, do której się dostrajamy.

Każdy dokonany skok ewolucyjny na jednostkowym poziomie przekłada się na ewolucję całości wszechświata.
A cały Wszechświat zawiera się w każdej jednostce.
Jest w nas niepojęte bogactwo i głębia.

A każdy sam może docierać do swojej głębi i odkrywać wspaniałe cuda oraz cudów doświadczać. Naprawdę wystarczy tego chcieć i czuć taką potrzebę oraz konsekwentnie ku temu podążać. Pamiętając przy tym , by wyzerować swoje oczekiwania i wyobrażenia. A stawać się coraz mocniej świadomym swoich potrzeb i wewnętrznych wartości.

Bo jeśli głowa jest pełna pragnień o lukrowanych pączkach, to upadek z tej wykreowanej przez siebie słodkiej wieży będzie bolesny. A jeśli tak się stanie i przyjmiemy to z pokorą, wyciągając wnioski, to upadek stanie się zalążkiem do wielkich zmian.



ŻYCIE NA NOWYCH ZASADACH
Przestrajając siebie na życie w Antymaterii, musimy porzucić myślenie kategoriami materialnymi. Myślenie wyłącznie o własnych korzyściach, zamienić na tworzenie dobra wspólnego w kategoriach planetarnych. Rywalizację, zamienić na współpracę. Zagarnianie – na współdzielenie. Eksploatację – na rekultywację. Syndrom ofiary i przerzucania odpowiedzialności na innych – na wzięcie odpowiedzialności za siebie, za swoje decyzje i życie. Zatroszczenie się o swoje dobro, potrzeby i o to co dla mnie ważne, zadbanie o własny komfort, uszanowanie i pokochanie samego siebie, wyzbycie się oczekiwań, że ktoś inny ma obowiązek zrobić to za mnie. A tym samym pozostawienie przestrzeni dla drugiego człowieka, dla innych. Okazywanie szacunku sobie wzajemnie. Zejście z drabiny hierarchiczności i zrozumienie, że każdy z nas ma takie samo prawo do życia i samostanowienia oraz taki sam obowiązek dostrzegania konsekwencji swoich działań dla innych i dla ogółu.
Kiedy w człowieku dokonuje się połączenie wewnętrznego zrozumienia, dotarcia do własnej głębi, połączenie pokoju i miłości z wewnętrzną siłą i mocą – dzieją się cuda.



NOWE DROGI. STARE MATRYCE.
Niektórzy zauważają, iż dokonało się obecnie rozdzielenie świadomości na Ziemi – nazwijmy to utworzeniem się dwóch równoległych ścieżek świadomościowych, jakie egzystują obok siebie na planecie. I są to raczej skrajnie odmienne częstotliwości. Myślę, że jedna jest dostrojona do materii, druga do antymaterii. Jeśli ktoś usilnie chce trwać przy starym, pozostanie na linii materialnej. A rolą niektórych jest godzenie tych skrajności poprzez uczestniczenie w zdarzeniach pomiędzy osobami reprezentującymi te przeciwieństwa. To bywa bardzo trudnym doświadczeniem, jednak jest ono potrzebne. To jak implementowanie ducha bezpośrednio w materię.

Obserwuję również głęboko uduchowione osoby, które dają się zwieść starym sztuczkom. Wydaje im się, że podążają nową drogą wzorcowości, ale nie dostrzegają, że to podrabiana i uszkodzona matryca, bazująca na martwych już starociach. Te stare energie i wzorce zdychają z głodu i szukają naiwnych, by zasilali je swoją energią. Miłość bez Mocy prowadzi do pozwalania na wykorzystywanie. Trzeba się zatrzymać i wyjść poza to, by złapać refleksję i mieć odwagę zobaczyć prawdę. W ewolucji świadomości nie ma dróg na skróty. Droga w Górę bywa kręta, a schody do Nieba pozbawione podpórek i zabezpieczeń.

Bezpieczeństwo to siła i odwaga w sercu, stała uważność, jasność widzenia, zdolność rozpoznawania co jest czym i uczciwość wobec siebie w tym rozpoznawaniu, jasno wytyczony kierunek, wartości, intencje, wytrwałość oraz świadoma łączność z tym, którego nazywamy Bogiem. A także nieustanna weryfikacja.

Ponownie nieudolnie staram się uformować w słowa, to co czuję, obserwuję i sama jeszcze nie w pełni pojmuję. Stale dążę do tego, by pojąć. Czasami chcę zrozumieć to, co niepojęte dla rozumu, a co serce i dusza czuje i ogarnia. Poszerza się moja wewnętrzna przestrzeń. Intelekt chciałby nadążać. A zrozumienie przychodzi jak błysk. Pojawia się. Jest. Znika. Chciałabym móc w rozumnych słowach je przekazywać, a jednak wielokrotnie mi się wymyka…



piątek, 2 grudnia 2016

DUCHOWA EWOLUCJA. KONIEC DZIECIŃSTWA - DZIENNIKI WRZEŚNIOWE 2016






Dzienniki, to rozmowy z samą sobą, zapis wielu refleksji i przemyśleń, a także przeżyć, olśnień i wglądów. Moje rozumienie rzeczy, w tu i teraz.


24.09.2016

Świadomość również ewoluuje na wysokich rejestrach.
Wychodzimy z etapu dzieciństwa.
Wchodzimy powoli w etap wzięcia odpowiedzialności za swoje decyzje i traktowanie z szacunkiem samych siebie. Również chodzi o szacunek dla przejawów świadomości w strefie materii trzeciego wymiaru, z jakim nasze wysokie stany świadomości tj. nasze wersje na najgłębszych poziomach, winny traktować same siebie na niższych poziomach.
To jednak następuje w efekcie pogłębiania samoświadomości, samopoznania w tymże trzecim wymiarze. Dopiero kiedy z tego niskiego pułapu dostrzeżemy jak traktujemy samych siebie, jak samym sobą  manipulujemy, jak wykorzystujemy i eksploatujemy  samych siebie i jakie trudne to jest do zniesienia oraz w efekcie postanowimy dokonać zmiany, wówczas informacja ta dotrze na najwyższe poziomy i na skutek sprzężenia zwrotnego  dokonana zmiana sposobu, w jaki traktujemy TUTAJ w materii samych siebie , swoje życie oraz otoczenie, wywrze wpływ na to, jak moja wysoka świadomość potraktuje mnie tutaj ,  z GÓRY.

Właśnie doprecyzowałam bardzo ważną konstatację, dokonaną na bazie własnych doświadczeń.  Niby oczywiste, a jednak wyciągnięte z własnej głębi nabiera wyjątkowego, odkrywczego znaczenia. Otóż…

Wchodzimy w etap świadomego podejmowania decyzji i odpowiedzialności za samych siebie na poziomie duchowym. Wszelkie reklamacje do Pana Boga, to zażalenia do samego siebie.
Dzieciom wygodniej jest obciążać odpowiedzialnością rodziców i też takie ich prawo. Ale to już za nami. Teraz decyduje samoświadomość    i    świadoma współpraca z wyższymi wymiarami.




Innymi słowy – aby na poziomie planowania zdarzeń dla naszego wymiaru mogły zostać wprowadzone konkretne zmiany w sposobie postępowania z nami tutaj, to konieczne jest, byśmy sami dostrzegli swoje tutaj postępowanie i fatalne jego dla nas skutki, chcieli dokonać konkretnej zmiany i taką podjęli decyzję.  Powyższe trzeba jeszcze połączyć ze zrozumieniem, że jesteśmy wersjami samych siebie z wyższych wymiarów, gdzie sami dla siebie przygotowujemy scenariusze zdarzeń.





czwartek, 1 grudnia 2016

NATURA RZECZYWISTOŚCI. BUDOWA WSZECHŚWIATA. ŻYCIE JAK FILM.








Dokonałam przeglądu swoich dotychczasowych zapisków, wizji i wglądów traktujących o naturze ludzkiego życia, istnienia oraz o tym jak to życie jest tworzone i czym się charakteryzuje. Zebrałam najbardziej interesujące i wartościowe fragmenty. Sama ponownie im się przyglądam i zestawiam z własnymi dokonaniami, doświadczeniem i zebraną wiedzą. Zyskuję szerszy obraz i wnikam głębiej. Być może staną się zalążkiem bądź uzupełnieniem Twojej własnej układanki. Każde trafne spostrzeżenie, rezonujące i pozostające w spójności z prawdziwą naturą wszechświata, przyczynia się do indywidualnego wzrastania, a także do poszerzania się świadomości życia.

Oto część druga.



BUDOWA WSZECHŚWIATA. NATURA RZECZYWISTOŚCI.

25.09.2014
Przebudziłam się około 4ej. Zanim to nastąpiło miałam ciekawe sny-przekazy. Oglądałam sceny i brałam w nich udział.

- DROGA - AUTOSTRADA, która rozwidla się i natychmiast pojawia się kolejna "odnoga", kiedy tego potrzebuję.
- JEST ZAMYSŁ i niemalże natychmiast następuje REALIZACJA.
Obecnie dzieje się to w zasadzie symultanicznie.
PROJEKTUJEMY, PLANUJEMY I BUDUJEMY. Jednocześnie.
- Świadomość porozumiewa się językiem abstrakcji, a nie rozumowym myśleniem.
Przełącz swój umysł na odbieranie obrazów, symboli, skojarzeń, haseł.
Zmień sposób myślenia i POSTRZEGAJ.

To iluzja, że TO dzieje się na jakimś ogromnym obszarze - Kosmos, Wszechświat.
Tak naprawdę TO wszystko rozgrywa się na MAŁEJ POWIERZCHNI.
A nam tylko wydaje się...
I - poruszamy się po okręgu. Wszystko dzieje się równocześnie. Równolegle dziejące się rzeczywistości można przedstawić jako zawieszone w przestrzeni kwadraty-ekrany zdarzeń, na każdym wyświetla się oddzielny film mojego/naszego życia.

Fraktalna budowa Wszechświata sprawia, że podstawowe wzory są multiplikowane i stąd wrażenie, że ON jest przeogromny. To efekt multiplikacji. A wszystko można zawrzeć na niewielkiej powierzchni. Reszta to powielanie.

30.09.2014
Spałam ciągiem 7 godzin, co mi się zdarza sporadycznie.
Budząc się czułam, że w nocy ciężko pracowałam. 6 godzin pracy + 1 godzina zakręconych snów.

Byłam w sali kinowej, w innej rzeczywistości. Stamtąd oglądałam to, co wydarza się tutaj. Byłam widzem i aktorem, a wcześniej ten film przygotowywałam.

Multipleks, w którym znajduje się wiele sal kinowych przypomina wielowymiarową rzeczywistość.
W każdej z kinowych sal znajduje się oddzielny ekran i wyświetlany jest inny film do obejrzenia.
Jednocześnie TWORZYMY, bierzemy w nim UDZIAŁ, WYSTĘPUJEMY na ekranie zdarzeń
oraz wchodzimy do sali kinowej, aby obejrzeć ten film.

Dla aktora najciekawszą jest (i stanowi największe wyzwanie, pole do popisu i przeżycia przygody) TRUDNA ROLA, wymagająca konkretnych umiejętności, pokonywania trudności, charakteryzująca się głębią emocjonalną.
Role banalne, proste, zwyczajne, łatwe, nie są atrakcyjne.
Teraz - zastanów się, dlaczego wybieramy sobie TAKIE ŻYCIE?
Sami je sobie planujemy, bo chcemy przeżywać, doświadczać rozmaite stany!
Nie chcemy się nudzić. Wolimy role oskarowe.


Natura Rzeczywistości jest wielowarstwowa. Jestem tutaj, a równocześnie siedzę sobie bezpiecznie w przezroczystej bańce, zawieszonej w przestrzeni i obserwuję te wydarzenia, w których biorę udział. Jestem uczestnikiem i obserwatorem. Doświadczając w przejawionym świecie i osiągając wewnętrzne zrozumienie, dokonuję realnych zmian. Jako obserwator z zewnątrz zachowuję dystans do wydarzeń, zwłaszcza tych, na które nie mam wpływu. Wiem, że wewnętrzny spokój jest moją siłą i podstawą, by przetrwać w tym dynamicznie zmieniającym się świecie.



KAŻDY Z NAS JEST NIM

12.01.2015
Sny.. jeszcze pamiętam strzępy scen, przewijających się przed moimi oczami… Jedna scena przenika drugą, przenikają się wzajemnie…
Wstaję. Myśli cisną się. Wnioski jasno, wyraźnie widoczne.

Każdy z nas jest NIM.
ON jest każdym z nas.
Widzę to znowu, tyle że inaczej. Odkrywam na nowo.
ON odgrywa każdą z ról poprzez nas.
Jesteśmy jak lalki-marionetki, takie kukiełki na jego palcach, a każdym porusza inaczej. Każdy jest inny i unikalny, czego innego ma doświadczać, ma swój charakter i przeznaczenie.
Widzę dłoń, a na każdym palcu nałożoną inną postać. Widzę rękę, która trzyma wiele nitek, a na końcu każdej tańczy marionetka…

Osobowości… to jest tak, jak rozmaite głosy w twojej głowie; podosobowości; wewnętrzne rozmowy różnych głosów – różnych wersji ciebie samego. Każdy ciągnie w swoją stronę, inaczej widzi twój świat, inne ma zadanie i cele, ale...
Każdy z tych głosów jest innym tobą, każdy siedzi w twojej głowie. Ostatecznie to ty zarządzasz każdym z nich – tym lepiej, im bardziej jesteś ich świadom. Świadom ich istnienia. Im bardziej szanujesz ich indywidualność i prawo głosu. Każdy z nich jest tobą. Ty jesteś każdym z nich, widzianym z innej strony.

Jesteśmy wielką gromadą głosów w jednej głowie. I wcale nie ma nas biliardów – w swej esencji jest nas konkretna grupa,
a każdy z nas ma wiele wiele wiele wersji siebie samego, aby móc przeżywać różne stany, w różnych rzeczywistościach.
By odgrywać rozmaite role na scenie Wszechżycia. A zmiana, dokonana w jednej rzeczywistości, wpływa na zmianę każdej wersji we wszystkich pozostałych odsłonach nas samych.
Widziałeś film "Incepcja"? Spójrz na tę historię szerokim kątem... i szeroko przymkniętymi oczyma...
Klocki domino... popchniesz jeden, a wszystkie pozostałe zmienią swoją pozycję.

Czy zatem każdy z nas jest odpowiedzialny za wszystko, co dzieje się tutaj?
Czy my to wszystko zrobiliśmy sobie nawzajem?
I tak, i nie.
Siadając na wierzchołku widzisz głównego manipulatora – admina – nadzorcę, pociągającego za wszystkie sznurki. Schodząc na niższe piętra zobaczysz jego wyspecjalizowane komórki i okaże się, że każda jest odpowiedzialna za… SIEBIE.


Znowu nieudolnie przekładam na słowa to, co czuję i widzę w języku abstrakcji… Macam, szukam, składam kawałki układanki.

18.01.2015
We śnie słyszę fragmenty rozmowy:
„ … wy żyjecie 60 lat i to nie wystarcza… nie synchronizuje się z całością istnienia…"
Rozumiem, że trzeba zmienić coś w systemie, to nie może dalej funkcjonować tak, jak dotychczas. Ludzie powinni żyć znacznie dłużej i takie było pierwotne założenie, abyśmy mogli tutaj, w tej rzeczywistości realnych zmian, dokonać faktycznie konkretnych działań. Tymczasem długość naszego życia została celowo skrócona, aby uniemożliwić nam działanie. Kiedy stajemy się dojrzali, zyskujemy wgląd w wewnętrzną mądrość i już WIEMY, wówczas umieramy… nie wystarcza nam czasu… To MUSI się zmienić.

Wygląda na to, że czas został celowo rozciągnięty, a my wciągnięci w tzw. koło karmy, by kręcić się jak chomik w swoim kołowrotku... mamieni iluzoryczną obietnicą szczęścia, bez szans na bezpieczne opuszczenie tej karuzeli. Jedynie ci pełni determinacji mogli wyskoczyć w pędzie, doznając poturbowania, ale również uwolnienia, poniekąd. To jednak ma się zmienić. Mamy przerwać to błędne koło. Przejrzeć na oczy. Dostrzec niewolniczy system. Dokonać przeprogramowania. Zrozumieć, że nie wszystko złoto, co się świeci...



WSZYSTKO TOCZY SIĘ PO SPIRALI

24.01.2015
Przeżywam swoje „AHA!”
Nagłe olśnienia, głębsze zrozumienie tego, co teoretycznie dawno wiadomo…

Ludzie szukają wyższych wymiarów, wysokich wibracji,  poza sobą, na zewnątrz, gdzieś daleko stąd. W niebie. W kosmosie.
A one są wewnątrz nas! Dokładnie odwrotnie, niż wielu sobie wizualizuje!
Niby wielokrotnie powtarzane jest: - wejdź w siebie, wejdź do wnętrza;
A jednak ludzie, w przeważającej większości swej populacji, wciąż kierują uwagę na zewnątrz. Zwracają się ku Bogu w kościołach, świątyniach, w niebiesiech... Czynią świętymi innych ludzi i wywyższają ich...

Moje "AHA!" – widzę wewnętrznie, czuję tak mocno – spirale, wiry układające się przestrzennie…
Na zewnątrz są najniższe wymiary, najniższe częstotliwości.
Im bardziej do wewnątrz – tym wyższe częstotliwości, aż do samego „centrum dowodzenia”.
My jesteśmy wersjami samych siebie z innych poziomów.
Schodzimy coraz „NIŻEJ” czyli coraz bardziej NA ZEWNĄTRZ; sami dla siebie przygotowujemy TAM, to co TU. Rzecz w tym, że na kolejnych poziomach zaczynamy coraz bardziej żyć własnym życiem tej konkretnej wersji nas samych. Zmienia się nasz sposób i punkt widzenia, zyskujemy nowe, inne zrozumienie i postrzeganie rzeczy oraz rzeczywistości. Co innego okazać się może ważne na danym poziomie, niż było planowane w „Centrum dowodzenia”.
WSZYSTKO TOCZY SIĘ PO SPIRALI.
Po spirali przechodzimy z poziomu na poziom, z wymiaru do wymiaru, na kolejne piętra. To dzieje się płynnie i „na zakładkę”, tak jak po spirali toczy się życie wszechświata, a jest ono odzwierciedleniem tego, co wewnątrz nas samych.

Widzę płaskie rysunki koła i przestrzenne wiry.
Pierwotny rysunek koła w kole, to uproszczenie, spłaszczenie przestrzennego wiru, przestrzennej spirali. Wyobraź sobie dziecięcą zabawkę – sprężynę z plastiku, schodzącą po schodach. Kiedy ją złożysz, położysz płasko, zobaczysz  w uproszczeniu koło. Kiedy wprawisz ją w ruch – ujrzysz przestrzenną formę spirali…










wtorek, 29 listopada 2016

ŻYCIE JAK FILM - PRZEMIANA STARYCH WZORCÓW. NOWE KSZTAŁTY. NOWE WARTOŚCI.









ŻYCIE JAK FILM -  MYŚLI ZEBRANE.
PRZEMIANA STARYCH WZORCÓW. NOWE KSZTAŁTY. NOWE WARTOŚCI.

Dokonałam przeglądu swoich dotychczasowych zapisków, wizji i wglądów traktujących o naturze ludzkiego życia, istnienia oraz o tym jak to życie jest tworzone i czym się charakteryzuje. Zebrałam najbardziej interesujące i wartościowe fragmenty. Sama ponownie im się przyglądam i zestawiam z własnymi dokonaniami, doświadczeniem i zebraną wiedzą. Zyskuję szerszy obraz i wnikam głębiej. Być może staną się zalążkiem bądź uzupełnieniem Twojej własnej układanki. Każde trafne spostrzeżenie, rezonujące i pozostające w spójności z prawdziwą naturą wszechświata, przyczynia się do indywidualnego wzrastania, a także do poszerzania się świadomości życia.




ROZPAD STARYCH SYSTEMÓW

Maj 2011
Pomyślałam sobie – marzenia są w życiu najważniejsze, ja je mam i podążam za nimi, tak się dzieje od lat. Miałam świadomość swoich lęków oraz strachu, jaki wielokrotnie mnie paraliżował. Jednakże miałam też odwagę. Paradoks? A może właśnie tam, gdzie jest strach, pojawia się odwaga? Może strach wzbudza odwagę, a ta pozwala nam przejść przez strach, wyjść poza strach?

Kiedyś nie dostrzegałam swojej odwagi, później jej nie doceniałam.
Teraz wiem, że byłam tchórzem, który miał w sobie odwagę.


19 kwietnia 2013
Tak trudno jest uwolnić się od potężnego uwarunkowania, jakim jest potrzeba życia z mapą w ręku. To uwiązanie i uzależnienie od planowania, wyznaczania celów, opierania się na drogowskazach i wytyczonym szlaku.
Choć jest to bardzo proste, nie jest w praktyce łatwe. Właściwie dlaczego? Wygląda na to, że ulegamy przyzwyczajeniom i programom, jakie nami kierują. Funkcjonujemy w społeczeństwie o silnym przekonaniu, że życie da się zaplanować, zabezpieczyć i stworzyć sobie trwałą stabilność. A tak nie jest. Wszystkie konstrukcje są niestabilne. Pewna jest tylko zmiana. W każdej chwili to, co z mozołem zostało zbudowane, może rozpaść się jak domek z kart. Żyjemy z resztą w czasach, kiedy przestarzałe systemy rozlatują się na naszych oczach, a świat przybiera nowe kształty.



TWORZYĆ NA ZEWNĄTRZ TO, CO JEST WEWNĄTRZ MNIE!

Kwiecień 2014
Chcę czuć, że jestem właściwą osobą na właściwym miejscu.
Czuć, że wykonując daną pracę pozostaję sobą. Po prostu. Niczego nie udawać. Niczego nikomu nie udowadniać. Kierowanie się ambicją pozostawiam w przeszłości.
Gdybym w tej chwili z całą pewnością wiedziała i czuła, co to jest, całą sobą zmierzałabym ku temu. Nie wiem, a i tak całą sobą zmierzam do tego, co dla mnie najlepsze, najodpowiedniejsze, ku samej sobie i robieniu tego, do czego jestem przygotowana, co we mnie JEST.

Wciąż szukam swojego miejsca. Wciąż odkrywam samą siebie. Dokonuję  samo-poznania. I nadal widzę tylko mały kawałek, pomimo wielu lat poszukiwań. I kolejny raz samej sobie zadaję pytanie: - KIM WŁAŚCIWIE JESTEM?
Dlaczego tutaj przybyłam? Co jest moim zadaniem? I częściowo pojawiają się odpowiedzi. Obserwuję siebie, okoliczności w jakich przychodzi mi być, sytuacje. Jednak jeszcze nie widzę wyraźnie, czym konkretnie mam się zajmować, aby realizować siebie i czuć satysfakcję – przede wszystkim wewnętrzną, ale również finansową. Z perspektywy czasu widzę, iż wszystko co wydarzyło się przez te lata, było zwyczajnie potrzebne i miało swoje wielowymiarowe znaczenie. Sprzątałam, czyściłam, przygotowywałam przestrzeń.

Prowadzenie bloga daje mi dużo radości, jest to moje własne pole tworzenia. Ale to wciąż nie wszystko. Potrzebuję przestrzeni, w której znajdę się z właściwymi ludźmi, aby we właściwych, sprzyjających okolicznościach TWORZYĆ NA ZEWNĄTRZ TO, CO JEST WEWNĄTRZ MNIE!



MYŚL JAKO TWORZYWO, A ŻYCIE TO FILM.

Sierpień 2014
Znowu dałam wyciągnąć z siebie energię. Otworzyłam się, pomimo głosu intuicji. Osłabłam.
Nogi odmawiają mi posłuszeństwa.

Nie możesz tak każdego wpuszczać.
Musisz chronić siebie.
Nikt nie wymierza Tobie kary.
Sama oceniaj, co jest słuszne i bądź w zgodzie ze sobą.
Tylko Ty sama karzesz siebie. Poczucie winy prowadzi do potrzeby ukarania siebie.
Tak dzisiaj mówił do mnie Ojciec. Nogi mają się lepiej.
*
Rozmawiam z panią, która przychodzi posprzątać dom. Kilkoro dzieci. Mąż jeździ w trasy. Ludziom wokół ciężko. Bez pracy, bez pieniędzy, na wsi przynajmniej jakąś marchewkę na polu sąsiada znajdą. A praca jak jest, to za tak marne pieniądze... Po jej wyjściu siedzę i płaczę. Głośno rozmawiam ze sobą i z Bogiem o tym, jak ciężko żyje się ludziom, dlaczego tak jest, że to niesprawiedliwe i jak ja mam żyć? To mnie przytłacza.
*
Przyglądam się sobie, jakbym oglądała jakiś film. Film, który za chwilę dobiegnie końca.
Ale to nie zapowiada się na happy end. Szykujcie pudełka chusteczek. I gorącą herbatę. Mogło być tak pięknie. A jest, jak jest. Kolejny depresyjny wspaniały egzemplarz człowieka, który… nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań.
To wydaje się tak nie realne, zupełnie jak obca historia, kiedy słuchasz opowieści o innym człowieku i kompletnie nie wyobrażasz sobie, że mógłbyś nim być Ty SAM. A tu psikus! To moja historia! Łzawa. Ocean łez. W ciągu ostatnich 15 lat umierałam cztery razy. Uzyskałam nową tożsamość. I mam wrażenie, że znowu umieram. Ale inaczej. Wyczerpały mi się pomysły na siebie. Nie wiem – jak? I nie mam znów sił. Czy to ma być koniec? To trochę głupie. Ale ja chyba nie umiem zmienić swojego życia. A taka ładna jestem…
*
Znalazłam inspirację. Położyłam się spać spokojna. Rano obudziłam się z uśmiechem na twarzy. Przytuliłam siebie samą. Poczułam się lekko.

Myśl jest najprawdziwszym tworzywem.
Swoimi myślami i przekonaniami tworzymy swój świat, który staje się naszą rzeczywistością.

Kiedy wejdziesz do cudzego świata lub pozwolisz, by Ciebie ktoś tam wciągnął, musisz grać zgodnie z jego regułami.
W swoim świecie sam tworzysz własne reguły.
*
UZDRAWIAM SWOJĄ DUSZĘ, A UZDRAWIAJĄC SWOJĄ DUSZĘ, UZDRAWIAM ŚWIAT.
*
Dopóki na Ziemi będą ludzie, chcący walczyć za ojczyznę, dopóty na tej planecie będą trwały wojny.
*
Żyj w ufności. Zaufaj życiu. Jeśli pokochasz siebie i swoje życie niezależnie od tego, jak ciężko ci jest i równocześnie zaufasz życiu, przekonasz się, że życie o ciebie zadba.
Jeśli jednak będziesz wciąż walczyć z życiem, stawiać opór temu co nieuniknione, świat okaże się dla ciebie niezwyciężony. Będziesz wciąż otrzymywać ciosy, a trudności będą się piętrzyły.
UFNOŚĆ I WDZIĘCZNOŚĆ DZIAŁAJĄ REALNE CUDA.
DZIŚ JESTEM NOWYM CZŁOWIEKIEM.


TRANSFORMACJA EMOCJI. POZNANIE SIEBIE.

26.08.2014
TY JESTEŚ tak naprawdę jedyną osobą, której szukasz w życiu.
TY JESTEŚ NIM, a On zawiera się cały w Tobie.
WSZYSTKO, czego potrzebujesz, JEST już w Tobie.

TAO nie jest do rozumienia. Nawet nie staraj się zrozumieć.
Pogłębiaj swoją INTUICJĘ. Przełam bariery rozumowego myślenia.
Wyrwij się ze schematycznego, ograniczonego myślenia zamkniętego w ciasnych ramach programującego twój umysł systemu.

Wypłyń na szerokie wody. Poczuj Przestrzeń. Uwolnij umysł. Kocham Cię.

Rozwijaj swoją indywidualność. To właśnie ona może okazać się najcenniejszą wartością we Wszechświecie. Jesteś niepowtarzalny, jedyny taki w całej historii wszelkiego istnienia.


29.07.2014
W ŻYCIU NIE CHODZI O TO, ŻEBY BYĆ ŚWIĘTYM,
ALE BY PODEJMOWAĆ SŁUSZNE DECYZJE I ROBIĆ TO, CO JEST SŁUSZNE. TU I TERAZ. W TYM MOMENCIE.
Emocje trzeba poczuć, dostrzec, rozpoznać. Oczyścić, odpuścić i pójść dalej bez obciążenia.
Z pewnością nie są po to, by je w sobie tłamsić, gromadzić i nosić – ponieważ prędzej czy później wybuchną. Im później, z tym większym hukiem.
Emocje nie są po to, by strzelać nimi do innych ludzi, którzy akurat stanęli na twojej drodze.

W ŻYCIU MIĘDZY INNYMI CHODZI O TO, ABY BYĆ ODPOWIEDZIALNYM ZA SWOJE EMOCJE. A CO ZA TYM IDZIE – NIE ROBIĆ Z INNYCH TARCZY STRZELNICZEJ, ANI Z SIEBIE CELU, DO KTÓREGO INNI MOGĄ STRZELAĆ.



WOLNOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ. PRZEBUDZENIE I CZŁOWIECZEŃSTWO.

Wielu ludzi myśli o sobie, jako o przebudzonych, a może nawet pretendujących do oświeconych, cokolwiek to oznacza.

Przebudzić się można na wiele sposobów i w wielu aspektach życia. Być może w jakimś się już ocknąłeś, a w wielu innych wciąż śpisz...

Weganizm jest wg mnie jednym z aspektów przebudzenia świadomości. Ale bynajmniej nie jedynym. Można być weganinem wrażliwym na los zwierząt i troszczącym się o swoją roślinną dietę, ale być ślepym na stojącego obok człowieka. Co więcej – można nie dostrzegać siebie samego i zamknąć się na samopoznanie. A jeśli nie widzisz siebie, to czy faktycznie zobaczysz innych?


29.07.2014
DEKLARACJA ODPOWIEDZIALNOŚCI

ZERO OCZEKIWAŃ. ZERO OCZEKIWAŃ. ZERO OCZEKIWAŃ.
ZERO WYRACHOWANIA. ZERO WYRACHOWANIA. ZERO WYRACHOWANIA.
JA BIORĘ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA MOJE OCZEKIWANIA, JEŚLI SIĘ POJAWIAJĄ. PRZYGLĄDAM SIĘ SWOIM MYŚLOM I ZAPOBIEGAM ROZWIJANIU SIĘ PROJEKCJI NA INNYCH.
TY BIERZESZ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE REAKCJE, ODCZUCIA, PROJEKCJE.
BO JEŚLI JA NIE WYWIERAM NA CIEBIE PRESJI, A TY CZUJESZ SIĘ TAK JAKBYM TO ROBIŁA, TO OZNACZA, ŻE PROBLEM SIEDZI W TWOIM, NIE W MOIM UMYŚLE.
TOTALNA WOLNOŚĆ OZNACZA TOTALNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE MYŚLI, INTENCJE, CZYNY.

NIKT NIE MUSI SPEŁNIAĆ MOICH OCZEKIWAŃ.
JA NIE MUSZĘ SPEŁNIAĆ CUDZYCH OCZEKIWAŃ.
Niech każdy robi to, co uważa za słuszne.


29.07.2014
Najcenniejszą wartością i tym, co pozwala nam wzrastać duchowo jest nasze CZŁOWIECZEŃSTWO.
Rozwój duchowy w praktyce nie oznacza fruwania na błękitnej chmurce kilometr nad ziemią i odseparowania się od problemów związanych z codziennym życiem. Jest dokładnie odwrotnie. Pogłębianie świadomości i praca energetyczna ma iść w parze z budowaniem życia w materii. Żyjemy tutaj, na tej planecie, otoczeni zarówno antymaterią jak materią. Mamy sprawdzać się i weryfikować w obu tych sferach.
O moim człowieczeństwie świadczy mój stosunek do siebie, do drugiego człowieka, do innych istot. Integralnie.


DAR ŻYCIA. WYZWOLENIE DUSZY.

30 sierpnia 2014
Ten holograficzny świat jest przez kogoś budowany.
Ktoś go projektuje, planuje i realizuje. Ktoś stawia kolejne elementy na właściwym miejscu. To nie robi się samo z siebie. Jeżeli wszystko (Wszechświat i to, co poza nim - Bóg i Wieczność) jest Umysłem, to ten UMYSŁ może przejawiać się w tryliardach mniejszych umysłów i każdemu z nich nadać charakter i funkcję. I każdy z nich może tworzyć, kreować. To wydaje się tak oczywiste.

Sam fakt, iż świadomość może przejawić się w sferze bytu materialnego i doświadczać życia ludzkiego jest WIELKIM DAREM ORAZ NIEPOWTARZALNĄ MOŻLIWOŚCIĄ WZRASTANIA. Choćby to była krótka chwila. Być może nawet nie wiesz, jak szczęśliwa jest Dusza, mogąc jej doświadczyć.
Jestem wdzięczna za życie i możliwość doświadczania go tu, w materii.

Od Ciebie zależy, jakimi wytycznymi posługujesz się obecnie w życiu i jakie wytyczą Twoje życie jutro.

Zawsze możesz wytyczyć nowy kierunek



02.09.2014
Uważaj na świętych.
NIE MA ŚWIĘTYCH LUDZI.
Idea "świętego", to wymysł ciemnej strony Mocy, aby mieszać w ludzkim ego i rozbudzać pychę oraz tworzyć manipulacje za pomocą "autorytetów".

Filmowy Matrix istnieje i funkcjonuje bardzo podobnie do filmowej wersji.
Zobaczyłam to wyraźnie.

15.09.2014
Trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje życie i przestać narzekać.
Doceniać TO CO JEST i zaprzestać zwalania odpowiedzialności na innych; na system, na, na, na... Dość narzekania! Dość biadolenia! Każdy z nas odpowiada za obecny stan rzeczy.

21.09.2014
Tyle się dzieje. Myśli, refleksje, wnioski, olśnienia. Chciałabym móc wszystko zapisywać i przekazywać. Nie nadążam.


ODDANIE SIĘ BOGU
Proszę Cię, dla Twego własnego dobra, jeśli chcesz oddać się Bogu, zrób to poza kościołem, poza religią. Nie oddawaj się Bogu w kościele. Zaprzestań oddawania się fałszywym bożkom. Otwórz oczy i dostrzeż ich PRAWDZIWĄ TWARZ.
One nie są tym, za co je bierzesz.
Jedynym miejscem, gdzie możesz oddać się Bogu, jest Świątynia Twojego Serca.
Tylko zwracając się do własnego wnętrza odnajdziesz DOM. Zjednoczysz się z własną Duszą. Spotkasz Boga. Tylko tam poczujesz Jedność. Zawsze tam byłeś i jesteś. Tylko na chwilę się pogubiłeś. Wyruszyłeś w Podróż, by powrócić do Domu. Odnajdziesz go w swojej Duszy.

23.09.2014
Dziś mogę stwierdzić to z pełnym przekonaniem:
Moja Dusza była zniewolona.
Dziś moja Dusza jest wolna.
TY TEŻ MOŻESZ TEGO DOKONAĆ.



ENERGIA Z SERCA DO SERCA

21.02.2016
Obudziłam się rano z uczuciem radości, błogości, wypełniona szczęśliwością.
Uśmiech na twarzy. Radość w ciele.
Krótko przed obudzeniem widziałam i przeżywałam scenę wizyty u mnie Przyjaciela.
Charakterystyczny był jego niski wzrost.  Jednak moje serce czuło, że to WIELKI PRZYJACIEL.

Odczuwałam w sobie, zwłaszcza w rejonie klatki piersiowej i splotu słonecznego, silną, przyciągającą do niego energię. Czułam wielką radość – Radość i Szczęśliwość z naszego spotkania. Właściwie czułam to całą sobą. ODCZUWANIE mnie ogarnęło.

Miałam bardzo wyraźne i jasne przeświadczenie, że WŁAŚNIE TO ODCZUWANIE, ta silna energia rozświetlająca i powiększająca mnie OD WEWNĄTRZ, jaką czułam do Niego i jaka zaistniała między nami – TO JEST NAJCENNIEJSZE I NAJWAŻNIEJSZE.

To UCZUCIE przyćmiewa wszystko co dzieje się dookoła. Wszelkie ograniczenia i niedogodności tego doczesnego, materialnego, matriksowego świata przestają mieć znaczenie, znikają.
Ważne jest TO UCZUCIE – ENERGIA Z SERCA DO SERCA.

Czuję się od rana taka radosna, energetyczna, witalna.




ISTOTA ZDARZEŃ

28.02.2016  
Każde zdarzenie w naszym życiu jest ważne samo w sobie.
Równocześnie niesie jakieś przesłanie oraz własną esencję.
Ta esencja, to sedno sprawy czyli istota zdarzenia jest także konkretną Istotą.
Ona jednocześnie stanowi zaczyn czegoś nowego. Stanie się zasileniem nowych zdarzeń.
Ważne, bym umiała dostrzec tę Istotę.

Do rozmyślań na ten temat skłoniło mnie moje doświadczenie na granicy snu.
Bo tak naprawdę to nie był sen, a raczej przebywanie pomiędzy światami, doświadczanie innej rzeczywistości.
Tam widziałam to wyraźnie.

ZDARZENIA
Na nasze rzeczywiste zdarzenia nałożona jest „nakładka”. Jedno i drugie ma znaczenie.
Człowiecze życie jest ciągiem zdarzeń.
Zdarzenia po prostu zachodzą. Podejmujesz decyzję, dokonujesz wyboru. I wszystko się zmienia. Brak decyzji też jest wyborem.
To w jaki sposób rozmawiamy ze sobą, co chcemy sobie tak naprawdę przekazać -  to kreuje nową istotę – istotę zachodzącego właśnie zdarzenia. Esencja naszej rozmowy stanowi zaczyn do czegoś Nowego. Wytwarzamy pewien rodzaj energii, myślokształtów, uczuć – to nabiera kształtu, barwy, charakteru, to tworzy się pomiędzy nami i zaczyna niejako żyć własnym życiem – to jest właśnie ta „Nakładka” na zachodzące rzeczywiste zdarzenie. Ona wynika z tego, co w nas. Ta „Nakładka” stanowi zaczyn, zalążek kolejnych nowych zdarzeń. Jest żywa. Jest pulsującą życiem Istotą. Warto mieć świadomość tego, co tworzymy. To właśnie buduje później kolejne zdarzenia w naszym życiu, a także w życiu toczącym się wokół nas. W ten sposób budujemy siebie oraz otaczającą nas rzeczywistość.




DOBRO ZAWSZE POWRACA
Nigdy nie należy podupadać na Duchu ani tracić ufności w dobry los. Ciężkie chwile są przejściowe i choć czasem trwają zbyt długo, to zawsze dokładnie tyle, ile potrzeba. Jeżeli tylko postępujemy w życiu uczciwie, w zgodzie ze sobą, możemy być pewni że dobro powróci do nas. Trudne wydarzenia są najczęściej (jeśli nie zawsze) lekcją, a czasem egzaminem sprawdzającym czy już lekcja została przerobiona, czy jesteśmy gotowi aby pójść dalej.

Zatem stawiam kolejny krok i… do zobaczenia na Drodze!








SPOTKANIE Z SOBĄ – SPEŁNIENIE CELU. DZIENNIKI 2016








Dzienniki, to rozmowy z samą sobą, zapis wielu refleksji i przemyśleń, a także przeżyć, olśnień i wglądów. Moje rozumienie rzeczy, w tu i teraz.


Czerwiec obfitował w ważne wydarzenia i przekazy. Zamykał się ważny etap. Dopełnił się krąg.

Dominowało we mnie poczucie, iż staję się CORAZ BARDZIEJ NIKIM.


26.05.2016
Już wiem co tak mnie ostatnio ciśnie. To ten ostry, pchający w górę trójkąt. Tak naprawdę ciśnie od lat, tyle że z coraz większym natężeniem. A ja staję się coraz większym NIKIM, stąpającym po coraz cieńszej linie, na coraz większej wysokości.


19.06.2016
Wizja
Widzę budynek - podłużny pawilon parterowy, wewnątrz korytarz i pokoje jeden za drugim. Jestem sama w jasnym pokoju na końcu korytarza. Drzwi są otwarte.
Wychodzę na korytarz i widzę, że właśnie przyszła moja Matka.
MATKA TRZYMA GITARĘ W CZARNYM POKROWCU.
Patrzy w bok, w stronę otwartych drzwi pokoju.
Myślę, że pewnie przyszła na lekcję gry na gitarze. Ale jeszcze nie ma Nauczycielki.
Ja na widok Matki spuszczam głowę w dół i odwracam się w drugą stronę. Nie mam śmiałości spojrzeć jej w oczy ani pierwsza się odezwać, chociaż w głębi siebie oczekiwałam na spotkanie z nią. ALE JA TUTAJ TYLKO SPRZĄTAM. JESTEM NIKIM. Robiłam porządki.


Wraz z tą wyrazistą i wyzwalającą emocje wizją, nastąpiło rozkodowanie programu poczucia winy – jednego z najsilniej kontrolujących i ubezwłasnawalniających ludzkość programów.


20.06.2016 (dzień przed Przesileniem)
Proces na jawie

Miałam dziś rano przemyślenia nad tym, jak coraz mniej ludzi kontaktuje się ze mną, jak staję się coraz bardziej samotna, sama... pomyślałam, że tak się dzieje kiedy wchodzę coraz głębiej w siebie, coraz bliżej własnego Centrum. Im bliżej tego Centrum, tym mniej ludzi wokół. Również tym mniej ludzi, którzy ze mną rezonują, a coraz więcej tych, którzy sami się odsuwają. A ja sama coraz częściej nawet wolę być sama ze sobą.

Zamknęłam oczy zagłębiając się w sobie i odczuwanie tego doświadczenia BYCIA W CENTRUM. Wówczas zobaczyłam siebie stojącą na okrągłej białej planszy, dokładnie po środku, a po środku pod moimi stopami było czarne koło (nie okrąg, koło). To wyglądało nieco podobnie jak plansza strzelnicza, a ja stałam "w dziesiątce". W Ciszy.

Kiedy otworzyłam oczy, mój wzrok przyciągnął napis na butelce.
Jednak uwagę skupiłam na trzech literach ANA. Natychmiast wiedziałam, że one mają znaczenie. Jak w MirANdA. Od A do A.
Powrót do siebie, do swego Centrum.

Podróż przez cały alfabet = od A do Z i ponownie do A. Do samego siebie. Jednak to jest już całkiem inne A. To A na nowym poziomie. Powrót do Domu – Podróż dopiero się zaczyna.

Zrozumiałam, że to właśnie jest Miranda – spełnienie mojego nowego imienia, jakie w przekazie otrzymał Andrzej. Miranda – Powrót do Siebie. MIRanda – Niosąca Pokój.


28.06.2016
Miałam dziś niesamowitą, wyrazistą i mocno symboliczną wizję we śnie.
Pokazała, jak ważne zachodzą we mnie zmiany.

Wszelkie zmartwienia i czarne myśli same wymaszerowały z mojej sypialni. I z mojej głowy. Tak właśnie się czuję. To wielka ulga. Myślę, że to wspaniały efekt przejścia od A do A.

Niepokoje przemieniły się w strażników mojego wewnętrznego bezpieczeństwa i spokoju.
Długa droga za mną.
Nowa – przede mną.




24.09.2016
Zmiękczanie siebie – miękkość, łagodność, wyrozumiałość.
Wzruszenie – odczuwam wzruszenie i radość pisząc te słowa. Widzę piękną, długą Drogę przede mną. To Droga Samospełnienia. Tak długo na to czekałam, tak intensywnie na to pracowałam.

Wnikanie w Duchowość Siebie.
Uduchowienie Materii.
Ewolucja Świadomości.
Dostrzeżenie, zrozumienie, uwolnienie.

Wejście „na szczyt”. I zejście "na dół", aby energię Centrum i zdobyte, wypracowane doświadczenia zaimplementować bezpośrednio na niskich poziomach.

GÓRA  -   DÓŁ
NIEBO   -   ZIEMIA
NIEBO    -    JA    -    JĄDRO ZIEMI


ODWAGA, BY BYĆ SOBĄ.
ODWAGA, BY POZNAĆ SIEBIE I STANĄĆ Z SOBĄ TWARZĄ W TWARZ.
ODWAGA, BY ZMIENIAĆ SIEBIE.

TOWARZYSZ DROGI – INICJATOR ZMIAN
Ta praca z ludźmi ma być bardzo głęboka, duchowa, świadomościowa. Ma dotykać głębi, łączyć człowieka z głębokim poziomem jego samego.
Mam inicjować kolejne zmiany, poruszać, wstrząsać … sprawiać, że nic nie będzie już takie samo. Ja wykonuję pracę, dotykam Ciebie, poruszam, potrząsam. Ty wykonujesz pracę – otwierasz się, chcesz zmiany, wchodzisz w siebie. Ja towarzyszę, asystuję. Mogę wskazać kierunek. Mogę otwierać twoje oczy. Jednakże to TY podejmujesz decyzję i stawiasz kolejne kroki. To TY decydujesz, czy otwarte już oczy PATRZĄ I WIDZĄ.




OD    A     DO    A
SPOTKANIE Z SOBĄ – SPEŁNIENIE CELU

Kiedy osobowość doświadcza stanu, w którym przekonuje się i WIE, że JEST NIKIM – osiąga PUNKT ZERO    -    a   jednocześnie JA doświadcza stanu , w którym ŚWIADOMOŚĆ JEST WSZYSTKIM.

Te dwa przeciwstawne stany jednoczą się w Tobie/we mnie/w Istocie – w ISTNIENIU, którym JESTEM.

To nałożenie się NAJNIŻSZEGO PUNKTU  dla osobowości   oraz   NAJWYŻSZEGO PUNKTU  dla Świadomości.

A tym samym osiągnięcie celu   -  spotkania z samym sobą.


ŚWIADOMOŚĆ ISTOTY BOSKIEJ  <---------------------->  „NIKT”
PEŁNIA I PUSTKA ZARAZEM        <---------------------->   PUNKT ZERO  dla osobowości












czwartek, 24 listopada 2016

DOBRO I ZŁO - ROZDZIELENIE





Zmiany zachodzą na wielu poziomach. Część z nich obserwują nasze oczy. Inne potrafimy odczuwać. Czasem informacje o zmianach przepływają i są odbierane poprzez obrazy, symbole, odbiór mentalny.

Otrzymałam informację w formie wizji.
Dzielę się nią z Tobą.

4.11.2016
Zobaczyłam strumień energii w formie rury-tuby, a w niej coś kojarzącego się z helisą DNA.
Równocześnie usłyszałam informację:
- Dobro i zło były ze sobą splątane.

Po czym zobaczyłam dwa kwadraty-sześciany, rozchodzące się na boki i odebrałam informację:
- Teraz dobro i zło zostały rozdzielone.
- Wszyscy jesteśmy bezpieczni.




czwartek, 17 listopada 2016

SPAL STARE SKRYPTY. DZIENNIKI 2015






Dzienniki wrześniowe 2015. Odkurzone zapiski.

Dzienniki, to rozmowy z samą sobą, zapis wielu refleksji i przemyśleń, a także przeżyć, olśnień i wglądów. Moje rozumienie rzeczy, w tu i teraz.


26.09.2015

SPAL STARE SKRYPTY.
Otwórz umysł na nową wiedzę.
Otwórz się na nową rzeczywistość.
Nie ma jednego scenariusza ani podręcznika, aktualnego raz na zawsze.
Wszystko ulega przekształceniu, zmianie i to jest ewolucja.
Każdego dnia następuje NOWE.
Każdy dzień przynosi nowe sytuacje i nowe rozwiązania.
Zaprzestań uwiązywania się do starych lub jedynie słusznych rozwiązań.
Uczę siebie, nieustannie POZNAJĘ SIEBIE oraz otaczający mnie świat.
Każdego dnia wstaję od nowa i postrzegam nowym spojrzeniem.
NIC NIE JEST TAKIE SAMO.
WSZYSTKIE KONSTRUKCJE SĄ NIESTABILNE.