Moje osobiste doświadczanie NATURY RZECZYWISTOŚCI





"W ciszy i spokoju
Wytyczonych ścieżek
Dotykam nieskończonej pustki.
Gdzie wspólne jest krążenie rzeczy,
Widzę, jak się cofają,
Dojrzewają i kwitną,
I znów się cofają,
Do swoich korzeni."
[TAO te king, rozdział 16]


4.10.14
Nie mam pojęcia, czy ktokolwiek zechce to wszystko czytać, jednak te myśli wylewają się ze mnie, jako podsumowanie moich własnych przeżyć i zachodzących we mnie przemian. Próbowałam je powstrzymać, odłożyć "na półkę", ale... nie, nie chcę tego robić. Czuję potrzebę pisania. Czuję, że to jest ważne. Wiem, że tak wzmacnia się nowa świadomość.

Być może znajdzie się tu nieco sprzeczności, gdyż w doświadczaniu dzieją się paradoksy. Każdy etap, nowe zrozumienie, pokazuje nowe aspekty, nowe ścieżki. Im głębiej, tym ciemniej, choć jaśniej.

Czasem trzeba czytać między słowami, zawsze trzeba mieć otwarty umysł i pamiętać, że wiedza duchowa to nie doktorat na uniwersytecie, a ocean abstrakcji.




Moje osobiste doświadczenie pokazuje i mogę powiedzieć, że poprzez własne życie TO Wiem, iż:
- jest plan, pewien ogólny scenariusz życia
- są punkty, nazwijmy to „przeznaczenia”
- są lekcje do przerobienia i zadania, do wykonania
- są siły wspierające w realizacji, jak i przeszkadzające
- zawszy mamy wybór, w którym kierunku zdecydujemy się podążać;
Możemy iść drogą realizowania swoich wytycznych na to życie, a wówczas życie nas wspiera; możemy stawiać opór i wychodzić z założenia, że lepiej wiemy jaki scenariusz jest dla nas dobry, niż życie to pokazuje (Nie chodzi o to, aby słuchać co myślą o naszym życiu inni i co każą nam robić! Mamy słuchać swojej intuicji).

- Warto, wręcz należy i trzeba pogłębiać swoją intuicję, aby wchodzić w jak najlepszy rezonans z głosem wewnętrznym. Wówczas tylko dowiemy się Prawdy o sobie i swoim życiu, o celach, jak i o całym Istnieniu – to z kolei nie oznacza, aby nie słuchać innych i uważać siebie za pępek wszechświata oraz jedyne źródło wszelkiej mądrości – to kolejna pułapka; uczymy się przez całe życie – zarówno od innych, jak na własnych doświadczeniach, do nas należy coraz uważniejsza obserwacja i wyciąganie coraz trafniejszych wniosków.

- Przyciągamy do siebie takich nauczycieli, na jakich jesteśmy gotowi; może pojawić się na naszej drodze wielki nauczyciel, ale jeśli człowiek nie jest gotów przyjąć jego nauk i docenić jego mądrości, zlekceważy to wydarzenie, a może w ogóle nie dostrzeże Nauczyciela, a tym bardziej jego rangi.

- Istnieje dobro i zło w ziemskiej rzeczywistości; nie dajmy się omamić słowom, że istnieje tylko dobro; owszem, kiedy spojrzymy na życie i istnienie z najwyższej perspektywy, to wszystko jest potrzebne, wszystko ma swoją funkcję i miejsce. Jednak tu i teraz w życiu na Ziemi, do nas należy i jest sednem rozwoju i ewolucji świadomości, aby nauczyć się ROZRÓŻNIANIA. Obowiązkiem wręcz człowieka na jego drodze rozwoju duchowego jest obudzić się z letargu nic-nie-wiedzenia, niewiedzy, duchowej ignorancji. Owszem, ignorancja i niewiedza bywa swoistym błogosławieństwem, zdejmuje z człowieka odpowiedzialność, ale tylko przez pewien czas, dany mu na to, by się otrząsnął i przejrzał na własne oczy. Oczy Świadomości.
Wszechświat wypełniają i przenikają się wzajemnie dwie siły: Dobra i Zła. Światła i Ciemności. Jest MOC i jest CIEMNA STRONA MOCY.
ZAWSZE MASZ WYBÓR, po której ze stron zdecydujesz się być. I tego MASZ BYĆ BARDZO JASNO Świadom.

Jednak i to jest kolejnym ETAPEM. Kiedy już się umocnisz, będziesz potrafił wznieść się ponad takie podziały, nie będziesz już potrzebował stawać po którejkolwiek ze stron. Rozpoznasz siebie, swoje pochodzenie i zadania, jakie dla siebie przygotowałeś. Będziesz po prostu sobą, robiąc to, co do Ciebie należy, świadomie i odpowiedzialnie, równocześnie ciesząc się urokami życia.

Zanim to jednak nastąpi, przyjdzie Ci w praktyce doświadczyć słów Lao Tsy z "TAO te king":

"Uczeń pracując, osiąga codzienny postęp,
Lecz Drogę można osiągnąć
Jedynie przez codzienne straty:
Stracić tu, nie zdążyć tam...
Aż przychodzi spokój."


Pełne zaakceptowanie strat, uwalnia od przywiązania.
Uwolnienie od przywiązania, oddala strach i lęki.
Wówczas doceniasz to, co jest i żyjesz w wdzięczności, w TERAZ.


„Władzę nad ludźmi możesz utrzymywać, dopóki coś im dajesz.
Ograb człowieka ze wszystkiego, a nie będziesz miał nad nim władzy.”
A. Sołżenicyn


- Afirmacje mają siłę i są niezwykle pomocne, podobnie jak wizualizacje, w dokonywaniu zmian w sposobie myślenia, kiedy człowiek świadomie się na nie zdecyduje; afirmacje są świetnym narzędziem do pracy z podświadomością; korzystając z nich można przeprogramować podświadomy umysł, aby w miejsce dotychczasowych toksycznych, niszczących myśli wprowadzić  nowe, twórcze, piękne. Afirmacje zdecydowanie mają moc uzdrawiania umysłu i ciała. Również wizualizacje.

- TY i JA, każdy z osobna sam decyduje JAKIE MYŚLI CHCE MIEĆ W GŁOWIE. Owszem, inni potrafią skutecznie zakotwiczać w cudzych umysłach własne myśli i idee. To jest możliwe. Do MNIE i do CIEBIE należy praca nad sobą, poszerzanie wiedzy i wzmacnianie siebie, aby: wiedzieć, że takie manipulacje są możliwe;
być na tyle silnym i pewnym własnych wartości i dążeń, aby uniemożliwić innym manipulacje tobą;

- Moje morale i moja wewnętrzna siła, pewność tego czy wspieram światło czy mrok, odegrają decydującą rolę w tym procesie; czasem bywa bardzo trudno i trzeba przejść czas próby sił, niejednokrotnie potrzebna jest pomoc z zewnątrz, jednak pamiętaj, że to siła twoich myśli, przekonań i wewnętrznych decyzji przeważy o tym, czy dasz się zmanipulować, czy dasz się pokonać. A więc do Ciebie, do mnie, należy stale wzmacnianie siebie, wzmacnianie swej siły ducha i rozróżnianie, po której stoisz stronie; Tak długo, aż przestanie Ci to być potrzebne i zawsze będziesz pozostawać  W PUNKCIE;

I nie chodzi tutaj znów o to, abyś w życiu codziennym głosił na prawo i lewo „jestem za!” lub „jestem przeciw!”. Wg mnie wręcz przeciwnie. Wszelkie akcje, wymagające od ludzi stawania przeciw czemuś, najczęściej wspierają walkę i wywołują coraz więcej energii walki, są manipulowane przez siły interesów, którym niekoniecznie chodzi o dobro, czyjekolwiek poza ich własną władzą. Bądź zatem uważny i ostrożny.

- Nie przeceniajmy roli wizualizacji i afirmacji w urzeczywistnianiu zamierzeń życiowych. Osobiście się na tym przejechałam. I doznawałam rozczarowania i rozgoryczenia.
Trzeba mieć w sobie ufność oraz zgodę na to, iż dzieje się dokładnie to, co w tym momencie dziać się ma, a cokolwiek przychodzi, ma swój cel. Kiedy potrafię odróżniać to, co chcę od tego, czego potrzebuję, wiem że moje potrzeby są realizowane niekoniecznie w wymyślony przeze mnie sposób i niekoniecznie w tej sekundzie. Wszystko, czego potrzebuję, jest mi dane. Moje potrzeby są realizowane w najlepszy możliwy sposób, w najwłaściwszym momencie, kiedy synchronizują się moje potrzeby z potrzebami innych - wówczas działa to, co nazywam synchronicznością wszechświata lub koincydencją zdarzeń. A dzieje się to dla najwyższego dobra wszystkich w tym uczestniczących (a nie tylko mojego) oraz w harmonii z rytmem całego wszechświata.

- Można afirmować i wizualizować ogólne zagadnienia, natomiast nie uważam za właściwe wizualizowanie realizacji zdarzeń, w których umieszczamy konkretnych ludzi; to wg mnie jest ingerencja w ich decyzje. W ten sposób tworzy się projekcje; wyobrażamy sobie daną osobę w pożądanych dla siebie okolicznościach, nadając jej cechy, jakich się po niej spodziewamy. W zależności od siły, jaką wkładamy w taką projekcję, jak bardzo jesteśmy w to zaangażowani, jak silne jest uczucie, tak silny może być efekt. Może nam się udać ustawić kogoś po swojemu, możemy niestety zadać  w ten sposób emocjonalny i fizycznie odczuwany ból – sama tego doświadczyłam na sobie, a moje określenie „ciskacze zatrutych strzał” to właśnie przykład osób, których zawistne silnie nasycone myśli trafiały we mnie, zadając mi cierpienie.

Pamiętajmy, że prędzej czy później takie działania obrócą się przeciw ich autorom. Bądźmy również świadomi, że cokolwiek może w nas uderzyć tylko wówczas, kiedy wciąż w nas tkwi pozwalający na to program, kiedy zachodzi rezonans pomiędzy intencją atakującego, a tym czego wciąż potrzebujemy doświadczyć. Kiedy zdezaktywowane są wszystkie "guziki", mogące odpalić w człowieku dany program, kiedy siebie akceptujemy w pełni, szanujemy i o siebie dbamy, jesteśmy bezpieczni, ponieważ zdajemy już sobie sprawę KIM NAPRAWDĘ JESTEŚMY i że jedyną osobą, która może wyrządzić mi krzywdę, która może mnie za cokolwiek ukarać, jestem JA SAM.

JAM JEST.

Można też wizualizować otaczanie kogoś miłością, ciepłem, dobrem. Jednak jeśli adresat nie będzie otwarty na przyjmowanie takich uczuć, nie odniesie to zamierzonego skutku.

Był czas, kiedy szczerze i silnie wierzyłam, że mogę wygrać milion w totka. Czułam, że na to zasługuję. Ufałam, że to się zdarzy, a może – że zdarzyć się może… (a to różnica).
Niezależnie od mojej wiary w sukces w totku, na moje życie był całkiem inny plan.
I ten plan był nadrzędny. Żadne moje mega mocne wizualizacje nie odniosłyby skutku. Z jednym wyjątkiem – gdybym postanowiła podążać dalej kompletnie inną drogą, gdybym zdecydowała się przejść na ciemną stronę mocy; jestem pewna, że wówczas owszem, wygrałabym i moje życie potoczyłoby się całkiem inaczej; jednak moje wewnętrzne postanowienie było bardzo silne i nic nie mogło mnie znieść z tej obranej drogi, drogi światła. Więc moje usilne wizualizacje wygranej w totka oraz rozmowy z Bogiem „Boże, przecież wiesz, że ja te pieniądze dobrze wykorzystam, wiesz że jestem mądra, podzielę się nimi, kupię córce mieszkanie, założę szkołę rozwoju osobistego…" itp… nie kochana, nie tak. Owszem, Bóg wiedział o moich dobrych intencjach i zamierzeniach, ale inny był plan zarówno na moje życie, jak i na życie mojej córki; ja miałam doświadczyć tego, co nastąpiło – ze stanięciem twarzą w twarz z potęgą mroku i walką o swoją duszę oraz doświadczaniem ubóstwa włącznie – oraz moja córka miała także przygotowane własne doświadczenia, a moja dobroć odebrałaby jej to, czego jej dusza potrzebowała…

Jeżeli marzenia, które afirmujemy i wizualizujemy, są ważne, potrzebne, sprzyjają naszemu rozwojowi i pozostają w zgodzie z planem naszego życia i zadaniami bądź lekcjami do przerobienia, to jest ogromna szansa, że się zrealizują. We właściwym momencie i w najlepszy możliwy na ten czas sposób. Jeśli jednak pozostają w sprzeczności, nasza energia pójdzie w gwizdek (zmarnowana nie zostanie, jeśli dane zdarzenie potraktujemy jako doświadczenie, przyjrzymy się mu z dystansu i wyciągniemy wnioski na przyszłość). Dlatego kiedy zaczęłam stosować te metody oraz kiedy o coś prosiłam, dodawałam słowa:
„Dla najwyższego dobra mojego, wszystkich w to włączonych i w zgodzie z wyższym planem.”
To świadczy również o mojej decyzji, aby pozostawać i podążać w harmonii z rytmem wszechświata, innymi słowami – w zgodzie z wolą Boga/Ojca/Stwórcy/Góry.

Kiedyś nieustannie o coś prosiłam, a nie umiałam przyjmować wszystkiego tego, co do mnie przychodziło. Musiałam nauczyć się przyjmowania. Tak łatwo jest dawać, zwłaszcza kiedy dużo się ma.

Dziś wiem, że nie o proszenie, lecz o wyrażanie swoich potrzeb idzie.
Określam, czego potrzebuję i życiu pozostawiam realizację.
Kocham siebie i to co mam, codziennie wyrażając wdzięczność. Wciąż dziękuję. Witając dzień i zamykając go. Patrzę na siebie w lustrze, uśmiecham się do siebie, obejmuję siebie i mówię, jak bardzo siebie kocham i jak dziękuję, że tutaj jestem. Natychmiast wybaczam sobie, kiedy popełnię coś, co nie jest wcale w zgodzie ze mną; postanawiam wyciągnąć naukę i kolejny raz postąpić inaczej.

- Wszystko dzieje się we właściwym momencie i we właściwy sposób;
Kiedy miałam silne postanowienie o wzięciu kredytu i kupnie mieszkania i z całą determinacją już oglądałam mieszkania pewna, że otrzymam kredyt, zdarzyło się, że rzeczywistość przywaliła mi, jakby mi ktoś kilka cegieł zrzucił na głowę. To nie był TEN moment i nic takiego nie miało szans się zrealizować.
Kiedy odpuściłam i po prostu zajęłam się życiem, dwa lata później dostałam silny sygnał z zewnątrz – wówczas dosłownie spadł na moją głowę fragment drzwiczek kuchennych, a zaraz po tym synchronicznie pojawiły się inne zdarzenia, naprowadzające mnie na właściwą drogę – poczułam, że to jest TA chwila, by działać. I wszystko mi sprzyjało. Patrząc na tę sytuację z boku można było pomyśleć, że to szaleństwo, i trochę tak patrzyli koledzy z pracy. Ale ja wiedziałam, co mam robić. A czas był trudny. Funkcjonowałam resztkami sił, byłam potwornie słaba fizycznie i psychicznie, nasilała się anemia i za chwilę  poszłam na trzymiesięczne zwolnienie, po czym wiadomo już było, że za kolejne trzy miesiące zostanę zwolniona z pracy. Szaleństwo? Poniekąd. A jednak to faktycznie był najlepszy dla mnie moment. Wcześniej zajęta byłam innymi sprawami. Później już nie dałabym rady. A kupno mieszkania w tamtym momencie zapewniło mi kilka lat później, kiedy już całkiem nie byłam w stanie pracować, sprzedaż mieszkania z zyskiem dzięki czemu miałam z czego żyć przez kolejny okres bardzo wytężonej pracy nad sobą i duchowo-mentalnych przemian.

- Światło potrafi być tylko iluzoryczną zasłoną, wykorzystywaną przez siły ciemności.
To klasyka. Wpadłam w jej pułapkę. Zachwyciłam się światłem, które było maską, iluzją. A tuż za nią czarna dziura. Możesz mnie uznać za wariata, twoje prawo. Możesz też czerpać z mojego doświadczenia, choć i tak nie zastąpi ono twego własnego. Uwierzysz czy nie, to była walka. Prawdziwa walka o duszę. Wiem, to brzmi jak fragment z powieści fantasy. A jednak to fragment mojego życia.
Zastanawiałam się na ile to wszystko jest wymysłem własnego umysłu, a na ile realną rzeczywistością, w jakiej wszyscy żyjemy, i jakie rozgrywki toczą się tuż obok nas, bez naszej, ludzi, świadomości ich istnienia, ale za to z naszym nieświadomym aktywnym udziałem…
Znam teorię, że wszelkie demony to wytwory umysłu, bazujące na strachu i nagromadzonych lękach. Myślę, że jest w tym wiele prawdy. Jestem przekonana, że przede wszystkim należy pracować właśnie ze swoim umysłem, aby oczyścić go z lęków. To nie lada praca, dla wielu mega wyzwanie. Wymaga odwagi, determinacji, silnej decyzji w sobie. Trzeba docierać do źródeł w głębi podświadomości, odkrywać sprawy, jakich wolelibyśmy nie tykać, zwinąć wszystkie dywany, pod którymi nagromadziły się tony kurzu, który zdążył zamienić się w potworny syf. Trzeba nieodwołalnie uczyć się zdolności rozróżniania, co jest czym. Trzeba być bardzo uczciwym wobec samego siebie, aby dostrzegać stopniowo własne, brzydkie, głęboko schowane myśli i intencje. Trzeba nieodwołalnie stanąć twarzą w twarz z ciemną stroną samego siebie. Trzeba ją przyjąć – nie odrzucić – zaakceptować, pogodzić się z jej istnieniem. Nie można jej pokonać walką. Tutaj walka nic nie da. Potrzebna jest odwaga, uczciwość, wytrwałość i determinacja w widzeniu prawdy o sobie samym. Trzeba dostrzec własne błędne działania, nazwać każde po imieniu, każdą myśl i intencję i pozwolić, by się rozpuściło; a może inaczej to określę - każdą pojawiającą się intencyjną myśl zatrzymać na moment, przyjrzeć się jej i zdecydować świadomie, czy chcę ją rozwijać, czy chcę ją realizować, czy też sprzeczna jest z moimi prawdziwymi dążeniami (bo być może wcale nie jest moja) i wówczas w jej miejsce wstawiam tę dla mnie właściwą; to wymaga stałej uważności i pracy nad sobą, jednak pozwala być w pełni odpowiedzialnym za siebie.

- Trzeba też jasno dostrzec i rozpoznać działania i intencje innych wobec mnie, przestać wybielać ich postępki, zobaczyć jasno co mi robią, jak to na mnie wpływa  i do czego prowadzi; rozpoznać i jeśli trzeba – odciąć się bez zastanowienia; przede wszystkim chronić siebie; mamy obowiązek dbać o siebie, zamiast pozwalać innym „jeździć po sobie”. Nikt nie zadba o Ciebie, jeśli nie zrobisz tego TY SAM.
Jeśli czujesz, że chcesz uciekać z danego miejsca czy towarzystwa, to zwiewaj bez zastanowienia.
Kiedy wzmocnisz swoją intuicję przekonasz się jednak, że bywają sytuacje, kiedy to podświadomość trzęsie się ze strachu i robi wszystko, by odciągnąć cię od danej decyzji czy okoliczności. Jeśli w tym samym momencie głęboka intuicja mówi ci, że masz "w to wejść", doświadczyć "tego", należy stawić czoło lękom i wejść w ten ciemny tunel. Tylko tak przejdziesz na drugą stronę.



"Uczeń pracując, osiąga codzienny postęp,
Lecz Drogę można osiągnąć
Jedynie przez codzienne straty:
Stracić tu, nie zdążyć tam...
Aż przychodzi spokój.

Wszystkiemu, co istnieje, potrzebna jest swoboda.
Cały świat należy do tych, którzy pozwalają mu
Płynąć lekko, zgodnie z naturalnym porządkiem,
Ale jeśli ktoś się wysila i pozostaje
W nieustannym napięciu,
Świat wydaje się niezwyciężony."

[TAO te king, rozdział 48]



Na koniec bonus.
Dwa zdjęcia, wykonane przez Zbyszka we wrześniu tego roku, nad Bałtykiem. Zachód słońca.
Zbyszek wykonał kilka zdjęć, nie zauważając nic specjalnego.
Kiedy przeglądał je później na komputerze okazało się, że na jednym widnieje zachodzące słońce,
na drugim już dwa równocześnie widoczne zachodzące słońca, na kolejnym znowu jedno.
Jaka zatem jest natura rzeczywistości?






Komentarze