Moja Droga na Północ - DZIEŃ CUDÓW







Ten wyjątkowy dzień opisałam na gorąco podczas pobytu nad morzem.


28 września 2013

DZIEŃ CUDÓW

Dzisiaj jest Dzień Cudów.
Oboje ze Zbyszkiem w tym samym czasie poczuliśmy chęć wyjścia na spacer. Właśnie rozpogodziło się niebo, chmury deszczowe odpłynęły pozwalając słońcu ukazać się w całej krasie. Zważywszy, że od rana co chwilę leje był to dobry moment, aby przewietrzyć się, pooddychać lasem i spotkać z morzem. Na plaży dmuchał silny wiatr. Szłam przed siebie. Chmury unosiły się w oddali, słońce ogrzewało moją twarz. Przyglądałam się mewom unoszącym się na falach, szybującym ponad nimi lub czatującym przy brzegu na świeżą rybkę. Przystanęłam, czekając na Zbyszka i obserwowałam fale na morzu. Cieszyłam się przestrzenią, powietrzem i wolnością.  W pewnym momencie zauważyłam na horyzoncie jakby wyłaniającą się z tafli morza, jasno świecącą tęczę, a właściwie zaledwie jej początek. Zaczęliśmy obserwować to piękne zjawisko. Chmury przesuwały się po niebie pod naporem wiatru. Z jednej strony jaśniało słońce, z drugiej wyraźnie widać było w oddali ścianę deszczu.

To już kolejny raz, w przeciągu ostatniego tygodnia, kiedy natura obdarza nas widokiem spektrum światła na niebie. Wczoraj zachwycaliśmy się tęczą nad kanałem w Gdańsku.
Ale dzisiaj… to było coś absolutnie wyjątkowego! Przyglądaliśmy się jej tworzeniu. A zaraz za pierwszą przenikała przez ciemne chmury kolejna, delikatniejsza, ledwo widoczna. Robiłam zdjęcia i piałam z zachwytu, kiedy tęcza rosła! Skakałam w górę, tupiąc butami po piasku jak mała dziewczynka, szczęśliwa i radosna, że udało się coś szczególnego. Jakbym dostała gwiazdkę z  nieba! A dostałam być może znacznie więcej. Śmiałam się w głos, szczerze i całą sobą. Dziękowałam Aniołom za ten przepiękny widok. A tęcza rosła. Aż połączyła Niebo, Ziemię i Morze. Osiągnęła Pełnię. Cudowna! Piszczałam urzeczona!  Myślę, że pierwszy raz w życiu dane mi było oglądanie takiego przedstawienia. Na żywo, na własne oczy cały proces wzrastania tego anielskiego mostu na otwartej nadmorskiej przestrzeni. To doprawdy magiczne doświadczenie.

Chmury zbliżały się do lądu w szybkim tempie, zwiastując nawałnicę – nawałnicę, która ostatecznie nie nastąpiła. I tu mnie olśniło! Tuż przed wyjazdem w Bieszczady miałam sen, mówiący o ruchu, pokonywaniu trudności i ucieczce przed burzą, która nie nastąpiła. I odkąd ruszyłam w podróż 30 sierpnia wciąż jestem w ruchu, nie raz przyszło mi pokonywać różnego rodzaju trudności, a dziś – na krótko przed zakończeniem całej Podróży - uciekałam przed burzą, która jednak  nie nastąpiła! To właśnie są znaki, jakie warto zauważać i dostrzegać, jak się realizują. Podążać swoją drogą swobodnie, bez wysiłku bądź spięcia, ufając życiu i poddając się jego przewodnictwu. Kiedy podchodzi się do spraw lekko, wszystko samo się układa.

Zatem - fotografowałam tak długo, jak się dało. Chmury przesuwały się bardzo szybko, niebo na północy pociemniało i wszystko wskazywało na rychłe oberwanie chmury, a może nawet gradobicie. A ja chciałam jeszcze uchwycić na zdjęciu kolejny moment zmian. Okręt na morzu dawno zniknął w ciemnościach, a ja biegłam przez plażę ku wyjściu do lasu. Czułam już na sobie pierwsze krople deszczu, gdy robiłam ostatnią fotografię. Przez las do domu mieliśmy ponad kilometr. Zmokliśmy, deszcz padał rzęsisty, chwilami całkiem mocny, jednak nawałnica nie nadeszła, przeszła widać bokiem. Wróciliśmy do domu mokrzy, trochę zziajani, ale szczęśliwi i podekscytowani tą przygodą. Złapawszy głębszy oddech zadumaliśmy się nad symboliką wydarzeń, jakie stawały się naszym udziałem.


Tęcza to symbol łączności pomiędzy Niebem a Ziemią. W kartach Osho Zen Tarot tęcze zastępują tradycyjne denary czyli monety. Zatem może to być synonim obfitości i szczęścia w ziemskim wymiarze.
Tęcza to spektrum światła.
Droga do Domu.













Komentarze

  1. I tu potrzebuję się włączyć: widziałem jak ta tęcza z lewej do prawej się buduje. Nawet więcej: - gdy zaczęła się budować z lewej - krzyczałem, jak dziecko zupełnie: - do góry! Do góry dawaj i na prawo w dół! Wykonaj całość!
    I tęcza mnie posłuchała.
    Nie tak było Lulu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Zbyszku. Byłam tak zaabsorbowana przeżywaniem tego co się działo, że chyba Ciebie nie słyszałam... Z pewnością było cudownie :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Inspiracje: MOŻESZ UZDROWIĆ SWOJE ŻYCIE - Louise L. Hay

CZY ŻYCIE BEZ PIENIĘDZY OZNACZA UBOGIE ŻYCIE?

ROZMOWY DO GŁĘBI - O wszystkim i o niczym czyli WYŁOŃ SIĘ!

O Miłości i Cierpieniu czyli - O CO CHODZIŁO JEZUSOWI?

Z ARCHIWUM: O rodzicach i dzieciach. O relacjach w rodzinie.

Porządki Miłości

MÓZG SIĘ LASUJE - DZIENNIK STYCZEŃ 2017