MOJA DROGA POŁUDNIE-PÓŁNOC - NA PODSUMOWANIE

Za zdjęcie dziękuję Zbyszkowi


28 września 2013
Za oknami pada deszcz, a ja siedzę w przytulnym pokoju, w domu u stóp lasu, kilkaset metrów od bezkresnego morza i rozmyślam nad zmianami, jakie zawirowały moim życiem w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Po dłuższym okresie zastoju nagle sprawy ruszyły z kopyta. Minione cztery tygodnie to dosłownie karuzela zdarzeń. Mam wrażenie, jakby Bóg popchnął jedną, kardynalną kostkę domina a inne ścielą się jedna za drugą, jako konsekwencja pierwszego wyboru. Podjęłam nieco ryzykowną i całkiem nieracjonalną decyzję – przyjęłam zaproszenie od obcego człowieka i pojechałam w nieznane. Najpierw długo wahałam się, rozpatrywałam rozumowo za i przeciw. W końcu posłuchałam głosu serca i duszy. Stwierdziłam, że to może być wspaniała przygoda oraz spełnienie marzeń o wyjeździe z zatłoczonego, zasmrodzonego miasta i spędzenia czasu blisko natury, tak jak chciałam…
Właściwie aż tak wiele nie ryzykowałam. Jednakże musiałam na ten moment postawić wszystko na jedną kartę. Odwołałam zaplanowane spotkania, mogące otworzyć mi drzwi do nowych możliwości i zarabiania pieniędzy. Uznałam, że mogą pojawić się inne propozycje, ale taka sposobność spontanicznego wyjazdu zdarza się raz na…
Czułam, że prowadzi mnie wu-wei. Poddałam się wydarzeniom, które same wytyczają moją Drogę.



DOBRO ZAWSZE POWRACA

Wszystko wydarzyło się w tak zawrotnym tempie i tak niespodziewanie, że właściwie każdego dnia swojej podróży na Południe, a później na Północ nadziwić się nie mogłam, że NAPRAWDĘ stąpam po tej ziemi, oddycham tym powietrzem, obcuję z TYMI ludźmi, że taka zmiana nastąpiła w moim życiu. Tak trudno było mi uwierzyć, że może mnie jeszcze spotkać tak wiele Dobra i bezinteresownej życzliwości.

Nigdy nie należy podupadać na Duchu ani tracić ufności w dobry los. Ciężkie chwile są przejściowe i choć czasem trwają zbyt długo, to zawsze dokładnie tyle, ile potrzeba. Jeżeli tylko postępujemy w życiu uczciwie, w zgodzie ze sobą, możemy być pewni że dobro powróci do nas. Trudne wydarzenia są najczęściej (jeśli nie zawsze) lekcją, a czasem egzaminem sprawdzającym czy już lekcja została przerobiona, czy jesteśmy gotowi aby pójść dalej.

Zatem stawiam kolejny krok i… do zobaczenia na Drodze!

Za zdjęcie dziękuję Zbyszkowi


Komentarze