TOFUCZNICA INACZEJ



Znajoma sprawiła mi radosną i smakowitą  niespodziankę – dostałam trzy kostki ekologicznego tofu! Przyznam – uwielbiam dania z tofu. Miałam więc okazję zaspokoić swoje łakomstwo. Na początek postanowiłam przyrządzić tofucznicę.

O tofucznicy, jako zastępniku jajecznicy, dowiedziałam się kiedyś od Julii. Od niej też wiem, że generalnie używa się tofu rozgniecionego, aby imitowało rozbełtane jajka. Jednak ja zupełnie nie tęsknię za jajkami i nie odczuwam potrzeby jedzenia zamienników. Po prostu lubię tofu w rozmaitych wersjach, również na słodko jako tofurnik (wegańska wersja sernika - to chyba jedyny zamiennik, którego chce mi się jako byłemu sernikowemu łakomczuchowi).

Zatem – moja dzisiejsza tofucznica zawiera kawałki tofu, ponieważ akurat tak mi smakuje. Być może następnym razem będzie to tofu-miazga. Jest to także pomidorowa tofucznica.

Co użyłam:
- pół kostki eko-tofu (100g) – pokrojonego w kostkę
- 1 małą cebulkę – posiekaną cienko i drobno (mogą też być plasterki, w zależności od upodobań)
- polpę pomidorową (w zastępstwie świeżych pomidorów) – „na oko”
- nasiona dyni i słonecznika – „na oko”
- przyprawy
- oliwę

Preferuję świeże pomidory, kiedy jest na nie sezon. Jednak zimą i wczesną wiosną wybieram dobrą polpę w szklanej butelce. Przypraw używam różnych, w zależności od nastroju.

Do dzieła!
Na rozgrzaną patelnię wylałam trochę oliwy, na której krótko zeszkliłam posiekaną cebulkę, po czym dodałam odrobinę wody i przykryłam pokrywką, aby cebulka się poddusiła.

W tym czasie pokroiłam tofu. Następnie dorzuciłam je do rondla i  wymieszałam drewnianą łyżką.
Dodałam przyprawy:
- kurkumę, curry
- suszone zioła: zielony lubczyk, odrobinę tymianku, trochę bazylii
- oraz do smaku różową sól himalajską
Wszystko mieszając krótko gotowałam, wrzucając garść pestek dyni i słonecznika.
Na koniec dodałam polpę i na 2 minuty zostawiłam wszystko pod pokrywką na małym płomieniu, aby pomidory zagrzały się.

W międzyczasie opłukałam liście sałaty, kiełki i natkę pietruszki oraz zrobiłam bezglutenowe grzanki.

Pora nakładać na talerz i smakować!
No i jak? Czy Wy także jesteście ukontentowani?







Komentarze