Dzisiejsze inspiracje – Jestem na swojej Drodze i opowiadam, co na niej widzę.


Dr Wayne Dyer inspiruje mnie od dawna. Uwielbiam słuchać jego wykładów. Jest w nim tyle radości, lekkości, uśmiechu i taka swoista  miękkość. Jego książka „Pokochaj siebie”, którą pierwszy raz wzięłam do ręki w 2004 roku, właściwie zrewolucjonizowała moje życie. Dała mi to, czego tak bardzo potrzebowałam – potwierdzenie, że wcale nie musi być tak, jak uczono mnie od małego i że dbanie o siebie, poczucie swojej wartości i kochanie siebie jest czymś naturalnym, na co zasługuję i co warto w sobie budować. Kilka lat wcześniej równie silnie wpłynęła na mnie książka Paulo Coehlo „Alchemik”, która pomogła mi wskrzesić w sobie odwagę, by podążać za głosem swego serca i spełniać własne marzenia.

Dziś Dr Wayne Dyer przyszedł do mnie z takimi słowami:
„IF YOU HAVE A CHOICE BETWEEN RIGHT OR KIND, CHOOSE KIND.”

Czasami jeszcze mnie korci... bywa, że przez chwilę ulegam… a jednak - świadomie odpuszczam udowadnianie swoich racji. Idę swoją drogą i tylko opowiadam, co na niej widzę.

Źródło: Internet




Nicola Tesla pojawił się z takimi słowami:
„MY BRAIN IS ONLY A RECEIVER. IN THE UNIVERSE THERE IS A CORE FROM WICH WE OBTAIN KNOWLEDGE, STRENGHT AND INSPIRATION. I HAVE NOT PENETRATED INTO THE SECRETS OF THIS CORE, BUT I KNOW THAT IT EXISTS.”

Źródło: Internet


Mój mózg to jedynie odbiornik fal – wibracji - informacji, a przecież we Wszechświecie istnieje Źródło/Rdzeń/Pole energetyczne czy morficzne/BÓG – to tylko słowa, określające to samo miejsce/PRZESTRZEŃ KREACJI, bez którego nie byłoby nas tutaj. To z niego otrzymujemy wiedzę, siłę i inspirację. Ja również nie przeniknęłam wszelkich tajemnic tego Źródła, ale czuję i WIEM, że ono istnieje. Że JEST. Trzeba się tylko do niego dostroić. I to bywa najtrudniejsze, ponieważ wymaga pozbycia się dotychczasowego zaprogramowania i zwrócenia się do wnętrza. I zaufania, że to poprzez swój wewnętrzny świat potrafimy połączyć się z całym wszechświatem.
A potem już nie tyle zaufania, co pewności, WIEDZENIA. I działania, zamiast próbowania.
Tak jak mówił Morfeusz do Neo:
- Don’t think you are. You know you are.
- Stop trying to hit me and hit me!



Jak powtarzał jeden z moich Nauczycieli – BĄDŹ W PUNKCIE.
I bądź OBSERWATOREM.
Pozostawanie W PUNKCIE, to pozostawanie w STANIE NEUTRALNYM, niezależnie od wydarzeń. To NIE poddawanie się emocjom. BYCIE POZA EMOCJAMI.  To przede wszystkim uwolnienie tak silnych na Ziemi emocji strachu, gniewu, nienawiści, ale także tych leżących na przeciwnym biegunie, jak popadanie w euforię która jest jak narkotyk, bądź w miłość warunkową, toksyczną będącą najczęściej wynikiem lęków i braku poczucia własnej wartości.

A chodzi o to, żeby połączyć serce i umysł i dostroić się do uniwersalnego źródła we Wszechświecie, aby przyjmować zeń strumień życiodajnej energii - siłę, inspirację i wiedzę. Przejść z mózgu do serca…

Być w PUNKCIE, w ZERZE, w Tu i Teraz. Nie gromadzić wiedzy. Odbierać to, co potrzebne jest w tej chwili. Pozwolić na Przepływ. Swobodny przepływ informacji. Pozostawać w stanie, jaki pozwala zawsze, w każdym momencie mieć dostęp do źródła informacji. Nie potrzeba gromadzić wiedzy, bo po co? Kiedy pozostaję w łączności z tą uniwersalną wiedzą, to wystarczy że pomyślę, iż czegoś teraz potrzebuję, na przykład wiedzieć JAK COŚ ZROBIĆ, jak coś zbudować, jak coś uzyskać lub skąd – kiedy pozostaję w tym przepływie, właściwa potrzebna teraz informacja sama do mnie dociera i już WIEM. Nie trzeba gromadzić instrukcji obsługi do wszystkiego, ponieważ one zawsze są „w zasięgu ręki”, to jak sięganie odruchowo po właściwą książkę, tę jedną z miliona w ogromnej bibliotece. To POZWALANIE, aby spływała na mnie INSPIRACJA.

Pozostawać w kontakcie ze sobą samym, ze swoim CENTRUM wewnętrznym oraz pozostawać w łączności ze ŹRÓDŁEM, z twórczą energią Wszechświata, z polem powszechnej wiedzy, dostępnej dla każdego, kto pozostaje w stanie pozwalającym z tej wiedzy korzystać dla DOBRA własnego i innych.

Odnoszę wrażenie, że aby taki stan osiągnąć, niezbędne jest wyzbycie się napięć, uwolnienie od nacisków i presji (zewnętrznych i wewnętrznych), nabranie wewnętrznej miękkości i łagodności, nie wymuszanie niczego, nie wysilanie się, a po prostu BYCIE i POZWALANIE, aby swobodnie działo się to, co dziać się ma. Myślę też, że aby to było skuteczne oraz bezpieczne, niezbędne jest wyklarowanie własnych intencji oraz nabranie umiejętności trafnego rozróżniania CO JEST CZYM, aby nie dać się wypuścić na manowce umysłu lub iluzje tworzone przez różne pasożyty energetyczne. Tak więc wymaga to nieustannej pracy nad sobą, ukierunkowania na odbieranie i czynienie dobra. Niezbędne jest konsekwentne podążanie obraną drogą i pamiętanie, że zawsze mogą pojawić się pułapki, w postaci kuszenia łatwiejszą drogą, na której jednak ceną jest oddanie swej wolności.

Wolność wymaga zdecydowania, konsekwencji i odwagi.

Wciąż się uczę. Badam, odkrywam, praktykuję, potykam się, uczę się.


ZERWIJ SIĘ KU WOLNOŚCI…

Źródło: Internet





Komentarze