ŚWIATŁO PŁYNIE – SPOTKANIA W ŚWIETLE. Dzienniki 2013 - 2016

Wspominam Jana i Bożenkę. Dzienniki 2013 - 2016 Zanim dane mi było pojechać na południe Polski i poznać osobiście Jana Gab...

5 grudnia 2017

CZY ŻYCIE BEZ PIENIĘDZY OZNACZA UBOGIE ŻYCIE?






CZY ŻYCIE BEZ PIENIĘDZY OZNACZA UBÓSTWO?

CZY ŻYCIE BEZ PIENIĘDZY OZNACZA UBOGIE ŻYCIE?

Zgodnie z zapowiedziami Marii Moonset i AstroTranslatio jesteśmy na fali powracania tematów z przeszłości, co i mnie, całkiem nie-spodziewanie, dotknęło…

Od kilku lat żyję, w zasadzie, gdyż nie całkowicie, BEZ pieniędzy. Były okresy, kiedy nie miałam ich wcale. Było i tak, iż miałam zatrudnienie i środki na swoje bardzo podstawowe potrzeby. Wielokrotnie wymieniałam się w barterze, a więc bez ingerencji pieniądza, poprzez współ-dzielenie i wymianę. Czy któregoś pięknego dnia usiadłam i postanowiłam – od teraz tak żyć będę? Nie. To życie tak mnie poprowadziło. I ma to swoją wyjątkową Głębię.

Był czas, kiedy miałam jeszcze co wyprzedawać, z wcześniej zgromadzonego dobytku – sprzedawałam meble, buty, ubrania, książki, płyty, obrazy… na końcu biżuterię. Mnóstwo rzeczy po prostu rozdałam. Zminimalizowałam swój stan posiadania. Bo, tak naprawdę, musiałam.  Różnych rzeczy później w jakiś sposób mi brakowało. Uczyłam się, że ważniejsze od tego CO na siebie WŁOŻYĆ, jest MIEĆ W CO się UBRAĆ. Uczyłam się więcej prosić i przyjmować, aniżeli (jak wcześniej) dawać. Coraz częściej doceniałam to, co mam i wyrażałam swoją WDZIĘCZNOŚĆ. Zauważałam, jak wiele jest wokoło ludzi naprawdę schorowanych i styranych życiem. Zamiast narzekać jak słabo się czuję, zaczęłam dziękować za zdrowie, które mam.

Nie raz myślałam - dość  już tego ubóstwa. Jednakże absolutnie NIE mogę stwierdzić, aby moje życie w tym czasie było ubogie. Absolutnie. Wiele razy konstatowałam, iż nie mając NIC, mam tak WIELE. Zauważałam także, jak sytuacja, w jakiej się znajduję daje sposobność zarówno mnie samej, jak również innym osobom z mojego najbliższego otoczenia, doświadczać i odnajdywać się w niecodziennych okolicznościach, reagować i uczyć się nowych reakcji i zachowań, dawać, dzielić się i przyjmować, okazywać zrozumienie, empatię, poszerzać horyzonty myślowe, odkrywać własne człowieczeństwo. Rozwijać się.

Moje Życie Obfitowało i obfituje w wydarzenia, zmiany, rozwój. Pełne jest kolorów, zwłaszcza pełną paletę emocji i uczuć. Brak pieniędzy spowodował zmianę perspektywy i wymusił na mnie zaakceptowanie rozwiązań, jakich kiedyś nie dopuszczałam. Za sprawą sytuacji życiowej i DZIĘKI niej wyruszyłam w Podróż w Nieznane, pełną niepewności i wyzwań. Przechodząc przez traumatyczne dla mnie przeżycia, doświadczając ogromnego wewnętrznego lęku, rozpaczy i bezsilności, z powodu perspektywy „jutro wystawiam walizki na podwórko i nie wiem co dalej, jestem sama, brakuje mi sił witalnych, nie mam za co żyć i gdzie mieszkać”, wciąż gdzieś w głębi siebie ufałam Życiu, wierzyłam w synchroniczność zdarzeń. Rozpaczałam, zapadałam się w nicość, jednocześnie (w praktyce dzień-dwa-tydzień później) w jakiś niepojęty sposób, za sprawą siły Ducha, zbierałam samą siebie z podłogi, szłam do ludzi i znajdowałam pomoc. Tym samym i dzięki tej całej trudnej sytuacji spełniło się moje marzenie, aby wyjechać z tego zatrutego miasta, zamieszkać w domu z ogrodem, na wsi i uczyć się pielęgnowania roślin. Tak się stało. Synchroniczność działała, a na mojej drodze spotykałam pomocnych ludzi. Otrzymałam od nich to, co w tym momencie było dla mnie potrzebne, dając od siebie tyle, ile tylko mogłam. Zatem gdzie tutaj można widzieć ubóstwo? Na dnie pustej sakiewki? Tak… i NIE… pustka zapełniła się pełnią doświadczeń i bogactwem duchowego życia.

Kiedyś Andrzej słuchając jak mój los mnie prowadzi, stwierdził:
 - Ależ ty masz wspaniałe życie!
A ja nigdy wcześniej tak nie pomyślałam. Nigdy swojego życia w ten sposób nie postrzegałam. A jednak…  ostatecznie wybrałam przecież wolność, wybrałam drogę w poszukiwaniu i ku poznaniu i odzyskaniu samej siebie oraz odnalezieniu, a w efekcie zrozumieniu – czym jest szczęście.

Wybrałam drogę bardzo wymagającą, gdyż aby do tego czystego szczęścia w sobie dotrzeć, należy swoją wewnętrzną przestrzeń wysprzątać, oczyścić, stanąć twarzą w twarz z każdym brudem, zranieniem, traumą i krok za krokiem tworzyć faktycznie jasną przestrzeń.  Zapewniam ciebie -  być sam na sam ze sobą jest tutaj niezbędne; niedostatek funduszy odcina wiele rozmaitych pokus i łatwych rozwiązań. Uczy dostrzegać i doceniać to, co NAPRAWDĘ W ŻYCIU WAŻNE.

Kiedy podążam Drogą Swego Serca – tak to górnolotnie nazwę, ponieważ tak właśnie czuję – wszystkie moje PRAWDZIWE POTRZEBY SĄ ZASPOKOJONE. A kiedy zdarza się przez krótką chwilę inaczej, to oznacza, że potrzebuję się z czymś trudnym zmierzyć, ponieważ sama przed sobą takie postawiłam zadanie. Pomimo, iż przelałam wiele łez i po wielokroć ciążyły mi trudne wyzwania, zawsze, ale to zawsze wracałam do siebie i do zaufania, które nigdy nie zostało zawiedzione – ufności, iż JESTEM ZAOPIEKOWANA I ŻYCIE MNIE DOBRZE PROWADZI.


Zamykam dotychczasowy etap. Wyposażona w nowe doświadczenia wyruszam w kolejną drogę.
Chcę czerpać z życia garściami. Pomoże mi w tym – koziorożec!







2 komentarze:

  1. Dziekuje Ci bardzo za ten wpis !!!! Nawet nei wiesz jak bardzo ....Calkiem przypadkiem trafilam na twojego bloga ..... Akurat sama mam problem z pieniedzmi ale nie przyszlo mi do glowy tego w ten sposob widziec :) Dziekuje ci za pokazanie takiego kierunku mylowego , moze dzieki temu uda sie moje biedne zycie zamienic w bogate .... Bo w sumie jest bogate !!!! Teraz tylko kolejne wyzwanie aby przebudowac myslenie i nie wrocic do starych nawykow myslowych
    Pozdrawiam
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulino, bardzo dziękuję Ci za ten komentarz. Cieszę się, kiedy moje pisanie może pomóc drugiemu człowiekowi. To podnosi mnie samą na duchu. Ściskam serdecznie i zapraszam do dalszej lektury. Afirmacje Mocy są naprawdę bardzo pomocne. Luiza Kattia

      Usuń

Wasze ulubione