NADAĆ KSZTAŁT BEZKSZTAŁTNEMU. CERTYFIKATY VERSUS DOŚWIADCZENIA. DZIENNIKI 2016







Doświadczenie nie jest tym, co zdarza się w twoim życiu, ale tym jak na te zdarzenia reagujesz.
Aldous Huxley


Dzienniki to rozmowy z samą sobą, wglądy, wizje, refleksje. Mój intymny świat. Moje rozumienie rzeczy w tu i teraz.

11.12.2016
Potrzebuję nadać KSZTAŁT, nadać FORMĘ.
Nie ramy – nie chcę ram.

Potrzebuję ukształtować swój zamiar, chęć i potrzebę wyjścia do ludzi z samą sobą, z tym co noszę w sobie, ze swoim potencjałem, doświadczeniem, wiedzą, energią, z wartościami jakie we mnie są i chcą się uzewnętrzniać. Szukam SPOSOBU, od dłuższego już czasu, i wciąż jeszcze nie wiem JAK.
Wiem, że moją drogą jest droga samorozwoju oraz przekazywania drugiemu człowiekowi tego co we mnie, otwarcie się na drugą osobę, wysłuchanie jej, przyglądanie się jej indywidualności, wyjątkowości, dotarcie do jej głębi i potencjału oraz jednoczesne uruchomienie swojej głębi i wydobywania z siebie mojego własnego potencjału do przekazu. To indywidualne dotykanie drugiej istoty, z szacunkiem do jej drogi, ale też potrząśnięcie i popchnięcie ku zmianom, na które ta istota jest gotowa. To jest głęboko duchowe i będzie takie, ponieważ ja taka jestem, inaczej nie będzie. To zadziała z tymi, którzy są wewnętrznie otwarci i gotowi na docieranie do własnej głębi.
Dla mnie samej jest to dalsza praca nad samorozwojem i możliwość docierania do własnych coraz głębszych pokładów poprzez relację i pracę z drugim człowiekiem jako świadomą istotą. Tak trudno jest mi nadać ten kształt, ponieważ być może to jest bezkształtne, a z pewnością jest płynne.
TAO.
Płynne. Uzależnione zawsze od konkretnej sytuacji tu i teraz.
Zarzuca mi się brak kwalifikacji, abym mogła za swoją pracę przyjmować pieniądze.
A ja uważam, że moje życie , praca nad i ze sobą oraz osiągnięte doświadczenie i wypracowana wiedza stanowią najcenniejsze kwalifikacje i referencje. Czy to stanowi wartość dla drugiego człowieka zależy wyłącznie od jego świadomości, sposobu myślenia, nastawienia i wewnętrznej decyzji. Ja nie wstawię siebie w ramy certyfikatów nadawanych przez innych ludzi, one mnie nie interesują i nie stanowią dla mnie autorytetów. Dla mnie wartością jest to, co człowiek nosi w sobie i co sobą reprezentuje. Dla jednych moja płynność będzie dyskwalifikująca i z nimi nie mam przestrzeni do pracy, dla drugich okaże się stanowić wartość jakiej szukają i potrzebują. Wówczas znajdą we mnie to, czego szukają, a co sami w sobie niosą.

Być może jest tak, że ta najgłębsza, najwartościowsza praca z drugim człowiekiem odbywa się poza komfortową, wyciszoną, przeznaczoną do indywidualnych spotkań i sesji salą.
Być może moją właściwą pracą okazuje się być kontakt z ludźmi na stoisku z ekologicznymi, wegetariańskimi produktami, gdzie przekazuję bliskie mi idee. A może w innej przestrzeni, gdzie pracuje się w charakterze doradcy klienta? Może moje myślenie o terapeutycznej pracy dla innych jest przestarzałe? Tak naprawdę ta refleksja od dawna mi towarzyszy. Obserwuję i widzę… widzę, że osobowość chciałaby wygodnej przestrzeni i statusu terapeuty. A życie pokazuje inną drogę. Wyznacza tor działania jakby zza kulis, na drugim planie. Na przedzie widzisz sprzedawcę, doradcę pomagającego ci wybrać produkt. Ale to taka forpoczta.  Pretekst do spotkania i rozmowy, które stanowią już konkretne zdarzenie. A każde zdarzenie jest ważne samo w sobie. Lecz najważniejsza okaże się  Istota Zdarzeń.


Moja osobowość nie jest od tego, by panować nad moim życiem. Ona stanowi narzędzie.
Nad moim życiem panuje Mój Duch








Komentarze