Pomarańcza kołem się toczy, zupełnie jak fortuna. Życie jest jak pomarańcza - okrągłe, soczyste, kolorowe, smakowite, radosne i obfite. Zdarza się, że gorzkie. Bywa, że kwaśne. Wybieram owocową soczystość i słodycz. Wybieram, ponieważ mam MOC WYBORU. Pomarańcza Zmian to opowieść o dążeniu do zmian w życiu i wewnętrznej transformacji, o Drodze i wzrastaniu na niej, o MOCY WYBORU, który pozwala nam zmieniać KIERUNEK I JAKOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA. Niech płynie Inspiracja!
Pomarańczowe Przedziały - Twój Wybór, do którego wskoczysz
Polecany tekst
MOJA KORONA
Na Pełni w Skorpionie zagłębiam się w sobie... 6.05.2020 MOJA KORONA 👑 Moja Korona jest Zielona Berło moje jest wśród drze...
30 lipca 2014
LIST DO JULII
Wiesz Kochanie, przeczytałam ponownie twój list i zatrzymałam się na dłużej przy tym zdaniu:
„Nie wiem, co jest moje, a co jest głosami z zewnątrz, które mówią "rób to a tamto, to będziesz fajna". Nie wiem, gdzie jest moje miejsce. Znowu zaciskają mi się szczęki, znowu mam sny pokazujące brak szacunku dla mojej osoby przez innych i moją bezsilność.”
To bardzo ważne słowa. Jest w nich dużo smutku i ciemności. Znam doskonale ten stan. Mógłby to być cytat ze mnie.
Poczułam potrzebę powiedzenia Tobie czegoś odnośnie tych słów…
29 lipca 2014
ŚWIĘTYM BYĆ - rzecz o emocjach
BO W ŻYCIU CZASEM TRZEBA BYĆ TROCHĘ NIEMOŻLIWYM…
W ŻYCIU NIE CHODZI O TO, ŻEBY BYĆ ŚWIĘTYM,
ALE BY PODEJMOWAĆ SŁUSZNE DECYZJE I ROBIĆ TO, CO JEST SŁUSZNE. TU I TERAZ. W TYM MOMENCIE.
To co jest słuszne TU i TERAZ, może już nie być słuszne JUTRO i TAM.
To co jest słuszne TU i TERAZ, niekoniecznie będzie zgodne z tym, co powszechnie uważane jest za święte i moralne. Często będzie dokładnie odwrotnie.
DEKLARACJA ODPOWIEDZIALNOŚCI
ZERO OCZEKIWAŃ. ZERO OCZEKIWAŃ. ZERO OCZEKIWAŃ.
ZERO WYRACHOWANIA. ZERO WYRACHOWANIA. ZERO WYRACHOWANIA.
PRZEPRASZAM MOJE DZIECI, ŻE MAJĄ GŁUPIĄ MATKĘ.
Z PROCHU POWSTAŁAM, W PROCH SIĘ OBRÓCĘ.
GŁUPIA SIĘ URODZIŁAM I GŁUPIA UMRĘ.
ZA MAŁO CZASU... CIEKAWE, ILE CZASU MI JESZCZE ZOSTAŁO?
ILE POTRZEBA CZASU, ABY JESZCZE TUTAJ NIEŹLE NAMIESZAĆ?
WCIĄŻ JEST WE MNIE TYLE LĘKÓW, ŻE CZASAMI NIE WIEM JAK SOBIE Z TYM RADZIĆ...
SZCZĘŚLIWIE MAM UMIEJĘTNOŚĆ, KTÓRA SPRAWIA ŻE W KOŃCU WYCHODZĘ POZA TE CIĘŻKIE EMOCJE I POTRAFIĘ SIĘ OGARNĄĆ. RAZ NA DŁUŻEJ, RAZ NA KRÓCEJ, ALE ZAWSZE COŚ...
NO DOBRZE, A TERAZ UMÓWMY SIĘ TAK:
JA BIORĘ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA MOJE OCZEKIWANIA, JEŚLI SIĘ POJAWIAJĄ. PRZYGLĄDAM SIĘ SWOIM MYŚLOM I ZAPOBIEGAM ROZWIJANIU SIĘ PROJEKCJI NA INNYCH.
TY BIERZESZ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE REAKCJE, ODCZUCIA, PROJEKCJE.
BO JEŚLI JA NIE WYWIERAM NA CIEBIE PRESJI, A TY CZUJESZ SIĘ TAK JAKBYM TO ROBIŁA, TO OZNACZA, ŻE PROBLEM SIEDZI W TWOIM, NIE W MOIM UMYŚLE.
ABY BYĆ TOTALNIE WOLNYM, TRZEBA BYĆ TOTALNIE ODPOWIEDZIALNYM ZA SWOJE MYŚLI, INTENCJE, CZYNY.
Albo inaczej:
TOTALNA WOLNOŚĆ OZNACZA TOTALNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE MYŚLI, INTENCJE, CZYNY.
Nie jestem świętą i raczej nie zapowiada się, abym nią wkrótce miała zostać.
Jestem naturalnie, spontanicznie, szczerze reagującą uczącą się nieustannie istotą, która bacznie i krytycznie przygląda się zarówno otoczeniu, jak i samej sobie.
NIKT NIE MUSI SPEŁNIAĆ MOICH OCZEKIWAŃ.
JA NIE MUSZĘ SPEŁNIAĆ CUDZYCH OCZEKIWAŃ.
Niech każdy robi to, co uważa za słuszne.
RAMEN
O RAW-WEGANIZMIE, TOLERANCJI I WYŻSZOŚCI MIŁOŚCI NAD INDOKTRYNACJĄ
Minęły trzy miesiące, odkąd poczyniłam te notatki. Inspiracją do poniższych przemyśleń stało się kwietniowe spotkanie w wegańsko-witariańskim gronie. W rozmowach przewijał się temat weganizmu, wyższości surowego pożywienia nad gotowanym oraz żywienia osób chorych, przebywających w placówkach medycznych. Przez moją głowę przewinęło się wówczas mnóstwo refleksji, które po powrocie do domu na gorąco spisywałam.
Pod wpływem bieżących wydarzeń i popełnionego na ich fali tekstu „Duchowość a człowieczeństwo” przypomniałam sobie o tych zapiskach i postanowiłam je odkurzyć. Jakoś tak temat zatacza krąg i powraca.
Dzielę się dzisiaj z Tobą, z Wami tym potokiem słów.
Być może skłonią Was do własnych przemyśleń.
Jak zwykle są to moje odczucia i refleksje, wynikające z obserwacji życia wokoło i autoanalizy, oraz stawiania pytań i szukania odpowiedzi.
15 lipca 2014
PASTA ZE ŚWIEŻEGO BOBU plus POMYSŁ NA RISOTTO I SAŁATKĘ Z PROSEM
Na targu niemalże każdy stragan kusi teraz różnorodnością świeżych, sezonowych warzyw i owoców. Mamy już chyba szczyt letniego dobrodziejstwa, który potrwa około dwóch miesięcy. Cieszmy się zatem wszystkim, co świeże i przyciąga nasze oczy. Delektujmy się kolorami i zapachami, rozkoszujmy zarówno pojedynczymi smakami jak i kombinacją wielu... puśćmy wodze kreatywności!
A na dziś propozycja iście sezonowa - BÓB.
Bób jest strąkiem, w którym dojrzewają nasiona (owoce?) bogate w białko. To roślina pnąca, podobnie jak wiele innych fasolek. Dorodne, pękate strąki bobu obrywa się z jego pnączy. Jak miło pójść do swojego warzywniaka i nazbierać łubiankę takich strąków, aby później usiąć i wyłuskać ich zawartość. Bób po ugotowaniu stanowi sam w sobie doskonałą przekąskę. Jest wspaniałym dodatkiem do letnich sałatek. I można przygotować z niego pożywną, aromatyczną pastę, coś w rodzaju humusu, bądź nawet dip.
Tyle ode mnie.
![]() |
| Zanim pędy bobu owiną się wokół tyczek, wzejść musi taka mała roślinka. |
![]() |
| Największa frajda - patrzeć jak wzrasta, dokonać zbioru, przyrządzić potrawę... |
![]() |
| Buszując w ogrodzie można spotkać takie cudo: gąsienica Paź Królowej |
Przepastne czeluści internetów, jak mawia Julia, powiedzą ci wszystko o wszystkim, zatem o bobie też:
"Bób (Vicia faba L.) – gatunek jednorocznej rośliny z rodziny bobowatych (Fabaceae Lindl.). Jest uprawiany jako warzywo. Dziko rośnie w północnej Afryce i w Iranie, jest uprawiany w wielu krajach świata."
"Bób jest bogaty m.in. w witaminy z grupy B, izoflawony, roślinne sterole, tiaminę i niacynę. Bób pojawia się na początku lata i podobnie jak inne rośliny strączkowe jest skarbnicą wartości odżywczych. Zawiera dużo białka, błonnika i mało kalorii (100 g to zaledwie 66 kcal i ok. 6 g błonnika, który pomaga chronić błonę śluzową jelita grubego przed działaniem substancji toksycznych). Wykazano również, że zmniejsza poziom cholesterolu we krwi, ponieważ wiąże kwasy żółciowe w jelicie grubym."
Niektórzy zarzucają tej smacznej roślinie powodowanie wzdęć i zaburzeń trawienia. Z pewnością każdy organizm reaguje inaczej. Osobiście problemy trawienne miałam "od zawsze". Teraz bób gotuję i przyrządzam tak, że trawię go bez trudności.
Gotowanie
Opłukany bób, bez soli, wrzątkiem zalewam i gotuję bez przykrycia około 20-25 minut, do miękkości.
Preparowanie
Aby bób (podobnie jak ciecierzyca) był strawniejszy i lepiej przyswajalny, z pewnością dobrze jest go zmiksować i dodać oliwę z oliwek. W zależności od upodobań i preferencji można dodawać różne zioła i przyprawy.
Oto jaki miks, jak zwykle spontanicznie, wykonałam ja:
PASTA Z BOBU
- Bób ugotowany i obrany ze skórek
- Koperek świeży, opłukany, osuszony, posiekany
- Czosnek, posiekany duży ząbek lub dwa
- Oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia
- Kryształki soli różowej himalajskiej
- Kurkuma
Zmiksowane wszystkie składniki, przełożone do słoiczka, przechowywane w lodówce przez kilka dni zachowują świeżość, wzmacniając aromatyczność.
Prościzna!
Miksowałam składniki w różnych proporcjach. Raz wyszła mi rzadsza konsystencja, raz coś na kształt ziemniaczanego puree, innym razem gęsta pasta a'la hummus. Ale za każdym razem było pyszne!
Część do zjedzenia natychmiast. Świetny dodatek do kaszy, do sałatki, do warzyw na parze. Możesz omaścić taką pastą pieczywo, zamiast pasztetem czy twarogiem, o ile takie jadasz.
Część na jutro, pojutrze - gotowe do użycia. I to jest radocha - móc wyjąć z lodówki taką gotową, domowej roboty pastę, kiedy przyjdzie chęć na przekąskę!Możesz też szybko przygotować proste i pyszne risotto!
RISOTTO Z PASTĄ Z BOBU
- Ugotowany ryż kleisty - najlepiej włoskie arborio lub pełnoziarnisty okrągły
- Pasta z bobu
- Oliwa z oliwek extra virgin
- Koperek
- Opcjonalnie: suszone pomidorki, czerwona słodka papryka, awokado, brokuł bądź na co masz ochotę
Możesz takie risotto zjeść na ciepło ze świeżo ugotowanego ryżu i na przykład brokuła ugotowanego na parze.
Jeżeli został ryż z poprzedniego dnia i masz go w lodówce, to w taki upalny dzień jak dziś wyjmujesz upitraszone wczoraj: ryż i pastę z bobu - mieszasz ze sobą, dodając oliwę, posiekany świeży koperek i JUŻ! Masz danie na zimno!
Urozmaicasz je tym, co masz, na co masz smaka, albo zostawiasz wersję podstawową. I tak będzie smakowicie. Enjoy!
SAŁATKA Z PROSA I ŚWIEŻYCH WARZYW Z PASTĄ Z BOBU
Doskonałą propozycją jest również sałatka z ugotowanej kaszy jaglanej i świeżych warzyw - pomidor, cukinia, papryka, awokado, koper, świeże zioła - do której podaje się pastę z bobu jako sycące, białkowe uzupełnienie.
NA ZDROWIE!
10 lipca 2014
DUCHOWOŚĆ A CZŁOWIECZEŃSTWO - moje poranne dywagacje
"Gdy dostrzega cię druga osoba, wówczas dzięki wam obojgu pełniej ukazuje się na tym świecie wymiar Istnienia. Jest to miłość zbawiająca świat."
Eckhart Tolle, "Nowa Ziemia"
Duchowość, wg mnie, nie może być oddzielona od człowieczeństwa, ponieważ te sfery silnie się ze sobą łączą. Duchowość to wchodzenie do własnego wnętrza i poznawanie siebie, rozpoznawanie wewnętrznych schematów, myśli pojawiających się w mojej głowie, a zwłaszcza tych ukrytych myśli, do jakich człowiek często nie chce przyznać się nawet sam przed sobą. Te myśli, od których chcemy uciec, wyprzeć je, udajemy że nie są nasze, próbujemy je zignorować… to one powinny w szczególności zostać rozpoznane. To prawda o naszych intencjach i projekcjach, chowająca się przed naszym świadomym widzeniem.
24 czerwca 2014
SZPINAKOWE PIKANTNE PESTO-PASTO czyli RAW&VEGAN domowy miks
Zachciało mi się szpinaku, który początkowo miał stać się podstawą porannego koktajlu. Jednak następnego dnia okazało się, że mam chęć na zielone Pesto. W dodatku - pikantne pesto! A to za sprawą tych fikuśnych, malutkich, ale diabelnie ostrych papryczek.
Co użyłam:
- Nasiona ekologiczne słonecznika i dyni, namoczone przez
noc
- Opłukane liście szpinaku
- Mała ostra papryczka
- Surowy czosnek
- Sól różowa himalajska
- Sok wyciśnięty z bio-cytryny
- Oliwa z oliwek extra virgin
Tradycyjnie nie odmierzam ilości składników, kierując się
raczej intuicją.
W kuchni lubię kreatywne podejście. Prowadzi mnie mój
apetyt, wyczucie oraz zawartość spiżarki.
O zrobieniu pasty
myślałam już wieczorem, namoczyłam zatem trzy czwarte szklanki ziaren
słonecznika i dyni.
Rano postanowiłam, że będzie to Pesto szpinakowe. Opłukałam
więc mniej więcej dwie-trzy garście szpinaku, wzięłam ząbek czosnku i małą
papryczkę chilli. Ręcznym blenderem najpierw zmiksowałam odsączone nasiona z
oliwą, wyciśniętym sokiem z cytryny i przyprawami. Następnie dodałam liście
szpinaku. Ponieważ nasion było sporo, wyszło mi coś pomiędzy pesto a pastą, stąd PESTO-PASTO.
Zmiksowane Pesto-Pasto przełożyłam do słoika.
Doskonale uzupełni posiłek ze świeżych warzyw lub brokuła
podgrzanego na parze.
Jeśli jadasz makaron, to polecam spaghetti z brązowego ryżu
omaszczone tym Pesto, z dodatkiem suszonych pomidorów.
Lubisz grzanki? Wykorzystaj ten przepis, aby w prosty sposób
wykonać domową pastę do pieczywa.
Podążając w stronę Pesto – daj mniej nasion (a jeszcze
lepiej orzechów), a więcej liści i oliwy.
Mając chęć na pastę – postępuj odwrotnie.
Smacznego i na zdrowie! Enjoy!
POMARAŃCZA DOJRZEWA
Dojrzałość do zmian sprawia, że zmiany dojrzewają i pojawiają się...
Pomarańcza Zmian dojrzewa...
Kocham poznawać nowe miejsca i ciekawych ludzi.
Fascynują mnie ludzie z
charakterem, barwni, wypełnieni pasją. Co to znaczy?
To
znaczy, że z daleka widać, iż coś ich fascynuje, poznali jakąś przestrzeń,
dziedzinę, obszar i są zauroczeni, w związku z tym dzielą się z innymi,
działają poprzez serce otwarte na świat, są odkrywcami, kochają to co robią,
zamieniają swoje pasje na swój sposób na życie. Mają w sobie odwagę, aby mieć
marzenia, aby je również realizować. Takich ludzi czuje się na odległość. Mają
w sobie siłę przyciągania. Kocham ich, jestem ich ciekawa, chcę wchodzić w ich
przestrzeń, poznawać ją i smakować. Tak jakoś się składa, że często są to
ludzie dzielący się z innymi właśnie smakami. A może, to moje zamiłowanie do
zapachów, aromatów i smaków popycha mnie w kierunku takich właśnie ludzi? Ale
kocham też barwy i dźwięki, muzykę i obraz, twórczość ludzkich rąk, które stają
się narzędziem ducha, kreującego w materii namacalne piękno… poprzez tkaniny,
rozmaite formy, przedmioty, poprzez muzykę, poprzez sztukę. Najważniejsze jest,
aby to co człowiek robi, było formą jego samorealizacji, aby robiąc coś, cokolwiek
to jest, CZUŁ że jest w swoim żywiole, że to jego świat, aby CZUŁ że jest
właściwą osobą na właściwym miejscu. Aby przepełniała go RADOŚĆ, by odczuwał
wewnętrzną INSPIRACJĘ. A także, aby mógł godnie żyć dzięki takiej twórczej
pracy swych rąk, swego umysłu i serca działających w harmonii. Obcując z takimi
ludźmi sama jestem przepełniona szczęśliwością, czuję wręcz jak się rozświetlam.
Kiedy na nich patrzę i rozmawiam z nimi, widzę przede wszystkim to, co jest ich
radością i siłą napędową. Każdy ma swoje trudności do przejścia, gorsze dni, i
to co znamy wszyscy… rzecz w tym, że ONI koncentrują się na celach i na
rozwiązaniach, na możliwościach i potencjale. Zbierają siły, przyciągają
podobnych sobie i realizują swoje
marzenia, ponieważ otwierają się na innych ludzi i na świat.
Właśnie
poznałam kolejnych takich ludzi.
I już ciągnie mnie by podążać
dalej, odkrywać więcej…
Ale, po kolei… Najpierw opowiem
Wam o tym, gdzie i u kogo zagościłam w ciągu ostatnich trzech dni. A było to w
Poznaniu… odrobinę cierpliwości, potrzebuję chwilę na podsumowanie wyjazdu,
przygotowanie materiału, fotografii… będzie o wegańskim jedzeniu, o wspaniałej
kawie i celebrowaniu picia herbaty, a także garść widoków zabytkowych kamienic
i słów kilka o kiedyś żywych, a dziś uśpionych instrumentach muzycznych… Będę się zachwycać...
![]() |
| Lawendowe Pole Inspiracji |
22 czerwca 2014
ZIELONA KOMPOZYCJA Z DIPEM OGÓRKOWO-KOPERKOWYM
Kupiony od rolnika wielki pęczek aromatycznego świeżego
koperku zainspirował mnie do ukręcenia dipu, czyli po polsku sosu. W tym przypadku gęstego sosu. Świeży
ogórek oraz czekający w lodówce kawałek tofu natychmiast pojawiły się jako
podstawowe składniki tej receptury.
Kiedy dip wypełnił słoiczek, na talerz wyjechały kolorowe
warzywa i powstała smakowita kompozycja, w sam raz na lekki lunch. A jeśli
wolisz – na śniadanie lub kolację.
SKŁADNIKI DIPU:
- 1/3 kostki ekologicznego tofu naturalnego
- 1 mały świeży ogórek
- 2 kopiaste łyżki posiekanego koperku
- Sól różowa himalajska
- Czosnek niedźwiedzi suszony
- Odrobina soku z cytryny
- Oliwa z oliwek extra virgin bio
Wszystkie składniki zmiksowałam na gładko przy użyciu
ręcznego blendera.
Co na talerzu ułożyłam:
- Sałata lodowa, drobno posiekana (może być każda inna
sałata lub wspaniała rukola – też sałata) – użyłam mały kawałek
- Awokado, pokrojone w cienkie plasterki – użyłam ¼
większego dojrzałego Hass
- Papryka czerwona słodka, długa, pokrojona w cienkie plasterki
- Prażone ekologiczne nasiona dyni i słonecznika
- Świeże listki bazylii
Pyszne, aromatyczne, świeże, zdrowe. Proste w przygotowaniu.
Możliwości jest wiele, każdy może stworzyć własną
kompozycję, w zależności od tego co lubi, na co ma apetyt, co akurat leży w
warzywnym koszu.
Smacznego, Kochani, i na zdrowie!
14 czerwca 2014
TRUSKAWKOWE WARIACJE - Moje truskawkowe śniadania
TRUSKAWKOWY WYPAS TWAROŻKOWY RAW&VEGAN
Co użyłam:
- 2 garście truskawek
- 1 dojrzały banan
- 1 kopiastą garść nerkowców – należy namoczyć przez kilka
godzin (najlepiej na noc, wstawiając do lodówki w zamkniętym słoiku), następnie
odlać wodę
- Łyżka oleju kokosowego
- Wiórki kokosowe (ok.2 łyżek)
- Szczypta kryształków różowej soli himalajskiej
- Cynamon – wedle uznania
- Cukier brzozowy (ksylitol) lub trzcinowy - wedle uznania i w zależności od poziomu słodkości, na jaki akurat jest apetyt
Zmiksować, przełożyć do słoika, słoiczków, miseczek,
kubeczków i mocno schłodzić.
To zdecydowanie lepsze, smaczniejsze i zdrowsze niż lody.
KREMOWY KOKTAJL TRUSKAWKOWO-EGZOTYCZNY
Co użyłam:
- Dwie garście truskawek
- Pół dojrzałego mango
- 1 dojrzały banan
- Łyżkę kokosowego kremu
- Plasterek świeżego bio imbiru
- Brzozowy cukier - ksylitol
- Szczyptę kryształków soli himalajskiej różowej
- 1 łyżkę żelatyny agarowej – ugotowanej zgodnie z przepisem
na opakowaniu, wystudzonej i schłodzonej (używam mniej wody, aby uzyskać
mocniejsze stężenie i przechowuję w słoiku w lodówce przez klika dni, dodając
do koktajli)
MIKSUJEMY, chłodzimy, pałaszujemy! A raczej – celebrujemy
smakowanie!
TRUSKAWKOWY GĘSTY KOKTAJL Z NASIONAMI
Co użyłam:
- Dwie pełne garście truskawek
- 2 łyżki eko nasion lnu, namoczone na noc (zamknięte w słoiczku, w lodówce)
- 2 łyżki eko nasion słonecznika, namoczone na noc (opłukane i zamknięte w słoiczku, w lodówce)
- Plasterek świeżego bio-imbiru
- 1 łyżeczkę oleju kokosowego
- 1 łyżkę stężonej żelatyny agarowej
- Troszeczkę brązowego cukru trzcinowego
- Szczyptę kryształków soli różowej himalajskiej
- Wodę mineralną
Zmiksowałam.
Garść truskawek umyłam i pokroiłam w plasterki. Dodałam do koktajlu.
Wyszły dwie porcje.
SMACZNEGO I NA ZDROWIE!
![]() |
| Krem kokosowy i kokosowy olej tłoczony na zimno |
![]() |
| Ekologiczny olej kokosowy tłoczony na zimno |
DZIWNY JEST TEN ŚWIAT
Wspomnienie sprzed dwóch lat:
Piękne mazowieckie lasy. Siedzę w gościnie u znajomego. Przy
stole zasiadł nowy gość. Człowiek, który mnie nie zna. Rozmowa schodzi na
tematy związane ze sposobem odżywiania. Ja głównie przysłuchuję się.
Gość podsumowuje:
Gość podsumowuje:
- Wegetarianizm to nie jest normalne, ale weganie to już są
ludzie chorzy psychicznie. Powinno się ich leczyć!
Po obfitej kolacji gość idzie spać. Rano wstaje o świcie.
Ubrany w strój myśliwski pakuje do jeepa wypolerowaną strzelbę. Za kilka godzin
wróci, aby z dumą pokazywać trzymane za nogi zwłoki świeżo ubitych kaczek.
Kto tu ma zaburzenia psychiczne? Nie kpię. Pytanie
w przestrzeń.
Psychicznie oraz fizycznie zmuszona byłam odizolować się w
momencie, gdy jedna z kobiet skubała zabitą kaczkę i opalała nad gazem jej
ciało.
Na szczęście wokoło mnóstwo zieleni i drzew.
Trening akceptacji, elastyczności, zachowania wewnętrznej
równowagi.
Nikogo nie atakowałam. Obserwowałam.
Natomiast sama czułam się momentami atakowana docinkami - co
w ogóle jem? Próbowano wytrącić mnie z równowagi. Kilka razy wracały pytania
typu:
Jaki człowiek ma układ trawienny – zaraz wynajdziemy w necie
dowody, że wszystkożerny, że człowiek ma kły i bez mięsa zwyczajnie umrze…
Wytknięto mi również, że nie rozmawiam w trakcie jedzenia, tylko gryzę długo i
powoli… Dziwna jestem.
Sama nie inicjowałam rozmów na temat żywienia. Przyjęłam do
wiadomości, że w tym domu je się wszystko. Nikogo nie nawracałam. Najwidoczniej
jednak moja odmienność gdzieś kogoś uwierała… W dodatku to dom katolicki, w
wersji zaawansowanej. A ja nie odmawiam pacierzy przy stole.
Trzymałam język za zębami, choć sprzeczność pomiędzy
chrześcijańską miłością a zabijaniem zwierząt dla sportu wydawała się
oczywista. A łowiectwo jest tutaj propagowane.
Jeden jedyny raz, po kolejnej zaczepce, nie wytrzymałam i
wyrzuciłam z siebie jakąś krótką, emocjonalnie zabarwioną odpowiedź.
Wiedziałam, że o to chodziło. Poszłam do lasu.
Dziwny jest ten świat.
DZIEŃ ŚWISTAKA – luźne refleksje nad życiowymi powtórkami
Czy odczuwasz czasami w swoim życiu pętlę?
Bo ja właśnie tak…
Zapętlenie. Dzień Świstaka. Znowu myślę sobie, patrząc
wstecz, że tyle robię, robię i robię… zmieniam, zmieniam i zmieniam… I nie otrzymuję
oczekiwanych rezultatów. Dlaczego? Gdzie popełniam błąd? Czy na moim czole
wypisane jest niewidzialne, ale dla pewnych typów ludzi wyczuwalne hasło: Frajer.
Wykorzystaj go.
Tak, przemawia przeze mnie rozgoryczenie.
Zastanawiam się nad tym ostatnio. I przez moją głowę
przewija się mnóstwo przemyśleń, różnych wątków.
Wejście na szczyt góry
Idziesz swoją drogą. Wytyczasz sobie kierunek i podążasz
przed siebie. Po drodze zaliczasz różne – krótsze lub dłuższe - odcinki, na
których musisz się czymś wykazać. Starasz się jak możesz. Potykasz się, czasem
upadasz, ale zawsze w końcu podnosisz się, otrzepujesz kurz z nóg i idziesz
dalej. Co jakiś czas czujesz, że zamykasz kolejny mały etap. Cieszysz się, że
osiągnąłeś swój mały sukces. I - wchodzisz na następny. Pojawiają się nowe
obszary do działań, dokonywania zmian. Na terenach, które już znasz pojawia się
nowy poziom trudności. Wykazujesz się cierpliwością, wytrwałością i cieszysz
się tym, co jest ci teraz dane. Dostrzegasz synchroniczność zdarzeń, czujesz
opiekę Opatrzności, często odczuwasz wdzięczność za to, co JEST, co otrzymujesz.
Wiesz, że choć jest ci trudno i chciałbyś więcej i lepiej, to tu i teraz masz
wszystko, czego potrzebujesz. Zmęczony Wędrowiec – wchodzisz na szczyt góry,
pozostawiając za sobą trudy walki z samym sobą, ze swoimi słabościami, ułomnościami
i demonami umysłu, a także dzielnie odpierane ataki tych, którzy za wszelką
cenę chcieli cię powstrzymać. Już prawie zatykasz zwycięską chorągiew, kiedy w
oczy zagląda ci najgłębiej ukryty, twój własny lęk…
Wszystko niesie ze sobą naukę
Każdą sytuację traktuję jako doświadczenie. Doświadczenie to
najcenniejsze co możemy zabrać ze sobą, jako owoc tego życia. Doświadczenie
pozwala uczyć się i wyciągać wnioski. Doświadczenie pozwala POCZUĆ, jak to jest
znaleźć się w danej sytuacji osobiście. Kiedy już to WIESZ, ponieważ sam tego
doświadczysz, zastanowisz się zanim… albo powstrzymasz się… przed ocenianiem i
ferowaniem wyroków nad innymi ludźmi. Trzeba by wejść w cudze buty, aby zacząć
mówić jak zachowałbym się w sytuacji drugiego człowieka. I co z jego
perspektywy jest dobre, a co złe.
Po co jesteśmy tutaj, na Ziemi? Po co żyjemy w fizycznym
ciele, skoro jesteśmy w swej istocie duchem, świadomością?
Myślę, że właśnie po to, aby mieć sposobność wkładania
różnych butów, czyli wchodzenia w rozmaite relacje, sytuacje, bycia
uczestnikiem zdarzeń i stawania przed koniecznością podejmowania decyzji.
Każdego dnia podejmujemy decyzje. Dokonujemy wyboru. Chociażby tak
prozaicznego, jak wstać czy spać, co zjeść, w co się ubrać, dokąd pójść. Każdy
najprostszy wybór wpływa na nas i nasze życie. Czyż tak?
Dzięki podejmowanym decyzjom i ponoszeniu ich skutków
zbieramy doświadczenie. Jeśli mamy zdolność dokonywania introspekcji,
zagłębiania się w sobie, autorefleksji i refleksji nad otaczającym nas światem,
to myślę że w ten właśnie sposób postępuje nasz rozwój.
A wszystko wskazuje na to, że to właśnie rozwój, ewolucja
świadomości, wchodzenie niejako na kolejne etapy czyli pokonywanie progów
stanowi sens naszego tutaj istnienia.
Aldous Huxley, angielski myśliciel, powiedział:
DOŚWIADCZENIE NIE JEST TYM CO SIĘ ZDARZA W TWOIM ŻYCIU, ALE TYM, JAK NA TO REAGUJESZ.
Obym jeszcze potrafiła wyciągać właściwe wnioski!
Za dużo myślę
To jest mój nieustanny problem. Powinnam raczej rzec –
trudność, jakiej jeszcze nie potrafię pokonać. Ale! Pokonać? Czy aby na pewno
mam ją pokonać? To byłaby znowu walka. A ja postanowiłam, że dosyć walki w moim
życiu! Taak… Postanowiłam i od tamtej pory wciąż walczę, tylko być może w inny
sposób. Ale nie mogę oszukiwać samej siebie. Nie chcę walczyć, a jednak walczę
ze swoimi słabościami, z przeciwnościami losu, z własną niemocą – ciała i
umysłu. To jest wielki paradoks, a być może czasem – paranoja. Dlaczego?
Ponieważ czuję TAO, chcę żyć poprzez nie-działanie. I wielokrotnie tak się
dzieje! I taka postawa sprawdza się w moim życiu. Pozwalam, aby wszystko działo
się w swoim czasie i mam dla tej naturalnej kolei rzeczy głębokie zrozumienie i
akceptację. Dostrzegam sens kolejnych wydarzeń, połączenia między nimi,
tworzący się łańcuch, w którym każde oczko jest ważne i zaistnieć musi, aby
pojawiło się kolejne…
Wiem, że niczego nie należy robić na siłę, do niczego się nie zmuszać, żyć bez presji. A jednak! Pomimo mego zrozumienia, pomimo łagodności jaką już osiągnęłam i chęci aby podążać lekko i bez wysiłku w zgodzie z rytmem wszechświata, wciąż tkwią we mnie napięcia, wciąż chcę inaczej i więcej… wciąż mam marzenia, które są tak cenne z jednej strony lecz z drugiej sprawiają, że jest mi źle bo nadal nie umiem ich zrealizować.
Wiem, że niczego nie należy robić na siłę, do niczego się nie zmuszać, żyć bez presji. A jednak! Pomimo mego zrozumienia, pomimo łagodności jaką już osiągnęłam i chęci aby podążać lekko i bez wysiłku w zgodzie z rytmem wszechświata, wciąż tkwią we mnie napięcia, wciąż chcę inaczej i więcej… wciąż mam marzenia, które są tak cenne z jednej strony lecz z drugiej sprawiają, że jest mi źle bo nadal nie umiem ich zrealizować.
Kolejny raz zadaję sobie te same pytania:
Dlaczego pomimo pracy jaką wykonuję, lata mijają a ja nie
mogę w pełni osiągnąć swoich podstawowych celów? Ich osiągnięcie natychmiast
kreuje kolejne, większe, jakie już we mnie są, ale nie mogą się przede mną
pojawić bez urzeczywistnienia tych pierwszych…
Czasami nie mam już siły… No to sobie odpuść, puść, przestań się wysilać!
Spadanie z wieży wyobrażeń
Znasz to?
Żeby to wydarzyło się raz! Dwa! Ale to powraca!
Wspominałam o tym już w paru miejscach. Wydaje mi się, że
WIEM. Nauczyłam się, przeszłam przez to, przerobiłam w sobie. Mam umiejętność.
Mija chwila. Znowu powraca doświadczenie, które każe od nowa uczyć się tego
samego. Nieco inaczej. Od kolejnej strony, z innego punktu widzenia…
Cóż, nic nie jest nam dane raz na zawsze. Po jakimś czasie bywa, że zapomnę o własnym doświadczeniu. O tym czego nauczyłam się kiedyś. Przypomina mi o tym bolesne potknięcie. Fajnie, jeśli odświeżenie nabytej wiedzy przychodzi z ust drugiego człowieka, kiedy podczas interesujących rozmów wymieniamy się tym, co w nas. Trudniej, kiedy wpadam w pułapkę własnych zakręconych projekcji, jeśli nie zdołam w porę zorientować się, że je tworzę.
Cóż, nic nie jest nam dane raz na zawsze. Po jakimś czasie bywa, że zapomnę o własnym doświadczeniu. O tym czego nauczyłam się kiedyś. Przypomina mi o tym bolesne potknięcie. Fajnie, jeśli odświeżenie nabytej wiedzy przychodzi z ust drugiego człowieka, kiedy podczas interesujących rozmów wymieniamy się tym, co w nas. Trudniej, kiedy wpadam w pułapkę własnych zakręconych projekcji, jeśli nie zdołam w porę zorientować się, że je tworzę.
Poznaję nowych ludzi. Czuję, że to „swój”. Ufam, otwieram
się. Choć wiem, że należy być ostrożnym, ale… robię to świadomie, ponieważ chcę
być sobą, szczera, naturalna. A i tak każdy z nas momentami gra. Ulegamy starym
wzorcom zachowań, albo zaczynamy płynąć na fali wytworzonej przez rozmówców…
więc staram się jak najmniej grać, być otwartą i obserwować, zauważać,
wyczuwać…
Wydaje się, że wszystko gra. Jest dobrze. I nagle – cios.
Zmiana. Znowu biorą mnie za frajera? A starałam się jasno komunikować, dokąd
zmierzam. Na czym to polega? Dlaczego ludzie sądzą, że będę poświęcać swoje
życie na budowanie ich biznesu, nie otrzymując w zamian środków na to moje
życie? Dlaczego od dwóch lat tułam się po cudzych kątach i wciąż nie umiem
skutecznie tego zmienić, pomimo podejmowanych kroków? Próbowałam na różne
sposoby. Nie chodzi więc – chyba – o takie samo działanie i oczekiwanie innych
efektów… A może na którymś poziomie wciąż robię tak samo, tylko nie dostrzegam
tego poziomu…?.
A może zbyt wiele wymagam od siebie samej?
Zawsze tak było. Może dobrze zrobiłabym, kolejny raz
wracając na ścieżkę odpuszczania sobie. Tendencja brania na siebie zbyt wiele i
pozwalania, aby jeszcze inni dorzucili własne ciężary niestety towarzyszy mi
odkąd pamiętam. Pracuję nad tym. Coraz skuteczniej. Jednak nie chcę pozbawiać
siebie otwartości, nie chcę zamykać się i podchodzić do ludzi z założeniem, że
będą chcieli mnie naciągnąć, oszukać, wykorzystać. Być może z pragmatycznego
punktu widzenia to błąd, za który płacę sobą. Być może. Jednak wciąż patrzę na
świat zachowując szeroki horyzont możliwości i dając ludziom kredyt zaufania.
Jeśli zaczynają go nadużywać, bramę przymykam. Muszę dbać o siebie, bo jakoś
nikt inny tego nie zrobi.
Czuję, że mam zająć się SOBĄ.
31 maja 2014
Inspiracje: MOŻESZ UZDROWIĆ SWOJE ŻYCIE - Louise L. Hay
LOUISE L. HAY - Wspaniała kobieta i wielka Inspiratorka. Żywy przykład skutecznego wprowadzania zmian we własne życie. Osoba, która wyleczyła siebie z choroby nowotworowej i od przeszło 20 lat uczy innych, jak mogą to zrobić. Udowadnia, że to wzorce myślowe i przeżywane przez nas emocje leżą u podłoża chorób. Na bazie doświadczeń własnych i wielu ludzi, którzy korzystali z jej pomocy, stworzyła listę dolegliwości i odpowiadających im zachowań, sposobów myślenia. Dopasowała także odpowiednie afirmacje do każdego przypadku, których praktykowanie pomaga zmienić stare programy i na ich miejsce wprowadzić nowe, pozytywne myśli. Napisała o tym w książce "Możesz uzdrowić swoje życie".
W tej chwili istnieje już sporo badań potwierdzających zależność, pomiędzy przeżywanymi emocjami i doświadczanymi uczuciami, a funkcjonowaniem ludzkiego organizmu.
Mówi o tym szeroko Dr Bruce Lipton. Od lat wykłada temat Dan Winter, który również wykazał, jak pod wpływem myśli i uczuć zmienia się nasze DNA.
LOUISE L. HAY niezwykle mnie zainspirowała własnym przykładem. Kiedy w 2007 roku po raz pierwszy zetknęłam się z jej postacią, z wielkim zaangażowaniem słuchałam płyt z nagraniem przygotowanych przez nią afirmacji. Naprawdę wiele temu zawdzięczam. W Polsce nagrań dokonała Ewa Foley i można nabyć je na CD.
101 MYŚLI MOCY w pewnym okresie słuchałam na okrągło. Chyba dzięki temu nie zwariowałam.
PORANNE I WIECZORNE MEDYTACJE nauczyły mnie wdzięczności za tak prozaiczne sprawy, jak dach nad głową (który wówczas jeszcze miałam własny), woda w kranie, prąd, działająca pralka czy lodówka. Początkowo wydawało mi się to śmieszne, ale szybko zrozumiałam, jakie to jest błogosławieństwo i że wielu ludzi musi żyć bez tych udogodnień. Zwłaszcza, kiedy uświadomiłam sobie, że zaledwie 100 lat temu mój pradziadek mieszkał w lepiance, razem z kurami.
AFIRMACJE LOUISE L. HAY
Karteczkę z wybranymi afirmacjami Louise noszę w portfelu od przeszło 6 lat.
- Żyję w kochającym, obfitym, harmonijnym Wszechświecie i jestem wdzięczna.
- Życie spełnia wszystkie moje potrzeby z wielką obfitością. UFAM ŻYCIU.
- Prawo Przyciągania wnosi tylko Dobro do mojego życia. Jestem magnesem dla pieniędzy.
- Moje myśli i działania tworzą harmonię z całym Istnieniem
- ŚWIATŁO WE MNIE KREUJE CUDA W MOIM ŻYCIU, TU I TERAZ.
Kolejne również są mi niezwykle bliskie i stały się częścią mnie.
- Spotykam pomocnych, życzliwych ludzi.
- Sprzyjające okoliczności i właściwi ludzie są już tutaj i pojawiają się we właściwym momencie.
- Mam dostęp do nieskończonego wsparcia. Moja siła płynie z mojego połączenia z moim Źródłem.
- Jestem kreacją Boskiego Umysłu. Wszystko JEST DOSKONAŁE.
- Jestem nieskończonym bytem. Jestem nieskończonym Istnieniem. Wiek mojego ciała NIE MA WPŁYWU na to, KIM jestem i CO robię.
- Żyję w zgodzie z boskimi zasadami.
- Myślę o życiu z pasją, Ta pasja wypełnia mnie ekscytacją i energią.
- Żyję Tu i Teraz, odczuwając wdzięczność za wszystkie doświadczenia dzieciństwa.
- ŻYJĘ CHWILĄ OBECNĄ.
- Realizuję swoje pomysły, ponieważ wiem, że nie jestem sama.
- ŻYJĘ ŻYCIE WOLNE OD LĘKU.
Afirmacje Louise L. Hay pomogły
mi otworzyć się na to, co było i jest we mnie, wydobyć z siebie to,
czego naprawdę pragnęłam, a w co nie potrafiłam wcześniej uwierzyć.
Zawsze mamy wybór, w którą stronę chcemy podążać. Jeśli podejmujemy
decyzję i jesteśmy otwarci - sposoby, narzędzia, ludzie zaczynają się
pojawiać.
24 maja 2014
TRUSKAWKOWY WYPAS czyli SUPER WYPASIONY KREMOWY KOKTAJL, a może po prostu KREM
SEZON TRUSKAWKOWY W PEŁNI!
Nie pozostaje nic innego, jak przez kilka najbliższych
tygodni cieszyć się wspaniałymi, dojrzałymi w polskim słońcu truskawkami.
Popołudniowy spacer połączyłam z krótką bytnością na
osiedlowym bazarku, gdzie za kilka złociszy otrzymałam jakieś ¾ łubianki
świeżutkich truskawek. Po powrocie do domu zabrałam się za przyrządzanie
smakowitego, a nawet odważę się stwierdzić – obłędnego kremu z truskawek i gęstego
mleka kokosowego. A co! Raz się żyje!
Truskawki, pomimo bardzo ciepłych i słonecznych dni, są
jednak jeszcze dość kwaśne.
Postanowiłam zrobić wypasioną wersję tego kremowego
koktajlu, dodając dojrzałe słodkie banany, kilka namoczonych daktyli oraz na
koniec – Raw Dark Tahini czyli surowy mus sezamowy. Idąc za radą Szefa Irka,
wrzuciłam szczyptę soli dla zbalansowania smaku. Szef Irek poleca dodawać
naturalną, nieoczyszczoną sól do deserów
i słodkich dań, i to jest świetny pomysł. Zapewniam, że poczujecie różnicę w smaku!
SKŁADNIKI
- Truskawki
- Banany
- Gęste mleko kokosowe lub kokosowy krem
- Daktyle namoczone
- Tahina – surowa, ciemna
- Ksylitol, czyli brzozowy cukier
- Kryształki soli różowej himalajskiej, bogatej w przeszło
80 składników mineralnych
- Cynamon do smaku
Wszystko miksujemy blenderem.
Następnie schładzamy w lodówce.
Wyszła mi naprawdę spora ilość. Napełniłam słoiki. Będzie na
jutro!
Ten truskawkowo-bananowo-kokosowo-sezamowy krem stanowił
dziś moją obiadokolację.
Ma w sobie wszystko, co potrzebne w upalny dzień – wodę,
składniki mineralne, witaminy, białko i zdrowy tłuszcz. W międzyczasie podjadałam 2
figi i 3 brazylijskie orzechy. Piłam wodę, wodę z cytryną, napar z melisy, a z
samego rana napar ze świeżej pokrzywy.
Na śniadanie była kolorowa sałata, o której już Wam
opowiedziałam.
Upały sprzyjają zmniejszeniu ilości spożywanych pokarmów, na
rzecz większej ilości płynów.
NA ZDROWIE!
KOLOROWE ŚNIADANIE Z AWOKADO - czyli SAŁATKA na każdą okazję
Moje dzisiejsze śniadanie zmieniło formę, w porównaniu z praktykowanymi od dłuższego czasu koktajlami,
szejkami czy musami – nazywajcie jak wolicie.
Gorący poranek po upalnym dniu zachęcił mnie do
przygotowania zielono-czerwonej kompozycji ze świeżą sałatą i awokado w roli głównej.
Jak zwykle całkiem spontanicznie wyjęłam z lodówki to, co w
niej znalazłam i na co akurat przyszedł mi apetyt.
Na dno salatery wyłożyłam pokrojoną sałatę lodową –
wspaniała na upały, gdyż zasobna w wodę i fajnie chrupiąca.
Ponieważ w słoiku mam jeszcze przygotowaną chyba ze dwa
tygodnie wstecz, ukiszoną w occie jabłkowym z dodatkiem oliwy i ziół, kapustę
pekińską, dodałam ją do sałaty – zaostrzy smak i wzbogaci w korzystne bakterie.
Następnie pokroiłam w cienkie plasterki kawałek czerwonej
(już polskiej) papryki, dorzuciłam połówkę pokrojonego pomidora, plasterki
awokado, kilka czarnych oliwek i namoczonych w międzyczasie włoskich orzechów.
Po wierzchu pokropiłam całość odrobiną oliwy z oliwek extra
virgin.
Oliwki, jakich użyłam, były zasolone w oliwie, całe z
pestkami. Wypestkowałam je i pokroiłam.
Jedno, o czym zapomniałam, to urwać kilka świeżych listków bazylii, która tutaj pasuje doskonale.
Z michą sałatki usiadłam na parapecie w otwartym oknie,
ciesząc oczy zielenią, a buzię wystawiając do słońca. Jadłam z wielką
przyjemnością i w poczuciu wolności, kiedy wiejący dziś wiatr rozwiewał mi
włosy. Sąsiad w ogródku kosił właśnie trawę. Szpaki radośnie gadały między
sobą, przelatując z dachu na drzewa i z drzew na dach. Czy macie pojęcie, jak
wiele dźwięków wydają z siebie te piękne ptaki, o kolorowo w słońcu
błyszczących piórkach? Mają sobie TYYYLE do powiedzenia!
Życzę Wam pięknych, radosnych,kolorowych dni i lecę po
truskawki!
SKŁADNIKI
- Sałata lodowa
- Ukiszona w organicznym occie jabłkowym kapusta pekińska
- Czerwona papryka
- Pomidor
- Awokado - spore, dojrzałe awokado Hass w ilości 1/4 sztuki
- Polskie/włoskie orzechy namoczone
- Czarne oliwki
- Oliwa z oliwek extra virgin
Poza awokado, oliwkami i oliwą, pozostałe składniki pochodzą z Polski.
Mamy sezon na polskie, świeże owoce i warzywa! Hurra!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Wasze ulubione
-
LOUISE L. HAY - Wspaniała kobieta i wielka Inspiratorka. Żywy przykład skutecznego wprowadzania zmian we własne życie. Osoba, która w...
-
Cieszy mnie przeogromnie, kiedy spotykam ludzi materializujących w biznesie zmiany, jakie wcześniej wprowadzili we własnym ...
-
AFIRMACJE MOCY Afirmacje Mocy to świadome programowanie swojego umysłu w zgodzie z tym, do czego świadomie zmi...
-
MYSA - Wilcza 60 Pojawiło się kolejne nowe wege-miejsce w stolicy! Właśnie stamtąd wróciłam po kolejnej już wizycie i nie mogę się p...
-
Udostępniam artykuł z grudnia 2011 roku, w którym astrolog Piotr Gibaszewski w interesujący sposób przedstawia wizję nieuchronnych zmia...
-
Uwielbiam aromatyczne przyprawy rodem z Indii. Jak już wiadomo uwielbiam też tofu na różne sposoby, a do tego cukinia jest jedny...
-
Minęły trzy miesiące, odkąd poczyniłam te notatki. Inspiracją do poniższych przemyśleń stało się kwietniowe spotkanie w wegańsko-witariańs...
-
Dokonałam przeglądu swoich dotychczasowych zapisków, wizji i wglądów traktujących o naturze ludzkiego życia, istnienia oraz o tym ...
-
"Samotność jest wstępem do poznania siebie." Jacek Walkiewicz Bycie sam na sam ze sobą, przez jakiś czas, daj...
-
Dziękuję za zdjęcie Zbyszkowi. Za oknami siarczysty mróz, a ja wracam wspomnieniami do wrześniowej Podróży na Południe , aby kontynuow...
Archiwum Bloga
-
►
2022
(7)
- ► grudnia 2022 (1)
- ► listopada 2022 (2)
- ► października 2022 (1)
- ► sierpnia 2022 (3)
-
►
2020
(18)
- ► października 2020 (2)
- ► września 2020 (2)
- ► sierpnia 2020 (7)
- ► lipca 2020 (1)
- ► czerwca 2020 (1)
- ► stycznia 2020 (1)
-
►
2019
(4)
- ► sierpnia 2019 (2)
- ► lipca 2019 (1)
- ► czerwca 2019 (1)
-
►
2018
(16)
- ► sierpnia 2018 (1)
- ► lipca 2018 (4)
- ► czerwca 2018 (2)
- ► lutego 2018 (2)
- ► stycznia 2018 (7)
-
►
2017
(15)
- ► grudnia 2017 (7)
- ► listopada 2017 (1)
- ► października 2017 (1)
- ► czerwca 2017 (1)
- ► lutego 2017 (3)
- ► stycznia 2017 (2)
-
►
2016
(30)
- ► grudnia 2016 (5)
- ► listopada 2016 (6)
- ► października 2016 (1)
- ► lipca 2016 (2)
- ► czerwca 2016 (1)
- ► marca 2016 (2)
- ► lutego 2016 (8)
- ► stycznia 2016 (5)
-
►
2015
(22)
- ► grudnia 2015 (2)
- ► października 2015 (4)
- ► września 2015 (1)
- ► czerwca 2015 (2)
- ► kwietnia 2015 (4)
- ► marca 2015 (1)
- ► lutego 2015 (6)
- ► stycznia 2015 (2)
-
►
2014
(65)
- ► listopada 2014 (3)
- ► października 2014 (11)
- ► września 2014 (5)
- ► sierpnia 2014 (4)
- ► lipca 2014 (6)
- ► czerwca 2014 (6)
- ► kwietnia 2014 (6)
- ► marca 2014 (2)
- ► lutego 2014 (5)
- ► stycznia 2014 (9)
-
►
2013
(47)
- ► grudnia 2013 (8)
- ► listopada 2013 (6)
- ► października 2013 (13)
- ► sierpnia 2013 (20)
.jpg)















.jpg)




.jpg)














.jpg)

.jpg)





.jpg)



.jpg)