czwartek, 10 lipca 2014

DUCHOWOŚĆ A CZŁOWIECZEŃSTWO - moje poranne dywagacje




"Gdy dostrzega cię druga osoba, wówczas dzięki wam obojgu pełniej ukazuje się na tym świecie wymiar Istnienia. Jest to miłość zbawiająca świat."
Eckhart Tolle, "Nowa Ziemia"



Duchowość, wg mnie, nie może być oddzielona od człowieczeństwa, ponieważ te sfery silnie się ze sobą łączą. Duchowość to wchodzenie do własnego wnętrza i poznawanie siebie, rozpoznawanie wewnętrznych schematów, myśli pojawiających się w mojej głowie, a zwłaszcza tych ukrytych myśli, do jakich człowiek często nie chce przyznać się nawet sam przed sobą. Te myśli, od których chcemy uciec, wyprzeć je, udajemy że nie są nasze, próbujemy je zignorować… to one powinny w szczególności zostać rozpoznane. To prawda o naszych intencjach i projekcjach, chowająca się przed naszym świadomym widzeniem.

Idąc dalej – rozwijając się duchowo, nawiązując kontakt z sobą samym, człowiek potrzebuje wyciszenia i w tym celu może potrzebować, jak to ktoś określił, zmiany środowiska. Może to oznaczać zamknięcie się na godzinę w oddzielnym, wyciszonym pokoju, gdzie nikt mi nie przeszkadza. Może to być wyjazd na tydzień do samotni w lesie, a może na trzy miesiące do klasztoru. Każdy sam decyduje jaka forma w danym momencie jest mu potrzebna. I dostępna. Jednak suma sumarum sprawdzianem tych naszych wewnętrznych wędrówek, tych medytacyjnych przeżyć, w dużej mierze będzie test na człowieczeństwo. Ile jest we mnie empatii? Czy w ogóle zauważam ludzi wokół mnie, czy widzę tylko siebie a innych traktuję bardziej jako przeszkody na drodze mojego rozwoju, bądź jako przedmioty do wykorzystania…?

Czytałam kiedyś przypowieść o mnichu, który spędził 20 lat medytując. Opiekowała się nim przez ten czas stara kobieta. Po tylu latach postanowiła sprawdzić jak siedzenie ukształtowało mnicha i czy jej posługa była tego warta. Wysłała do niego młodą dziewczynę z prośbą, by ta zaczęła go uwodzić. Dziewczyna kusiła mnicha swymi wdziękami, a on pozostawał niewzruszony. Dziewczyna wróciła do starej kobiety i wszystko jej opowiedziała. Jaka była reakcja? Zdenerwowanie! Pogoniła starca czym prędzej! Do roboty!

Warto zatrzymać się przez chwilę i pokontemplować przypowieść o mnichu...

Czy doznał oświecenia? Skoro jego serce pozostało zamknięte?

Jakże samotna musiała być ta młoda, ponętna kobieta skoro szukała miłości i ciepła u starego, suchego mnicha? Jakże zimny, nieczuły i skupiony wyłącznie na sobie musiał być siedzący w medytacji przez 20 lat mnich, skoro nie potrafił okazać dziewczynie współczucia i zainteresowania... odrzucił ją nie bacząc na jej potrzeby. A przecież tylko powierzchownie odbierając tę historię można by pomyśleć, że chodziło o seks, i nie po to siedzi się w odosobnieniu aby ulegać kuszeniu diabła, więc mnich zdał test... Pomyślałeś tak w pierwszym odruchu? Ja również, przez chwilę... A potem pojęłam, że nie o oparcie się zjedzeniu zakazanego jabłka poszło, lecz o zauważenie drugiego człowieka, o zajrzenie głębiej i okazanie zrozumienia dla jego sytuacji. O zastanowienie się - czy i jak mogę mu pomóc? Czyż nie tym jest empatia?

To nie czytanie niezliczonych mądrych ksiąg, ani siedzenie godzinami w medytacji czy odosobnieniu jest miarą naszego ludzkiego człowieczeństwa, prawda?

(I nie podważam wartości płynących z czytania książek, wręcz przeciwnie, podobnie jak i wartości jaką niesie wyciszenie i medytacja… proszę dobrze zrozumieć to, co chcę przekazać… i dostrzegać przepaść, istniejącą pomiędzy wiedzą a mądrością.)

Co zatem może być tą miarą?
Może właśnie to, jak w codziennym życiu reagujemy na potrzeby innych ludzi oraz innych żywych istot? Naszych bliskich, przyjaciół, znajomych, jak i nieznajomych, proszących o naszą uwagę? A kiedy spojrzymy głębiej – zwierząt i całej ożywionej Przyrody? Może również to, czym w praktyce jest dla nas zwykła, ludzka uczciwość?

Chodzi ostatecznie o efekt, nie o listę odhaczonych tytułów i liczbę poświęconych godzin.

Naturalnie, każdego dnia dokonujemy wyborów i zrobić dla siebie samych oraz dać otoczeniu możemy tyle, ile aktualnie jesteśmy w stanie. Jednego dnia wiele, innego niewiele albo nic. Dlatego tym bardziej trzeba dbać wpierw o siebie, aby mieć zdrowie i siły (fizyczne, psychiczne i duchowe) do odpowiedzialności za własne życie, a potem do współdziałania z innymi i otaczającą nas rzeczywistością. Jeśli nie mamy serca dla siebie samego, nie otworzymy go szczerze na innych.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz