WSTAJE NOWE. ZIMOWE PRZESILENIE NA NOWIU, 21.12.2014. EPILOG - DZIENNIKI 2014




Kiedy dojrzewa gotowość do zmian, zmiany dojrzewają by się objawić.




21.12.2014
Niedzielny ranek.
Księżyc na nowiu.
Winter Solstice czyli Zimowe Przesilenie – Najkrótszy dzień w roku, najdłuższa noc, najgłębsza ciemność sięgająca własnego dna, pogłębionego cieniem nowiu.
NÓW zapowiada NOWE.

Ludzie obok podążają do kościoła na niedzielne kazanie, a mi dany jest proces…

Pod zamkniętymi powiekami widzę szeroki, jasny horyzont.
Pastelowe kolory – złoty piasek, błękitne niebo. Daleka przestrzeń.
Słońce, które właśnie wschodzi  i  j u ż   j e s t   PONAD  linią przecięcia horyzontu.

Widzę ŚWIT.    JUTRZENKA.
WCHODZĘ    W    NOWE.

JEST ŚWIATŁO.    JEST JASNO.     JEST NOWE.
Dziękuję za to doznanie.

Jasność, ciepło, radość i uśmiech rozlewają się po moim wnętrzu, po mojej twarzy, razem z płynącymi ze wzruszenia łzami…
Czuję, że to nowy jasny początek dla mnie, który przekłada się na świetlany świt dla ogółu, dla Całości, dla Nas. Dla każdego, kto zdecyduje się w nim być.

Wchodzę w wewnętrzny proces – pojawiają się obrazy z mojego życia; ludzie, od których doświadczyłam przykrości.
Przychodzi zrozumienie, że wszystko sama dla siebie przygotowałam. A cokolwiek robiłam bądź robię drugiemu człowiekowi – robię samej sobie.
Kiedy czuję do kogoś niechęć, urazę, żal, gniew… w rzeczywistości uderzam tym w samą siebie. Ta uraza trafia we mnie. I przynosi dla mnie, w moim życiu konsekwencje, w postaci kolejnych przykrości, które tak naprawdę sama sobie daję!

Czując niechęć czy urazę do drugiego człowieka przyglądam się jemu i widzę świat/życie jego oczami – On sam/Ona sama ma własne trudności do pokonania; być może czuje się przytłoczony problemami i natłokiem spraw do załatwienia.
Może popada we frustrację – jak czasem ja – i stąd biorą się Jego/Jej zachowania, reakcje wobec mnie.
Zatem  -  WYBACZAM SOBIE, że OCENIAŁAM, że osądzałam, złościłam się.
WYBACZAM SOBIE, że źle myślałam o Nim/Niej i tym samym – o sobie samej.
WYBACZAM IM, ich reakcje na mnie.
Każdy żyje tak, jak potrafi i jak chce w tym momencie.
Skoro z Nim/Nią nie harmonizuję, skoro nie jest nam po drodze, ja odchodzę swoją drogą, w swoim kierunku, a Jego/Ją zostawiam za sobą, w Pokoju. Wybaczam, dziękuję, żegnam się z uśmiechem, z życzliwością, dziękując za to, co otrzymałam.
I zwracam się KU NOWEMU.


WIELE NIEPOŻĄDANYCH SYTUACJI W MOIM  ŻYCIU BIERZE SIĘ Z NEGATYWNEGO MYŚLENIA O INNYCH LUDZIACH.



EPILOG – 30/31.12.2014

W nocy 30 grudnia kładłam się bardzo zmęczona, już po północy.
Leżąc w łóżku uśmiechałam się szeroko, dziękując bardzo za wszystko, co otrzymuję.
Za obfitość. Za dary. Za to, co do mnie przychodzi oraz czym dzielę się z innymi.
Moje serce i dusza są pełne radości. Uśmiecham się szeroko, szczerze.

Rano jak przez mgłę widzę kawałek snu…
Stoję przed szklanymi drzwiami. Widzę przez szybę twarz mojej dawno nie widzianej siostry.
Otwieram drzwi i wpuszczam ją do środka, do mojego świata.








31 grudnia pakuję walizkę. Na dworcu wsiadam w pociąg. Opuszczam zatłoczone, hałaśliwe miasto. Siedząc w ciepłym przedziale turkoczącego wagonu, jestem przenoszona stopniowo w całkiem inną rzeczywistość. Po ponad trzech godzinach podróży wchodzę w świat wyciszenia, spokoju, zwolnionego – choć tylko pozornie – tempa wydarzeń. Pozornie, gdyż zewnętrzna rzeczywistość momentami stoi tutaj w miejscu. Jednak energia pulsuje wyjątkowo intensywnie. Chwilami można ją zobaczyć, pod zamkniętymi lub lekko uchylonymi powiekami, bądź gdy patrzysz trochę obok, przesuwając punkt skupienia o kilka centymetrów…


Otwarte przestrzenie pustych pól.
Łyse gałęzie drzew. Szarówka. Zaszczeka pies. Koty przemkną podwórzem  schronić się do stodoły. W izbie trzeszczą szczapy drewna, spalane ogniem w starym piecu. Ciepło rozchodzi się po pomieszczeniu, z głośników sączy się jazz. Głęboka barwa wina wypełnia szkło. Pachnie już aromatycznie nasączona przyprawami kolacja. Ciepło. Ciepło. Powietrze nasycają rozmowy na tematy, których wielu wciąż nawet nie tyka... 
Wkrótce zegar wybije dwunastą, oznajmiając nowy czas.
Żadnych petard, hałaśliwych fajerwerków. Wystarczą te, które są w nas.


Totalna zmiana. Wszystkiego.

Ten rok zamykam inaczej, niż wiele ostatnich długich lat.
To jak zamknięcie bardzo trudnego, pełnego wyrzeczeń etapu mojego życia i zwrócenie się w całkiem nowym kierunku.
Ten nowy kierunek skąpany jest w jasności. Tutaj realizują się moje zamierzenia. Jest intensywnie, twórczo, a ja już nie jestem sama. Choć przecież nigdy sama byłam i nie byłam, to teraz wyraźnie widzę i czuję obecność Przyjaciół blisko mnie.
Tutaj szanuję i dbam o siebie.
Tutaj szanujemy i dbamy o siebie wzajemnie.








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Inspiracje: MOŻESZ UZDROWIĆ SWOJE ŻYCIE - Louise L. Hay

CZY ŻYCIE BEZ PIENIĘDZY OZNACZA UBOGIE ŻYCIE?

ROZMOWY DO GŁĘBI - O wszystkim i o niczym czyli WYŁOŃ SIĘ!

O Miłości i Cierpieniu czyli - O CO CHODZIŁO JEZUSOWI?

Z ARCHIWUM: O rodzicach i dzieciach. O relacjach w rodzinie.

Porządki Miłości

MÓZG SIĘ LASUJE - DZIENNIK STYCZEŃ 2017