REFLEKSJE: Czy bezinteresowność w Kosmosie w ogóle jest możliwa?



Tak naprawdę wszystko, cokolwiek robimy – robimy dla siebie. Dla swojego rozwoju. Ktoś w jakimś celu wmówił nam na przestrzeni wieków, że robienie dobrych rzeczy dla samego siebie jest egoistyczne, złe i niegodne. Zaszczepiono nam poczucie winy, które jest uczuciem potwornie niszczącym i odbierającym wewnętrzną moc. Podobnie jak ciągły strach, kiedy nieustannie widzi się dookoła zagrożenie, kiedy ulega się wpajanej przez otoczenie propagandzie strachu.

Wchodzenie w interakcje z innymi istotami – na przykład poprzez pomaganie im – stanowi dla nas sposobność przerobienia potrzebnych lekcji, nabycia nowych umiejętności lub rozwijania posiadanych. Dzielenie się swoją wiedzą, doświadczeniem i umiejętnościami dla dobra ogólnego, to także w gruncie rzeczy coś, co robimy dla własnego dobra, dla treningu, dla poszerzania horyzontów myślowych i pogłębiania świadomości oraz dla współkreacji, z efektów której sami również korzystamy. We Wszechświecie trwa nieustanna wymiana, a równowaga musi być zachowana. Jeśli na jakimś obszarze będziemy więcej brać, prędzej czy później będziemy musieli to oddać. I odwrotnie – jeśli dajemy z siebie więcej niż otrzymujemy, przyjdzie pora, aby inni oddali nam to, co wzięli. Takie zobowiązania tworzymy w bieżącym życiu i wielokrotnie w trakcie jego trwania wyrównujemy je. Tworzą się także długi inkarnacyjne, nazywane karmicznymi, których zbalansowanie następuje dopiero w kolejnych wcieleniach. Opisuję to na podstawie własnych doświadczeń i odczuć.

Oczywiście najlepiej na bieżąco dbać o równowagę w dawaniu i przyjmowaniu. Jednak bywa to trudne, a czasem niemożliwe. Warto uważać, aby rozbieżności nie stały się przytłaczające dla jednej ze stron. Kiedy dajemy z siebie zdecydowanie więcej, niż druga strona oczekuje i jest w stanie przyjąć, może to się kończyć jej wycofaniem albo nawet atakiem i agresywnością. Tak jak zdarzyło się pomiędzy mną a moim ojcem, o czym wspominałam wcześniej. Tak jak dzieje się, kiedy z nadmiaru miłości człowiek potrafi „zagłaskać króliczka na śmierć”. Dla mnie osobiście przyjmowanie tego, czym dzieli się ze mną druga osoba jest w gruncie rzeczy naturalne, jeżeli wyczuwam szczerość i otwarte serce. Kiedy jednak dostrzegam maski hipokryzji, kiedy „coś mi nie gra” zamykam się, dążąc do separacji. I jest to naturalna reakcja, aby zadbać o własną przestrzeń.

Przy tych wszystkich rozważaniach wciąż powraca kwestia introspekcji, ponieważ umiejętność wewnętrznego wglądu jest niezwykle ważna i cenna. Wewnętrzna uważność prowadzi do obserwowania własnych myśli i odczuć oraz do zrozumienia, co jest przyczyną obecnego stanu rzeczy i wyciągnięcia wniosków. Głębokie odczuwanie rozumiane jako intuicja, głos wewnętrzny, ostatecznie może prowadzić ku podejmowaniu właściwych decyzji. Chodzi o to, aby samemu wiedzieć (poprzez to wewnętrzne odczuwanie) CO JEST DLA MNIE DOBRE. Nikt tego nie wie lepiej ode mnie. Nikt lepiej od ciebie nie wie, co najlepsze jest właśnie dla ciebie. Każdy ma tę wiedzę głęboko w sobie. Sztuka polega na tym , aby umieć do niej dotrzeć i robić to. Ale najpierw niezbędne jest nabranie zaufania do siebie samego, co idzie w parze ze zdrowym poczuciem własnej wartości, a więc – uwolnienie się od poczucia winy oraz wielu zaprogramowanych lęków. Wówczas przekonamy się, że cokolwiek robimy – robimy dla siebie. Czyniąc dobro bądź zło innym – wyrządzamy je samym sobie, ponieważ wszystko jest ze sobą połączone i wszystko w końcu do nas powraca. Każdy uczynek buduje naszą przyszłość.


Należy pamiętać, że każde zagadnienie ma wiele aspektów, żyjemy w świecie wielowymiarowym i w wielu rzeczywistościach równolegle, więc kiedy opisuję dane kwestie to poruszam jedynie część zagadnienia. Zawsze istnieje jeszcze inne spojrzenie, bo tak naprawdę tutaj wszystko jest względne, każdy z nas filtruje odbiór rzeczywistości poprzez własne postrzeganie, wynikające z wielu uwarunkowań, programów i stopnia rozwoju świadomości.







Zatem - jak to jest z tą bezinteresownością?

Odnoszę wrażenie, że teoretycznie i pozornie - istnieje. Jednak w praktyce i kiedy spojrzy się na to z wyższej perspektywy - nie ma jej, ponieważ wszystkim istotom zależy na rozwoju i do niego dążą. A ponieważ jesteśmy połączeni - rozwój jednych, wspiera rozwój drugich.

No chyba, że ktoś pogrąża się w destrukcji...



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Inspiracje: MOŻESZ UZDROWIĆ SWOJE ŻYCIE - Louise L. Hay

CZY ŻYCIE BEZ PIENIĘDZY OZNACZA UBOGIE ŻYCIE?

ROZMOWY DO GŁĘBI - O wszystkim i o niczym czyli WYŁOŃ SIĘ!

O Miłości i Cierpieniu czyli - O CO CHODZIŁO JEZUSOWI?

Z ARCHIWUM: O rodzicach i dzieciach. O relacjach w rodzinie.

Porządki Miłości

MÓZG SIĘ LASUJE - DZIENNIK STYCZEŃ 2017