poniedziałek, 20 lutego 2017

OBRAZ ŚWIATA. DZIENNIKI – LUTY 2017






Dzienniki to zbiór przemyśleń, refleksji, obserwacji, wglądów, wizji. Mój intymny świat. moje rozumienie rzeczy w Tu i Teraz.

19.02.2017 niedziela


ŻADNE SPOTKANIE NIE JEST PRZYPADKOWE.
KAŻDE ZDARZENIE WYNIKA Z POTRZEBY JEGO ZAISTNIENIA.

Kolejne spotkanie. Kolejna rozmowa. Kobieta naprzeciwko mnie. Mówi. Opowiada. Uśmiecha się. Jest pewna siebie i swego celu. Obraz sytuacji odsłania częściowo. Pozostawia niedomówienia. Dają do myślenia.
Chodzi o pracę i jej warunki.

Dla mnie to kolejny element układanki do zbieranego przeze mnie OBRAZU ŚWIATA współczesnych relacji między ludźmi, w tym zależności pomiędzy pracę dającym, a pracę wykonującym. Obserwuję. Staram się zaglądać głębiej. Dostrzegać niuanse. Łapię szerszy obraz. Zaglądam także głęboko w oczy rozmówczyni. Nie mówię głośno o tym, co widzę i dostrzegam. Ale ONA czuje, w głębi siebie już wie. Wie, że rozpoznaję jej grę. Rozmowa toczy się dalej. Ona dużo mówi. Chociaż obie zdajemy już sobie sprawę z tego, że kontynuacja NIE nastąpi. Dlaczego? Ponieważ za dużo widzę. Za dużo rozumiem. Ponieważ dotykam głębi tematu, której ona nie jest świadoma… albo nie chce ujawnić tego, o czym dobrze wie..  Ukrywa. Przed samą sobą. Udaje, że tak jak jest, jest przecież OK. Takie czasy, Panie.

Zatem mam już dwa podstawowe aspekty i podłoża tego spotkania, tego zdarzenia – kawałki do mojej układanki. Moja praca zbieracza informacji o… Moja praca dotykacza tych, którym mają zacząć otwierać się oczy na…  przychodzę, aby nastąpiło zderzenie starej rzeczywistości z nową;  starych prawd z nowymi; wprowadzam nowe wartości, burzę dotychczasowy porządek.

To samo działo się w relacji z Rado.


BURZA. FALA. TAMA. CISZA.

CZY ONI, CI z którymi spotykam się , chcą tej burzy?
Ich osobowości z całą pewnością NIE. Bronią się. Lękają się stracić grunt pod nogami. Boją się rozpadu ścian, o które się opierają. To naturalny lęk przed utratą status quo. Przed totalnie nie-znanym. I koniecznością budowy NOWEGO. Jednakże ich Duch pcha  ku zmianie. Wewnętrzna Prawda prędzej czy później musi wypłynąć na wierzch – albo się w porę obudzisz, albo cię zaleje . Opór bywa silny, ale tylko przysparza więcej cierpienia. ZMIANY MUSZĄ NASTĄPIĆ. I NASTĘPUJĄ.


WIZJA: Pędzące na oślep stado rozbija się na rosnącej w siłę tamie. Tamie chroniącej przed samozagładą, przed wyrządzeniem jeszcze większych szkód.
Głos: - Zasypać czy nie zasypać? Zasypać czy nie zasypać?
Ja: - Zasypuj! Zasypuj!

Tama musi być usypana, ponieważ nic innego nie jest w stanie powstrzymać tego dzikiego, bezmyślnego pędu, który niszczy wszystko po drodze. Zwolnij więc. Zatrzymaj się. Wniknij, poczuj Głębię. Wejdź w Ciszę. Usłysz SWÓJ GŁOS.  To pozwoli ci ocalić samego siebie.



CZYSZCZENIE

Irek wczoraj powiedział, że tam gdzie On się pojawia następuje czyszczenie… coś się rozpada, ktoś się z  kimś rozstaje… Zamilkłam. Wewnętrznie uśmiechnęłam się. Podobnie jest ze mną i z moją rolą Tutaj,. I to jest łączący NAS element.  

Wchodzę w rolę tej,  która SZUKA pracy. A faktycznie WYKONUJĘ swoją rzeczywistą pracę. Zasiewam ziarenka Nowego. Kiedy wykiełkują? Potrzebują czasu…
Ja również. Aby wydobrzeć. Moje gardło odmawia współpracy. Właśnie następuje CZYSZCZENIE. Nadchodzący tydzień wydaje się być czasem podsumowań. Czasem na wglądy i pisanie. Kolejne rozmowy „o pracę” muszą poczekać, aż będę w stanie swobodnie mówić. Wykiełkuje to, co na to zasługuje. Wykiełkuje to, co najlepiej rokuje. Synchroniczność działa. Potrzeby są realizowane.

Zanim wyrośnie NOWE, STARE potrzebuje zastać oczyszczone.
Wymyte. Wypłukane. Spopielone.

Gdziekolwiek się pojawiam, jest to zdarzenie wynikające z potrzeby. Dotyczy to każdego z nas.
Spotykamy się na chwilę, na dwie. Mijamy się w korytarzu, na moment krzyżując wzrok. Przepływ. Wymiana informacji. Myślisz, że wszystko to bez znaczenia? Myślisz, że wszystko już wiesz?
Myślisz, że widzisz wszystkie zachodzące procesy i poza tym więcej nic nie ma?

To, co widzisz fizycznym wzrokiem, jest ułamkiem jednego procenta wszystkiego co we Wszechświecie istnieje.   Czyli prawie nic... A jednak TAK Wiele.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz