niedziela, 27 marca 2016

PRZEBUDZENIE OD MISYJNOŚCI DO ŚWIADOMOŚCI










26 marca 2016
Doświadczyłam dziwnego i nieprzyjemnego „snu”.
Był bardzo realny, towarzyszyło mu poczucie jakby rozgrywał się w nieco innej gęstości.
Klimat jak w „Grze o tron”, na królewskim dworze. Mroczny.
Scena – zostałam wybrana następczynią władczyni. Przechodzę przez „testy”.
Mam być silna, mocna i dać radę.
Czuję, jak wzbiera we mnie AMBICJA, że DAM RADĘ i spełnię wymagania.

To doznanie i świadomość jego pojawiania się i sposobu oddziaływania na moją osobowość są niezwykle cenne.
TA AMBICJA – bardzo ważny element – sprawia, że czasem bezkrytycznie poddawałam się naciskom i oczekiwaniom innych osób oraz okoliczności i czyniłam to, czego się ode mnie wymagało.
„Stanę na wysokości zadania” - to jest wykorzystywane. Manipulowane.
TO JEST MISYJNOŚĆ – TUTAJ GRA EGO.
TO JEST GRA W EGO.

Ostatnia scena, zanim się wybudziłam:
Długie, ciemne schody.
Przede mną kilku mężczyzn.
Po mojej lewej stronie mężczyzna (przyjaciel), otula mnie jednym ramieniem.
Wbiegamy po schodach.
Ja czuję tę ambicję. On coś do mnie mówi, ostrzega. Czuję, że chciałby mnie ochronić, jednak są zdarzenia nieuniknione – testy, rytuały, sprawdziany.
„Będzie bolało” – słyszę.
Kiedy wbiegliśmy na górę zobaczyłam pomieszczenie, jakieś urządzenie, a w głębi zaprzęg czterech zwierząt, nie-psów, szczerzących kły. Stały tyłem.
Poczułam przerażenie – przeczucie co będzie się działo. Wybudziłam się.

Tak naprawdę, to uciekłam w inny stan świadomości – w inną rzeczywistość. Tamte sceny – wydarzenia przeżywałam i odczuwałam realnie, ale inaczej niż TUTAJ.

Dzięki uczestniczeniu w tych scenach i ODCZUCIU tego, co działo się wówczas we mnie oraz świadomej obserwacji, dostrzegłam RÓŻNICĘ pomiędzy MISYJNOŚCIĄ a spełnianiem MISJI czyli wykonywaniem/realizowaniem SWEGO ZADANIA.

MISYJNOŚĆ oparta jest na EGO (uwarunkowanym umyśle fizycznej osobowości) i MANIPULACJI. Na podkręcaniu emocji i wyzwalaniu ambicji – to są programy matriksowe, programy zniewalające, wciągające w pułapkę systemu i służenie systemowi.
Człowiek odczuwa „poczucie misji”, staje się jak balonik napompowany powietrzem, pełen patosu, ze szczytnymi hasłami i  ideami na ustach, które wyzwalają dumę i pychę. W efekcie zamiast CZYNIĆ DOBRO (o które teoretycznie mu chodzi), popada w SŁUŻBĘ SYSTEMOWI, który nim – człowiekiem – manipuluje.
Te ego-manipulacje są podstępne do tego stopnia, że potrafią tak zakręcić umysłem człowieka, iż – choć poznał i zdemaskował sieć intryg i gry pozorów, i WIE, ŻE WIE jak to działa – wpada w te sidła nie zdając sobie z tego sprawy. Wścieka się, kiedy ktoś obserwujący wykazuje mu, że się pogubił. Te mechanizmy doskonale opisuje Eckhart Tolle w książce „NOWA ZIEMIA”.

I tak nawet człowiek, który demaskuje intrygi systemu, może stać się niepostrzeżenie narzędziem w jego-systemu rękach.


SPEŁNIANIE MISJI to PO PROSTU wykonywanie swojego zadania. Bez zadęcia. Bez ambicji. Bez oczekiwań. Bez nakręcania się. To stan, kiedy rozróżnia się czym jest Świadomość, a czym osobowość ciała. Kiedy żyje się w zrozumieniu i poddaniu się temu, iż osobowość ciała fizycznego oraz dusza to narzędzia w służbie dla Świadomości. A nie odwrotnie. To świadomość je stworzyła i z nich korzysta – przejawia się za ich pomocą w przejawionym świecie. Gdy człowiek łączy się z wewnętrzną wiedzą kim naprawdę jest, wówczas chciejstwa i pragnienia osobowości fizycznej poddaje wyższości planu nadrzędnego, jakim jest Droga Świadomości. Wtedy w naturalny sposób realizuje zadania, z jakimi tutaj się pojawił. Podążając w duchu tao powiedziałabym -  to TAO mnie prowadzi czyli naturalna kolej rzeczy.

Kiedy dominują ego i ambicja czyli osobowość fizyczna, to następuje BUNT przeciwko ŚWIADOMOŚCI, którą przecież JESTEM. Czyli BUNT PRZECIW SOBIE SAMEMU.







poniedziałek, 7 marca 2016

ŻYCIE BEZ MAPY – PRZEŁAMANIE BARIERY ZAPROGRAMOWANIA



Autorem zdjęcia jest Zbyszek




Oto zdjęcie dwóch słońc nad morzem. To nie jest fotomontaż.
Co JEST, a co NIE jest możliwe?





Kolejny kawałek starych Dzienników, o ważnych i wciąż aktualnych kwestiach, upomniał się dziś o odkurzenie.

19 kwietnia 2013
Tak trudno jest uwolnić się od potężnego uwarunkowania, jakim jest potrzeba życia z mapą w ręku. To uwiązanie i uzależnienie od planowania, wyznaczania celów, opierania się na drogowskazach i wytyczonym szlaku.

Doprawdy trudno jest przestawić swój umysł na życie bez mapy i drogowskazów, na myślenie w kategoriach Tu i Teraz, na funkcjonowanie w pełnej Ufności, że wszystko Jest Dobrze i dzieje się dokładnie tak jak trzeba, że wszystko podąża właściwą Drogą, a ja zmierzam we właściwym kierunku.  Płynąć ze strumieniem i poddać się  nurtowi rzeki, bez oporu, miękko, w pełnej wewnętrznej harmonii, bez lęku i obaw, bez wątpliwości, bez zamartwiania się i pytań:
- A co będzie jutro? - A co będzie za miesiąc? - Jak sobie poradzę?
- Skąd wezmę środki do życia?

Choć jest to bardzo proste, nie jest w praktyce łatwe. Właściwie dlaczego? Wygląda na to, że ulegamy przyzwyczajeniom i programom, jakie nami kierują. Funkcjonujemy w społeczeństwie o silnym przekonaniu, że życie da się zaplanować, zabezpieczyć i stworzyć sobie trwałą stabilność. A tak nie jest. Wszystkie konstrukcje są niestabilne. Pewna jest tylko zmiana. W każdej chwili to, co z mozołem zostało zbudowane, może rozpaść się jak domek z kart. Żyjemy z resztą w czasach, kiedy przestarzałe systemy rozlatują się na naszych oczach, a świat przybiera nowe kształty.

Wciąż uczę się Żyć w Ufności. Nie w wierze, ale właśnie w Ufności. W zasadzie przestałam już tworzyć scenariusze przyszłości, poddaję się ciągłym zmianom, jednak wciąż chcę chwytać się jakiejkolwiek pewności, czegoś na czym oprze się mój uwarunkowany umysł, aby spał spokojnie i dał mi żyć.

Kiedy mam środki na trzy miesiące funkcjonowania, czuję się w miarę bezpiecznie, kiedy jednak topnieją i zabezpieczenie wystarcza na miesiąc-dwa zaczynam się martwić, denerwować jak poradzę sobie dalej. Normalne?  A co właściwie jest normalne?

Żyjąc w Ufności jestem wolna od takich wątpliwości, ponieważ wiem, że Życie o mnie dba, że ZAWSZE jest właściwe rozwiązanie, właściwa Droga i WSZYSTKO UKŁADA SIĘ TAK JAK TRZEBA. Niczego nie muszę robić na siłę. Mam słuchać swojego wewnętrznego głosu, swoich odczuć i czynić tylko to, co teraz uważam za słuszne i właściwe. Praktykować sztukę rozróżniania - kiedy jest czas na aktywność, a kiedy na bierność.
Kiedy należy działać, szukać, robić a kiedy poddać się, odpoczywać, zagłębić się w sobie.
Czasem jedynym słusznym działaniem jest cierpliwe czekanie.


28 kwietnia 2013
Zadałam sobie – kolejny raz – pytanie:
Co ja mam dalej ze sobą zrobić? Gdzie się zwrócić? Jaki ma być mój następny krok?  Pochłania mnie życie wewnętrzne i pogłębianie wiedzy. A co z moim życiem materialnym i uczuciowym?

Po czym włączyłam radio, aby posłuchać audycji „Podróże z globtroterem”.
I co słyszę?

„Nic nie było wcześniej zaplanowane. Uczestnicy podróży nie wiedzieli co się wydarzy, a cały czas coś się wydarzało.”

„Przecież życie jest właśnie zbiegiem okoliczności”.

Dziesięciu polskich turystów pojechało do Butanu i Bangladeszu. Wydarzenia same ich prowadziły w tej podróży. Podróż była ciekawa, wszystko układało się pomyślnie.



DZISIEJSZE POSŁOWIE I KILKA SŁÓW O INTENCJACH
7 marca 2016
Życie bez mapy stało się dla mnie rzeczywistością, chociaż kiedyś wydawało się nierealne. Uwolniłam się od ciągłego planowania i potrzeby zabezpieczania przyszłości. Wiem, że nie ma już mowy o pewnej, bezpiecznej stabilności. Nie posiadam zabezpieczenia na trzy miesiące funkcjonowania, ani nawet na jeden. Żyję z dnia na dzień. To daje ogromne wewnętrzne poczucie wolności, ta wolność od zamartwiania się o przyszłość. Nadal doświadczam sytuacji, które bywają trudne. Przeżywam różne stany wewnętrzne i różnie z nimi sobie radzę. To jednak wynika głównie z osamotnienia i poczucia (oraz obserwacji), iż nie jestem rozumiana, a nawet przez bliskie mi osoby postrzegana trochę jak wariat. Przykre jest to, że wciąż tak niewielu jest ludzi o szerokim  polu widzenia i naprawdę głębokiej własnej głębi. A jeszcze mniej tych, którzy jednocześnie zachowują czystość intencji. Niestety – pogłębienie świadomości i umiejętność wchodzenia na wysokie rejestry duchowe doprawdy nie musi oznaczać czystości intencji. Bycie wysoko świadomą istotą o głębokich wglądach, nie oznacza uwolnienia się od uwarunkowań egotycznego, manipulującego umysłu, od zazdrości i małostkowości. Dziwne? Też kiedyś wydawało mi się to niemożliwe. A jednak.

Dziś wiem, że tak czy owak – wszystko układa się właściwie, a najważniejsza praca jaką wykonuję, to praca duchowa. Może dla Ciebie to jeszcze jest dziwne, jednak pomimo tego jest to faktem, iż moje/twoje bycie tutaj, to tylko jeden z naszych przejawów. Równocześnie funkcjonujemy i pracujemy w innych, duchowych przestrzeniach. Wiem, że tutaj nie muszę martwić się o przyszłość ani jej planować, ponieważ zdaję sobie sprawę, iż   wszystko zostało już zaplanowane.


Doprawdy im mniej planuję, tym więcej się wydarza. Im mniej oczekuję, tym większa obfitość na mnie spływa. Synchroniczność wszechświata dba o przepływ i harmonię. Potrzeby są realizowane.