poniedziałek, 29 lutego 2016

ISTOTA ZDARZEŃ





Każde zdarzenie w naszym życiu jest ważne samo w sobie.
Równocześnie niesie jakieś przesłanie oraz własną esencję.
Ta esencja, to sedno sprawy czyli istota zdarzenia jest także konkretną Istotą.
Ona jednocześnie stanowi zaczyn czegoś nowego. Stanie się zasileniem nowych zdarzeń.
Ważne, bym umiała dostrzec tę Istotę.

Do rozmyślań na ten temat skłoniło mnie moje doświadczenie na granicy snu.
Bo tak naprawdę to nie był sen, a raczej przebywanie pomiędzy światami, doświadczanie innej rzeczywistości.
Tam widziałam to wyraźnie.

5.01.2016
Budziłam się z rozpływającą się resztką wizji i zrozumienia, że na nasze  RZECZYWISTE ZDARZENIA  nałożona jest „NAKŁADKA”. A jedno i drugie MA ZNACZENIE.
W odmiennym, „sennym”, stanie świadomości wszystko widziałam w formie obrazów i pojmowałam na innym poziomie. Jednak z każdą sekundą powrotu do „tutaj” zrozumienie umykało, gdyż to co widziałam jest dla umysłu abstrakcją.
Otrzymałam symboliczną informację, że ta „nakładka” na zdarzenia, to „rysunek”.

Nie rozumiałam tego do chwili, gdy dwa dni później ujrzałam ilustrację wizji otrzymanej przez Justynę, a więc Jej RYSUNEK. Parząc na niego wiedziałam, że stanowi dopełnienie mojej wizji.

Nakładką na rzeczywiste zdarzenia jest Istota zdarzenia. Zarówno samo zdarzenie, jak jego Istota (esencja) mają znaczenie.
Intelektualnie trudno to pojąć. Trzeba przestawić się na myślenie bardziej abstrakcyjne.

O zalążku, tkwiącym w każdym zdarzeniu czyli inaczej o Istocie Zdarzeń, będącej żywą Istotą opowiada wizja Justyny, a także moja otrzymana 10 stycznia.

Oto ich opis.


WIZJA JUSTYNY
 Troje dzieci (dwie dziewczynki i chłopiec) bawiąc się przed domem rozbierały brukową kostkę chodnikową, która rozchodziła się na błotnistym podłożu. Dzieci wyciągały tę, już poluzowaną kostkę i wyjmowały coś ze środka (coś co ładnie wyglądało i świeciło pięknymi kolorami) wrzucając to coś w błoto. Podeszłam, żeby przyjrzeć się co takiego dzieci wyciągają z kostki i rozbawione rzucają w błoto, które natychmiast to coś pochłaniało.

Podniosłam kostkę brukową i zobaczyłam w jej środku  MAŁY ŚWIECĄCY DIAMENCIK.
Czułam go jako  ŻYWĄ ISTOTKĘ, której „świecenie” (przychodzi mi angielskie słowo glow, które bardziej odzwierciedla to co czułam w związku z tym świeceniem, czyli bardziej: poświata, łuna, błysk, blask) trochę pulsuje w RYTM BICIA SERCA.
Jego kształt był szpiczasty w górę i w dół, choć w dół był nieco mniejszy, bardziej strzelisty do góry, były w nim cztery półkoliste wgłębienia.

Cały ten „środek” rozświetlał kostkę brukową, w której się znajdował.
W tym momencie zobaczyłam mentalnie wszystkie trzy kolory tych zalążków: niebieski, żółty i czerwony.





Zalążki. Autorką rysunku jest Justyna







Dalszym uzupełnieniem okazał się mój sen, a raczej konkretnie doświadczana wizja, jaka pojawiła się kilka dni później.

10.01.2016
Patrzę na osobliwy powóz - zaprzęg 4 czarnych koni, ale bez jakichkolwiek uprzęży, cugli, bez pudła z tyłu, bez stelaża.
Tylko konie - dwa na przodzie, dwa z tyłu za nimi.
Ponad końmi rozpostarta w powietrzu płachta z szarej, grubej tkaniny, tworząca formę zadaszenia.
Wszystko kojarzy się z cygańskim wozem, tyle że bez elementów konstrukcyjnych.
Na górze siedzi woźnica.
Po chwili przemieszczam się płynnie z pozycji obserwatora, na pozycję woźnicy. Jestem woźnicą.

Po chwili znajduję się na ruchliwej arterii w centrum Warszawy, w tunelu – wykopie.
Samochody stoją - ruch został wstrzymany.
Ludzie szukają KOTA.
Widzę, jak "Powóz" pode mną zaczyna się stapiać i zanikać.
Z pomiędzy swoich nóg wyciągam czarnego kota.
Konie i powóz stopiły się do postaci CZARNEGO KOTA.
Trzymam kota w swoich dłoniach, wyciągam ręce ponad szarą betonową ścianę tunelu-wykopu.
Wypuszczam kota na świeżą, soczystą, zieloniutką trawę.
Kot czmychnął i zniknął w trawie.





Zaprzęg Czarnych Wierzchowców. Autorką akwareli jest Virydi





Czterokonny zaprzęg to symboliczne przedstawienie całego wielowiekowego żywota, mojego istnienia i wszystkiego, czego dokonałam.

Ten czarny kot, to żywa wzorcowa esencja wszystkich moich doświadczeń i zdarzeń życiowych.
To ŻYWA ISTOTA, którą moje dłonie wypuszczają z dołu, z szarego tunelu, na górę na zieloną trawę.
Jak na łono NOWEGO.

TO, CO NAJBARDZIEJ WARTOŚCIOWE, ZASILI SOBĄ PODŁOŻE DLA NOWEGO ŻYCIA.




Żywa Istota Zdarzeń. Autorką akwareli jest Virydi






Kolejnym etapem okazała się ostatnio rozmowa pomiędzy mną a Julią.
A tak naprawdę to nie tyle sama rozmowa, co jej echa… myśli, odczucia i głębsze pojmowanie, jakie pojawiły się we mnie następnego dnia po rozmowie. Spłynęła na mnie inspiracja i coraz głębsze rozumienie.

Usiadłam, by napisać list do Julii a następnie spisałam swoje dalsze przemyślenia i odczucia.

28.02.2016   -    LIST DO JULII
Julio moja kochana,
Bardzo dziękuję Ci za naszą wczorajszą rozmowę. Cieszy mnie, że zwracasz się do mnie z tak ważnymi pytaniami, swoimi dylematami. To dla mnie wyróżnienie oraz wyraz Twojego wobec mnie zaufania, a nawet uznania. Nie zawsze potrafię udzielić odpowiedzi, nie zawsze potrafię pomóc. Wiedz proszę, że każda taka rozmowa jest cenna dla mnie samej. Uczestniczymy w niej obie, każda osobno i obie razem. Można rzec, że równocześnie dzieją się trzy zdarzenia – moje osobiste, Twoje osobiste oraz nasze wspólne. Dostrzeżenie tego jest dla mnie wielką wartością. Poszerza moje pole widzenia. Wzbogaca mnie. Kiedy rozmawiałyśmy wytworzyła się pomiędzy nami swoista przestrzeń oraz wypełniająca ją nasza energia. Czułam to w sobie. Dostrzegłam i poczułam, jak płynąca przeze mnie energia zmienia się, a jej charakter wynika z tego w jaki sposób z Tobą rozmawiam. Byłam uważna, otwierało się coraz szerzej moje serce – właściwie centrum mojego serca, rejon pomiędzy klatką piersiową a splotem słonecznym. Tworzyła się nowa wartość. To jest poniekąd tym, o czym mówiłam Tobie w trakcie tej rozmowy. Te z pozoru niewielkie zdarzenia, niepozorne, niby mało znaczące, malutkie, a jednak to one właśnie przeżyte we „właściwy” sposób, Tadeusz powiedziałby „zgodne ze wzorcem”, one stanowią te małe świecące punkciki, jakie budują naszą świadomość, budują więc nas samych, stanowią o naszym wzrastaniu. To jest cel drogi człowieka - wędrowca. Dziękuję Tobie z całego mego serca za to, że zapraszasz mnie do uczestnictwa w Twojej i jednocześnie gościsz na mojej Drodze. Nasze drogi spotykają się i tworzymy naszą wspólną ścieżkę. Jakoś tak. Niekiedy tak trudno ubrać w słowa to, co widzę i czuję wewnątrz siebie. Miej więc proszę wyrozumiałość dla formy, jaką moje słowa przybierają. Kocham Cię.


28.02.2016    -    ZDARZENIA
Na nasze rzeczywiste zdarzenia nałożona jest „nakładka”. Jedno i drugie ma znaczenie.

Dziś mocno poczułam znaczenie tego drugiego.

Człowiecze życie jest ciągiem zdarzeń.
Zdarzenia po prostu zachodzą. Podejmujesz decyzję, dokonujesz wyboru. I wszystko się zmienia. Brak decyzji też jest wyborem.

Może wydawać się, że pojawia się zdarzenie „przypadkowe” – osobiście uważam, że przypadki nie istnieją. Wszystko jest ciągiem zdarzeń następujących po sobie. A to oznacza, że jedno zdarzenie wynika z innego, je poprzedzającego.
Dla przykładu:
Dzwoni do mnie córka. Potrzebuje porozmawiać. Sama rozmowa między nami jest zachodzącym właśnie zdarzeniem. Jednak jednocześnie dzieje się coś jeszcze. Podczas tej rozmowy przepływa energia – od mojej rozmówczyni do mnie, ode mnie do niej. Każda z nas jest w jakimś nastroju, ma swoje myśli i intencje. Następuje przepływ i wytwarza się nasza wspólna energia. Tworzymy wspólną przestrzeń i nie potrzebujemy w tym celu siedzieć obok siebie fizycznie. Nasze myśli są blisko siebie. Dla nich odległość w materii nie ma znaczenia.

To w jaki sposób rozmawiamy ze sobą, co chcemy sobie tak naprawdę przekazać -  to kreuje nową istotę – istotę zachodzącego właśnie zdarzenia. Esencja naszej rozmowy stanowi zaczyn do czegoś Nowego. Wytwarzamy pewien rodzaj energii, myślokształtów, uczuć – to nabiera kształtu, barwy, charakteru, to tworzy się pomiędzy nami i zaczyna niejako żyć własnym życiem – to jest właśnie ta „Nakładka” na zachodzące rzeczywiste zdarzenie. Ona wynika z tego, co w nas. Ta „Nakładka” stanowi zaczyn, zalążek kolejnych nowych zdarzeń. Jest żywa. Jest pulsującą życiem Istotą. Warto mieć świadomość tego, co tworzymy. To właśnie buduje później kolejne zdarzenia w naszym życiu, a także w życiu toczącym się wokół nas. W ten sposób budujemy siebie oraz otaczającą nas rzeczywistość.


Zastanów się zatem – Istotę o jakim charakterze, o jakiej barwie, dźwięku, zapachu, miękką czy twardą, tworzysz podczas zdarzenia, w jakim właśnie przychodzi Ci uczestniczyć?
Czy jest to Istota Miłości czy Nienawiści? Akceptująca czy Atakująca? Istota Zgody czy Walki?







niedziela, 28 lutego 2016

SPÓR O ZIEMIĘ I WEZWANIE DO POJEDNANIA










Sen pełen symboli.
Kobieca energia. Przywiązanie do własności i desperacka jej obrona. Zagarnianie Ziemi.
Opamiętanie się. Dążenie do pojednania i to, co nieuchronne…
Co ciekawe, wybrany przeze mnie element miał barwy biało-czerwone.

SEN z 11.02.2016

SPÓR DWÓCH KOBIET O KAWAŁEK ZIEMI
Widzę prostokątny pas ziemi, ogrodzony metalową siatką.
Dwie kobiety spierają się o własność lub możliwość korzystania z tej ziemi/działki.
Wokół ogrodzenia kilka razy przeciągają linki-druty, każda swoją, aby drugiej uniemożliwić dostęp do terenu działki.
Obwijają ogrodzenie.
Stoję, przyglądam się.
Mówię do nich: - Co wy robicie?! To bez sensu! Przecież to nic nie da!
One upierają się przy swoim.

WEZWANIE DO POJEDNANIA
Po chwili widzę sporą TABLICĘ ogłoszeniową, przywieszoną na tym ogrodzeniu.
Jedna z kobiet zamieściła na tym oplecionym drutami ogrodzeniu dużą tablicę ogłoszeniową.
To symboliczne WEZWANIE DO POJEDNANIA.
Tablica zapełniona jest kolorowymi słodyczami – przyczepione są lizaczki oraz cukierki w kształcie wirów-ślimaczków. Kolorowo i słodko, na zgodę. Można się częstować.
Poniżej słodyczy widnieje TEKST , napisany w duchu dojścia do porozumienia.
Jest też wzmianka o tym, iż kilku już odeszło (umarło), a Marek – mąż autorki tablicy – mówi (przewiduje), że mąż tej drugiej (bardziej upartej) W TYM ROKU UMRZE.
Wyciągam rękę po jeden lizaczek, BIAŁO-CZERWONY, i smakuję go.



W powyższej wizji mamy do czynienia z symbolicznym obrazem sytuacji, zachodzącej obecnie na Ziemi.

Desperacka próba obrony choćby skrawka prywatnej własności, to element usilnego trzymania się starej rzeczywistości. Przekaz nawiązuje do zachodzących na globalną skalę zmian i do nadchodzącej nowej ery.







niedziela, 21 lutego 2016

ENERGIA Z SERCA DO SERCA - Dzienniki









21.02.2016

Obudziłam się rano z uczuciem radości, błogości, wypełniona szczęśliwością.
Uśmiech na twarzy. Radość w ciele.
Krótko przed obudzeniem widziałam i przeżywałam scenę wizyty u mnie Przyjaciela.
Przyjechał do mnie w odwiedziny, znalazł się w domu, w którym mieszkam.
To nie jest mój dom, to dom innej kobiety.
Charakterystyczny był wzrost mego Przyjaciela. Miał małe ciało, był niskiego wzrostu, jak liliput. Jednak moje serce czuło, że to WIELKI PRZYJACIEL.

Odczuwałam w sobie, zwłaszcza w rejonie klatki piersiowej i splotu słonecznego, silną, przyciągającą do niego energię. Czułam wielką radość – Radość i Szczęśliwość z naszego spotkania. Właściwie czułam to całą sobą. ODCZUWANIE mnie ogarnęło.

Miałam bardzo wyraźne i jasne przeświadczenie, że WŁAŚNIE TO ODCZUWANIE, ta silna energia rozświetlająca i powiększająca mnie OD WEWNĄTRZ, jaką czułam do Niego i jaka zaistniała między nami – TO JEST NAJCENNIEJSZE I NAJWAŻNIEJSZE.

To UCZUCIE przyćmiewa wszystko co dzieje się dookoła. Wszelkie ograniczenia i niedogodności tego doczesnego, materialnego, matriksowego świata przestają mieć znaczenie, znikają.
Ważne jest TO UCZUCIE – ENERGIA Z SERCA DOSERCA.


Czuję się od rana taka radosna, energetyczna, witalna.










Wizja Nowej Ziemi w Erze Wodnika - oczami astrologa




Udostępniam artykuł z grudnia 2011 roku, w którym astrolog Piotr Gibaszewski w interesujący sposób przedstawia wizję nieuchronnych zmian, jakie dokonają się na naszej planecie w ciągu kilkudziesięciu lat.
Jesteśmy świadkami i uczestnikami tych zdarzeń.





Źródło: internet




"Mistyczny prostokąt – niezwykle rzadka i ważna figura planetarna z listopada – to zwiastun nadchodzących czasów, wielkich zmian i rewolucji, które czekają świat w czekających nas latach. Jowisz w Byku, Mars w Pannie, Neptun w Wodniku i Saturn w Wadze tworząc mistyczny prostokąt niosą przesłanie tym wszystkim, którzy się zastanawiają nad tym, dokąd zmierza świat, ludzkość, globalna gospodarka i stosunki łączące ludzi. Dzięki tej konfiguracji patrzymy na świat zupełnie inaczej, niż nastawieni na sensację dziennikarze, zagonieni w kozi róg analitycy, przestraszeni inwestorzy, zagubieni zwykli konsumenci.

Mandaryńskie słowo, które oznacza kryzys „weiji” składa się z dwóch członów, które zapisywane są dwoma znakami, „wei” (危) oraz „ji” 机). „Wei” oznacza „niebezpieczeństwo”, a „ji w weiji” oznacza „początkowy moment, rozstrzygajacy punkt lub szansę”. Wspomniał o tym prezydent Kennedy w swoim przemówieniu w Indianapolis w 1959 roku. Kryzysy ostatnich lat to zapowiedź czekającej nas zupełnie nowej rzeczywistości. Praca, stosunki ekonomiczne, rola dużych instytucji finansowych, banków i giełd – to wszystko przeobrazi się na skalę na razie niewyobrażalną. W nadchodzących czasach – w Erze Wodnika – właściwie wszystko będzie wyglądać inaczej, niż teraz.

To co jest niemal podstawową doktryną ekonomiczną, czyli zasada opierająca się na znaczeniu konsumpcji i wzroście PKB (produkt krajowy brutto – najważniejszy wskaźnik gospodarczy), ulegnie głębokiej przemianie. Nie da się bowiem cały czas zwiększać poziomu produkcji i konsumpcji przy zachowaniu tych samych zasobów naturalnych. A zatem obawy, że ludność świata stale będzie się zwiększać, nie są zasadne. Przeciwnie. W skali kilku kolejnych stuleci liczba ludzi zamiast rosnąć, zacznie spadać. Upadnie mit stałego wzrostu PKB, jako czynnika postępu ekonomicznego. Stanie się nawet coś zadziwiającego. Ludzie zaczną ograniczać swoje potrzeby, posiadanie, dobra. Właściwie zaniknie prywatna własność – coś, co jest podstawą wolnorynkowej gospodarki. Nikt nie będzie zabiegał o posiadanie swojego domu, swojego samochodu, jachtu, samolotu. Te przedmioty będziemy bowiem posiadać w czymś w rodzaju „użyczenia”. To rodzaj dzierżawy, leasingu, chwilowego przejmowania. Kiedyś za kilkadziesiąt lat ludzie się będą pukać w głowę zastanawiając się, po cholerę ludzie tak bardzo zabiegali o to, by posiadać tyle różnych rzeczy, kiedy to nie ma właściwie żadnego sensu, gdyż każdy ma tyle, by mu to wystarczało. Zaniknie bowiem zupełnie potrzeba rywalizacji, więc nikt nie będzie kupować sobie nowego mercedesa po to, by się wyróżnić na tle sąsiada, żeby się dowartościować, wyleczyć swoje kompleksy. Powszechny egalitaryzm w posiadaniu dóbr i dochodów przełoży się na całkowitą rezygnację z wyścigu szczurów. Nie będzie bowiem powodu, by się z kimkolwiek o cokolwiek ścigać. Prestiż i pozycję społeczną nie będą wyznaczać posiadane dochody, ale raczej funkcja publiczna, rola, pomocniczość i służba innym ludziom. Czyli „kariera” w naszym współczesnym znaczeniu będzie związana z tym, ile jestem w stanie dać społeczeństwu, ludziom, jak bardzo mogę im pomóc. „Wynagrodzeniem” będzie poczucie wdzięczności, miłości i dobra.

Właściwie zaniknie znaczenie giełd, rynków finansowych, instrumentów, banków, agencji ratingowych – przynajmniej tak, jak to znamy obecnie. Giełdy będą przypominać współczesne biblioteki rejestrujące różne dane i informacje, raczej jako banki danych, niż pole szalonych spekulacji, bezwzględnej walki i niszczenia innych. Nikt nie będzie tracić majątku na giełdowe ryzyko, bo ono stanie się czymś po prostu niezrozumiałym, jak współcześnie nikt już nie jest w stanie zrozumieć znaczenia rycerskiego honoru, śmierci na polu bitwy w imię swojego wasala i swojej damy serca. I choć pieniądze nadal będą istnieć, to ich całkowita dematerializacja, ograniczenie znaczenia produkcji i ekspansji ekonomicznej sprawi, że nabiorą znaczenia jedynie matematycznego i rachunkowego, nie zaś jako obiekt straszliwych pasji, namiętności i obsesji – jak ma to miejsce obecnie.

Myliłby się jednak ktoś, komu wydaje się, że czeka nas społeczeństwo leni, uciekających przed życiem szukających wygody i samych przyjemności niebieskich ptaków. Przeciwnie. Ludzie będą nadal dużo i intensywnie pracować, ale inaczej. Będą pracować właściwie do końca życia przechodząc na rentę wyłącznie ze względów zdrowotnych. Praca jednak nie będzie zupełnie przypominać tego, czym jest obecnie. Starsi ludzie, którzy teraz nierzadko albo wegetują na marginesie, albo stają się uciążliwym kosztem społecznym, zaczną odzyskiwać swoją podmiotowość. Okaże się, że siedemdziesięciolatek wcale nie musi być sfrustrowanym staruszkiem. Że tacy ludzie mogą wiele pożytecznego wnieść do społeczeństwa pomagając swoim rówieśnikom, wykonując pewne prace społeczne i socjalne, służąc swoim doświadczeniem i wiedzą. Starsi ludzie nie będą „siedzieć na emeryturze”, lecz będą swoją mądrością wspierać młodszych. Ludzie będą pracować nie po to, by przeżyć, ale dlatego, że to ich rozwija i wzbogaca wewnętrznie. Praca będzie bardziej polegać na wzajemnej pomocy, wspieraniu się i uczeniu, niż na zimnych stosunkach ekonomicznych i w niczym nie będzie w przypominać stosunków panujących w dzisiejszych przedsiębiorstwach, biurach lub urzędach. Finansowe ambicje zdecydowanie zejdą na dalszy plan, gdyż właściwie każdy będzie mieć poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego.

Ciemną – ale nie do końca – stroną nadchodzących czasów będzie rola osób wykluczonych. Alkoholików, narkomanów, dysfunkcjonalnych społecznie ludzi, zaburzonych, przestępców, psychopatów umieszczać się będzie w czymś, co będzie przypominać ośrodki reedukacyjne, coś jak norweskie więzienie, przypominające ośrodek wczasowy, a nie kryminał. Będą tam mieć wszystko, czego tylko zapragną. Będą się mogli oddawać nowoczesnym narkotykom dającym im ekstazę, przyjemność i spokój, doświadczać będą elektronicznych iluzji seksu, władzy, odlotu. Nikt ich tam nie będzie umieszczać na siłę. Ich obecność w takich miejscach będzie dobrowolnym porozumieniem władzy – reprezentowanej przez społeczne funkcje z samymi zainteresowanymi. Jeśli będą chcieli coś zmienić w swoim życiu, poddać się leczeniu, terapii, zmianie osobowości – będą to mogli uczynić, kiedy tylko zechcą. Nie będą jednak żebrać na ulicach lub spać po melinach. Ich wolność będzie zatem ograniczona, ale każdy sam będzie ograniczać swoją wolność w odniesieniu do potrzeb społeczeństwa, więc strajki, anarchiści, społeczne protesty i bunty będą pozbawione sensu.

Czeka nas powszechna kontrola i inwigilacja. Jednak zwolennicy spiskowych teorii muszą nieco odpuścić. To nie będzie oko wielkiego brata, podsłuch tajniaków, którzy będą wydzierać nasze tajemnice, by nami manipulować i rządzić. Przypominać to będzie pilną obserwację pani w przedszkolu, która przyglądając się niesfornym dzieciom będzie starała się im pomóc, ucząc je, wychowując, prowadząc, choć czasem też karząc i strofując. Czy będziemy szczęśliwsi w tych nowych czasach? Może nieco bardziej, niż teraz. Trochę bardziej samotni, skupieni na sobie, słabiej związani z bliskimi, ale bez dramatycznych problemów natury egzystencjalnej i materialnej. Z dużo większą zaś potrzebą rozwoju osobistego, który dalece przekraczać będzie to, co my teraz rozumiemy pod tym pojęciem. Wyobraźmy więc sobie zwykłą szkołę, grupę wsparcia psychologicznego, zajęcia coachingu, spotkanie z psychoterapeutą, wróżką lub astrologiem, szamanem, plemiennym czarownikiem, znachorem, lekarzem medycyny klasycznej, naturalnej i nadnaturalnej, doradcą biznesowym i ubezpieczeniowym, salę treningową do ćwiczeń jogi, fitness, salon masażu, świątynię jakiejś religii. Połączmy to wszystko w jedną całość i wyjdzie nam to, co będziemy wszyscy robić za tych – bagatela – kilkadziesiąt lat. Pustkę po naszej konsumpcji, rzeczach i przedmiotach, o które zabiegaliśmy, zapełni szukanie czegoś zupełnie innego – sensu, celu i znaczenia swojej egzystencji na tej planecie, na której się chwilowo inkarnowaliśmy."
Piotr Gibaszewski
Artykuł źródłowy







Inspiracje: ECKHART TOLLE - NOWA ZIEMIA



„Jeżeli proces przebudzenia już się w tobie rozpoczął, czytanie książki "Nowa Ziemia" przyśpieszy go i zintensyfikuje.

Zasadniczym elementem przebudzenia jest odkrycie w sobie części nieprzebudzonej, swojego ego, które myśli, mówi i działa, jak również zbadanie uwarunkowanych świadomością zbiorową procesów umysłowych, które przedłużają ów stan uśpienia.

Nie można walczyć z ego i wygrać, tak jak nie można walczyć z ciemnością. Potrzebne jest tylko światło świadomości. Ty nim jesteś.”
E.Tolle
 

Eckhart Tolle, Jego historia, wykłady oraz książka "Nowa Ziemia" swego czasu stały się dla mnie ważną inspiracją oraz istotną lekcją. Lektura tej książki pomogła zdiagnozować i zrozumieć wiele mechanizmów, poprzez które błądziłam i doznawałam cierpienia. To był jeden z elementów na mojej drodze ku uwalnianiu starych wzorców i pogłębianiu świadomości. Jednym z podstawowych kroków było zaprzestanie utożsamiania się z formą (własnym ciałem) oraz z rolą, jaką pełnię w rodzinie i społeczeństwie; rozpoznanie uwarunkowanego umysłu i zrozumienie, że JA JESTEM Świadomością, wieczną, poza-czasową.

Dziś w sposób spontaniczny i naturalny powraca do mnie Tolle ze swoim przesłaniem. Poczułam potrzebę podzielenia się Jego słowami, więc realizuję.

Potrzeba pojawia się w momencie kolejnego etapu przełomu, jakiemu podlegamy od dobrych kilku lat. Zmiany nasilają się i przyspieszają. Przebudzenie, o jakim Tolle pisze,  dziesięć lat temu wydawało się trudno osiągalne na globalną skalę, dziś staje się coraz bardziej realne. Ta fala zalewa cały glob i pojawia się coraz więcej zwiastunów Nowego. Wydaje się, że najcięższa praca została już wykonana, a globalna przemiana świadomości jest przesądzona. Efekt „kuli śnieżnej” czy też upadających kostek domina przynosi i będzie przynosić efekty w kolejnych latach.
Warto przypomnieć sobie przesłanie książki „Nowa Ziemia”, a tym bardziej sięgnąć po nią pierwszy raz.





"Nowa Ziemia”- cel tej książki

Czy ludzkość jest gotowa na przemianę świadomości, na rozwój wewnętrzny tak radykalny i głęboki, że w porównaniu z nim rozkwitanie roślin, choćby najpiękniejszych, jest tylko jego bladym odbiciem?

Czy ludzie mogą porzucić ciasnotę swych zaprogramowanych struktur umysłowych i stać się podobni do kryształów lub szlachetnych kamieni, przez które przenika światło świadomości?

Czy mogą oprzeć się sile przyciągania cechującej materializm i materialność i wzlecieć ponad utożsamianie się z formą, które podtrzymuje nasze ego i skazuje nas na to, byśmy żyli w więzieniu własnej osobowości?

Możliwość takiej przemiany stanowiła główne przesłanie wielkich tradycyjnych nauk. Posłańcy - Budda, Jezus i inni, nie wszyscy są znani - to pierwsze kwiaty ludzkości. Byli prekursorami, istotami rzadkimi i drogocennymi.

W tamtym czasie powszechny rozkwit nie był jeszcze możliwy, a ich naukę często źle rozumiano i nieraz silnie zniekształcano. Z pewnością nie zmieniła ona ludzkich zachowań, może z wyjątkiem niewielkiej grupy osób.

Czy dzisiaj ludzie są bardziej gotowi na przemianę niż w okresie działalności tamtych pierwszych nauczycieli? Czy można zrobić w tym względzie coś dobrego? Co możesz uczynić - jeśli w ogóle cokolwiek - aby doprowadzić do takich wewnętrznych przeobrażeń lub je przyśpieszyć?

Co charakteryzuje ów stary stan świadomości, skupiony na ego, i po czym można poznać, że rodzi się nowa świadomość? Na te i inne zasadnicze pytania odpowiemy w książce Nowa Ziemia. Co ważniejsze, sama książka Nowa Ziemia jest narzędziem przemiany, które powstało na fali rodzącej się nowej świadomości.

Przedstawione tu idee i koncepcje są może istotne, ale ich znaczenie jest drugorzędne. Nie są niczym więcej jak drogowskazami prowadzącymi ku przebudzeniu. Gdy czytasz książkę Nowa Ziemia, zachodzi w tobie przemiana.

Głównym celem tej pracy nie jest zaszczepienie w twoim umyśle nowych informacji i przekonań ani próba udowodnienia ci czegoś, lecz raczej zapoczątkowanie zmiany w twojej świadomości, przebudzenie jej.

W tym sensie książka Nowa Ziemia nie jest „interesująca". Pojęcie „interesująca" zakłada, że możesz zachować dystans, możesz rozważać w swym umyśle idee i koncepcje, zgadzać się z nimi lub nie. Książka Nowa Ziemia jest o tobie.

Zmieni twój stan świadomości albo nie pozostawi w tobie żadnego śladu. Może ona obudzić tylko tych, którzy są gotowi.

Jeszcze nie wszyscy są gotowi, ale wielu tak, i z każdą przebudzoną osobą zbliża się przełomowy moment w rozwoju świadomości zbiorowej, co sprawia, że innym będzie już łatwiej. Jeśli nie wiesz, na czym polega przebudzenie, po prostu czytaj dalej.

Dopiero gdy się przebudzisz, pojmiesz prawdziwy sens tego określenia. Aby zapoczątkować ów proces, który jest nieodwracalny, wystarczy przebłysk refleksji. Niektórzy doświadczą go podczas lektury. W przypadku wielu innych, którzy nawet sobie tego nie uświadamiają, proces ten już trwa. Książka Nowa Ziemia pomoże im to zrozumieć.

Dla niektórych początkiem procesu stała się jakaś strata lub cierpienie, dla innych spotkanie z nauczycielem duchowym lub nauką duchową, przeczytanie mojej książki "Potęga teraźniejszości" lub innych prac o żywym zabarwieniu duchowym i przez to wywołujących przemianę. Może pojawiło się kilka tych czynników naraz. Jeżeli proces przebudzenia już się w tobie rozpoczął, czytanie książki "Nowa Ziemia" przyśpieszy go i zintensyfikuje.

Zasadniczym elementem przebudzenia jest odkrycie w sobie części nieprzebudzonej, swojego ego, które myśli, mówi i działa, jak również zbadanie uwarunkowanych świadomością zbiorową procesów umysłowych, które przedłużają ów stan uśpienia.

Dlatego przedstawiamy tu główne aspekty ego oraz sposób ich funkcjonowania zarówno w obrębie jednostki, jak i zbiorowości. Jest to istotne z dwóch związanych ze sobą powodów. Po pierwsze, jeśli nie zna się podstawowych mechanizmów działania ego, nie można go rozpoznać.

Wciąż będzie cię podstępnie skłaniać, byś się z nim utożsamiał. Przejmie nad tobą kontrolę jak uzurpator udający ciebie. Po drugie, już samo rozpoznanie problemu jest jedną z dróg prowadzących do przebudzenia.

Kiedy odkrywasz w sobie nieświadomość, czynnikiem umożliwiającym ci owo rozpoznanie jest rodząca się świadomość, jest budzenie się. Nie można walczyć z ego i wygrać, tak jak nie można walczyć z ciemnością. Potrzebne jest tylko światło świadomości. Ty nim jesteś.

E.T."






sobota, 20 lutego 2016

Inspiracje: DZIESIĄTE WTAJEMNICZENIE









Kiedy zrozumiałem, że te dusze są jeszcze bardziej przerażone ode mnie, zacząłem wysyłać im pozytywną energię. Natychmiast się od nas odsunęły i wróciły do swojej poprzedniej pozycji.

– Dlaczego nie mogą przyjąć miłości i obudzić się? – spytałem Wila.

– Bo kiedy zaczynają odbierać energię, to o pewien stopień podnosi się ich świadomość, więc równocześnie dopuszczają do siebie ten strach, przed którym tak się bronią. Zdobywanie wyższej świadomości i przełamywanie swoich przyzwyczajeń zawsze na początku łączy się z lękiem, bo najpierw trzeba sobie pozwolić na doświadczenie bezradności, zanim się znajdzie nowy sposób istnienia. Dlatego najczarniejsze chwile w życiu bardzo często poprzedzają wielki wzrost świadomości i przebudzenie.


James Redfield
"Dziesiąte wtajemniczenie"






poniedziałek, 1 lutego 2016

NOWY CZŁOWIEK




Nowa Miłość





Teraz budzi się Nowy Człowiek.

Nowy człowiek jest przebudzony i świadomy swego pochodzenia i swego Istnienia.
Rozkwita kwiatem Nowej Miłości.
To czysta Miłość, wolna od manipulacji ego, przemawiająca językiem Prawdy.
W niej przejawia się Duch i Moc.
Człowiek jednoczy się z Bogiem, którym JEST i odzyskuje należne Jemu miejsce.
Moc jest w każdym z Nas.
Moc jest w Tobie. Moc jest we mnie.
Moc przejawia się w Jednostce i Jej Indywidualności.
Każdy z nas jest NIM. ON jest w każdym z nas.

Budowa człowieka i struktura Jego duszy staje się krystaliczna.
Człowiek staje się kryształem, przez który przenika światło świadomości.

Czerwony kwiat rozkwitającej Nowej Miłości przynosi ze sobą wartości, które człowiek ma w sobie połączyć i zjednoczyć oraz sobą reprezentować:
- Czystość serca
- Czystość idei
- Połączenie z Mocą, jaka w człowieku jest

Wyciszam wszystkie zewnętrzne rozpraszacze.
Skupiam myśl wewnątrz siebie.
Wsłuchuję się w siebie. W swój oddech. W bicie swego serca.
Moje serce rozprzestrzenia się jasnym światłem.
W moim sercu błyszczy czysty kryształ.
Czuję w sobie pulsującą energię. Czuję ziemię pod stopami i niebo nad głową.
Energie nieba i ziemi przepływają przeze mnie i  we mnie się jednoczą.

Jestem nowym człowiekiem.








OPÓR







Po swoich ostatnich wynurzeniach na temat przyczyn cierpienia, kiedy przyjrzałam się zmianom
jakie we mnie zaszły, dostrzegłam element, o którym poprzednio nie wspomniałam.
To opór.
Opór zdecydowanie rodzi cierpienie.
Opór przed zmianą. Opór przed przyjęciem rzeczy takimi, jakimi po prostu są.
Opór przed zaakceptowaniem sytuacji, jakiej zmienić nie potrafię bądź w danym momencie
zwyczajnie zmienić się jej nie da. Usilne forsowanie własnych pomysłów, które dałyby się zrealizować
tylko wówczas, gdy postanowiłabym zmienić swój system wartości.
Opór trzyma się pod pachę z walką. Walka tworzy kolejne pole bitewne i zadaje bolesne ciosy.
Kiedy człowiek wciąż walczy, trudno mu uniknąć cierpienia.

Jak pisał Lao Tsy w TAO te king:
Wszystkiemu, co istnieje, potrzebna jest swoboda.
Cały świat należy do tych, którzy pozwalają mu
Płynąć lekko, zgodnie z naturalnym porządkiem,
Ale jeśli ktoś się wysila i pozostaje
W nieustannym napięciu,
Świat wydaje się niezwyciężony.