niedziela, 31 stycznia 2016

CIAŁO I DUSZA











Ciało i dusza
Dostałeś je pod opiekę
To dzięki nim doświadczasz życia
W przejawionym świecie

Potrzebują twojej uwagi
A Ty jak je traktujesz?
Jesteś ich ojcem i matką
Mają tylko Ciebie

Nie utożsamiaj się z nimi
Ty jesteś czystą Świadomością
Poczuj krystaliczną strukturę twojej duszy
Otul ciało przyjaźnią i miłością

Kiedy uczucie otwiera serce
Łączy ciało i duszę
Stoicie razem w świetle
Rozpoznajesz KIM naprawdę JESTEŚ

Rozświetlony kryształ
Światło rozprasza mrok
Powrót do Domu
Podróż dopiero się zaczyna







DLACZEGO CIERPISZ?







"Dopóki nie identyfikujesz się ze wszystkim, co się zdarza - problemy nie istnieją."
Moji



Cierpienie rodzi się w umyśle.
Cierpienie bierze się z tego, że oddajemy władzę nad sobą egotycznemu umysłowi.
Ocenianie, oczekiwania, tworzenie projekcji, nieustające wątpliwości… odpuść to wszystko!
Bądź wolny.
Ciesz się tym, co jest. I dokonuj rozpoznania, byś wiedział jasno co jest czym.
Doceniaj to, co masz. Bądź wdzięczny. Ciesz się życiem i tym, co ono z sobą niesie.

Egotyczny umysł prowadzi nas do utożsamiania się. Identyfikujemy się z fizycznym ciałem, z umysłem, z rolą jaką gramy w życiu, z funkcją , z poglądami narzuconymi przez środowisko zewnętrzne, a nawet ze stanem posiadania. Kiedy tracimy coś z czym się utożsamialiśmy, cierpimy. Nie wyobrażamy sobie życia „bez”. Boimy się zmian. Zamykamy samych siebie w strefie komfortu. Ego każe nam bać się, karmi nas strachem. A to ono boi się naszego wyzwolenia! Ego obawia się stracić swoją pozycję. Bo wie, że jest tylko narzędziem, a robi wszystko, by być Twoim Panem.

Manipulatorzy tego świata bazują na Twoim ego.
Znają doskonale mechanizmy, jakie nim kierują. Grają z Tobą w grę.
(Obejrzyj film REVOLVER)
Jeśli dajesz się wciągać w tę grę, kręcisz się jak chomik w kołowrotku. Jak mysz zwabiona w pułapkę łasisz się na ser. Uzależniasz się od dawki narkotyku, jakim Ciebie mamią.
Co stanowi narkotyk? Pieniądze, sława, pozycja, ambicja, rywalizacja, walka i obietnica wygranej. Idee, za które dałbyś się zabić. Uzależnienia. Seks. A nade wszystko – władza.

Cierpisz, ponieważ nie dostrzegasz kim naprawdę jesteś, boisz się otworzyć oczy i dostrzec swoją wewnętrzną siłę. Boisz się stanąć twarzą w twarz z samym sobą. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że to wymaga odwagi i wzięcia pełnej odpowiedzialności za siebie. To oznacza wyjście z ciepłego bagienka i pozycji ofiary, na której zawsze można zrzucić na kogoś winę za własne słabości. Najwyższa pora to zmienić!

Pora odzyskać swoją wewnętrzną siłę i przestać być niewolnikiem.
Zastanów się - gdzie kierujesz swoją uwagę?
Komu lub czemu oddajesz władzę nad sobą?
Czy rządzą Tobą twoje lęki i słabości?
Czy widzisz te wszystkie rozpraszacze uwagi wokół siebie?
Wyobrażenia. Pozorne wartości. Błyskotki. Gadżety. Reklamy. Fejsbuki. Afery. Współzawodnictwo i rywalizacja. Polityka. Religie. Strach i niepewność. Co jeszcze?  Wszystko, co odciąga Twoją uwagę od Ciebie samego. Cały ten zgiełk i hałas mentalny, duchowy.

Twoim skarbem i autozasilaniem jest KONCENTRACJA TWOJEJ UWAGI na TOBIE SAMYM.  Twoje skupienie na swoim wnętrzu i zagłębienie się w sobie, to największy wróg systemu i manipulatorów tego świata. Przedmiotem ich pożądania jest Twoja ENERGIA, bez której umrą. Oni czerpią energię z Ciebie. Stajesz się ich zasilaniem – bateryjką, gdy swoje dążenia i uwagę koncentrujesz na pozornych  działaniach, na zewnątrz siebie. Im silniejsze emocje w Tobie zwrócone ku zewnętrznym, sprytnie podsuwanym Ci celom, tym mocniej zasilasz, a więc wręcz KARMISZ JE.  Tym samym śpisz i pozwalasz się doić przez sen.

Możesz przerwać ten dramat i przejąć stery.

Dajesz się złapać w pułapkę pozornej stabilności? Liczysz na pewność, że coś potoczy się zgodnie z planem? Nie ma nic pewnego, poza zmianą. Żyjemy w czasach, kiedy zmiany następują niezwykle szybko, a nawet gwałtownie. Nic nie jest pewne. Konstrukcje chwieją się. Jeśli żyjesz w TERAZ, a wszelkie plany traktujesz umownie, zmiany cię nie zaskoczą. Jakie by nie były, jesteś przygotowany na tyle, na ile możesz – poprzez swoją elastyczność. Zachowujesz spokój. Spokój wewnętrzny jest tym, czego bardzo nam potrzeba w okresie intensywnych przemian.


"Kiedy zaczynasz czuć się komfortowo z niepewnością,
nieskończone możliwości otwierają się w twoim życiu."
Eckhart Tolle








DLACZEGO CIERPIAŁAM?









W moim obecnym życiu doznałam tak wielu cierpień, że trudno byłoby mi zliczyć wszystkie.
Urodziłam się jako dziecko pełne wewnętrznej mocy i siły. Jednak kilka lat później ta moc została ode mnie odcięta. Jako mała dziewczynka doświadczyłam przemocy seksualnej. Nie rozumiałam co się dzieje, nie zrozumiałam też co się wydarzyło. Czułam, że to coś złego, krzywdzącego, płakałam biegnąc po pomoc i zrozumienie. Jednak wmówiono mi, że nic się nie stało, że wszystko jest w porządku i nie wolno o tym więcej mówić. Traumatyczne przeżycia zostały wyparte i zamknięte w podświadomości. W ten sposób zablokowano moją energię i siłę, odebrano mi wiarę  w siebie, w swoje odczucia. Stałam się chwiejna w tym, jak mam odbierać zewnętrzny świat.

Odcięta od mocy i obdarta z wiary we własne odczuwanie co jest dobre, a co złe, uwierzyłam iż mężczyzna ma prawo mnie upokarzać, a nawet w jakiś sposób, w późniejszym życiu, podświadomie dopominałam się tego. Cierpiałam, pozostając w wewnętrznym chaosie i konflikcie. Utożsamiałam się ze swoją historią, z rolą jaką odgrywałam. Uwierzyłam, że cierpienie jest mi potrzebne. Cierpiałam, ponieważ nie otrzymałam w dzieciństwie potrzebnej dozy miłości, zaopiekowania, poczucia bezpieczeństwa i wiary w siebie. Pozostawałam w przekonaniu, że na miłość trzeba sobie zasłużyć. Z całych zatem sił starałam się jak mogłam, by inni chcieli mnie kochać. Usiłowałam innych zadowolić, walczyłam o ich akceptację, zapominając o sobie. Dodatkowo paraliżował mnie wewnętrzny lęk. To był strach przed porażką, przed niespełnieniem cudzych oczekiwań, przed ośmieszeniem. Moje barki obciążało poczucie odpowiedzialności za innych. Ambicja popychała do bycia dzielną Matką Polką i silną Zosią-Samosią. I tak mogłam tkwić na tej pozycji ofiary, ponieważ zawsze miałam pod ręką jakieś wytłumaczenie i powód do dalszego cierpienia. Uciekanie przed samą sobą było nieuświadomione, jednak nadal trwało. Do czasu, kiedy czara się przepełniła, a moja determinacja sięgnęła zenitu. Ponad osiem lat temu orzekłam stanowczo przed sobą samą i przed Bogiem, że mam dość ale to absolutnie dość wszelkiego cierpienia. Zaczęłam intensywną pracę nad sobą. Pragnęłam zmiany ponad wszystko.


Dlaczego teraz do tego wracam?
Ponieważ temat ludzkiego cierpienia, wręcz cierpiętnictwa, jest wciąż aktualny wokoło.
Chcę pokazać w jaki sposób dorośli potrafią odciąć dziecko od jego wewnętrznego źródła. A także adekwatnie, jak siły manipulujące ludźmi potrafiły odebrać nam naszą moc, a w każdym razie odseparować nas skutecznie od tej mocy.
Jednakże każdy człowiek może powrócić do siebie. Ma do tego prawo, a nawet wg mnie stanowi to jego powinność. Nadszedł czas, by każdy wziął za siebie odpowiedzialność.


Czy nadal cierpię?
Już nie.

Zaprzestałam utożsamiania się z ciałem, ze swoją historią, z cudzymi oczekiwaniami, z wydarzeniami wokół w moim własnym życiu. Nie utożsamiam się już z rolą, którą odgrywam.  Wzięłam odpowiedzialność za siebie i swoje życie.
Jestem świadoma, że oczekiwania i tworzenie projekcji prowadzi do cierpienia. Uważnie obserwuję siebie, pojawiające się w mojej głowie myśli (które niekoniecznie są moje), rozpoznaję intencje. Postanowiłam być całkowicie uczciwa wobec siebie. I sama ustalać reguły, jakimi kieruję się we własnym życiu. To ON nauczył mnie, że samodzielnie określam swoje wartości i decyduję, co jest dla mnie dobre. Pokazał mi, że tylko ja sama mogę wymierzyć sobie karę. A chęć ukarania siebie bierze się z poczucia winy, które jest jednym z najbardziej destrukcyjnych stanów. Zapewnił mnie również, że zawsze mam wybór i to ja podejmuję decyzję, w jakim kierunku podążam.
Postanowiłam akceptować i kochać siebie. Być sobą. Określiłam swoje wartości. Nie chcę już karać siebie. Cieszę się tym, co jest. Żyję wdzięczna za to, co otrzymuję. Jestem coraz głębiej świadoma siebie. I zdecydowanie wrzuciłam na luz! Dystans do siebie i do wydarzeń sprawia, że żyje się lepiej.

Cierpienie rodzi się w umyśle.
I w umyśle umiera.
Trzymałam samą siebie w więzieniu swego umysłu.
Aż pokochałam siebie i stałam się wolna.

Przeznaczeniem Istoty Ludzkiej jest stać się WOLNYM i SAMOŚWIADOMYM.







STRACH I ODWAGA








Zapis w Dzienniku z maja 2011 roku

MAM WRAŻENIE, ŻE WSZYSTKO WE MNIE WYZEROWAŁO SIĘ.
Dziś jestem „pusta”. Nie wiem co dalej, a równocześnie wiem, że wszystko już jest zaplanowane i wkrótce dowiem się. Jestem pełna i pusta zarazem.

 „Wszyscy wiemy, że warto mieć marzenia, ale wiemy też, że one realizują się, kiedy jest odwaga.” – powiedział Prezydent Komorowski.
Pomyślałam sobie – marzenia są w życiu najważniejsze, ja je mam i podążam za nimi, tak się dzieje od lat. Miałam świadomość swoich lęków oraz strachu, jaki wielokrotnie mnie paraliżował. Jednakże miałam też odwagę. Paradoks? A może właśnie tam, gdzie jest strach, pojawia się odwaga? Może strach wzbudza odwagę, a ta pozwala nam przejść przez strach, wyjść poza strach?

Kiedyś nie dostrzegałam swojej odwagi, później jej nie doceniałam.
Teraz wiem, że byłam tchórzem, który miał w sobie odwagę.







niedziela, 24 stycznia 2016

MUZYKA - Wibracja Życia


Dźwięk gongu



Muzyka porozumiewa się językiem, jakiego słowa nie oddadzą.

Życie bez muzyki to umieranie.

Życie jest Muzyką.

Muzyka to Magia.

Muzyka roznieca płonący we mnie ogień.

Muzyka wypełnia moje ciało tętniącym życiem rytmem.
Są we mnie nuty tybetańskie i szamańskie, są argentyńskie tanga i hiszpańskie flamenco.
Jest subtelny balet i ognisty rock. Swing mnie porywa, w jazz się wsłuchuję, chillout koi i wycisza  mnie.

Muzyka rozpala.
Muzyka koi.
Muzyka rozbudza.
Muzyka otula.

Muzyka – dźwięk – wibracja - życie


NA ROZGRZEWKĘ
Rodrigo Y Gabriela
11:11




DLA PEŁNEJ MOCY MEDYTACJI W RUCHU
Bobby McFerrin
Vocabularies





DLA UKOJENIA I WYCISZENIA
Tord Gustavsen Trio
Changing places