piątek, 31 października 2014

SMAKOWITY KOKTAJL Z GOJI i kilka słów o SUPERFOODS





Ależ pyszności dziś sobie zafundowałam. Pierwszy raz, przyznaję, zagościły w mojej kuchni jagody goji. No bo nie ma to jak świeże jagodowe i nie jagodowe owoce prosto od rodzimych ogrodników. Jednakże nastał czas pięknej jesieni i owoce suszone – zarówno te rodzime, ale pewnie częściej te sprowadzane – będą stałym elementem jadłospisu, niczego nie ujmując świeżym polskim jabłkom, a póki co także gruszkom.
Tak czy inaczej bardzo chętnie sięgam po suszone figi, daktyle, morwy, maliny. Czy chińskie goji pozostaną ze mną na dłużej? Jeszcze nie wiem, ale z pewnością tu wrócą. I mam nadzieję, że w towarzystwie nasion chia! Ponieważ zarówno goji, jak chia to wspaniałe Superfoods, bardzo teraz popularne, ale również bardzo smaczne i pełne super wartości.

Goji mają piękny czerwony kolor, w smaku są bardziej słodkie niż kwaskowe. Mają w sobie dużo witaminy C oraz beta-karotenu. Nasz rokitnik ma ich znacznie więcej, ale jakoś do shake’ów mi nie pasuje. Natomiast sok z rokitnika zamierzam zacząć popijać, ponieważ wzmocni organizm i jego odporność, co w sezonie jesienno-zimowym bardzo się przyda i zdecydowanie jest lepszym pomysłem, aniżeli szczepionki przeciw grypie.

Wracając do koktajlu.
Jak to jest w moim zwyczaju, całkiem spontanicznie chwyciłam składniki, na bieżąco weryfikując czy do siebie pasują. Dzisiejszy koktajl jest w pełni organiczny (prawie wszystkie składniki są BIO) , a po części egzotyczny.

SKŁADNIKI:
- Banany dojrzałe – u mnie 2 sztuki; o bananach piszę poniżej;
- Pół cytryny – wyciśnięty sok, miąższ, troszkę skórki (ale tylko cytryn BIO); o cytrynach piszę poniżej;
- Garstka polskich orzechów włoskich – kilka razy sparzonych i wypłukanych; stanowią doskonałą pożywkę dla mózgu, wspierają funkcjonowanie układu krwionośnego, zawierają witaminy z grupy B, wit. PP, selen, białko, błonnik, korzystne kwasy tłuszczowe;
- Garstka owoców goji – dwa razy przelanych gorącą wodą; o goji przeczytasz poniżej;
- Olej kokosowy dziewiczy – łyżeczka; kokos to wspaniałe Superfood i naturalny antybiotyk; więcej o tym poniżej;
- Szczypta kryształków różowej soli himalajskiej, zawierającej ponad 80 składników mineralnych i pierwiastków śladowych;
- Łyżeczka ksylitolu – naturalnego cukru brzozowego , o działaniu przeciwgrzybiczym i  niskim indeksie glikemicznym.
- Trochę cynamonu
- Napój ryżowy waniliowy – dodaje zarówno słodyczy, jak aromatu; zdrowa i smaczna alternatywa dla mleka zwierzęcego.




Składniki zmiksowałam w blenderze.
Gotowy koktajl wzbogaciłam chrupiącymi płatkami organicznego kokosa, które po prostu uwielbiam. No i mamy kielich pełen dobroci z różnych stron świata!

Wiesz, powiem Tobie, że całym sercem popieram dobre jakościowo polskie produkty. Równocześnie z przyjemnością testuję ciekawostki ze świata i chętnie korzystam z tego, co dobre. Wielokrotnie zastanawiały mnie niekiedy pełne oburzenia reakcje ludzi, wykrzykujących „jedzmy tylko to co polskie”,  a krytykujących sprowadzanie produktów z zagranicy. Dlaczego? Gdyż zakończywszy spór, w jakim udowadniali swoje racje,  szli na brazylijską kawę słodzoną cukrem trzcinowym z Mauritiusa, najchętniej z dodatkiem kardamonu i cynamonu z Indii. Na obiad, poza polskimi ziemniakami, marchewkami i buraczkami, chętnie jadali ryż tajski w warzywnym sosie curry, a włoska mozzarella najpyszniejsza była z prawdziwą grecką oliwą .  Ot, takie tam sobie proste spostrzeżenia, wiecznie analizującego umysłu.





OWOCE GOJI - Egzotyczny owoc goji to jeden z tak zwanych superowoców, cenionych obecnie na całym świecie ze względu na wyjątkowe wartości odżywcze i silne właściwości antyoksydacyjne.
Goji (Lycium barbarum), inaczej kolcowój szkarłatny, jest dziko rosnącą rośliną. Występuje w Tybecie, Chinach (Lycium chinense), Mongolii i Indiach.
Owoce goji są znane i cenione w tradycyjnej medycynie tybetańskiej i chińskiej od ponad 2 tysięcy lat. Uznawano je za środek poprawiający wzrok, funkcjonowanie wątroby, płuc i nerek, wzmacniający odporność, usprawniający krążenie i wspomagający wytwarzanie plemników. Stosowano je również jako lek przy dolegliwościach reumatycznych oraz do oczyszczania krwi, wzmacniania oczu, mięśni i kości.

Nazywane „owocami długowieczności”, są bogate w składniki odżywcze, między innymi w naturalne antyoksydanty, pełnowartościowe białko w postaci 19 aminokwasów, polisacharydy i monosacharydy, mikroelementy – minerały śladowe (wapń, miedź, german, cynk, żelazo, magnez, fosfor, selen), nienasycone kwasy tłuszczowe, fitosterole, witaminy (w tym 6 podstawowych – A, B1, B2, B6, C, E). Zawartością karotenoidów (beta-karotenu) przewyższają marchew, żelaza – szpinak, witaminy C – pomarańcze, a białka – pszenicę.


BANANY - zawierają wszystkie niemal składniki, niezbędne dla rozwoju organizmu człowieka. Każde 100 gramów tego owocu dostarcza 100 kalorii, a nieznane u nas suszone banany mają wartość kaloryczną wyższą niż wołowina. W ich masie znajduje się 22–25 procent skrobi, która w procesie dojrzewania zamienia się w łatwo przyswajalny cukier.

Banany dostarczają człowiekowi większości potrzebnych dla zdrowia minerałów w dostatecznych ilościach – a więc wapnia, fosforu, fluoru, magnezu – oraz licznych witamin, takich jak C, B1, B2, B12, A, E. Banany zawierają również nieco witaminy D, bardzo istotnej w tym całym zestawie, ponieważ ma ona właściwości wiązania bananowego wapnia w organizmie ludzkim. Odkryto ostatnio, że w bananach znajdują się także związki hormonalne, jak serotonina i norepinefryna, będące regulatorami ludzkiego systemu nerwowego.

Przy zakupie bananów nie należy unikać tych, które mają czarne plamki na skórce. Wiele osób niesłusznie traktuje je jako oznaki psucia się owocu, co nie odpowiada rzeczywistości. Najsmaczniejsze i najpożywniejsze odmiany mają właśnie skórki z czarnymi plamkami, co nie ma żadnego związku ze stanem owocu. Do natychmiastowego spożycia należy wybierać owoce dojrzałe, szczególnie jeśli przeznaczone są dla dzieci lub osób chorych. W tych bananach skrobia przekształcona jest już w cukier, co zresztą następuje również przy dojrzewaniu owoców zielonkawych w warunkach odpowiedniego przechowywania ich w domu.


CYTRYNY - Cytryny i podobne do nich limetki, znane też jako limonki (mniejsze od cytryn, o cieńszej, zielonej skórce, a także bardziej zielonym i aromatycznym miąższu) mają odświeżający, kwaśny smak i delikatny aromat. Najważniejszą ich zaletą jest duża zawartość witaminy C i P. W 100 g soku z cytryny jest około 30 mg witaminy C, to minimalna dawka, jakiej codziennie potrzebuje człowiek do prawidłowego funkcjonowania. Zapotrzebowanie na witaminę C bardzo się zwiększa, jeżeli jesteśmy przeziębieni lub przeżywamy silne emocje i jesteśmy zdenerwowani.
Do jej właściwego przyswajania potrzebna jest witamina P. Najwięcej tej witaminy znajduje się w albedo, białej błonce otaczającej owoce cytrusowe.
Cytryny zawierają również potas, magnez, wapń, niewielkie ilości sodu, żelaza, fosforu i siarki oraz witaminy B1 i PP. Cytryny w naszym organizmie działają zasadotwórczo.


OLEJ KOKOSOWY - Olej kokosowy jest naturalnym antybiotykiem. Działa antybakteryjnie oraz pomaga zwalczać grzybicę i trądzik. Zmiękcza i nawilża skórę lepiej niż niejeden dobry krem. Codzienne płukanie jamy ustnej tym olejem przyczynia się do wybielenia zębów i wzmocnienia dziąseł.
Owoce drzewa kokosowego są bogatym źródłem witaminy C, minerałów, cukrów oraz kwasów tłuszczowych. Zawierają również dużo żelaza oraz potasu. Najbardziej cenionym ich składnikiem jest olej kokosowy, wytwarzany ze śmietanki, która zbiera się na powierzchni mleczka kokosowego. Można go również pozyskiwać z kopry – wysuszonego, twardego miąższu. Dzięki molekułom tłuszczu ma on znakomite właściwości lecznicze i jest uznawany za najzdrowszy ze wszystkich dostępnych olejów.

Olej kokosowy ma wszechstronne zastosowanie w medycynie. Dzięki zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych przyspiesza spalanie tłuszczu oraz obniża ryzyko chorób serca i miażdżycy. Poprawia wytrzymałość organizmu i jest źródłem łatwo przyswajalnej energii. Jednym ze składników oleju kokosowego jest kwas laurynowy o właściwościach przeciwbakteryjnych i antywirusowych, dlatego doskonale się on sprawdza w przypadku grypy, opryszczki, wrzodów, zapalenia dróg moczowych i chorób przyzębia. Zabija również grzyby powodujące pleśniawki i grzybicę skóry. Olej kokosowy stosowany zewnętrznie łagodzi stany zapalne, takie jak na przykład trądzik. Chroni przed chorobami wątroby i nerek oraz wspomaga funkcje tarczycy. Zapobiega przesuszaniu i łuszczeniu się skóry głowy, a jednocześnie wzmacnia cebulki włosa i zapobiega ich wypadaniu. Dzięki obecności witaminy E oraz przeciwutleniaczy, olej kokosowy idealnie nawilża i uelastycznia skórę.







poniedziałek, 27 października 2014

DZIENNIKI PAŹDZIERNIKOWE - SYPIĄ SIĘ STARE WZORCE





Dzienniki, to rozmowy z samą sobą, zapis wielu refleksji i przemyśleń, a także przeżyć, olśnień i wglądów.
Moje rozumienie rzeczy, w tu i teraz.



19.10.2014
Mocą trzeba umieć się posługiwać i korzystać z niej mądrze.
Poczucie Mocy dość szybko daje poczucie władzy, a to równie szybko może prowadzić na manowce.
Tak powstał Matrix.

Uwalniam z siebie kolejne, być może ostatnie, pokłady głęboko schowanej sztywności i ambicji, podsycane wewnętrznym ogniem. Ujawniają się w chwilach, kiedy zależy mi bardzo na jakimś zewnętrznym współdziałaniu z innymi ludźmi. Włącza się program "Pani Menadżer", który popycha do zachowań radykalnych, dyktatorskich, rewolucyjnych.
Tak, kiedyś kiedyś, w innych rzeczywistościach nosiłam sztandary, krzyczałam hasła wolności, walczyłam z niesprawiedliwością, byłam wojownikiem (jaja między nogami dodawały poczucia siły i władzy). Robiłam rewolucję w przekonaniu, że działam "w imię dobra". Teraz już wiem, jaka to bzdura. Każda walka wspiera samą walkę, wyzwala opór i kolejną walkę, prowadząc do wojen, na czym korzystają niektóre grupy, tylko nie Ci, którzy na barykadach tracą życie.

Ale dziś, te resztki rozpadającego się, przestarzałego programu nie popychają mnie, by stanąć na barykadach. Dają mi jednak odczuć tamtego Ducha, echa przeszłości. Dziś ten wzorzec próbuje rozbić wypracowany przeze mnie wewnętrzny spokój, harmonię i elastyczność oraz zrozumienie, że działać lepiej jest bez wysiłku, z otwartą głową i sercem. Szczęśliwie w porę go dostrzegam i w locie przechwytuję jego cichcem rosnące macki.
Nie dam się usztywnić - sztywność to opór, a opór to walka. Pozostanę jak rzeka - miękka, płynąca, elastycznie wpasowująca się w swój własny bieg.

Arturze, dziękuję Ci. Jesteś dla mnie wspaniałym Nauczycielem.


JA TRENUJĘ UMYSŁ, A CIAŁO PODĄŻA.




 Zdjęcie zaczerpnęłam z profilu Nassima Harameina.



DZIENNIKI PAŹDZIERNIKOWE - HISTORIE SIĘ MIESZAJĄ





Dzienniki, to rozmowy z samą sobą, zapis wielu refleksji i przemyśleń, a także przeżyć, olśnień i wglądów.
Moje rozumienie rzeczy, w tu i teraz.



14.10.2014
Wszystkie zewnętrzne problemy są pozorne i iluzoryczne.
Zacznij dostrzegać sytuacje i rozwiązania, zamiast problemów i komplikacji.
Zwróć się do wnętrza. Źródło jest w Tobie.

Wczoraj opowiadałam historię ze swojego dzieciństwa, jak to siostra rzuciła we mnie klockiem i została mi po nim blizna. Dzisiaj zdałam sobie sprawę, że to przydarzyło się nie mnie, a mojej córce. I nie siostra w nią rzuciła, a sama poślizgnęła się i upadła twarzą na róg klocka.

Historie mieszają się. Twoja i moja historia tworzą jedną, większą.
Twoja historia jest moją historią. Czuję ją. Czuję Twój ból.
Wszyscy jesteśmy częściami jednej, większej historii. Wszyscy jesteśmy częściami źródła i tym samym jesteśmy tym źródłem. Jesteśmy NIM. A ONO jest NAMI.
Każdy z nas odpowiada za swoją historię, za swój kawałek całości. A nie za innych.
Źródło doświadcza poprzez nas - to Jego sposób na przeżywanie, na odczuwanie i na rozwój.

Cokolwiek piszę, wypływa to ze mnie. Z wnętrza. Jest efektem moich doświadczeń, przeżyć, przemyśleń, refleksji, wglądów. Kiedy piszę, przepływa przeze mnie czysta Prawda Tej Chwili.

15.10.2014
Tysia powiedziała: - Ciocia się nie starzeje.

18.10.2014
Rano budząc się, z uśmiechem na twarzy wypowiadałam na głos słowa:
- DZIĘKUJĘ CI.
Nie wiem, komu dziękowałam.

Jest mi dobrze.



Grafikę zaczerpnęłam z profilu Nassima Harameina.



niedziela, 26 października 2014

DZIENNIKI WRZEŚNIOWE - ENERGIA PODĄŻA ZA UWAGĄ





Dzienniki, to rozmowy z samą sobą, zapis wielu refleksji i przemyśleń, a także przeżyć, olśnień i wglądów.
Moje rozumienie rzeczy, w tu i teraz.




26.09.2014
Jeśli coś przyciąga moją uwagę, to łączę się z tym czymś.
Kiedy często skupiam swoje myśli na "tym czymś", wówczas oddaję temu swoją uwagę czyli energię.
Zatem - tworzę więź i zasilam TO.

Jesteś słaby? Być może jesteś zasilaczem dla innych, zapominając o sobie?

Jak często zasilasz zagadnienia, których treści są zgodne z Tobą i życzysz ich sobie we własnym otoczeniu i życiu?
A jak często karmisz swoją uwagą coś, czego - jak twierdzisz - w swoim życiu nie chcesz?
Pomyśl. Dostrzeż zależność.
Rozmawiasz często o "złych rzeczach", a pragniesz "dobra"?
Czytasz teksty, budzące w Tobie przerażenie, oglądasz horrory, karmisz siebie strachem, a potem dziwisz się swojej nerwicy?
A może zamartwiasz się sprawami, na które wpływu nie masz, a w efekcie sprawy i tak biegną swoim torem, kiedy Tobie ze zmartwienia brak już sił do życia...

Przyglądaj się światu. Bądź świadom, jakimi prawami się rządzi, kto i jak rozdaje karty. Miej otwarte oczy i uszy na Prawdę o tym, co się wokół Ciebie dzieje. Wybieraj mądrze, co decydujesz się wpuścić w swoją przestrzeń.
Zachowaj dystans, przestań wyzwalać emocje. Podejmuj decyzje i rób to, co słuszne.


"Zrób to, czego nie wolno Ci nie zrobić".
Atlas Chmur







DZIENNIKI WRZEŚNIOWE - FALA WGLĄDÓW. Natury Rzeczywistości ciąg dalszy.






Dzienniki, to rozmowy z samą sobą, zapis wielu refleksji i przemyśleń, a także przeżyć, olśnień i wglądów.
Moje rozumienie rzeczy, w tu i teraz.




02.09.2014
Uważaj na świętych.
NIE MA ŚWIĘTYCH LUDZI.
Idea "świętego", to wymysł ciemnej strony Mocy, aby mieszać w ludzkim ego i rozbudzać pychę oraz tworzyć manipulacje za pomocą "autorytetów".

Uważaj na "Obcych", chcących zbawić nasz świat.
Są wśród nich naukowcy, którzy nie są przyjaźni dla Ziemian, lecz chcą realizować własne interesy. Będą przedstawiać siebie jako przyjaciół, ale to tylko zasłona. Manipulacja. Kiedy się ujawnią, jeśli do tego dojdzie, będą chcieli nas oszukać.

Filmowy Matrix istnieje i funkcjonuje bardzo podobnie do filmowej wersji.
Zobaczyłam to wyraźnie.

15.09.2014
Trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje życie i przestać narzekać.
Doceniać TO CO JEST i zaprzestać zwalania odpowiedzialności na innych; na system, na, na, na... Dość narzekania! Dość biadolenia! Każdy z nas odpowiada za obecny stan rzeczy. Dość gadania typu: "bogaci mają dobrze, a biednym tylko wiatr w oczy".
Może należy podziękować bogatym, że mają kasę i dzięki temu mogą Ciebie zatrudnić i dać Ci zarobić? Każdy sam dokonuje wyborów, jak chce żyć.
Dość jęczenia! Ciesz się tym, co jest!

21.09.2014
Tyle się dzieje. Myśli, refleksje, wnioski, olśnienia. Chciałabym móc wszystko zapisywać i przekazywać. Nie nadążam.

RYSUNKI - Mała Księga Mini Wiedzy o Stworzeniu i formach we Wszechświecie, w obrazach.

Proszę Cię, dla Twego własnego dobra, jeśli chcesz oddać się Bogu, zrób to poza kościołem, poza religią. Nie oddawaj się Bogu w kościele. Zaprzestań oddawania się fałszywym bożkom. Otwórz oczy i dostrzeż ich PRAWDZIWĄ TWARZ.
One nie są tym, za co je bierzesz.
Jedynym miejscem, gdzie możesz oddać się Bogu, jest Świątynia Twojego Serca.
Tylko zwracając się do własnego wnętrza odnajdziesz DOM. Zjednoczysz się z własną Duszą. Spotkasz Boga. Tylko tam poczujesz Jedność. Zawsze tam byłeś i jesteś. Tylko na chwilę się pogubiłeś. Wyruszyłeś w Podróż, by powrócić do Domu. Odnajdziesz go w swojej Duszy.
Poczuj TO.


23.09.2014
Dziś mogę stwierdzić to z pełnym przekonaniem:
Moja Dusza była zniewolona.
Dziś moja Dusza jest wolna.
TY TEŻ MOŻESZ TEGO DOKONAĆ.

Jednak stale należy pozostawać w uważności, by tego, co zostało osiągnięte, nie utracić.


25.09.2014
TAK. JESTEM SZCZĘŚLIWA.
Coraz częściej odczuwam wewnętrzne połączenie. Uśmiecham się. Spontanicznie śmieję się w głos.


25.09.2014
Przebudziłam się około 4ej. Zanim to nastąpiło miałam ciekawe sny-przekazy. Oglądałam sceny i brałam w nich udział.

- DROGA - AUTOSTRADA, która rozwidla się i natychmiast pojawia się kolejna "odnoga", kiedy tego potrzebuję.
- JEST ZAMYSŁ i niemalże natychmiast następuje REALIZACJA.
Obecnie dzieje się to w zasadzie symultanicznie.
PROJEKTUJEMY, PLANUJEMY I BUDUJEMY. Jednocześnie.
- Świadomość porozumiewa się językiem abstrakcji, a nie rozumowym myśleniem.
Przełącz swój umysł na odbieranie obrazów, symboli, skojarzeń, haseł.
Zmień sposób myślenia i POSTRZEGAJ.
- Siedzę w swoim samochodzie. Prowadzi go kobieta. Samochód to moja duchowa praca, a nawiguje nią Świadomość.
Jedziemy. Ona pokazuje mi różne nowe miejsca i zabudowy.
Zobaczyłyśmy bardzo wiele miejsc i wróciłyśmy do punktu początkowego.
Wyglądało to tak, jakbyśmy w pół godziny objechały całą planetę!
To iluzja, że TO dzieje się na jakimś ogromnym obszarze - Kosmos, Wszechświat.
Tak naprawdę TO wszystko rozgrywa się na MAŁEJ POWIERZCHNI.
A nam tylko wydaje się...
I - poruszamy się po okręgu. Wszystko dzieje się równocześnie. Równolegle dziejące się rzeczywistości można przedstawić jako zawieszone w przestrzeni kwadraty-ekrany zdarzeń, na każdym wyświetla się oddzielny film mojego/naszego życia.

Fraktalna budowa Wszechświata sprawia, że podstawowe wzory są multiplikowane i stąd wrażenie, że ON jest przeogromny. To efekt multiplikacji. A wszystko można zawrzeć na niewielkiej powierzchni. Reszta to powielanie.

30.09.2014
Spałam ciągiem 7 godzin, co mi się zdarza sporadycznie.
Budząc się czułam, że w nocy ciężko pracowałam. 6 godzin pracy + 1 godzina zakręconych snów.

- Szłam do kina, aby pooglądać Matrix. Byłam w sali kinowej, w innej rzeczywistości. Stamtąd oglądałam to, co wydarza się tutaj. Byłam widzem i aktorem, a wcześniej ten film przygotowywałam.

Multipleks, w którym znajduje się wiele sal kinowych przypomina wielowymiarową rzeczywistość.
W każdej z kinowych sal znajduje się oddzielny ekran i wyświetlany jest inny film do obejrzenia.
Jednocześnie TWORZYMY, bierzemy w nim UDZIAŁ, WYSTĘPUJEMY na ekranie zdarzeń
oraz wchodzimy do sali kinowej, aby obejrzeć ten film.

Dla aktora najciekawszą jest (i stanowi największe wyzwanie, pole do popisu i przeżycia przygody) TRUDNA ROLA, wymagająca konkretnych umiejętności, pokonywania trudności, charakteryzująca się głębią emocjonalną.
Role banalne, proste, zwyczajne, łatwe, nie są atrakcyjne.
Teraz - zastanów się, dlaczego wybieramy sobie TAKIE ŻYCIE?
Sami je sobie planujemy, bo chcemy przeżywać, doświadczać rozmaite stany!
Nie chcemy się nudzić. Wolimy role oskarowe!






środa, 22 października 2014

DZIENNIKI SIERPNIOWE - NATURA RZECZYWISTOŚCI


Anna Ewa Miarczyńska - Światy Równoległe. Drogi Równoległe.




Dzienniki, to rozmowy z samą sobą, zapis wielu refleksji i przemyśleń, a także przeżyć, olśnień i wglądów.
Moje rozumienie rzeczy, w tu i teraz.



31 sierpnia 2014
Wciąż zastanawiam się, czym jest Natura Rzeczywistości. Czym jest RZECZYWISTOŚĆ? Jaka jest jej NATURA?
Zdaję już sobie sprawę z tego, że na drodze ku zgłębieniu natury wszechświata i ludzkiego życia czyha mnóstwo pułapek. Wokół wciąż panuje chaos informacyjny. Poszukujący PRAWDY stykają się z przeróżnymi naukami i przekazami - od religii, od nauczycieli duchowych, ze starych mądrych i "mądrych" ksiąg, od duchowych opiekunów i istot z innych wymiarów, a także ze świata nauki, w którym można znaleźć bardziej światłe umysły (Dan Winter, Nassim Haramein, Bruce Lipton).

Jak odróżnić kłamstwo, fałsz, manipulację?
Jak oddzielić ziarno od plew?
Jak nie dać się wprowadzić w ciemną, ślepą uliczkę, pomimo otaczania się światłem?
Tak jak Ty, ja również poszukuję. Badam, doświadczam. Wynajduję i przyciągam do siebie Nauczycieli, których potrzebuję. Słucham, czytam, obserwuję - przede wszystkim jednak siebie samą i staram się wyciągać właściwe wnioski. Wciąż mam pytania. Odpowiadam sobie na nie, jednak pułapek i dróg kończących się ścianą jest w tym labiryncie mnóstwo. Tak, jak iluzji. Karmimy nimi swoje umysły. Jesteśmy - my, ludzie - karmieni kłamstwem i iluzją przez tych, których nie widzimy i najczęściej nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. A oni rządzą światem, w którym przyszło nam żyć. Robią papkę z ludzkich mózgów. Ukrywają prawdę o naszym, człowieczym pochodzeniu i o roli, jaką odgrywamy tu, na Ziemi oraz we Wszechświecie. Okłamujemy także samych siebie, nie chcąc widzieć rzeczywistości taką, jaką jest. Sami tworzymy mnóstwo projekcji. Manipulujemy innymi ludźmi dla własnych celów. Pozostajemy ślepi, nie dostrzegając, że RZECZYWISTOŚĆ JEST WIELOWYMIAROWA i rozgrywa się na wielu płaszczyznach, a my sami jesteśmy Istotami Duchowymi, Świadomościami.

We własnym umyśle tworzę swój indywidualny świat. Równocześnie żyję we wspólnym świecie, tworzonym z drugą osobą, z którą wchodzę w relację.
Współtworzę także rzeczywistość rodziny, rzeczywistość społeczności, rzeczywistość kraju, rzeczywistość planety oraz rzeczywistość kosmiczną. A w tym wszystkim mam zachować siebie i rozwijać swoją indywidualność.
Żyję równolegle w wielu wymiarach rzeczywistości. Fizycznym, mentalnym, duchowym. Mam ciało, umysł, duszę, a jestem ŚWIADOMOŚCIĄ.
Jako świadomość mogę podróżować i przebywać w wielu odległych światach jednocześnie. Mogę żyć w wielu ciałach, w tym samym momencie.

To ma przeogromne znaczenie, kiedy usiłujemy uzdrawiać/leczyć swoje ludzkie ciało, a zapominamy, że ciało to tylko część człowieka i aby dokonać uzdrowienia, trzeba myśleć i działać HOLISTYCZNIE. Uzdrawianie będzie zdecydowanie bardziej efektywne, gdy będziemy pamiętać kim naprawdę jesteśmy i po co znaleźliśmy się tutaj.

Natura Rzeczywistości jest wielowarstwowa. Jestem tutaj, a równocześnie siedzę sobie bezpiecznie w przezroczystej bańce, zawieszonej w przestrzeni i obserwuję te wydarzenia, w których biorę udział. Jestem uczestnikiem i obserwatorem. Doświadczając w przejawionym świecie i osiągając wewnętrzne zrozumienie, dokonuję realnych zmian. Jako obserwator z zewnątrz zachowuję dystans do wydarzeń, zwłaszcza tych, na które nie mam wpływu. Wiem, że wewnętrzny spokój jest moją siłą i podstawą, by przetrwać w tym dynamicznie zmieniającym się świecie. A Prawdy nie muszę daleko szukać. Jest we mnie.





DZIENNIKI - NATURA BOGA. DAR DOŚWIADCZANIA. CZAS RADYKALNYCH ZMIAN.





Dzienniki, to rozmowy z samą sobą, zapis wielu refleksji i przemyśleń, a także przeżyć, olśnień i wglądów.
Moje rozumienie rzeczy, w tu i teraz.


30 sierpnia 2014

PORANNE PRZEMYŚLENIA O NATURZE BOGA
Bóg osobowy istnieje.
Wiem to, ponieważ rozmawiam z Nim. Jest we mnie. Jest mną. Ja Nim jestem. On jest Sobą. Jest Tobą i jest Mną. Jest Wszystkim, co Istnieje, co Jest Przejawione. Jest konstruktem zamysłu i zamysłem się staje, po czym go realizuje.

Skoro moja i Twoja Świadomość może przejawiać się w osobowej formie, to jak myślisz, osobowa forma Boga może czy nie może istnieć?
Czy tak wielka i potężna Świadomość może przyjąć osobową formę?

Skoro każdy z nas jest świadomością, która przejawia się w ludzkiej formie, to ta największa świadomość, zawierająca w sobie wszystkie świadomości, również może - jeśli zechce - przyjąć formę osobową.
Może także przejawić się w ludzkim wymiarze, w ludzkiej formie i żyć jako człowiek.

Ten holograficzny świat jest przez kogoś budowany.
Ktoś go projektuje, planuje i realizuje. Ktoś stawia kolejne elementy na właściwym miejscu. To nie robi się samo z siebie. Jeżeli wszystko (Wszechświat i to, co poza nim - Bóg i Wieczność) jest Umysłem, to ten UMYSŁ może przejawiać się w tryliardach mniejszych umysłów i każdemu z nich nadać charakter i funkcję. I każdy z nich może tworzyć, kreować. To wydaje się tak oczywiste.


DOŚWIADCZANIE
Sam fakt otrzymania Daru Doświadczenia tego Przeżycia jest Wielkim Darem.

Fakt otrzymania doświadczenia Daru Życia jest Wielkim Darem. Niezależnie od tego, jak krótko to życie trwa, jak jest radosne bądź smutne, lekkie bądź ciężkie, niezależnie od tego jak bardzo wypełnione jest poczuciem cierpienia lub szczęścia - sam fakt, iż świadomość może przejawić się w sferze bytu materialnego i doświadczać życia ludzkiego jest WIELKIM DAREM ORAZ NIEPOWTARZALNĄ MOŻLIWOŚCIĄ WZRASTANIA. Choćby to była krótka chwila. Być może nawet nie wiesz, jak szczęśliwa jest Dusza, mogąc jej doświadczyć.
Jestem wdzięczna za życie i możliwość doświadczania go tu, w materii.
Tylko w materialnej, przejawionej rzeczywistości możemy doświadczać zmysłów - czuć dotyk, czuć smak i zapach, wzruszać się i ronić łzy, być w emocjach. Może warto zastanowić się nad tym głębiej, by świadomie doceniać i przeżywać każdą chwilę. Chyba dlatego tak uwielbiam kreować potrawy oraz przytulać ludzi.


CZAS RADYKALNYCH ZMIAN
Od Ciebie zależy, jakimi wytycznymi posługujesz się obecnie w życiu i jakie wytyczą Twoje życie jutro.
Ty sam, jako dorosły już człowiek, decydujesz o wyborze swoich życiowych wartości. o tym co dla Ciebie jest ważne i najważniejsze w obecnym Twoim życiu.
Ty sam decydujesz, jak je realizujesz.
Ty sam decydujesz, z jaką konsekwencją i elastycznością wprowadzasz je na co dzień, poprzez konkretne praktyczne działania i dokonywane przez Ciebie wybory.

Być może do tej pory kierowałeś się zasadami, na które mocno wpłynęli inni ludzie oraz wydarzenia, kształtujące tę fazę Twojego życia, w której następował Twój zarówno fizyczny, jak i emocjonalny rozwój.
Być może dotychczasowe wytyczne są już nieaktualne i sprawiają, że żyjesz w sprzeczności z samym sobą, a wewnętrzny konflikt rozrywa Cię od środka.

Może zatem nadszedł czas, abyś przewartościował swoje życie?

Może napięcie jest na granicy Twojej wytrzymałości i popycha Cię ku radykalnym zmianom?
Może to ten moment, aby zrozumieć, że przeszłości już nie ma, a to co minęło należy wreszcie puścić wolno i uwolnić siebie samego?
Może pora wybaczyć ludziom, jacy pojawiali się w Twoim życiu i z wdzięcznością przyjąć wszystko, co było oraz pożegnać to, co już Ci nie służy?
Ale przede wszystkim wybaczyć trzeba sobie samemu. Nikt nie udzieli Ci rozgrzeszenia, poza Tobą, ponieważ grzech może istnieć tylko i wyłącznie, kiedy Ty w niego wierzysz.

Dostrzeż więc, że nikt inny tylko TY SAM DECYDUJESZ,
jak chcesz żyć,
co myślisz,
w co wierzysz,
dokąd zmierzasz
i co chcesz osiągnąć.

Zdecyduj, że MYŚLI W TWOJEJ GŁOWIE, TO WYŁĄCZNIE TWOJE MYŚLI,
dokładnie te, które sam wybierasz.

Pozwól również innym ludziom, by sami wybierali ich myśli i sami decydowali o tym, którędy chcą iść i co dla nich jest dobre.

Pamiętaj - to, co inni myślą o Tobie, to nie Twoja sprawa, tylko ich. Nigdy nie zadowolisz wszystkich, ponieważ każdy jest inny. Zdecyduj więc dbać o siebie.
Kiedy naprawdę pokochasz siebie, nie będziesz również krzywdził innych, ponieważ prawdziwe kochanie siebie dalekie jest od powszechnie rozumianego egoizmu.

Zawsze możesz wytyczyć nowy kierunek.
Daj sobie tyle czasu, ile potrzebujesz. Dokonuj zmian i postępów we własnym tempie. Uważaj jednak, byś nie popadł w zbytnie rozleniwienie i nie przeoczył wznoszącej fali. Najważniejsze, by pogłębiać kontakt z samym sobą i wzmacniać intuicję. Oraz ufać. Ufać, że jesteś zaopiekowany, czuć jak Życie/Wszechświat/Bóg dba o Ciebie i Twoje potrzeby. Przestać się zamartwiać. Spodziewaj się tylko tego, co dla Ciebie dobre. Dla Ciebie i Twego rozwoju. Odczuwaj wdzięczność za wszystko co przychodzi. Nawet kiedy odnosisz wrażenie, że dzieje się źle, Twoje zamierzenia nie są realizowane, a Tobie jest ciężko i nie dajesz już rady - wiedz, że kiedy ufasz i poddajesz się prowadzeniu, to tylko najlepsze opcje z możliwych i dostępnych w tym momencie są realizowane.
Możesz być pewien, że tuż obok leżą znacznie gorsze rozwiązania i możliwości. Gdybyś tylko mógł je zobaczyć, natychmiast wróciłbyś do swojej obecnej rzeczywistości, dziękując za nią bardzo. Co poświadczam własnym doświadczeniem.

Niech to Cię jednak nie zniechęca, bądź wytrwały w podążaniu własną drogą. Stale zachowuj uważność, obserwuj i ucz się. I ciesz się urokami życia w teraz.
Najtrwalsze zmiany wynikają z procesu - stopniowego stawiania kolejnych kroków.
Czasem trzeba zrobić dwa kroki do tyłu, aby dostrzec to, co ważne.
Czasem - jak kiedyś powiedział do mnie mój Nauczyciel - warto zrobić dwa kroki wstecz, by odnaleźć siebie.
Wiele razy krok, to potknięcie lub upadek. Zdarzają się bolesne stłuczenia i siniaki.
To też minie.
Kocham Cię. Dasz radę.




Zdjęcie zaczerpnęłam z profilu Nassima Haramein.



poniedziałek, 20 października 2014

DZIENNIKI SIERPNIOWE. UMIERANIE I TWORZENIE.





Dzienniki, to rozmowy z samą sobą, zapis wielu refleksji i przemyśleń, a także przeżyć, olśnień i wglądów.


Sierpień 2014

Znowu dałam wyciągnąć z siebie energię. Otworzyłam się, pomimo głosu intuicji. Osłabłam.
*
Nogi odmawiają mi posłuszeństwa.
Ledwo doszłam do domu. Po drodze mój wzrok zatrzymał się na schorowanych nogach dwóch kobiet. Pomyślałam – wszystkiego dobrego dla tych kobiet; Boże, ulżyj im w bólu, niech są zdrowe.

Nie obejdzie się bez pomocy Jana.

Nie możesz tak każdego wpuszczać.
Musisz chronić siebie.
Nikt nie wymierza Tobie kary.
Sama oceniaj, co jest słuszne i bądź w zgodzie ze sobą.
Tylko Ty sama karzesz siebie. Poczucie winy prowadzi do potrzeby ukarania siebie.
Tak dzisiaj mówił do mnie Ojciec. Nogi mają się lepiej.
*
Nad ranem wizja – mam gołe nogi, moje bose stopy na jasnej podłodze; przede mną leżą tylko wkładki do butów; same wkładki; muszę nauczyć się chodzić bez butów; wkładki to amortyzacja i podtrzymanie dla ciała.
Golec ze mnie!
*
Po drugiej stronie uchylonych drzwi pojawia się dziwny człowiek. Z brudnej walizki wyciąga kanapkę. Zwykła buła z bufetu na dworcu. Bezglutenowa – mówi. (Skąd wie?). Niech Pani kupi. Nie jadam. Dziękuję. Odmawiam. Jest nachalny. Chce oddać kanapkę za darmo. Na siłę. O co tutaj chodzi? Zamykam drzwi. Czuję się jak bajkowa królewna Śnieżka, kuszona zatrutym jabłkiem.
*
Rozmawiam z panią, która przychodzi posprzątać dom. Kilkoro dzieci. Mąż jeździ w trasy. Ludziom wokół ciężko. Bez pracy, bez pieniędzy, na wsi przynajmniej jakąś marchewkę na polu sąsiada znajdą. A praca jak jest, to za tak marne pieniądze... Po jej wyjściu siedzę i płaczę. Głośno rozmawiam ze sobą i z Bogiem o tym, jak ciężko żyje się ludziom, dlaczego tak jest, że to niesprawiedliwe i jak ja mam żyć? To mnie przytłacza.
*
Przyglądam się sobie, jakbym oglądała jakiś film. Film, który za chwilę dobiegnie końca.
Ale to nie zapowiada się na happy end. Szykujcie pudełka chusteczek. I gorącą herbatę. Mogło być tak pięknie. A jest, jak jest. Kolejny depresyjny wspaniały egzemplarz człowieka, który… nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań.
To wydaje się tak nie realne, zupełnie jak obca historia, kiedy słuchasz opowieści o innym człowieku i kompletnie nie wyobrażasz sobie, że mógłbyś nim być Ty SAM. A tu psikus! To moja historia! Łzawa. Ocean łez. W ciągu ostatnich 15 lat umierałam cztery razy. Uzyskałam nową tożsamość. I mam wrażenie, że znowu umieram. Ale inaczej. Wyczerpały mi się pomysły na siebie. Nie wiem – jak? I nie mam znów sił. Czy to ma być koniec? To trochę głupie. Ale ja chyba nie umiem zmienić swojego życia. A taka ładna jestem…
*
Znalazłam inspiracje. Położyłam się spać spokojna. Rano obudziłam się z uśmiechem na twarzy. Przytuliłam siebie samą. Poczułam się lekko.
Przed przebudzeniem miałam wizję, w której oglądałam książkę. Przekładałam jej stronice i czytałam zdania. Książka była prosta, lekka, z jasnym przekazem i bardzo prostymi zdaniami na jej nielicznych stronach. Ta książka miała za zadanie wywołać uśmiech. Wyraźnie widziałam tytułową stronę, na której widniało nazwisko autora. A raczej – autorki. LuKa.
Czytałam zdania wypisane jak afirmacje.  Strona o uśmiechu.
I ja się uśmiechnęłam. I obudziłam się. Z uśmiechem na twarzy.

Myśl jest najprawdziwszym tworzywem.
Swoimi myślami i przekonaniami tworzymy swój świat, który staje się naszą rzeczywistością.

Kiedy wejdziesz do cudzego świata lub pozwolisz, by Ciebie ktoś tam wciągnął, musisz grać zgodnie z jego regułami.
W swoim świecie sam tworzysz własne reguły.
*
UZDRAWIAM SWOJĄ DUSZĘ, A UZDRAWIAJĄC SWOJĄ DUSZĘ, UZDRAWIAM ŚWIAT.
*
Dopóki na Ziemi będą ludzie, chcący walczyć za ojczyznę, dopóty na tej planecie będą trwały wojny.
*
Żyj w ufności. Zaufaj życiu. Jeśli pokochasz siebie i swoje życie niezależnie od tego, jak ciężko ci jest i równocześnie zaufasz życiu, przekonasz się, że życie o ciebie zadba.
Jeśli jednak będziesz wciąż walczyć z życiem, stawiać opór temu co nieuniknione, świat okaże się dla ciebie niezwyciężony. Będziesz wciąż otrzymywać ciosy, a trudności będą się piętrzyły.


UFNOŚĆ I WDZIĘCZNOŚĆ DZIAŁAJĄ REALNE CUDA.


DZIŚ JESTEM NOWYM CZŁOWIEKIEM.




piątek, 17 października 2014

Moje osobiste doświadczanie NATURY RZECZYWISTOŚCI





"W ciszy i spokoju
Wytyczonych ścieżek
Dotykam nieskończonej pustki.
Gdzie wspólne jest krążenie rzeczy,
Widzę, jak się cofają,
Dojrzewają i kwitną,
I znów się cofają,
Do swoich korzeni."
[TAO te king, rozdział 16]


4.10.14
Nie mam pojęcia, czy ktokolwiek zechce to wszystko czytać, jednak te myśli wylewają się ze mnie, jako podsumowanie moich własnych przeżyć i zachodzących we mnie przemian. Próbowałam je powstrzymać, odłożyć "na półkę", ale... nie, nie chcę tego robić. Czuję potrzebę pisania. Czuję, że to jest ważne. Wiem, że tak wzmacnia się nowa świadomość.

Być może znajdzie się tu nieco sprzeczności, gdyż w doświadczaniu dzieją się paradoksy. Każdy etap, nowe zrozumienie, pokazuje nowe aspekty, nowe ścieżki. Im głębiej, tym ciemniej, choć jaśniej.

Czasem trzeba czytać między słowami, zawsze trzeba mieć otwarty umysł i pamiętać, że wiedza duchowa to nie doktorat na uniwersytecie, a ocean abstrakcji.




Moje osobiste doświadczenie pokazuje i mogę powiedzieć, że poprzez własne życie TO Wiem, iż:
- jest plan, pewien ogólny scenariusz życia
- są punkty, nazwijmy to „przeznaczenia”
- są lekcje do przerobienia i zadania, do wykonania
- są siły wspierające w realizacji, jak i przeszkadzające
- zawszy mamy wybór, w którym kierunku zdecydujemy się podążać;
Możemy iść drogą realizowania swoich wytycznych na to życie, a wówczas życie nas wspiera; możemy stawiać opór i wychodzić z założenia, że lepiej wiemy jaki scenariusz jest dla nas dobry, niż życie to pokazuje (Nie chodzi o to, aby słuchać co myślą o naszym życiu inni i co każą nam robić! Mamy słuchać swojej intuicji).

- Warto, wręcz należy i trzeba pogłębiać swoją intuicję, aby wchodzić w jak najlepszy rezonans z głosem wewnętrznym. Wówczas tylko dowiemy się Prawdy o sobie i swoim życiu, o celach, jak i o całym Istnieniu – to z kolei nie oznacza, aby nie słuchać innych i uważać siebie za pępek wszechświata oraz jedyne źródło wszelkiej mądrości – to kolejna pułapka; uczymy się przez całe życie – zarówno od innych, jak na własnych doświadczeniach, do nas należy coraz uważniejsza obserwacja i wyciąganie coraz trafniejszych wniosków.

- Przyciągamy do siebie takich nauczycieli, na jakich jesteśmy gotowi; może pojawić się na naszej drodze wielki nauczyciel, ale jeśli człowiek nie jest gotów przyjąć jego nauk i docenić jego mądrości, zlekceważy to wydarzenie, a może w ogóle nie dostrzeże Nauczyciela, a tym bardziej jego rangi.

- Istnieje dobro i zło w ziemskiej rzeczywistości; nie dajmy się omamić słowom, że istnieje tylko dobro; owszem, kiedy spojrzymy na życie i istnienie z najwyższej perspektywy, to wszystko jest potrzebne, wszystko ma swoją funkcję i miejsce. Jednak tu i teraz w życiu na Ziemi, do nas należy i jest sednem rozwoju i ewolucji świadomości, aby nauczyć się ROZRÓŻNIANIA. Obowiązkiem wręcz człowieka na jego drodze rozwoju duchowego jest obudzić się z letargu nic-nie-wiedzenia, niewiedzy, duchowej ignorancji. Owszem, ignorancja i niewiedza bywa swoistym błogosławieństwem, zdejmuje z człowieka odpowiedzialność, ale tylko przez pewien czas, dany mu na to, by się otrząsnął i przejrzał na własne oczy. Oczy Świadomości.
Wszechświat wypełniają i przenikają się wzajemnie dwie siły: Dobra i Zła. Światła i Ciemności. Jest MOC i jest CIEMNA STRONA MOCY.
ZAWSZE MASZ WYBÓR, po której ze stron zdecydujesz się być. I tego MASZ BYĆ BARDZO JASNO Świadom.

Jednak i to jest kolejnym ETAPEM. Kiedy już się umocnisz, będziesz potrafił wznieść się ponad takie podziały, nie będziesz już potrzebował stawać po którejkolwiek ze stron. Rozpoznasz siebie, swoje pochodzenie i zadania, jakie dla siebie przygotowałeś. Będziesz po prostu sobą, robiąc to, co do Ciebie należy, świadomie i odpowiedzialnie, równocześnie ciesząc się urokami życia.

Zanim to jednak nastąpi, przyjdzie Ci w praktyce doświadczyć słów Lao Tsy z "TAO te king":

"Uczeń pracując, osiąga codzienny postęp,
Lecz Drogę można osiągnąć
Jedynie przez codzienne straty:
Stracić tu, nie zdążyć tam...
Aż przychodzi spokój."


Pełne zaakceptowanie strat, uwalnia od przywiązania.
Uwolnienie od przywiązania, oddala strach i lęki.
Wówczas doceniasz to, co jest i żyjesz w wdzięczności, w TERAZ.


„Władzę nad ludźmi możesz utrzymywać, dopóki coś im dajesz.
Ograb człowieka ze wszystkiego, a nie będziesz miał nad nim władzy.”
A. Sołżenicyn


- Afirmacje mają siłę i są niezwykle pomocne, podobnie jak wizualizacje, w dokonywaniu zmian w sposobie myślenia, kiedy człowiek świadomie się na nie zdecyduje; afirmacje są świetnym narzędziem do pracy z podświadomością; korzystając z nich można przeprogramować podświadomy umysł, aby w miejsce dotychczasowych toksycznych, niszczących myśli wprowadzić  nowe, twórcze, piękne. Afirmacje zdecydowanie mają moc uzdrawiania umysłu i ciała. Również wizualizacje.

- TY i JA, każdy z osobna sam decyduje JAKIE MYŚLI CHCE MIEĆ W GŁOWIE. Owszem, inni potrafią skutecznie zakotwiczać w cudzych umysłach własne myśli i idee. To jest możliwe. Do MNIE i do CIEBIE należy praca nad sobą, poszerzanie wiedzy i wzmacnianie siebie, aby: wiedzieć, że takie manipulacje są możliwe;
być na tyle silnym i pewnym własnych wartości i dążeń, aby uniemożliwić innym manipulacje tobą;

- Moje morale i moja wewnętrzna siła, pewność tego czy wspieram światło czy mrok, odegrają decydującą rolę w tym procesie; czasem bywa bardzo trudno i trzeba przejść czas próby sił, niejednokrotnie potrzebna jest pomoc z zewnątrz, jednak pamiętaj, że to siła twoich myśli, przekonań i wewnętrznych decyzji przeważy o tym, czy dasz się zmanipulować, czy dasz się pokonać. A więc do Ciebie, do mnie, należy stale wzmacnianie siebie, wzmacnianie swej siły ducha i rozróżnianie, po której stoisz stronie; Tak długo, aż przestanie Ci to być potrzebne i zawsze będziesz pozostawać  W PUNKCIE;

I nie chodzi tutaj znów o to, abyś w życiu codziennym głosił na prawo i lewo „jestem za!” lub „jestem przeciw!”. Wg mnie wręcz przeciwnie. Wszelkie akcje, wymagające od ludzi stawania przeciw czemuś, najczęściej wspierają walkę i wywołują coraz więcej energii walki, są manipulowane przez siły interesów, którym niekoniecznie chodzi o dobro, czyjekolwiek poza ich własną władzą. Bądź zatem uważny i ostrożny.

- Nie przeceniajmy roli wizualizacji i afirmacji w urzeczywistnianiu zamierzeń życiowych. Osobiście się na tym przejechałam. I doznawałam rozczarowania i rozgoryczenia.
Trzeba mieć w sobie ufność oraz zgodę na to, iż dzieje się dokładnie to, co w tym momencie dziać się ma, a cokolwiek przychodzi, ma swój cel. Kiedy potrafię odróżniać to, co chcę od tego, czego potrzebuję, wiem że moje potrzeby są realizowane niekoniecznie w wymyślony przeze mnie sposób i niekoniecznie w tej sekundzie. Wszystko, czego potrzebuję, jest mi dane. Moje potrzeby są realizowane w najlepszy możliwy sposób, w najwłaściwszym momencie, kiedy synchronizują się moje potrzeby z potrzebami innych - wówczas działa to, co nazywam synchronicznością wszechświata lub koincydencją zdarzeń. A dzieje się to dla najwyższego dobra wszystkich w tym uczestniczących (a nie tylko mojego) oraz w harmonii z rytmem całego wszechświata.

- Można afirmować i wizualizować ogólne zagadnienia, natomiast nie uważam za właściwe wizualizowanie realizacji zdarzeń, w których umieszczamy konkretnych ludzi; to wg mnie jest ingerencja w ich decyzje. W ten sposób tworzy się projekcje; wyobrażamy sobie daną osobę w pożądanych dla siebie okolicznościach, nadając jej cechy, jakich się po niej spodziewamy. W zależności od siły, jaką wkładamy w taką projekcję, jak bardzo jesteśmy w to zaangażowani, jak silne jest uczucie, tak silny może być efekt. Może nam się udać ustawić kogoś po swojemu, możemy niestety zadać  w ten sposób emocjonalny i fizycznie odczuwany ból – sama tego doświadczyłam na sobie, a moje określenie „ciskacze zatrutych strzał” to właśnie przykład osób, których zawistne silnie nasycone myśli trafiały we mnie, zadając mi cierpienie.

Pamiętajmy, że prędzej czy później takie działania obrócą się przeciw ich autorom. Bądźmy również świadomi, że cokolwiek może w nas uderzyć tylko wówczas, kiedy wciąż w nas tkwi pozwalający na to program, kiedy zachodzi rezonans pomiędzy intencją atakującego, a tym czego wciąż potrzebujemy doświadczyć. Kiedy zdezaktywowane są wszystkie "guziki", mogące odpalić w człowieku dany program, kiedy siebie akceptujemy w pełni, szanujemy i o siebie dbamy, jesteśmy bezpieczni, ponieważ zdajemy już sobie sprawę KIM NAPRAWDĘ JESTEŚMY i że jedyną osobą, która może wyrządzić mi krzywdę, która może mnie za cokolwiek ukarać, jestem JA SAM.

JAM JEST.

Można też wizualizować otaczanie kogoś miłością, ciepłem, dobrem. Jednak jeśli adresat nie będzie otwarty na przyjmowanie takich uczuć, nie odniesie to zamierzonego skutku.

Był czas, kiedy szczerze i silnie wierzyłam, że mogę wygrać milion w totka. Czułam, że na to zasługuję. Ufałam, że to się zdarzy, a może – że zdarzyć się może… (a to różnica).
Niezależnie od mojej wiary w sukces w totku, na moje życie był całkiem inny plan.
I ten plan był nadrzędny. Żadne moje mega mocne wizualizacje nie odniosłyby skutku. Z jednym wyjątkiem – gdybym postanowiła podążać dalej kompletnie inną drogą, gdybym zdecydowała się przejść na ciemną stronę mocy; jestem pewna, że wówczas owszem, wygrałabym i moje życie potoczyłoby się całkiem inaczej; jednak moje wewnętrzne postanowienie było bardzo silne i nic nie mogło mnie znieść z tej obranej drogi, drogi światła. Więc moje usilne wizualizacje wygranej w totka oraz rozmowy z Bogiem „Boże, przecież wiesz, że ja te pieniądze dobrze wykorzystam, wiesz że jestem mądra, podzielę się nimi, kupię córce mieszkanie, założę szkołę rozwoju osobistego…" itp… nie kochana, nie tak. Owszem, Bóg wiedział o moich dobrych intencjach i zamierzeniach, ale inny był plan zarówno na moje życie, jak i na życie mojej córki; ja miałam doświadczyć tego, co nastąpiło – ze stanięciem twarzą w twarz z potęgą mroku i walką o swoją duszę oraz doświadczaniem ubóstwa włącznie – oraz moja córka miała także przygotowane własne doświadczenia, a moja dobroć odebrałaby jej to, czego jej dusza potrzebowała…

Jeżeli marzenia, które afirmujemy i wizualizujemy, są ważne, potrzebne, sprzyjają naszemu rozwojowi i pozostają w zgodzie z planem naszego życia i zadaniami bądź lekcjami do przerobienia, to jest ogromna szansa, że się zrealizują. We właściwym momencie i w najlepszy możliwy na ten czas sposób. Jeśli jednak pozostają w sprzeczności, nasza energia pójdzie w gwizdek (zmarnowana nie zostanie, jeśli dane zdarzenie potraktujemy jako doświadczenie, przyjrzymy się mu z dystansu i wyciągniemy wnioski na przyszłość). Dlatego kiedy zaczęłam stosować te metody oraz kiedy o coś prosiłam, dodawałam słowa:
„Dla najwyższego dobra mojego, wszystkich w to włączonych i w zgodzie z wyższym planem.”
To świadczy również o mojej decyzji, aby pozostawać i podążać w harmonii z rytmem wszechświata, innymi słowami – w zgodzie z wolą Boga/Ojca/Stwórcy/Góry.

Kiedyś nieustannie o coś prosiłam, a nie umiałam przyjmować wszystkiego tego, co do mnie przychodziło. Musiałam nauczyć się przyjmowania. Tak łatwo jest dawać, zwłaszcza kiedy dużo się ma.

Dziś wiem, że nie o proszenie, lecz o wyrażanie swoich potrzeb idzie.
Określam, czego potrzebuję i życiu pozostawiam realizację.
Kocham siebie i to co mam, codziennie wyrażając wdzięczność. Wciąż dziękuję. Witając dzień i zamykając go. Patrzę na siebie w lustrze, uśmiecham się do siebie, obejmuję siebie i mówię, jak bardzo siebie kocham i jak dziękuję, że tutaj jestem. Natychmiast wybaczam sobie, kiedy popełnię coś, co nie jest wcale w zgodzie ze mną; postanawiam wyciągnąć naukę i kolejny raz postąpić inaczej.

- Wszystko dzieje się we właściwym momencie i we właściwy sposób;
Kiedy miałam silne postanowienie o wzięciu kredytu i kupnie mieszkania i z całą determinacją już oglądałam mieszkania pewna, że otrzymam kredyt, zdarzyło się, że rzeczywistość przywaliła mi, jakby mi ktoś kilka cegieł zrzucił na głowę. To nie był TEN moment i nic takiego nie miało szans się zrealizować.
Kiedy odpuściłam i po prostu zajęłam się życiem, dwa lata później dostałam silny sygnał z zewnątrz – wówczas dosłownie spadł na moją głowę fragment drzwiczek kuchennych, a zaraz po tym synchronicznie pojawiły się inne zdarzenia, naprowadzające mnie na właściwą drogę – poczułam, że to jest TA chwila, by działać. I wszystko mi sprzyjało. Patrząc na tę sytuację z boku można było pomyśleć, że to szaleństwo, i trochę tak patrzyli koledzy z pracy. Ale ja wiedziałam, co mam robić. A czas był trudny. Funkcjonowałam resztkami sił, byłam potwornie słaba fizycznie i psychicznie, nasilała się anemia i za chwilę  poszłam na trzymiesięczne zwolnienie, po czym wiadomo już było, że za kolejne trzy miesiące zostanę zwolniona z pracy. Szaleństwo? Poniekąd. A jednak to faktycznie był najlepszy dla mnie moment. Wcześniej zajęta byłam innymi sprawami. Później już nie dałabym rady. A kupno mieszkania w tamtym momencie zapewniło mi kilka lat później, kiedy już całkiem nie byłam w stanie pracować, sprzedaż mieszkania z zyskiem dzięki czemu miałam z czego żyć przez kolejny okres bardzo wytężonej pracy nad sobą i duchowo-mentalnych przemian.

- Światło potrafi być tylko iluzoryczną zasłoną, wykorzystywaną przez siły ciemności.
To klasyka. Wpadłam w jej pułapkę. Zachwyciłam się światłem, które było maską, iluzją. A tuż za nią czarna dziura. Możesz mnie uznać za wariata, twoje prawo. Możesz też czerpać z mojego doświadczenia, choć i tak nie zastąpi ono twego własnego. Uwierzysz czy nie, to była walka. Prawdziwa walka o duszę. Wiem, to brzmi jak fragment z powieści fantasy. A jednak to fragment mojego życia.
Zastanawiałam się na ile to wszystko jest wymysłem własnego umysłu, a na ile realną rzeczywistością, w jakiej wszyscy żyjemy, i jakie rozgrywki toczą się tuż obok nas, bez naszej, ludzi, świadomości ich istnienia, ale za to z naszym nieświadomym aktywnym udziałem…
Znam teorię, że wszelkie demony to wytwory umysłu, bazujące na strachu i nagromadzonych lękach. Myślę, że jest w tym wiele prawdy. Jestem przekonana, że przede wszystkim należy pracować właśnie ze swoim umysłem, aby oczyścić go z lęków. To nie lada praca, dla wielu mega wyzwanie. Wymaga odwagi, determinacji, silnej decyzji w sobie. Trzeba docierać do źródeł w głębi podświadomości, odkrywać sprawy, jakich wolelibyśmy nie tykać, zwinąć wszystkie dywany, pod którymi nagromadziły się tony kurzu, który zdążył zamienić się w potworny syf. Trzeba nieodwołalnie uczyć się zdolności rozróżniania, co jest czym. Trzeba być bardzo uczciwym wobec samego siebie, aby dostrzegać stopniowo własne, brzydkie, głęboko schowane myśli i intencje. Trzeba nieodwołalnie stanąć twarzą w twarz z ciemną stroną samego siebie. Trzeba ją przyjąć – nie odrzucić – zaakceptować, pogodzić się z jej istnieniem. Nie można jej pokonać walką. Tutaj walka nic nie da. Potrzebna jest odwaga, uczciwość, wytrwałość i determinacja w widzeniu prawdy o sobie samym. Trzeba dostrzec własne błędne działania, nazwać każde po imieniu, każdą myśl i intencję i pozwolić, by się rozpuściło; a może inaczej to określę - każdą pojawiającą się intencyjną myśl zatrzymać na moment, przyjrzeć się jej i zdecydować świadomie, czy chcę ją rozwijać, czy chcę ją realizować, czy też sprzeczna jest z moimi prawdziwymi dążeniami (bo być może wcale nie jest moja) i wówczas w jej miejsce wstawiam tę dla mnie właściwą; to wymaga stałej uważności i pracy nad sobą, jednak pozwala być w pełni odpowiedzialnym za siebie.

- Trzeba też jasno dostrzec i rozpoznać działania i intencje innych wobec mnie, przestać wybielać ich postępki, zobaczyć jasno co mi robią, jak to na mnie wpływa  i do czego prowadzi; rozpoznać i jeśli trzeba – odciąć się bez zastanowienia; przede wszystkim chronić siebie; mamy obowiązek dbać o siebie, zamiast pozwalać innym „jeździć po sobie”. Nikt nie zadba o Ciebie, jeśli nie zrobisz tego TY SAM.
Jeśli czujesz, że chcesz uciekać z danego miejsca czy towarzystwa, to zwiewaj bez zastanowienia.
Kiedy wzmocnisz swoją intuicję przekonasz się jednak, że bywają sytuacje, kiedy to podświadomość trzęsie się ze strachu i robi wszystko, by odciągnąć cię od danej decyzji czy okoliczności. Jeśli w tym samym momencie głęboka intuicja mówi ci, że masz "w to wejść", doświadczyć "tego", należy stawić czoło lękom i wejść w ten ciemny tunel. Tylko tak przejdziesz na drugą stronę.



"Uczeń pracując, osiąga codzienny postęp,
Lecz Drogę można osiągnąć
Jedynie przez codzienne straty:
Stracić tu, nie zdążyć tam...
Aż przychodzi spokój.

Wszystkiemu, co istnieje, potrzebna jest swoboda.
Cały świat należy do tych, którzy pozwalają mu
Płynąć lekko, zgodnie z naturalnym porządkiem,
Ale jeśli ktoś się wysila i pozostaje
W nieustannym napięciu,
Świat wydaje się niezwyciężony."

[TAO te king, rozdział 48]



Na koniec bonus.
Dwa zdjęcia, wykonane przez Zbyszka we wrześniu tego roku, nad Bałtykiem. Zachód słońca.
Zbyszek wykonał kilka zdjęć, nie zauważając nic specjalnego.
Kiedy przeglądał je później na komputerze okazało się, że na jednym widnieje zachodzące słońce,
na drugim już dwa równocześnie widoczne zachodzące słońca, na kolejnym znowu jedno.
Jaka zatem jest natura rzeczywistości?






piątek, 3 października 2014

ŚPIEWAM TURNAUA


Dziś od rana śpiewam Turnaua...

... Zwieść Cię może ciągnący ulicami tłum...
... Wódka w parku wypita, albo zachód słońca...
... Lecz pamiętaj, naprawdę nie dzieje się nic
i nie stanie się nic, aż do końca...





Wciąż jestem niedoskonała. I wciąż się uczę.
A w swej niedoskonałości, doskonała pozostaję.

Widzę, że choć odnoszę wrażenie, że tak dużo robię, zmieniam i idę do przodu, to tak naprawdę wciąż stoję w jednym miejscu. Wcale do przodu się nie poruszam.
I bynajmniej,  nie chodzi o to, że wpadłam w stagnację. Rzecz w tym, by uświadomić sobie i dostrzegać, że zmieniam wiele i czynię postępy, o ile robię to wewnątrz siebie.
Wszelkich zmian, dzięki którym ewoluuję i rozwijam się, dokonuję w sobie.
Poruszanie się do przodu jest pozorne. Do przodu możesz iść tylko w świecie "na zewnątrz", w którym doświadczasz istnienia czasu. Takie parcie naprzód i tak w gruncie rzeczy niczego nie zmienia, jedynie przynosi iluzję, jaką człowiek może się karmić. Te wszystkie "sukcesy", "osiągnięcia", "rezultaty", "splendor". Porozbijane łokcie w wyścigu szczurów...

Prawda jest taka, że faktyczne pole działania jest we wnętrzu, a faktyczne postępy dokonywane są wgłąb.
To pogłębianie własnej głębi, pogłębianie samoświadomości. A to nie oznacza podążania naprzód. To pozostawanie w punkcie.

Zawsze pozostaję w jednym miejscu - w sobie.
I poruszam się w głąb. Coraz głębiej, do wnętrza.

W nieudolny sposób usiłuję ubrać w słowa to, co wymyka się definicjom...



... Czy zdanie okrągłe wypowiesz, czy księgę mądrą napiszesz,
będziesz zawsze mieć w głowie tę samą pustkę, ciszę...

... Zaufaj tylko warg splotom, bełkotom niezrozumiałym,
Gestom w próżni zawisłym, niedoskonałym...






DWA MUSY czyli ananasowa rozpusta






Powróciła do mnie chęć, aby podzielić się tym, co zadziało się w mojej kuchni.
Kiedy więc śniadanie było już gotowe, bez większych przygotowań i totalnie spontanicznie chwyciłam aparat, by zrobić dla Ciebie zdjęcia. Bez aranżacji. Tak po prostu. Mam jednak nadzieję, że zaostrzę Twój apetyt na owocowe rozkosze.

Dwa gęste owocowe musy, a w nich wszystko czego potrzeba na pierwsze śniadanie lub energetyczne orzeźwienie. Mamy w nich enzymy, witaminy, mikroelementy, elektrolity, aminokwasy, cukry, tłuszcze, budujący krew chlorofil, a nawet olejki eteryczne i substancje działające korzystnie na układ trawienny i odpornościowy, bakterio-grzybo-wirusobójcze. Skąd tyle dobroci? Popatrzmy: ananas, świeży imbir, algi - chlorella i spirulina, surowy olej kokosowy, różowa sól krystaliczna, cukier brzozowy. Mieszanka wspaniała, puchar obfitości!



MOJE SKŁADNIKI:
- Pół niewielkiego, dojrzałego, świeżego ananasa
- 2 dojrzałe banany
- kilka plasterków świeżego imbiru
- cynamon mielony
- kilka łyżek kokosowego mleka
- łyżeczka zimno tłoczonego, dziewiczego oleju kokosowego
- trochę wiórków kokosowych (zamiast wiórków i mleka, doskonale jest użyć kokosową pulpę w postaci kremu)
- trochę ksylitolu (naturalnego cukru z brzozy)
- szczypta kryształków różowej soli himalajskiej
- trochę dobrej, niegazowanej wody

Ilości są orientacyjne, bo jak wiadomo, preferuję kuchnię kreatywną i intuicyjną. Zawsze można z czegoś zrezygnować, coś zastąpić czymś innym. Wedle uznania i stanu posiadania.

Wszystkie składniki zmiksowałam. U mnie efekt nie jest "smooth", gdyż aktualnie mam do dyspozycji ręczny mikser, pamiętający czasy PRL-u. Proszę zatem o wyrozumiałość. Mam nadzieję, że wkrótce życie obdaruje mnie porządniejszym sprzętem, a póki co cieszę się tym, co jest.

Połowę uzyskanego musu przelałam do pucharka.




Do reszty dodałam:

- 2 tabletki bio-spiruliny
- 2 tabletki bio-chlorelli

Dokładnie zmiksowałam - oczywiście, to pojęcie względne, z tym "dokładnie".
Jeśli masz algi w proszku, tym lepiej. Ale tabletki, jak widać, również dają się rozdrobnić.





Zielony mus przelałam do szklanki.
I cieszyłam wpierw oczy - pięknym żółtym oraz zielonym musem.
A następnie smakowałam z zachwytem, wystawiając buzię do słońca przez otwarte okno.

Smacznego i na zdrowie!


Krem z kokosowego miąższu oraz dziewiczy olej kokosowy.

Spirulina w proszku

Chlorella w tabletkach

Kryształki różowej soli himalajskiej