wtorek, 29 lipca 2014

O RAW-WEGANIZMIE, TOLERANCJI I WYŻSZOŚCI MIŁOŚCI NAD INDOKTRYNACJĄ



Minęły trzy miesiące, odkąd poczyniłam te notatki. Inspiracją do poniższych przemyśleń stało się kwietniowe spotkanie w wegańsko-witariańskim gronie. W rozmowach przewijał się temat weganizmu, wyższości surowego pożywienia nad gotowanym oraz żywienia osób chorych, przebywających w placówkach medycznych. Przez moją głowę przewinęło się wówczas mnóstwo refleksji, które po powrocie do domu na gorąco spisywałam.
Pod wpływem bieżących wydarzeń i popełnionego na ich fali tekstu „Duchowość a człowieczeństwo” przypomniałam sobie o tych zapiskach i postanowiłam je odkurzyć. Jakoś tak temat zatacza krąg i powraca.
Dzielę się dzisiaj z Tobą, z Wami tym potokiem słów.
Być może skłonią Was do własnych przemyśleń.

Jak zwykle są to moje odczucia i refleksje, wynikające z obserwacji życia wokoło i autoanalizy, oraz stawiania pytań i szukania odpowiedzi.




KWIETNIOWE REFLEKSJE


CO JEST WAŻNE DLA MNIE?

- Odczuwać w życiu Radość i Wolność -  także wolność przekonań.
- Uwolnić się od potrzeby indoktrynacji otoczenia.
- Pozwolić innym, aby żyli PO SWOJEMU.
- Zamiast zajmować się życiem i krytyką innych ludzi, zająć się SOBĄ – swoimi myślami, postawami, wyborami.
Obserwować siebie, innych i otaczający mnie świat, aby zyskiwać coraz szerszy obraz i wyciągać dla siebie wnioski – JAKI JA CHCĘ BYĆ? Jakich JA chcę dokonywać wyborów? Jaką drogą ja chcę podążać?
- Dzielić się z innymi swoimi przemyśleniami i doświadczeniem, jednak BEZ oczekiwania, że ci INNI STANĄ SIĘ TACY JAK JA.
Uszanować fakt, że każdy ma swoją drogę, swój sposób i prawo wolnego wyboru – decydowania o sobie. A także, iż każdy z nas może znajdować się w całkiem innym momencie własnej ewolucji – przemiany świadomości.

Na życie człowieka, na stan i kondycję jego zdrowia fizycznego przede wszystkim wpływa stan jego psychiki. Nasze myśli, przeżywane emocje, wszystko to DO CZEGO MAMY PRZEKONANIE i UWAŻAMY, że jest dla nas DOBRE – to faktycznie najmocniej działa i odbija się w ciele.
Środowisko w jakim żyjemy wpływa na nas znacznie mocniej niż to, co zjadamy.
Wszystko jest energią – tak myśli, jak pożywienie i emocje.
Toksyczne, pełne ataku i presji myśli i słowa wyrządzą więcej szkody, niż tzw. niezdrowe jedzenie.

ZATEM:
- Mniej myśleć, więcej CZUĆ.
- Wybierając pokarm CZUĆ czego POTRZEBUJE mój organizm – na co mam ochotę i JAK moje ciało ZAREAGUJE na to „coś”.
Czasem wystarczy pomyśleć „wypiję kawę” i zaraz czuję co ciało na to, jak zachowują się moje jelita lub żołądek jeszcze zanim kawę wypiję.
EFEKT można wywołać samą MYŚLĄ.
- Przecież WSZYSTKO jest INFORMACJĄ.
MYŚL to INFORMACJA. JEDZENIE to INFORMACJA.
- RADOŚĆ – dawać sobie to, co pozwala mi odczuwać radość. Dla każdego może to być coś innego.
- WYZWOLIĆ SIĘ OD POCZUCIA WINY. Poczucie winy może pojawiać się, kiedy nie ma WEWNĘTRZNEJ SPÓJNOŚCI. Na przykład: nie jem czegoś z powodów etycznych, ale wcale głęboko w sobie nie mam do tego przekonania, a decyzja podjęta została pod wpływem innych ludzi czy presji wywieranej na moje poczucie moralności. Lub odwrotnie: wiem i czuję, że jakieś działanie nie jest etyczne, ale pod wpływem otoczenia nadal postępuję WBREW SOBIE.
- ROBIĆ TO, DO CZEGO MA SIĘ PRZEKONANIE oraz innym ludziom NIE WPAJAĆ NA SIŁĘ CZEGOŚ, CZEGO ONI NIE CZUJĄ I NIE ROZUMIEJĄ.
- Do innych ludzi oraz ich wyborów podchodzić z OTWARTYM SERCEM. Nie wciskać innym na siłę własnych przekonań. Mogę nie zgadzać się z Tobą, mogę nie podzielać twoich poglądów, mogę mówić Tobie o tym, jak ja postrzegam świat i jakie są moje wartości. RÓWNOCZEŚNIE MOGĘ przyjmować do wiadomości, że Ty masz INNY PUNKT WIDZENIA i masz do tego prawo. Mogę go nie podzielać, ale akceptuję Ciebie takim jakim jesteś i patrzę na Ciebie  z otwartym sercem. Wiem, że jesteś w takim miejscu, a ja w innym. Jeśli nie jest nam po drodze możemy pożegnać się  i każdy pójdzie swoją.
Mogłabym też zacząć atakować Ciebie za twój odmienny punkt widzenia, wywyższać własne widzenie świata i okazywać Tobie brak tolerancji. Mogłabym się irytować, że mnie nie rozumiesz, wściekać się że Ty nie chcesz siebie zmienić. Mogłabym zacząć ciskać strzałami nienawiści tylko za to, że mnie nie rozumiesz… Efekt? Uderzałabym w Ciebie oraz przede wszystkim – W SAMĄ SIEBIE! Te negatywne myśli i emocje natychmiast odbiły by się na mnie.
Ja też kiedyś byłam tam, gdzie ty.




Poznałam kiedyś historię młodej dziewczyny, pochodzącej ze wsi. Wyjechała do wielkiego miasta, aby studiować i pracować. Wkrótce popadła w przygnębienie i depresję. Szybkie tempo, wygórowane wymagania wywołały u niej osłabienie i chorobę. Wróciła na wieś, aby ratować zdrowie. Wszystko zmieniło się, kiedy trafiła pod opiekę babci. Stopniowo, dzień po dniu odzyskiwała zdrowie, chęć i radość życia. Czy był to efekt przejścia na weganizm? Czy zaczęła jeść tylko surową, żywą, enzymatyczną żywność?  A może wprowadziła dietę bez glutenu? Bynajmniej. Została otoczona ciepłem domowego ogniska, troskliwą opieką i szczerością serca Babci, która wlała swoje dobre uczucia i miłość do wnuczki w zaparzane każdego dnia zioła, domowe pieczone w piecu chleb i ciasta, gotowane na ogniu pożywne zupy. W połączeniu z czasem spędzonym na świeżym powietrzu, kontaktem z Naturą, słońcem, przestrzenią i spokojem, dało to odrodzenie psychiki i ciała młodej dziewczyny.

To, czego najbardziej człowiekowi choremu, załamanemu, będącemu w depresji potrzeba, to otwartego serca drugiego człowieka. To dobrych myśli i dobrych emocji od bliskiej mu osoby. Troskliwego ciepła i czułej opieki.

Poważnie chory człowiek, leżący w szpitalu, nie potrzebuje mojej mądrości na temat odżywiania czy drogi duchowej, zwłaszcza kiedy ma w sobie ugruntowane poglądy. Często żyje zaprogramowany zgodnie z ogólnymi trendami i konwencjonalną wiedzą. To nie jest moment na indoktrynację, chyba że ktoś jest gotowy teraz właśnie wprowadzać nowości, jest otwarty na zmiany i wyraża tę gotowość. Nieżyjąca już Roshi Małgosia Braunek opowiadała kiedyś w wywiadzie o swoich pobytach w hospicjum bądź na oddziale onkologii, gdzie zgłosiła się do opieki nad ciężko chorymi, czując misję przekazywania swej wiedzy. Mówiła jak cenne to było doświadczenie, jak w kontakcie z nimi spokorniała i zrozumiała, że jest przy nich po to, aby słuchać a nie przekonywać do swojej drogi; po to by pochylić się nad cierpieniem drugiego człowieka i zwyczajnie przy nim BYĆ. Może właśnie brak pozytywnych emocji w życiu doprowadził go do obecnego stanu?
Niektórzy ludzie dużo mówią o empatii dla zwierząt, a wielokrotnie brakuje im szczerej empatii dla drugiego człowieka.




Najcenniejszą wartością i tym, co pozwala nam wzrastać duchowo jest nasze CZŁOWIECZEŃSTWO.
Rozwój duchowy w praktyce nie oznacza fruwania na błękitnej chmurce kilometr nad ziemią i odseparowania się od problemów związanych z codziennym życiem. Jest dokładnie odwrotnie. Pogłębianie świadomości i praca energetyczna ma iść w parze z budowaniem życia w materii. Żyjemy tutaj, na tej planecie, otoczeni zarówno antymaterią jak materią. Mamy sprawdzać się i weryfikować w obu tych sferach.

Czy o moim człowieczeństwie świadczy:
- to co jem?
- jakie mam ciało?
- czy biegam codziennie 15km?
- jakie noszę ciuchy?
- moja fryzura, makijaż, modny wygląd?
- podążanie za trendami?

Sam fakt odżywiania się roślinami nie świadczy jeszcze o moim człowieczeństwie. Natomiast intencje jakie się za tą decyzją kryją - tak. Czy wypływa to z otwartego serca i głowy? Czy z mody? Czy dzięki tej decyzji przynależę do jakiejś elitarnej grupy lub chcę przypodobać się innym?

O moim człowieczeństwie świadczy mój stosunek do siebie, do drugiego człowieka, do innych istot. Integralnie.





KONKLUZJE

- Nie wymagać od siebie więcej niż mogę dać.

- Otworzyć się na innych, na różne punkty widzenia, na odmienny ogląd świata, ponieważ KAŻDY Z NAS nosi w sobie CAŁOŚĆ, ale dostrzega tylko CZĄSTKĘ.
Kiedy obserwujemy i przyjmujemy sposób postrzegania innych ludzi, możemy stopniowo budować coraz pełniejszy obraz całości.

- O NASZYM ŻYCIU DECYDUJE SPOSÓB MYŚLENIA I NASZE PRZEKONANIA,  a to jest sumą tego co w nas i tego, co nas otacza.
To co w nas -  indywidualne predyspozycje, wrażliwość, doświadczenia, zakodowane programy. A także praca wewnętrzna, jeśli się jej podejmujemy i postępy, jakie w niej osiągamy.
Otoczenie - wpływ środowiska w jakim żyjemy: świadomość zbiorowa; indoktrynacja rodzinna, społeczna, religijna, medialna.

- Nie można wtłaczać kogoś w program/ideę/wizję na siłę. Jeśli nie ma synchronizacji z indywidualnym, aktualnie działającym programem danego człowieka, na nic zdadzą się takie wysiłki, a mogą tylko pogorszyć sprawę (np. stan zdrowia, jeśli kogoś usiłujemy uzdrowić w sposób dla niego obcy).
Aby wdrożyć nowe idee, nowe propozycje funkcjonowania w życiu danego człowieka, w nim samym musi wpierw zaistnieć chęć i gotowość do zmiany. Jeśli będzie otwarty na zmiany, dokona ich w swoim własnym tempie, najkorzystniejszym dla indywidualnej przemiany.

- Każdy z nas szuka i błądzi, popełnia błędy. W czym więc rzecz?
Ano w tym, aby NIE OBCIĄŻAĆ INNYCH ZA WŁASNE BŁĄDZENIE.
A MY - Ludzie bywamy niezwykle zapalczywi w ocenianiu i krytykowaniu innych. Nieco mniej - w pracy nad samym sobą.




EPILOG

Wpis na jednej z grup na FB:

"Weganie, zechciejcie zauważyć, że prawda jest znana populacji. Ludzkie serca i znieczulenie to nie jest objaw jedzenia mięsa. Temat jest o wiele większy.

A zdjęcia, które są wklejane na fora internetowe; obrazy zwierząt lub tym podobne traumatyczne zdjęcia ludzi, gdzie np. zwierzęta są ranione lub zabijane... Ludzie, którzy wklejają takie rzeczy raz za razem przyczyniają się wtedy do niskich wibracji bólu, chaosu, winy, nienawiści, cierpienia, bycia ofiarą i strachu na tej planecie. Dobrymi intencjami .... tworzą więcej tego, czego nie chcą widzieć i co chcą tak naprawdę zmienić..

Jesteśmy uzależnieni jako społeczeństwa nowoczesne od chaosu tego wszystkiego. Za dużo jest narzekania i pesymizmu, plotkowania szczególnie opartego na materializmie i nikomu niepotrzebnych emocjach. Martwienie się również nie zabiera problemów z jutra, odbiera natomiast spokój z dzisiaj. Powinniśmy kierować swoją uwagę ku rozwiązaniom problemów, a nie ku problemom! Emocjonalne energie i negatywne astralne formy myślowe są wzmacniane, gdy tworzymy narastające negatywne emocje u innych ludzi, żywimy te energie naszą negatywnością. Możemy przecież pokazywać ludziom wiedzę i świadomość BEZ niższych wibracji, strachu i przerażenia.
Wszyscy potrzebujemy zmiany paradygmatu jeśli chodzi o sposób w jaki wprowadzamy zmiany, wiele rzeczy trzeba się oduczyć... dodawanie ciemności w ciemność napędza tylko te aspekty, nad którymi chcemy się wznieść."




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz