środa, 30 lipca 2014

LIST DO JULII




Wiesz Kochanie, przeczytałam ponownie twój list i zatrzymałam się na dłużej przy tym zdaniu:

„Nie wiem, co jest moje, a co jest głosami z zewnątrz, które mówią "rób, to a tamto, to będziesz fajna". Nie wiem, gdzie jest moje miejsce. Znowu zaciskają mi się szczęki, znowu mam sny pokazujące brak szacunku dla mojej osoby przez innych i moją bezsilność.”

To bardzo ważne słowa. Jest w nich dużo smutku i ciemności. Znam doskonale ten stan. Mógłby to być cytat ze mnie.
Poczułam potrzebę powiedzenia Tobie czegoś odnośnie tych słów…

Otóż – moje doświadczenie pokazuje, że nie znajdziesz swojego miejsca na ziemi dopóki nie odnajdziesz siebie wewnątrz siebie samej, ponieważ tam jest twoje najistotniejsze i najprawdziwsze miejsce.
Mówi się „tam dom twój, gdzie serce twoje” – można to dwojako rozumieć.
Z pewnością rzecz w tym, aby dobrze czuć się ze sobą samym. Aby pogodzić się ze sobą. Aby być swoim najlepszym sprzymierzeńcem i przyjacielem. Aby dbać o siebie tak, jak dbamy o kogoś, kto jest dla nas najważniejszy. Aby każdego dnia okazywać sobie troskę, czułość, dobro, miłość, szacunek… i nic nie jest ważniejsze.

Aby to osiągnąć trzeba skupić się na sobie, na swoim wnętrzu. I doskonale wiesz, że nie chodzi tutaj o karmienie ego, że to nie ma nic wspólnego z tym, czym jest potocznie rozumiany egoizm.
Tutaj chodzi o poznawanie siebie, rozumienie siebie, o uważność, o poznawanie swoich potrzeb, o odróżnianie potrzeb od zachciewajek.
A także o pracę z własnymi emocjami, nauczenie się rozpoznawania emocji, pozwalania sobie na emocje, uwalnianie ich bez krzywdzenia innych i w końcu na wychodzenie poza emocje, a rozwijanie uczuć. Otwieranie serca. Wychodzenie poza strach i lęki. Tak, trzeba do tego mieć odwagę, Czasem nawet sporo. I zapewniam Ciebie, że warto. Wiem, że ty potrafisz to osiągnąć. Wiem, że się boisz. Czasem panicznie. Może nawet paraliżuje cię czasem ten lęk. Tak bywa. To normalne. Pamiętaj, że to tylko gry umysłu. A umysł jest jak komputer – zaprogramowany. Trzeba go przeprogramować. Siłą swojej świadomości. Trzeba wręcz zmusić umysł do nowego sposobu myślenia – trzeba go tego  nauczyć. Ten kontrolujący umysł to ego. To ono się boi utracić kontrolę, Ono czuje, że Ty chcesz przejąć kontrolę nad nim i zrobi wszystko, żeby temu zapobiec. Dlatego trzeba uważnie obserwować siebie samego i swoje reakcje, zachowania, emocje… a Ty już masz w tym wprawę, potrafisz to, masz skila ;-)
Więc kiedy czujesz, że oblatuje cię strach, to wiedz że w rzeczywistości boi się ego, panikuje umysł. Może też panikować z racji wcześniej nabytych wzorców, doświadczeń – z resztą interesowałaś się funkcjonowaniem mózgu, więc mogłabyś Ty mi wiele o tym opowiedzieć.

Zawrzyj pokój z samą sobą, poczuj się dobrze w swoim ciele, połącz się ze swoją duszą. Twoja dusza potrzebuje twojej uważności.
Jest bez znaczenia co mówią inni.
Zawsze pozostawaj w zgodzie ze sobą.
Rób tylko to, do czego sama masz przekonanie.
I nie oszukuj siebie samej – bądź szczera ze sobą całkowicie. Często ukrywamy głęboko myśli, których nie chcemy zauważyć, bo a nuż okażą się niewygodne, „brzydkie”.

Rozpoznaj co naprawdę tobą kieruje.
Chcesz skończyć studia ale ci się nie chce? Z lenistwa, z wygodnictwa nie masz ochoty tam chodzić? Czy naprawdę czujesz, że to nie jest twoje miejsce?
Wiesz, że stać cię na to aby skończyć tę szkołę, wiesz że dasz sobie radę i nie ma co się stresować o stypendium. Więc – o co właściwie chodzi? Zadawaj sobie to pytanie, aż dojdziesz do głęboko w tobie ukrytej prawdy, aż poczujesz co jest dla ciebie właściwe.
Wyrażaj głośno swoje Potrzeby – potrzebuję wiedzieć co jest dla mnie dobre ; potrzebuję przestać się bać; potrzebuję pogodzić się ze sobą; potrzebuję wiedzieć jak...

Kocham Cię. Jesteś dla mnie bardzo ważną osobą.


Więcej listów do Julii przeczytasz TUTAJ




wtorek, 29 lipca 2014

ŚWIĘTYM BYĆ - rzecz o emocjach




BO W ŻYCIU CZASEM TRZEBA BYĆ TROCHĘ NIEMOŻLIWYM…


W ŻYCIU NIE CHODZI O TO, ŻEBY BYĆ ŚWIĘTYM,
ALE BY PODEJMOWAĆ SŁUSZNE DECYZJE I ROBIĆ TO, CO JEST SŁUSZNE. TU I TERAZ. W TYM MOMENCIE.

To co jest słuszne TU i TERAZ, może już nie być słuszne JUTRO i TAM.
To co jest słuszne TU i TERAZ, niekoniecznie będzie zgodne z tym, co powszechnie uważane jest za święte i moralne. Często będzie dokładnie odwrotnie.


Bywa, że kiedy człowiek pełen jest złości, gniewu, niepokoju i nie pogodzenia z sobą samym, epatuje agresją. Jego wewnętrzny konflikt zamienia się w atakowanie otoczenia. Potrzebuje bowiem dać upust kotłującym się w jego wnętrzu emocjom. Objawem są wybuchy złości, obwinianie innych za swoje zdenerwowanie, zachowania agresywne. Najczęściej są nieadekwatne do sytuacji i możesz poczuć, że taki człowiek zachowuje się wręcz irracjonalnie. W rzeczywistości projektuje on na innych swoje niepowodzenia, swoją bezsilność i rozdarcie. Jego drażliwość na własnym punkcie uniemożliwia właściwą ocenę sytuacji. Prawdopodobnie żyje w poczuciu ciągłego zagrożenia.


Człowiek pełen agresji będzie wszędzie widział agresję. Nawet tam, gdzie jej w rzeczywistości nie ma.

Emocje są po to, aby je przeżyć.

Emocje trzeba poczuć, dostrzec, rozpoznać. Oczyścić, odpuścić i pójść dalej bez obciążenia.
Z pewnością nie są po to, by je w sobie tłamsić, gromadzić i nosić – ponieważ prędzej czy później wybuchną. Im później, z tym większym hukiem.
Emocje nie są po to, by strzelać nimi do innych ludzi, którzy akurat stanęli na twojej drodze.

W emocjach można BYĆ, jak też można z nich WYJŚĆ.
Woda symbolizuje emocje.
Wyobraź sobie wannę pełną wody.
Wchodzisz do niej, jeśli chcesz. Kąpiesz się, zanurzasz.
Wychodzisz, jeśli masz dość. Otrzepujesz, wycierasz.
Nie wciągaj innych do swojej wanny, jeśli nie mają ochoty tam wchodzić.
Nie wylewaj zawartości na sąsiadów.

Oczywiście, nie będę ci mówić, co masz robić. Zdecydujesz sam.

W ŻYCIU MIĘDZY INNYMI CHODZI O TO, ABY BYĆ ODPOWIEDZIALNYM ZA SWOJE EMOCJE. A CO ZA TYM IDZIE – NIE ROBIĆ Z INNYCH TARCZY STRZELNICZEJ, ANI Z SIEBIE CELU, DO KTÓREGO INNI MOGĄ STRZELAĆ.




DEKLARACJA ODPOWIEDZIALNOŚCI



DEKLARACJA ODPOWIEDZIALNOŚCI

ZERO OCZEKIWAŃ. ZERO OCZEKIWAŃ. ZERO OCZEKIWAŃ.
ZERO WYRACHOWANIA. ZERO WYRACHOWANIA. ZERO WYRACHOWANIA.
PRZEPRASZAM MOJE DZIECI, ŻE MAJĄ GŁUPIĄ MATKĘ.
Z PROCHU POWSTAŁAM, W PROCH SIĘ OBRÓCĘ.
GŁUPIA SIĘ URODZIŁAM I GŁUPIA UMRĘ.
ZA MAŁO CZASU... CIEKAWE, ILE CZASU MI JESZCZE ZOSTAŁO?
ILE POTRZEBA CZASU, ABY JESZCZE TUTAJ NIEŹLE NAMIESZAĆ?
WCIĄŻ JEST WE MNIE TYLE LĘKÓW, ŻE CZASAMI NIE WIEM JAK SOBIE Z TYM RADZIĆ...
SZCZĘŚLIWIE MAM UMIEJĘTNOŚĆ, KTÓRA SPRAWIA ŻE W KOŃCU WYCHODZĘ POZA TE CIĘŻKIE EMOCJE I POTRAFIĘ SIĘ OGARNĄĆ. RAZ NA DŁUŻEJ, RAZ NA KRÓCEJ, ALE ZAWSZE COŚ...

NO DOBRZE, A TERAZ UMÓWMY SIĘ TAK:
JA BIORĘ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA MOJE OCZEKIWANIA, JEŚLI SIĘ POJAWIAJĄ. PRZYGLĄDAM SIĘ SWOIM MYŚLOM I ZAPOBIEGAM ROZWIJANIU SIĘ PROJEKCJI NA INNYCH.
TY BIERZESZ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE REAKCJE, ODCZUCIA, PROJEKCJE.
BO JEŚLI JA NIE WYWIERAM NA CIEBIE PRESJI, A TY CZUJESZ SIĘ TAK JAKBYM TO ROBIŁA, TO OZNACZA, ŻE PROBLEM SIEDZI W TWOIM, NIE W MOIM UMYŚLE.






ABY BYĆ TOTALNIE WOLNYM, TRZEBA BYĆ TOTALNIE ODPOWIEDZIALNYM ZA SWOJE MYŚLI, INTENCJE, CZYNY.
Albo inaczej:
TOTALNA WOLNOŚĆ OZNACZA TOTALNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SWOJE MYŚLI, INTENCJE, CZYNY.

Nie jestem świętą i raczej nie zapowiada się, abym nią wkrótce miała zostać.
Jestem naturalnie, spontanicznie, szczerze reagującą uczącą się nieustannie istotą, która bacznie i krytycznie przygląda się zarówno otoczeniu, jak i samej sobie.

NIKT NIE MUSI SPEŁNIAĆ MOICH OCZEKIWAŃ.
JA NIE MUSZĘ SPEŁNIAĆ CUDZYCH OCZEKIWAŃ.
Niech każdy robi to, co uważa za słuszne.

RAMEN



O RAW-WEGANIZMIE, TOLERANCJI I WYŻSZOŚCI MIŁOŚCI NAD INDOKTRYNACJĄ



Minęły trzy miesiące, odkąd poczyniłam te notatki. Inspiracją do poniższych przemyśleń stało się kwietniowe spotkanie w wegańsko-witariańskim gronie. W rozmowach przewijał się temat weganizmu, wyższości surowego pożywienia nad gotowanym oraz żywienia osób chorych, przebywających w placówkach medycznych. Przez moją głowę przewinęło się wówczas mnóstwo refleksji, które po powrocie do domu na gorąco spisywałam.
Pod wpływem bieżących wydarzeń i popełnionego na ich fali tekstu „Duchowość a człowieczeństwo” przypomniałam sobie o tych zapiskach i postanowiłam je odkurzyć. Jakoś tak temat zatacza krąg i powraca.
Dzielę się dzisiaj z Tobą, z Wami tym potokiem słów.
Być może skłonią Was do własnych przemyśleń.

Jak zwykle są to moje odczucia i refleksje, wynikające z obserwacji życia wokoło i autoanalizy, oraz stawiania pytań i szukania odpowiedzi.




KWIETNIOWE REFLEKSJE


CO JEST WAŻNE DLA MNIE?

- Odczuwać w życiu Radość i Wolność -  także wolność przekonań.
- Uwolnić się od potrzeby indoktrynacji otoczenia.
- Pozwolić innym, aby żyli PO SWOJEMU.
- Zamiast zajmować się życiem i krytyką innych ludzi, zająć się SOBĄ – swoimi myślami, postawami, wyborami.
Obserwować siebie, innych i otaczający mnie świat, aby zyskiwać coraz szerszy obraz i wyciągać dla siebie wnioski – JAKI JA CHCĘ BYĆ? Jakich JA chcę dokonywać wyborów? Jaką drogą ja chcę podążać?
- Dzielić się z innymi swoimi przemyśleniami i doświadczeniem, jednak BEZ oczekiwania, że ci INNI STANĄ SIĘ TACY JAK JA.
Uszanować fakt, że każdy ma swoją drogę, swój sposób i prawo wolnego wyboru – decydowania o sobie. A także, iż każdy z nas może znajdować się w całkiem innym momencie własnej ewolucji – przemiany świadomości.

Na życie człowieka, na stan i kondycję jego zdrowia fizycznego przede wszystkim wpływa stan jego psychiki. Nasze myśli, przeżywane emocje, wszystko to DO CZEGO MAMY PRZEKONANIE i UWAŻAMY, że jest dla nas DOBRE – to faktycznie najmocniej działa i odbija się w ciele.
Środowisko w jakim żyjemy wpływa na nas znacznie mocniej niż to, co zjadamy.
Wszystko jest energią – tak myśli, jak pożywienie i emocje.
Toksyczne, pełne ataku i presji myśli i słowa wyrządzą więcej szkody, niż tzw. niezdrowe jedzenie.

ZATEM:
- Mniej myśleć, więcej CZUĆ.
- Wybierając pokarm CZUĆ czego POTRZEBUJE mój organizm – na co mam ochotę i JAK moje ciało ZAREAGUJE na to „coś”.
Czasem wystarczy pomyśleć „wypiję kawę” i zaraz czuję co ciało na to, jak zachowują się moje jelita lub żołądek jeszcze zanim kawę wypiję.
EFEKT można wywołać samą MYŚLĄ.
- Przecież WSZYSTKO jest INFORMACJĄ.
MYŚL to INFORMACJA. JEDZENIE to INFORMACJA.
- RADOŚĆ – dawać sobie to, co pozwala mi odczuwać radość. Dla każdego może to być coś innego.
- WYZWOLIĆ SIĘ OD POCZUCIA WINY. Poczucie winy może pojawiać się, kiedy nie ma WEWNĘTRZNEJ SPÓJNOŚCI. Na przykład: nie jem czegoś z powodów etycznych, ale wcale głęboko w sobie nie mam do tego przekonania, a decyzja podjęta została pod wpływem innych ludzi czy presji wywieranej na moje poczucie moralności. Lub odwrotnie: wiem i czuję, że jakieś działanie nie jest etyczne, ale pod wpływem otoczenia nadal postępuję WBREW SOBIE.
- ROBIĆ TO, DO CZEGO MA SIĘ PRZEKONANIE oraz innym ludziom NIE WPAJAĆ NA SIŁĘ CZEGOŚ, CZEGO ONI NIE CZUJĄ I NIE ROZUMIEJĄ.
- Do innych ludzi oraz ich wyborów podchodzić z OTWARTYM SERCEM. Nie wciskać innym na siłę własnych przekonań. Mogę nie zgadzać się z Tobą, mogę nie podzielać twoich poglądów, mogę mówić Tobie o tym, jak ja postrzegam świat i jakie są moje wartości. RÓWNOCZEŚNIE MOGĘ przyjmować do wiadomości, że Ty masz INNY PUNKT WIDZENIA i masz do tego prawo. Mogę go nie podzielać, ale akceptuję Ciebie takim jakim jesteś i patrzę na Ciebie  z otwartym sercem. Wiem, że jesteś w takim miejscu, a ja w innym. Jeśli nie jest nam po drodze możemy pożegnać się  i każdy pójdzie swoją.
Mogłabym też zacząć atakować Ciebie za twój odmienny punkt widzenia, wywyższać własne widzenie świata i okazywać Tobie brak tolerancji. Mogłabym się irytować, że mnie nie rozumiesz, wściekać się że Ty nie chcesz siebie zmienić. Mogłabym zacząć ciskać strzałami nienawiści tylko za to, że mnie nie rozumiesz… Efekt? Uderzałabym w Ciebie oraz przede wszystkim – W SAMĄ SIEBIE! Te negatywne myśli i emocje natychmiast odbiły by się na mnie.
Ja też kiedyś byłam tam, gdzie ty.




Poznałam kiedyś historię młodej dziewczyny, pochodzącej ze wsi. Wyjechała do wielkiego miasta, aby studiować i pracować. Wkrótce popadła w przygnębienie i depresję. Szybkie tempo, wygórowane wymagania wywołały u niej osłabienie i chorobę. Wróciła na wieś, aby ratować zdrowie. Wszystko zmieniło się, kiedy trafiła pod opiekę babci. Stopniowo, dzień po dniu odzyskiwała zdrowie, chęć i radość życia. Czy był to efekt przejścia na weganizm? Czy zaczęła jeść tylko surową, żywą, enzymatyczną żywność?  A może wprowadziła dietę bez glutenu? Bynajmniej. Została otoczona ciepłem domowego ogniska, troskliwą opieką i szczerością serca Babci, która wlała swoje dobre uczucia i miłość do wnuczki w zaparzane każdego dnia zioła, domowe pieczone w piecu chleb i ciasta, gotowane na ogniu pożywne zupy. W połączeniu z czasem spędzonym na świeżym powietrzu, kontaktem z Naturą, słońcem, przestrzenią i spokojem, dało to odrodzenie psychiki i ciała młodej dziewczyny.

To, czego najbardziej człowiekowi choremu, załamanemu, będącemu w depresji potrzeba, to otwartego serca drugiego człowieka. To dobrych myśli i dobrych emocji od bliskiej mu osoby. Troskliwego ciepła i czułej opieki.

Poważnie chory człowiek, leżący w szpitalu, nie potrzebuje mojej mądrości na temat odżywiania czy drogi duchowej, zwłaszcza kiedy ma w sobie ugruntowane poglądy. Często żyje zaprogramowany zgodnie z ogólnymi trendami i konwencjonalną wiedzą. To nie jest moment na indoktrynację, chyba że ktoś jest gotowy teraz właśnie wprowadzać nowości, jest otwarty na zmiany i wyraża tę gotowość. Nieżyjąca już Roshi Małgosia Braunek opowiadała kiedyś w wywiadzie o swoich pobytach w hospicjum bądź na oddziale onkologii, gdzie zgłosiła się do opieki nad ciężko chorymi, czując misję przekazywania swej wiedzy. Mówiła jak cenne to było doświadczenie, jak w kontakcie z nimi spokorniała i zrozumiała, że jest przy nich po to, aby słuchać a nie przekonywać do swojej drogi; po to by pochylić się nad cierpieniem drugiego człowieka i zwyczajnie przy nim BYĆ. Może właśnie brak pozytywnych emocji w życiu doprowadził go do obecnego stanu?
Niektórzy ludzie dużo mówią o empatii dla zwierząt, a wielokrotnie brakuje im szczerej empatii dla drugiego człowieka.




Najcenniejszą wartością i tym, co pozwala nam wzrastać duchowo jest nasze CZŁOWIECZEŃSTWO.
Rozwój duchowy w praktyce nie oznacza fruwania na błękitnej chmurce kilometr nad ziemią i odseparowania się od problemów związanych z codziennym życiem. Jest dokładnie odwrotnie. Pogłębianie świadomości i praca energetyczna ma iść w parze z budowaniem życia w materii. Żyjemy tutaj, na tej planecie, otoczeni zarówno antymaterią jak materią. Mamy sprawdzać się i weryfikować w obu tych sferach.

Czy o moim człowieczeństwie świadczy:
- to co jem?
- jakie mam ciało?
- czy biegam codziennie 15km?
- jakie noszę ciuchy?
- moja fryzura, makijaż, modny wygląd?
- podążanie za trendami?

Sam fakt odżywiania się roślinami nie świadczy jeszcze o moim człowieczeństwie. Natomiast intencje jakie się za tą decyzją kryją - tak. Czy wypływa to z otwartego serca i głowy? Czy z mody? Czy dzięki tej decyzji przynależę do jakiejś elitarnej grupy lub chcę przypodobać się innym?

O moim człowieczeństwie świadczy mój stosunek do siebie, do drugiego człowieka, do innych istot. Integralnie.





KONKLUZJE

- Nie wymagać od siebie więcej niż mogę dać.

- Otworzyć się na innych, na różne punkty widzenia, na odmienny ogląd świata, ponieważ KAŻDY Z NAS nosi w sobie CAŁOŚĆ, ale dostrzega tylko CZĄSTKĘ.
Kiedy obserwujemy i przyjmujemy sposób postrzegania innych ludzi, możemy stopniowo budować coraz pełniejszy obraz całości.

- O NASZYM ŻYCIU DECYDUJE SPOSÓB MYŚLENIA I NASZE PRZEKONANIA,  a to jest sumą tego co w nas i tego, co nas otacza.
To co w nas -  indywidualne predyspozycje, wrażliwość, doświadczenia, zakodowane programy. A także praca wewnętrzna, jeśli się jej podejmujemy i postępy, jakie w niej osiągamy.
Otoczenie - wpływ środowiska w jakim żyjemy: świadomość zbiorowa; indoktrynacja rodzinna, społeczna, religijna, medialna.

- Nie można wtłaczać kogoś w program/ideę/wizję na siłę. Jeśli nie ma synchronizacji z indywidualnym, aktualnie działającym programem danego człowieka, na nic zdadzą się takie wysiłki, a mogą tylko pogorszyć sprawę (np. stan zdrowia, jeśli kogoś usiłujemy uzdrowić w sposób dla niego obcy).
Aby wdrożyć nowe idee, nowe propozycje funkcjonowania w życiu danego człowieka, w nim samym musi wpierw zaistnieć chęć i gotowość do zmiany. Jeśli będzie otwarty na zmiany, dokona ich w swoim własnym tempie, najkorzystniejszym dla indywidualnej przemiany.

- Każdy z nas szuka i błądzi, popełnia błędy. W czym więc rzecz?
Ano w tym, aby NIE OBCIĄŻAĆ INNYCH ZA WŁASNE BŁĄDZENIE.
A MY - Ludzie bywamy niezwykle zapalczywi w ocenianiu i krytykowaniu innych. Nieco mniej - w pracy nad samym sobą.




EPILOG

Wpis na jednej z grup na FB:

"Weganie, zechciejcie zauważyć, że prawda jest znana populacji. Ludzkie serca i znieczulenie to nie jest objaw jedzenia mięsa. Temat jest o wiele większy.

A zdjęcia, które są wklejane na fora internetowe; obrazy zwierząt lub tym podobne traumatyczne zdjęcia ludzi, gdzie np. zwierzęta są ranione lub zabijane... Ludzie, którzy wklejają takie rzeczy raz za razem przyczyniają się wtedy do niskich wibracji bólu, chaosu, winy, nienawiści, cierpienia, bycia ofiarą i strachu na tej planecie. Dobrymi intencjami .... tworzą więcej tego, czego nie chcą widzieć i co chcą tak naprawdę zmienić..

Jesteśmy uzależnieni jako społeczeństwa nowoczesne od chaosu tego wszystkiego. Za dużo jest narzekania i pesymizmu, plotkowania szczególnie opartego na materializmie i nikomu niepotrzebnych emocjach. Martwienie się również nie zabiera problemów z jutra, odbiera natomiast spokój z dzisiaj. Powinniśmy kierować swoją uwagę ku rozwiązaniom problemów, a nie ku problemom! Emocjonalne energie i negatywne astralne formy myślowe są wzmacniane, gdy tworzymy narastające negatywne emocje u innych ludzi, żywimy te energie naszą negatywnością. Możemy przecież pokazywać ludziom wiedzę i świadomość BEZ niższych wibracji, strachu i przerażenia.
Wszyscy potrzebujemy zmiany paradygmatu jeśli chodzi o sposób w jaki wprowadzamy zmiany, wiele rzeczy trzeba się oduczyć... dodawanie ciemności w ciemność napędza tylko te aspekty, nad którymi chcemy się wznieść."




wtorek, 15 lipca 2014

PASTA ZE ŚWIEŻEGO BOBU plus POMYSŁ NA RISOTTO I SAŁATKĘ Z PROSEM





Na targu niemalże każdy stragan kusi teraz różnorodnością świeżych, sezonowych warzyw i owoców. Mamy już chyba szczyt letniego dobrodziejstwa, który potrwa około dwóch miesięcy. Cieszmy się zatem wszystkim, co świeże i przyciąga nasze oczy. Delektujmy się kolorami i zapachami, rozkoszujmy zarówno pojedynczymi smakami jak i kombinacją wielu... puśćmy wodze kreatywności!

A na dziś propozycja iście sezonowa - BÓB.

Bób jest strąkiem, w którym dojrzewają nasiona (owoce?) bogate w białko. To roślina pnąca, podobnie jak wiele innych fasolek. Dorodne, pękate strąki bobu obrywa się z jego pnączy. Jak miło pójść do swojego warzywniaka i nazbierać łubiankę takich strąków, aby później usiąć i wyłuskać ich zawartość. Bób po ugotowaniu stanowi sam w sobie doskonałą przekąskę. Jest wspaniałym dodatkiem do letnich sałatek. I można przygotować z niego pożywną, aromatyczną pastę, coś w rodzaju humusu, bądź nawet dip.
Tyle ode mnie.

Zanim pędy bobu owiną się wokół tyczek, wzejść musi taka mała roślinka.


Największa frajda - patrzeć jak wzrasta, dokonać zbioru, przyrządzić potrawę...

Buszując w ogrodzie można spotkać takie cudo: gąsienica Paź Królowej 



Przepastne czeluści internetów, jak mawia Julia, powiedzą ci wszystko o wszystkim, zatem o bobie też:
"Bób (Vicia faba L.) – gatunek jednorocznej rośliny z rodziny bobowatych (Fabaceae Lindl.). Jest uprawiany jako warzywo. Dziko rośnie w północnej Afryce i w Iranie, jest uprawiany w wielu krajach świata."

"Bób jest bogaty m.in. w witaminy z grupy B, izoflawony, roślinne sterole, tiaminę i niacynę. Bób pojawia się na początku lata i podobnie jak inne rośliny strączkowe jest skarbnicą wartości odżywczych. Zawiera dużo białka, błonnika i mało kalorii (100 g to zaledwie 66 kcal i ok. 6 g błonnika, który pomaga chronić błonę śluzową jelita grubego przed działaniem substancji toksycznych). Wykazano również, że zmniejsza poziom cholesterolu we krwi, ponieważ wiąże kwasy żółciowe w jelicie grubym."

Niektórzy zarzucają tej smacznej roślinie powodowanie wzdęć i zaburzeń trawienia. Z pewnością każdy organizm reaguje inaczej. Osobiście problemy trawienne miałam "od zawsze". Teraz bób gotuję i przyrządzam tak, że trawię go bez trudności.

Gotowanie
Opłukany bób, bez soli, wrzątkiem zalewam i gotuję bez przykrycia około 20-25 minut, do miękkości.

Preparowanie
Aby bób (podobnie jak ciecierzyca) był strawniejszy i lepiej przyswajalny, z pewnością dobrze jest go zmiksować i dodać oliwę z oliwek. W zależności od upodobań i preferencji można dodawać różne zioła i przyprawy.

Oto jaki miks, jak zwykle spontanicznie, wykonałam ja:

PASTA Z BOBU
- Bób ugotowany i obrany ze skórek
- Koperek świeży, opłukany, osuszony, posiekany
- Czosnek, posiekany duży ząbek lub dwa
- Oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia
- Kryształki soli różowej himalajskiej
- Kurkuma

Zmiksowane wszystkie składniki, przełożone do słoiczka, przechowywane w lodówce przez kilka dni zachowują świeżość, wzmacniając aromatyczność.
Prościzna!







Miksowałam składniki w różnych proporcjach. Raz wyszła mi rzadsza konsystencja, raz coś na kształt ziemniaczanego puree, innym razem gęsta pasta a'la hummus. Ale za każdym razem było pyszne!

Część do zjedzenia natychmiast. Świetny dodatek do kaszy, do sałatki, do warzyw na parze. Możesz omaścić taką pastą pieczywo, zamiast pasztetem czy twarogiem, o ile takie jadasz.
Część na jutro, pojutrze - gotowe do użycia. I to jest radocha - móc wyjąć z lodówki taką gotową, domowej roboty pastę, kiedy przyjdzie chęć na przekąskę!
Możesz też szybko przygotować proste i pyszne risotto!

RISOTTO Z PASTĄ Z BOBU
- Ugotowany ryż kleisty - najlepiej włoskie arborio lub pełnoziarnisty okrągły
- Pasta z bobu
- Oliwa z oliwek extra virgin
- Koperek
- Opcjonalnie: suszone pomidorki, czerwona słodka papryka, awokado, brokuł bądź na co masz ochotę

Możesz takie risotto zjeść na ciepło ze świeżo ugotowanego ryżu i na przykład brokuła ugotowanego na parze.
Jeżeli został ryż z poprzedniego dnia i masz go w lodówce, to w taki upalny dzień jak dziś wyjmujesz upitraszone wczoraj: ryż i pastę z bobu - mieszasz ze sobą, dodając oliwę, posiekany świeży koperek i JUŻ! Masz danie na zimno!
Urozmaicasz je tym, co masz, na co masz smaka, albo zostawiasz wersję podstawową. I tak będzie smakowicie. Enjoy!


SAŁATKA Z PROSA I ŚWIEŻYCH WARZYW Z PASTĄ Z BOBU
Doskonałą propozycją jest również sałatka z ugotowanej kaszy jaglanej i świeżych warzyw - pomidor, cukinia, papryka, awokado, koper, świeże zioła - do której podaje się pastę z bobu jako sycące, białkowe uzupełnienie.
NA ZDROWIE!






czwartek, 10 lipca 2014

DUCHOWOŚĆ A CZŁOWIECZEŃSTWO - moje poranne dywagacje




"Gdy dostrzega cię druga osoba, wówczas dzięki wam obojgu pełniej ukazuje się na tym świecie wymiar Istnienia. Jest to miłość zbawiająca świat."
Eckhart Tolle, "Nowa Ziemia"



Duchowość, wg mnie, nie może być oddzielona od człowieczeństwa, ponieważ te sfery silnie się ze sobą łączą. Duchowość to wchodzenie do własnego wnętrza i poznawanie siebie, rozpoznawanie wewnętrznych schematów, myśli pojawiających się w mojej głowie, a zwłaszcza tych ukrytych myśli, do jakich człowiek często nie chce przyznać się nawet sam przed sobą. Te myśli, od których chcemy uciec, wyprzeć je, udajemy że nie są nasze, próbujemy je zignorować… to one powinny w szczególności zostać rozpoznane. To prawda o naszych intencjach i projekcjach, chowająca się przed naszym świadomym widzeniem.

Idąc dalej – rozwijając się duchowo, nawiązując kontakt z sobą samym, człowiek potrzebuje wyciszenia i w tym celu może potrzebować, jak to ktoś określił, zmiany środowiska. Może to oznaczać zamknięcie się na godzinę w oddzielnym, wyciszonym pokoju, gdzie nikt mi nie przeszkadza. Może to być wyjazd na tydzień do samotni w lesie, a może na trzy miesiące do klasztoru. Każdy sam decyduje jaka forma w danym momencie jest mu potrzebna. I dostępna. Jednak suma sumarum sprawdzianem tych naszych wewnętrznych wędrówek, tych medytacyjnych przeżyć, w dużej mierze będzie test na człowieczeństwo. Ile jest we mnie empatii? Czy w ogóle zauważam ludzi wokół mnie, czy widzę tylko siebie a innych traktuję bardziej jako przeszkody na drodze mojego rozwoju, bądź jako przedmioty do wykorzystania…?

Czytałam kiedyś przypowieść o mnichu, który spędził 20 lat medytując. Opiekowała się nim przez ten czas stara kobieta. Po tylu latach postanowiła sprawdzić jak siedzenie ukształtowało mnicha i czy jej posługa była tego warta. Wysłała do niego młodą dziewczynę z prośbą, by ta zaczęła go uwodzić. Dziewczyna kusiła mnicha swymi wdziękami, a on pozostawał niewzruszony. Dziewczyna wróciła do starej kobiety i wszystko jej opowiedziała. Jaka była reakcja? Zdenerwowanie! Pogoniła starca czym prędzej! Do roboty!

Warto zatrzymać się przez chwilę i pokontemplować przypowieść o mnichu...

Czy doznał oświecenia? Skoro jego serce pozostało zamknięte?

Jakże samotna musiała być ta młoda, ponętna kobieta skoro szukała miłości i ciepła u starego, suchego mnicha? Jakże zimny, nieczuły i skupiony wyłącznie na sobie musiał być siedzący w medytacji przez 20 lat mnich, skoro nie potrafił okazać dziewczynie współczucia i zainteresowania... odrzucił ją nie bacząc na jej potrzeby. A przecież tylko powierzchownie odbierając tę historię można by pomyśleć, że chodziło o seks, i nie po to siedzi się w odosobnieniu aby ulegać kuszeniu diabła, więc mnich zdał test... Pomyślałeś tak w pierwszym odruchu? Ja również, przez chwilę... A potem pojęłam, że nie o oparcie się zjedzeniu zakazanego jabłka poszło, lecz o zauważenie drugiego człowieka, o zajrzenie głębiej i okazanie zrozumienia dla jego sytuacji. O zastanowienie się - czy i jak mogę mu pomóc? Czyż nie tym jest empatia?

To nie czytanie niezliczonych mądrych ksiąg, ani siedzenie godzinami w medytacji czy odosobnieniu jest miarą naszego ludzkiego człowieczeństwa, prawda?

(I nie podważam wartości płynących z czytania książek, wręcz przeciwnie, podobnie jak i wartości jaką niesie wyciszenie i medytacja… proszę dobrze zrozumieć to, co chcę przekazać… i dostrzegać przepaść, istniejącą pomiędzy wiedzą a mądrością.)

Co zatem może być tą miarą?
Może właśnie to, jak w codziennym życiu reagujemy na potrzeby innych ludzi oraz innych żywych istot? Naszych bliskich, przyjaciół, znajomych, jak i nieznajomych, proszących o naszą uwagę? A kiedy spojrzymy głębiej – zwierząt i całej ożywionej Przyrody? Może również to, czym w praktyce jest dla nas zwykła, ludzka uczciwość?

Chodzi ostatecznie o efekt, nie o listę odhaczonych tytułów i liczbę poświęconych godzin.

Naturalnie, każdego dnia dokonujemy wyborów i zrobić dla siebie samych oraz dać otoczeniu możemy tyle, ile aktualnie jesteśmy w stanie. Jednego dnia wiele, innego niewiele albo nic. Dlatego tym bardziej trzeba dbać wpierw o siebie, aby mieć zdrowie i siły (fizyczne, psychiczne i duchowe) do odpowiedzialności za własne życie, a potem do współdziałania z innymi i otaczającą nas rzeczywistością. Jeśli nie mamy serca dla siebie samego, nie otworzymy go szczerze na innych.