sobota, 31 maja 2014

Inspiracje: MOŻESZ UZDROWIĆ SWOJE ŻYCIE - Louise L. Hay




LOUISE L. HAY - Wspaniała kobieta i wielka Inspiratorka. Żywy przykład skutecznego wprowadzania zmian we własne życie. Osoba, która wyleczyła siebie z choroby nowotworowej i od przeszło 20 lat uczy innych, jak mogą to zrobić. Udowadnia, że to wzorce myślowe i przeżywane przez nas emocje leżą u podłoża chorób. Na bazie doświadczeń własnych i wielu ludzi, którzy korzystali z jej pomocy, stworzyła listę dolegliwości i odpowiadających im zachowań, sposobów myślenia. Dopasowała także odpowiednie afirmacje do każdego przypadku, których praktykowanie pomaga zmienić stare programy i na ich miejsce wprowadzić nowe, pozytywne myśli. Napisała o tym w książce "Możesz uzdrowić swoje życie".
W tej chwili istnieje już sporo badań potwierdzających zależność, pomiędzy przeżywanymi emocjami i doświadczanymi uczuciami, a funkcjonowaniem ludzkiego organizmu.
Mówi o tym szeroko Dr Bruce Lipton. Od lat wykłada temat Dan Winter, który również wykazał, jak pod wpływem myśli i uczuć zmienia się nasze DNA.

LOUISE L. HAY niezwykle mnie zainspirowała własnym przykładem. Kiedy w 2007 roku po raz pierwszy zetknęłam się z jej postacią, z wielkim zaangażowaniem słuchałam płyt z nagraniem przygotowanych przez nią afirmacji. Naprawdę wiele temu zawdzięczam. W Polsce nagrań dokonała Ewa Foley i można nabyć je na CD.

101 MYŚLI MOCY w pewnym okresie słuchałam na okrągło. Chyba dzięki temu nie zwariowałam.
PORANNE I WIECZORNE MEDYTACJE nauczyły mnie wdzięczności za tak prozaiczne sprawy, jak dach nad głową (który wówczas jeszcze miałam własny), woda w kranie, prąd, działająca pralka czy lodówka. Początkowo wydawało mi się to śmieszne, ale szybko zrozumiałam, jakie to jest błogosławieństwo i że wielu ludzi musi żyć bez tych udogodnień. Zwłaszcza, kiedy uświadomiłam sobie, że zaledwie 100 lat temu mój pradziadek mieszkał w lepiance, razem z kurami.




AFIRMACJE LOUISE L. HAY
Karteczkę z wybranymi afirmacjami Louise noszę w portfelu od przeszło 6 lat.

  • Żyję w kochającym, obfitym, harmonijnym Wszechświecie i jestem wdzięczna.
  • Życie spełnia wszystkie moje potrzeby z wielką obfitością. UFAM ŻYCIU.
  • Prawo Przyciągania wnosi tylko Dobro do mojego życia. Jestem magnesem dla pieniędzy.
  • Moje myśli i działania tworzą harmonię z całym Istnieniem
  • ŚWIATŁO WE MNIE KREUJE CUDA W MOIM ŻYCIU, TU I TERAZ.
Kolejne również są mi niezwykle bliskie i stały się częścią mnie.
  • Spotykam pomocnych, życzliwych ludzi.
  • Sprzyjające okoliczności i właściwi ludzie są już tutaj i pojawiają się we właściwym momencie.
  • Mam dostęp do nieskończonego wsparcia. Moja siła płynie z mojego połączenia z moim Źródłem.
  • Jestem kreacją Boskiego Umysłu. Wszystko JEST DOSKONAŁE.
  • Jestem nieskończonym bytem. Jestem nieskończonym Istnieniem. Wiek mojego ciała NIE MA WPŁYWU na to, KIM jestem i CO robię.
  • Żyję w zgodzie z boskimi zasadami.
  • Myślę o życiu z pasją, Ta pasja wypełnia mnie ekscytacją i energią.
  • Żyję Tu i Teraz, odczuwając wdzięczność za wszystkie doświadczenia dzieciństwa.
  • ŻYJĘ CHWILĄ OBECNĄ.
  • Realizuję swoje pomysły, ponieważ wiem, że nie jestem sama.
  • ŻYJĘ ŻYCIE WOLNE OD LĘKU.

Afirmacje Louise L. Hay pomogły mi otworzyć się na to, co było i jest we mnie, wydobyć z siebie to, czego naprawdę pragnęłam, a w co nie potrafiłam wcześniej uwierzyć. Zawsze mamy wybór, w którą stronę chcemy podążać. Jeśli podejmujemy decyzję i jesteśmy otwarci - sposoby, narzędzia, ludzie zaczynają się pojawiać.

sobota, 24 maja 2014

TRUSKAWKOWY WYPAS czyli SUPER WYPASIONY KREMOWY KOKTAJL, a może po prostu KREM





SEZON TRUSKAWKOWY W PEŁNI!
Nie pozostaje nic innego, jak przez kilka najbliższych tygodni cieszyć się wspaniałymi, dojrzałymi w polskim słońcu truskawkami.

Popołudniowy spacer połączyłam z krótką bytnością na osiedlowym bazarku, gdzie za kilka złociszy otrzymałam jakieś ¾ łubianki świeżutkich truskawek. Po powrocie do domu zabrałam się za przyrządzanie smakowitego, a nawet odważę się stwierdzić – obłędnego kremu z truskawek i gęstego mleka kokosowego. A co! Raz się żyje!

Truskawki, pomimo bardzo ciepłych i słonecznych dni, są jednak jeszcze dość kwaśne.
Postanowiłam zrobić wypasioną wersję tego kremowego koktajlu, dodając dojrzałe słodkie banany, kilka namoczonych daktyli oraz na koniec – Raw Dark Tahini czyli surowy mus sezamowy. Idąc za radą Szefa Irka, wrzuciłam szczyptę soli dla zbalansowania smaku. Szef Irek poleca dodawać naturalną, nieoczyszczoną  sól do deserów i słodkich dań, i to jest świetny pomysł. Zapewniam, że poczujecie różnicę w smaku!






SKŁADNIKI
- Truskawki
- Banany
- Gęste mleko kokosowe lub kokosowy krem
- Daktyle namoczone
- Tahina – surowa, ciemna
- Ksylitol, czyli brzozowy cukier
- Kryształki soli różowej himalajskiej, bogatej w przeszło 80 składników mineralnych
- Cynamon do smaku

Ilość składników na wyczucie i wedle upodobań.

Wszystko miksujemy blenderem.
Następnie schładzamy w lodówce.

Wyszła mi naprawdę spora ilość. Napełniłam słoiki. Będzie na jutro!



Ten truskawkowo-bananowo-kokosowo-sezamowy krem stanowił dziś moją obiadokolację.
Ma w sobie wszystko, co potrzebne w upalny dzień – wodę, składniki mineralne, witaminy, białko i zdrowy tłuszcz. W międzyczasie podjadałam 2 figi i 3 brazylijskie orzechy. Piłam wodę, wodę z cytryną, napar z melisy, a z samego rana napar ze świeżej pokrzywy.
Na śniadanie była kolorowa sałata, o której już Wam opowiedziałam.

Upały sprzyjają zmniejszeniu ilości spożywanych pokarmów, na rzecz większej ilości płynów. 
NA ZDROWIE!





KOLOROWE ŚNIADANIE Z AWOKADO - czyli SAŁATKA na każdą okazję




Moje dzisiejsze śniadanie zmieniło formę, w porównaniu z  praktykowanymi od dłuższego czasu koktajlami, szejkami czy musami – nazywajcie jak wolicie.
Gorący poranek po upalnym dniu zachęcił mnie do przygotowania zielono-czerwonej kompozycji ze świeżą sałatą i awokado w roli głównej.

Jak zwykle całkiem spontanicznie wyjęłam z lodówki to, co w niej znalazłam i na co akurat przyszedł mi apetyt.




Na dno salatery wyłożyłam pokrojoną sałatę lodową – wspaniała na upały, gdyż zasobna w wodę i fajnie chrupiąca.
Ponieważ w słoiku mam jeszcze przygotowaną chyba ze dwa tygodnie wstecz, ukiszoną w occie jabłkowym z dodatkiem oliwy i ziół, kapustę pekińską, dodałam ją do sałaty – zaostrzy smak i wzbogaci w korzystne bakterie.
Następnie pokroiłam w cienkie plasterki kawałek czerwonej (już polskiej) papryki, dorzuciłam połówkę pokrojonego pomidora, plasterki awokado, kilka czarnych oliwek i namoczonych w międzyczasie włoskich orzechów.
Po wierzchu pokropiłam całość odrobiną oliwy z oliwek extra virgin.

Oliwki, jakich użyłam, były zasolone w oliwie, całe z pestkami. Wypestkowałam je i pokroiłam.
Jedno, o czym zapomniałam, to urwać kilka świeżych listków bazylii, która tutaj pasuje doskonale.


Z michą sałatki usiadłam na parapecie w otwartym oknie, ciesząc oczy zielenią, a buzię wystawiając do słońca. Jadłam z wielką przyjemnością i w poczuciu wolności, kiedy wiejący dziś wiatr rozwiewał mi włosy. Sąsiad w ogródku kosił właśnie trawę. Szpaki radośnie gadały między sobą, przelatując z dachu na drzewa i z drzew na dach. Czy macie pojęcie, jak wiele dźwięków wydają z siebie te piękne ptaki, o kolorowo w słońcu błyszczących piórkach? Mają sobie TYYYLE do powiedzenia!




Życzę Wam pięknych, radosnych,kolorowych dni i lecę po truskawki!


SKŁADNIKI
- Sałata lodowa
- Ukiszona w organicznym occie jabłkowym kapusta pekińska
- Czerwona papryka
- Pomidor
- Awokado - spore, dojrzałe awokado Hass w ilości 1/4 sztuki
- Polskie/włoskie orzechy namoczone
- Czarne oliwki
- Oliwa z oliwek extra virgin

Poza awokado, oliwkami i oliwą, pozostałe składniki pochodzą z Polski.
Mamy sezon na polskie, świeże owoce i warzywa! Hurra!




niedziela, 18 maja 2014

KREM JAGLANY WIOSENNY




Był owocowy krem na słodko, pora na zielony krem warzywny.
Przyznam, pierwszy raz wykonałam jaglany krem-pudding w wersji słonej. Awokado i świeże ogórki nadają się do tego doskonale! A pachnące bazyliowe listki, pełne olejków eterycznych, uzupełniają idealnie tę zieloną kompozycję.




SKŁADNIKI:
  • kasza jaglana - ugotowana (kaszę należy najpierw dokładnie opłukać, następnie zagotować z odrobiną soli w dwukrotnie większej ilości wody i pozostawić na minimalnym ogniu około 15 minut )
  • dojrzałe awokado, wydrążone ze skórki
  • świeży ogórek 
  • sok z cytryny plus starta skórka, jeśli mamy cytrynę bio
  • czosnek niedźwiedzi suszony (super będzie mieć świeży)
  • kryształki soli różowej himalajskiej

Na mniej więcej szklankę ugotowanej kaszy użyłam jedno całe, nieduże awokado oraz pół ogórka średniej długości. Cytryna, czosnek i sól do smaku. Wszystko na wyczucie.
Składniki zmiksowałam ręcznym blenderem.

Łodygi selera naciowego, bogatego w wodę i składniki mineralne, doskonale posłużą za łyżeczkę. W dodatku będzie to łyżka, którą można schrupać ze smakiem!
Na zdrowie!





sobota, 17 maja 2014

Nowe WEGE-MIEJSCE w Warszawie i moje TOP3


MYSA - Wilcza 60


Pojawiło się kolejne nowe wege-miejsce w stolicy!
Właśnie stamtąd wróciłam po kolejnej już wizycie i nie mogę się powstrzymać, aby nie podzielić się z Wami wrażeniami!

Kawiarnia MYSA przy Wilczej 60 jest lokalem... no nie, jednak miejscem i to z dobrą, przyjazną atmosferą. Nieduże, kameralne, jasne, nowoczesne wnętrze, urządzone prosto i dość minimalistycznie. Zawitałyśmy tam pierwszy raz z Julią dosłownie kilka dni po otwarciu. MYSA znajduje się w centrum Warszawy, niedaleko W GRUNCIE RZECZY, gdzie w kwietniową niedzielę zjadłyśmy lunch. Na deser przeszłyśmy się do MYSY, sprawdzić czy warto będzie o niej pamiętać. No cóż, tak się składa, że wracamy tam z przyjemnością!

Podobnie jak W GRUNCIE, tak i MYSA prowadzona jest przez pasjonatów. Założona przez studentkę Anię, wielbicielkę wegetariańskiej kuchni i prowadzona przy wsparciu jej mamy. Widać, że Ania uwielbia krzątać się w kuchni i przygotowywać posiłki. I co mi osobiście bardzo się podoba, ponieważ sama tak mam, Ania lubi też kreować i tworzyć własne kompozycje, nie koniecznie trzymając się cudzych przepisów.

Pewną atrakcją MYSY jest sala na dole, którą natychmiast nazwałam "świetlicą". Tak mi się skojarzyło, pozytywnie. Można się tam wyciągnąć wygodnie w miękkich, kolorowych pufach. I spotkać  w większym gronie znajomych, na przykład - jak pewna grupka dziś - świętując urodziny.

Ludzie w MYSIE może czasem są trochę zakręceni (a kto nie...?), jednak są bardzo życzliwi i uśmiechnięci.
Jak wszędzie, i tutaj zdarzają się wpadki. Pewnego dnia trafiło na mnie. Dostałam sałatkę uboższą o dwa składniki. Ale kiedy Pani Beata zorientowała się w sytuacji, natychmiast błąd został naprawiony, i to z nawiązką.

Sałatka Zielona, do której oddzielnie podawany jest sos


Kiedy okazało się, że do Warszawy zjeżdża moja przyjaciółka witarianka, postanowiłyśmy ponownie spotkać się właśnie w MYSIE, ponieważ serwują dobre zielone sałatki i surowe koktajle. Jednak pomyślałam, że wspaniale byłoby mieć w menu świeże surowe ciasto. MYSA zawsze ma apetycznie wyglądające ciasta wegańskie - dziś widziałam pomarańczowe i rabarbarowe, niestety nie są bezglutenowe. Rozsmakowałyśmy się z Julią w pół-surowej tarcie z kremem jaglanym. Ale dla mojej przyjaciółki potrzebny był deser w pełni raw. A przyznam, że i ja sama na taki miałam ochotę. Dzień przed spotkaniem, w ostatniej chwili, późnym wieczorem, napisałam do MYSY, że zagoszczę jutro i proszę o surowe pyszności.
Dziś rano, kiedy moja prośba została odczytana, natychmiast dostałam wiadomość, że właśnie namaczają się nerkowce i po południu będzie gotowy surowy sernik - w zasadzie, to nernik. To była wspaniała wiadomość! Do naszych zielonych sałat, również na specjalną prośbę, namaczała się dodatkowa porcja nerkowców. Miałyśmy więc dziś zielono-orzechowe popołudnie. A sernik-nernik Ania przygotowała własnoręcznie i wyszedł naprawdę pięknie. Delektowałyśmy się nim ze smakiem.


Ania prezentuje świeżo przygotowany raw-nernik


MYSA ma również przepyszną kawę. Nic na to nie poradzę, kawę bardzo lubię, a ta w MYSIE mnie uzależnia... Chociaż muszę przyznać, że czekam na pojawienie się tutaj mleka owsianego, zamiast sojowego. Pod tym względem (i nie tylko pod tym) doceniam W GRUNCIE RZECZY, gdzie kawa także jest smakowita, a mleko roślinne do wyboru - sojowe lub owsiane.

Poza sałatką, tartami i kawą wypróbowałam jeszcze w MYSIE Koktajl Rozpustny - bananowo-karobowy z masłem orzechowym własnego wyrobu oraz dahl z soczewicy. Wszystko było pyszne.
Widziałam jak goście ze smakiem zajadali się warzywnym pasztetem, humusem i innymi zachęcająco wyglądającymi pastami do świeżych warzyw.

Na obecny moment MYSA oraz W GRUNCIE RZECZY są moimi ulubionymi wege-jadłodajniami w Warszawie. Trzecim miejscem, do którego uwielbiam wracać, jest SECRET LIFE CAFE na Żoliborzu.

piątek, 16 maja 2014

BOGATY KREM JAGLANO-OWOCOWY z nutą kokosową


Krem jaglany z figami


Powraca krem jaglany.
W prawdzie ostatnio sporządzam głównie koktajle owocowo-warzywne i jadam w większości na surowo, jednak dobry krem z kaszy jaglanej, zwłaszcza w chłodny dzień, jest w cenie.

Przygotowanie go jest banalne. Wystarczy mieć kilka dobrych składników i świeżo ugotowane proso, bądź takie które zostało z poprzedniego dnia.

Jeśli jaglankę mam gorącą, dodaję do niej najpierw chłodnego mleka roślinnego.
Kiedy wyjmuję kaszę zimną z lodówki, wówczas mleko podgrzewam i gorące dodaję do kaszy, aby łatwiej się zmiksowała.
Następnie z reguły dodaję dojrzałe banany (1-2) oraz suszone owoce.
Dzisiaj jednak będzie na bogato. Smakowo i odżywczo. Jest doskonała tahina, są kokosowe wiórki i dziewiczy kokosowy olej.

ZATEM SKŁADNIKI:

















- ugotowana kasza jaglana
- mleko roślinne
- banan (lub banany)
- namoczone suszone morele lub figi lub daktyle niesiarkowane
- wiórki kokosowe
- olej kokosowy dziewiczy (nie rafinowany)
- ciemny mus sezamowy czyli tahini, najlepiej raw
- sól krystaliczna, różowa himalajska lub polska szara z Wieliczki
- świeży imbir, ziarenka kardamonu, cynamon
- starta skórka z ekologicznej cytryny
- wanilia będzie super dodatkiem


















Ilość składników zawsze dobieram intuicyjnie.
Soli dodaję odrobinę. Oleju kokosowego mniej więcej łyżeczkę. Tahiny nawet łyżkę.
Zamiast tahiny można użyć namoczone nerkowce lub orzechy włoskie.
Wszystko zależy od stanu posiadania i tego, na co akurat mamy chęć.
Składniki miksujemy blenderem - kielichowym lub ręcznym na aksamitny krem lub pozostawiając lekko wyczuwalną ziarnistość.


I mamy dużo radości ze spożywania zdrowych słodkości!


Krem jaglany z morelami



Wyjątkowe niebo nad Warszawą i światła nad morzem




Czy obserwowaliście wczoraj niebo o zachodzie słońca?
Czy przyciągnęły waszą uwagę wyjątkowe barwy, rozprzestrzeniające się szeroko na horyzoncie?
Zachodzące słońce zeszło już w dół, a niebo - u góry intensywnie niebieskie, poniżej wyglądało, jakby rozlał się na nim obficie koktajl malinowo-waniliowy z intensywną nutą pomarańczy. Pomimo, iż ognistej kuli słońca nie było już widać, na niebie utrzymywało się złocisto-białe światło, które można by ze słońcem pomylić. Obserwowałam ten przepiękny widok z zapartym tchem.






Dodaję jeszcze zdjęcie wykonane w innym miejscu miasta i z innej perspektywy. To jest dopiero malinowo-świetlisty ocean!

Zdjęcie: KRIS


W ogóle uwielbiam obserwować niebo, przyglądać się obłokom, światłu i barwom. Fotografuję je. Na zdjęciach często wyglądają  całkiem inaczej, można też dostrzec to, czego gołym okiem nie widać.

Skoro dziś wypłynął temat obserwacji nieboskłonu, to dorzucę jeszcze ciekawe zdjęcie, jakie w ubiegłym roku zostało zrobione nad Bałtykiem, wczesnym rankiem. To właśnie żywy przykład zarejestrowania świateł, których będąc tam na plaży wcale nie widziałam.








sobota, 3 maja 2014

MLECZNY KOKTAJL SEZAMOWY z Bio-Kiwi – Raw&Vegan




Przyszedł do mnie apetyt na mleczny koktajl.

Kiedyś, w takim na przykład Hortexie, można było zamówić owocowo-mleczne koktajle. Wówczas jeszcze nikt nie mówił o „smoothie” bądź „szejkach”. Czasy się zmieniają, a ja już nie pędzę na lody „Ambrozja”, tylko sama w domu przyrządzam koktajle ze świeżych owoców i roślinnego mleka. Chciałabym również sama przygotowywać świeże mleko z orzechów. Aktualnie nie mam takich możliwości, więc korzystam z kartonowych roślinnych napojów ekologicznych – owsiane, sojowe, ryżowe…

Dziś zmieszałam nowy zestaw składników i wyszło naprawdę przepyszne!
Do tej pory jakoś nie łączyłam w mlecznym koktajlu bananów z kiwi i tahiną, a dziś… no właśnie. Zatem już wiesz, czego użyłam. Jak zwykle w kuchni działam spontanicznie i kieruję się głównie intuicją oraz aktualnym stanem posiadania. W tej kompozycji nie mogło zabraknąć przepysznych, słodziutkich fig!




Co zmieszałam dzisiaj:
- 2 bardzo dojrzałe banany
- 1 dojrzałe bio kiwi (dobre i niedrogie do nabycia w Lidl)
- 3 suszone bio figi (namoczone)
- łyżkę ekologicznego surowego musu sezamowego (Organic Raw Tahini)
- świeży imbir
- sok i skórkę z ekologicznej cytryny (dobre i niedrogie do nabycia w Lidl)
- kilka kryształków różowej soli himalajskiej
- ekologiczne mleko sojowe (kupione w Rossmannie za 4,99)



Wszystkie składniki zmiksowałam ręcznym blenderem.
Pycha!

Suszone figi nadają koktajlowi aksamitnej słodyczy, wyraźniejszego smaku i aromatu oraz pięknej barwy.

Smacznego!