czwartek, 28 listopada 2013

OWOCOWY SZEJK ZE SPIRULINĄ i o spirulinie słów kilka


Spirulina sama w sobie nie zachwyca mnie ani aromatem, ani smakiem. Cenię ją za jej walory odżywcze, wysoką zawartość łatwo przyswajalnego żelaza i  budującego krew chlorofilu, białka i witamin (w tym Wit. B12). Można ją nabyć w formie tabletek lub proszku. Jako że aktualnie mam jeszcze trochę proszku, dodaję go do niektórych szejków – w tej postaci smakuje mi najlepiej. I nadaje wspaniały zielony kolor!

Do blendera wkładam:
- 2 dojrzałe banany
- 2 małe soczyste pomarańcze
- 1 dojrzałe kiwi
- kawałek świeżego imbiru
- 2 łyżki mielonego siemienia lnu
- 1 łyżeczkę spiruliny
                         
Wszystkie owoce wcześniej umyłam, obrałam i pokroiłam.
Dokładnie zmiksowane przełożyłam do wysokiej szklanki i raczyłam się na pierwsze śniadanie.
Proste, smaczne i zdrowe.




Następnego dnia wykonałam inną wersję, dodając zamiast siemienia garść namoczonych i obranych migdałów oraz trochę mleka sojowego.




KILKA SŁÓW O SPIRULINIE


Spirulina to niebiesko-zielona mikroalga, która od wieków była stałym elementem jadłospisu wielu kultur na świecie. Obecnie uprawia się ją na farmach ekologicznych w ciepłym i łagodnym klimacie Hawajów. Jeśli stosowana jest metoda ostrożnego suszenia rozpyłowego, w niskiej temperaturze, do postaci proszku, wówczas zachowane zostają wszystkie składniki odżywcze.

Hawajska spirulina jest jednym z najbardziej wartościowych, wysokiej jakości pokarmów roślinnych świata. Można nazwać ją kompleksowym środkiem spożywczym, gdyż jest multiwitaminowym naturalnym produktem, udostępniającym duże ilości organicznych minerałów, pierwiastków śladowych, enzymów i pigmentów, a także doskonale przyswajalne białko, którego zawartość w spirulinie jest trzy razy większa aniżeli w porównywalnej ilości mięsa. Fascynująca jest doskonała biodostępność odżywczych składników w spirulinie, zapewniająca właściwe wchłanianie i włączenie ich w proces przemiany materii. Już 6 tabletek hawajskiej spiruliny dziennie jest optymalną podstawą zdrowego odżywiania komórek naszego ciała.

wtorek, 26 listopada 2013

Listopadowe RAW TRUFLE ZE ŚLIWKĄ



Z natury jestem łasuchem. Lubię dobre łakocie. Uwielbiam trufle.
Od czasu do czasu przygotowuję je sama, w wersji nie tylko wegańskiej, ale również RAW.
To naprawdę jest PROSTE J



Oto jedna z kombinacji składników:

- ¾ szklanki orzechów – pół na pół nerkowce i włoskie, namoczone
- 10 małych daktyli, namoczonych
- 6 śliwek suszonych, lekko namoczonych
- cynamon, kardamon, chilli
- 2 czubate łyżeczki surowego kakao
- trochę soku z cytryny
- szczypta różowej soli himalajskiej
- 5 łyżek mleka ryżowego
- łyżka wiórków kokosowych



Wszystkie składniki dokładnie miksuję w blenderze-rozdrabniaczu (tzw.chopper), z nożem w kształcie „S”.

Następnie z gotowej masy formuję kulki i obtaczam je w surowym kakao i/lub wiórkach kokosowych.



Takie trufle są świetną przekąską, deserem, łakociem jakim można podzielić się z Przyjacielem, który akurat zapukał do drzwi.




środa, 20 listopada 2013

PODAJ DALEJ!


Jaki świat chcesz tworzyć?
Tak, TWORZYĆ. Wszyscy współtworzymy świat, w jakim żyjemy.
Jeśli chcesz, aby otaczała Cię ludzka życzliwość i przyjazność – zacznij od siebie.
Uśmiechaj się do siebie i obdarzaj uśmiechem świat. To takie miłe i wlewające ciepło w serce, kiedy człowiek idący naprzeciw mnie, tak po prostu uśmiecha się. Truchtam sobie po lesie kabackim, a mijający mnie sprinter pozdrawia mnie uniesioną dłonią. Ciche porozumienie. Wymiana energii życzliwości.
                               
Komuś zabrakło złotówki do wózka w markecie, ktoś prosi o bilet w autobusie, mama nie ma chusteczki dla dziecka – wyjmuję, podaję, uśmiecham się mówiąc: - Nie ma sprawy. 

Życzliwość bywa zaraźliwa. Człowiek obdarzony nią, przekaże ją za chwilę dalej.


Twój uśmiech, wywołuje uśmiech na mojej twarzy.
Moje pogodne oczy, przekażą iskrę radości kolejnej osobie.
Ta osoba pójdzie dalej, rozsiewając wokół promienie ciepła, zamiast chłodu.
Energia krąży, krąży i powraca. Jak bumerang.

Zaśpiewaj sobie : "ONE DAY"



Bezinteresowna życzliwość wróci, więc koniec końców:
cokolwiek robisz, czymkolwiek obdarzysz drugą Istotę, sam też to otrzymasz. Można pokusić się o stwierdzenie, że choć czynisz coś bezinteresownie dla innych, w efekcie robisz to dla siebie samego. Jesteśmy połączeni, energia krąży i buduje każdego z nas.
Życzliwość i uśmiech ZMIENIAJĄ ŚWIAT. Na lepsze.
Lepsze – bo twórcze, zamiast niszczące.

Koniec z narzekaniem. Budujmy jasną przestrzeń, w której życie rozkwita.

UŚMIECHNIJ SIĘ. I PODAJ DALEJ!


TWAROŻEK Z SUSZONYMI POMIDORAMI



Rośliny dają tyle możliwości kombinacji, że nie mogę się powstrzymać przed eksperymentowaniem i łączeniem składników na różne sposoby. Tym razem domowy twarożek otrzymał akcent suszonych na słońcu pomidorów. Wystarczy mieć w lodówce tofu, a w szafce kilka podstawowych składników i bez specjalnych przygotowań można szybko zaspokoić swój apetyt.

200g naturalnego eko-tofu -  w kawałkach
3 łyżki prażonych nasion dyni i słonecznika
4 suszone pomidory – opłukane, chwilkę namoczone
Sok z cytryny – wyciśnięty w ilości zależnej od upodobań smakowych, powiedzmy że 2 łyżki
Suszony czosnek niedźwiedzi
Sól himalajska różowa
Oliwa z oliwek extra virgin - 2 łyżki

Wszystkie składniki dokładnie zmiksowałam w blenderze.





Taka pasta ma wielostronne zastosowanie – na grzanki, do makaronu lub lekko podduszonych warzyw.
Świetnie smakuje ze świeżymi liśćmi cykorii. 

Smacznego!




Polskie tofu ekologiczne



wtorek, 19 listopada 2013

BAZYLIOWY TWAROŻEK z pestkami dyni

Bazylia to jedno z moich ulubionych  świeżych ziół.
Doniczka z zieloną bazylią postawiona na parapecie w kuchni, cieszy oczy i przypomina lato. Aromat zawartych w liściach olejków eterycznych zostaje na skórze po dotknięciu liści, rozpływa się w ustach kiedy ją jemy i doskonale wpływa na trawienie.

Znowu rozsmakowałam się w twarożkach.
Oto inspiracja na aromatyczny twarożek bazyliowy, uzupełniony nasionami dyni.
Warto przypomnieć, że zielone pestki dyni zawierają wartościowe kwasy tłuszczowe i witaminy oraz mają właściwości przeciwpasożytnicze.

- 200 g eko-tofu naturalnego - w kawałkach
- pół kubka namoczonych zielonych pestek dyni
- garść umytych i osuszonych świeżych liści bazylii
- sok wyciśnięty z cytryny - 2-3 łyżki
- oliwa z oliwek extra virgin - 3 łyżki
- sól himalajska do smaku
- można dodać suszone chilli, dla zaostrzenia smaku
- trochę wody, jeśli potrzeba, w zależności od konsystencji

Wszystkie składniki miksujemy w blenderze, przekładamy do słoiczka - i gotowe!
Smacznego!




sobota, 16 listopada 2013

AROMATYCZNY, PIKANTNY KREM Z DYNI



Sezon na dynie trwa. Osobiście preferuję Hokkaido – to małe pomarańczowe dynie o cienkiej skórce, która szybko mięknie podczas gotowania. Podobno Hokkaido są szczególnie bogate w białko. Mają też wysoką zawartość beta-karotenu, jak wszystkie pomarańczowe i czerwone warzywa i owoce.

Postanowiłam zrobić z dyni zupę krem o bardziej wyrazistym smaku i poza przyprawami użyłam czerwone warzywa: pomidory i paprykę.

Wzięłam pół dyni (około 600 g) umytej, wydrążonej i pokrojonej na kawałki oraz jedną małą, obraną i przekrojoną cebulę.
Umieściłam w garnku dodając tyle wody, aby dynia mogła zmięknąć.

Dodałam przyprawy:
Kurkumę, cynamon, gałkę muszkatołową, kozieradkę, kumin, odrobinę pikantnej masali oraz różową sól himalajską.
Gotowałam około 10 minut.

W międzyczasie sparzyłam 2 dojrzałe pomidory, obrałam ze skórki i pokroiłam.
Umytą czerwoną paprykę pozbawioną nasion również pokroiłam na kawałki.

Do garnka z gorącą, ugotowaną dynią dodałam pomidory, paprykę oraz kilka plasterków świeżego imbiru.
Wszystko zmiksowałam ręcznym blenderem.
I gotowe!



Taki krem można smakować uzupełniony tylko prażonymi nasionami dyni.
Dobrze jest dodać oliwę extra virgin lub zimnotłoczony olej, na przykład lniany.
Można podawać z ugotowaną kaszą jaglaną.
Świetnie smakuje z ziemniaczkami w mundurkach.