piątek, 23 sierpnia 2013

Weganki życie bez glutenu




Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażałam sobie życia bez pszennej mąki, jajek i nabiału.
Jak to możliwe?  Bez pierogów, naleśników, placków,  bułeczek, makaronów, szarlotki i sernika, mozarelli, parmezanu, no i – pizzy!? Nie da się przecież!
Otóż okazało się, że byłam w ogromnym błędzie.
Powiem więcej – przekonałam się, jak uboga była kiedyś moja kuchnia, a dania mało urozmaicone. Gotowanie zawsze sprawiało mi przyjemność. Jednak choć wydawało mi się, że odżywiam się dobrze i zdrowo, to z racji szybkiego tempa życia w rzeczywistości często szłam na  łatwiznę i gotowałam bezwartościowe posiłki z mrożonek, puszek, kartoników, z białym pszennym makaronem.
Konieczność przejścia na odżywianie bezglutenowe, w połączeniu z zainteresowaniem kuchnią wegańską oraz raw pokazało mi, ile możliwości stoi przede mną otworem.
Odkryłam nowe obszary, bogactwo i nieskończone możliwości.
Uwielbiam, w zachwyty popadam każdego dnia, jak wiele można wyczarować z warzyw, owoców, orzechów, nasion…
Słowa „zachwycam” „bogactwo” „możliwości” najwyraźniej często będą gościć na tym blogu. Trzeba się z tym pogodzić!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz